Legendarny tani twór Nathalie Lorson, która ma ogromne umiejętności w wykorzystaniu niewielkiej liczby niedrogich składników w sposób, który robi wrażenie (Encre Noir to kolejna z jej prac).
To, co tutaj otrzymujesz, w żaden sposób nie jest radykalne. To połączenie alkoholu, słodkiego drewna, kwiatów i kadzidła. Ale jest bardzo dobrze wykonane i pachnie dokładnie tak, jak można by się spodziewać, że pachnie właściciel Bentleya: bogato, elegancko, trochę klasycznie, dojrzałe, może nieco konserwatywne w poglądach. W rzeczywistości prawdopodobnie nosiliby krwawy Sauvage, ale to jest nieskończenie bardziej preferowana opcja, jeśli chodzi o zapach.
Noc w pustyni. Siedzisz w kucki przed palącym się ogniskiem, owinięty w kożuch z kozy, pijąc kawę. Obok ciebie właśnie załatwił się wielbłąd, ale masz alergię na wielbłądy, co osłabiło twój zmysł węchu.
Przyjemny, lekko drzewny, lekko skórzany, lekko przyprawowy zapach, który przyjemnie unosi się w tle, nie będąc ani obraźliwym, ani odurzającym. Jest nuta oudu, sztucznego, jestem pewien, ale bliższa prawdziwemu zapachowi niż wiele sztucznych oudów dostępnych na rynku. Są znacznie gorsze propozycje w tym stylu, ale są też znacznie lepsze. Z przyjemnością wykorzystam małą próbkę, którą mam, a potem prawdopodobnie nigdy więcej o tym nie pomyślę.
Niektóre perfumy po prostu ładnie pachną (lub wręcz przeciwnie). Niektóre wywołują szczególne emocje lub skojarzenia. A niektóre przywołują bardzo konkretne, bardzo wyraźne obrazy. Nouvolari należy do tej ostatniej kategorii.
Nie miałem pojęcia, kim był Nouvolari, zanim przeczytałem opis tego wydania (był kierowcą wyścigowym), ale nawet bez tej informacji łatwo można sobie wyobrazić tę scenę. To pachnie benzyną i asfaltem, oleistym smarem i metalem, spalinami, potem, dymem i skórą. Wśród tego wszystkiego znajduje się znaczna dawka mięty pieprzowej oraz skromne nuty cytrusowe i róży.
To jest rodzaj zapachu, który błyszczy na zewnątrz w zimny, spokojny, rześki zimowy dzień. Wciąż pachnie całkiem niesamowicie jako zapach wewnętrzny lub w chłodniejsze dni. Wyobrażam sobie, że nie każdemu się spodoba, nie jest to zapach dla tłumów, ale jest niezwykle sugestywny. Uwielbiałem go i okazał się absolutnie wart zakupu pełnej butelki.
Aromatyczna para herbaciana na górze z proszku perwinku, suchy pył kadzidła, wino hibiskusowe i chrupiący papier precyzyjnie złożony. Gra suchości i wilgoci. Kwiatowy piżmo. Lawenda farbowany kłącze irysa. Zamieszanie zapachów kwiatowych kosmetyków.
Nie znając oryginału, muszę powiedzieć, że absolutnie uwielbiam ten zapach. Bardzo suchy, prawie jak pustynny. Są tu kwiatowe nuty, które są nieco ukryte, ale wciąż przepiękne. Wyczuwam nutę benzyny, która jest subtelna, ale seksowna. Kminek jest bardzo obecny w fazie dry down i również niezwykle atrakcyjny. Skóra jest nowa. Wydaje się, że może być także taniczna.
Cedrowa soda z jałowcowymi bittersami. Woda czerpana z wapiennego studni otoczonej dziką różą i jeżynami, gąszczem i kolcami. Napowietrzone kawałki lodu, które łamią się między zębami trzonowymi. Pojedynczy szyszka cyprysowa zmiażdżona między palcami. Popiół papierosa, który nigdy nie trafił do popielniczki. Pierścień kondensacji pozostawiony na drewnie, który nigdy całkowicie nie zniknie. Zimne metalowe klucze przyciśnięte do ciepłych warg. Ostry wdech, gdy kosmiczne akordy arpeggiów harfy Alice Coltrane rozprzestrzeniają się w przestrzeni, zawieszając czas. Poranne niebo jak zasłona kwarcu; trochę światła, wystarczająco, aby widzieć.
Bardzo zielony, trochę słodki, aromatyczny i wodny.
Jasny z imbirem i cytrusami, ciepły z drewnem i balsamami.
Solidny na co dzień.
Uważam, że Bel Ami Vetiver to najlepszy flankier wszech czasów. Mając to na uwadze, to prawdopodobnie drugi najlepszy zapach wszech czasów. Wiem, że JCE ma długą i znakomitą historię, a nawet w Hermesie jego największe osiągnięcie prawdopodobnie zostanie zapamiętane jako TdH, ale według mnie (i noszę) BMV i ten zapach znacznie częściej, ponieważ uważam je za jego najlepsze dzieło w Hermesie.
Tutaj wziął prawdziwe arcydzieło męskiego zapachu z lat 70-tych, jakim jest Equipage, i bez zniszczenia podstawowych nut potrafił wprowadzić je w nowoczesność. Mówiąc najprościej, czuję męski kwiatowy akcent zmieszany z lekką przyprawą, która leży na tradycyjnym equipage, napędzającym się w tle. Z tego, co przeczytałem o nutach, to geranium (może z lekką nutą róży) i goździk, jednak dla mojego nosa mogę nie wyodrębnić każdej pojedynczej nuty, ale odbieram ogólny efekt.
Cieszę się, że mam butelkę. Nie miałbym nic przeciwko kupieniu drugiej. Mówiąc to, w dzisiejszych czasach cena za ten zapach jest szalona, jeśli w ogóle uda się go znaleźć, ale jeśli już go znajdziesz, nie będziesz rozczarowany.
Ciepły, ciemny, trochę zielony z subtelnymi nutami drzewnymi. Nutka ambroksanu jest bogata i głęboka, lekko zwierzęca z balsamiczną gładkością. Nie wyczuwam zbyt wiele pomarańczy, ale jest trochę jasnej słodyczy, więc zgadnę, że to to.
Nie jest tak kremowy jak Grand Soir, a trochę bardziej pikantny, ale jeśli lubisz GS, spodoba ci się to.
To bardzo intensywny kwiatowy zapach. Osobiście go uwielbiam, ale jest trochę kobiecy, ponieważ jest to zapach mocno kwiatowy. Zdecydowanie jest to zapach wiosenny i nic innego. Przypomina mi bardzo Naxos od Xerjoff, tylko bez nuty tytoniu. Szczerze mówiąc, to piękny zapach i gorąco go polecam. Jednak nie jest wart swojej ceny, więc proszę, kupcie go w dyskoncie.
Niesamowity zapach. Absolutnie go uwielbiam, czarna porzeczka i grejpfrut na początku są tak dobre, a dymność przebija się, po prostu wow.
Jest tak gładki, ananas jest cudowny, utrzymuje się dłużej niż Aventus na mnie i ma tak dobrą cenę.
Insider Parfums to świetna marka, uwielbiam to, co robią.
Nie wąchałem oryginału, na którym to się opiera (ponieważ został wycofany i jest dostępny tylko dla tych, którzy mają wystarczające środki finansowe).
To klasyczny aromat, zieleń w nim jest niesamowita, długo się utrzymuje, jest intensywny i po prostu niesamowity.
Ten zapach dla mnie jest dowodem na to, że warto testować swoje perfumy przez kilka dni w różnych porach roku. Odrzuciłem go po przetestowaniu zimą, a potem spryskałem się nim w łagodny, deszczowy wiosenny dzień i zakochałem się w nim. Natychmiast przeniósł mnie do deszczowego, majowego dnia wiosny, kiedy wszystkie irysy kwitły przy mojej lokalnej poczcie. Słońce wyszło po ulewie... Ten perfum to zapach tych irysów pokrytych kroplami deszczu. Lekko ozonowy, świeży i słoneczny, ale wodnisty i delikatny dzięki konwalii, a także lekko korzenny. Początek pachnie bardziej jak płatki, a z czasem staje się bardziej piżmowy i drzewny, jednocześnie zachowując delikatne odczucie. Ylang nie jest zbyt wyraźny, ale przypuszczam, że jest tam, aby wspierać kwiat pomarańczy w moim nosie, lub może to być jaśmin, który staje się trochę mydlany. Jest idealny na wiosnę i lato. Wkrótce kupię butelkę.
To był zakup impulsowy, gdy szukałem innego zapachu tej marki. Uwielbiam nuty głowy i nuty serca z nieznanego owocu, są świetne. Niestety, trwa tylko godzinę i przechodzi w niepozorny, pudrowy zapach lawendy. Uwielbiam nuty głowy na tyle, że często po nie sięgam i zazwyczaj je reaplikuję lub nakładam warstwowo.
Wow, dotarło dzisiaj po zamówieniu w weekend, a to jest tak zielone!
Absolutnie to uwielbiam, a użycie prawdziwego mchu dębowego, niezgodne z IFRA (wiem, że to nie jest najważniejsze), jest tak przypominające starą szkołę fougere, to jest niesamowite.
Uwielbiam drzewny aromat, sosna naprawdę przebija się przez cytrusy, a jodła jest wspaniała. To jest tak dobrze zblendowane, że aż boli. Manuel Cross stworzył nowoczesne arcydzieło i to jest jeden z tych zapachów, które będą używane oszczędnie w mojej kolekcji!
To zapach, który przypomina mi o znalezieniu idealnego vintage'owego zestawu toaletki na wyprzedaży majątkowej—nieskazitelne kryształowe butelki i szczotki z srebrnym wykończeniem ułożone w odpowiedni sposób—ale gdy zbliżasz się bliżej, zauważasz, że ktoś wyrył w lustrze ostry jak brzytwa komentarz krytyka. To nie jest dokładnie wandalizm, ale celowy kontrapunkt do całego tego blasku.
Zachowuje się z nieskazitelną gracją, ale omija przyjazną miękkość, której często oczekujemy od klasycznej perfumerii. Intensywnie ostry, suchy i zielony, z ziemistą, korzenną pudrowością, która wydaje się wyciągnięta z jakichś podziemnych tajemnic ogrodu. Jest w nim kwaśna zieleń, która przypomina mi o natknięciu się na wers z wiersza Margaret Atwood lub tekstu Patti Smith wyrytego w nieskazitelnych płytkach łazienkowych - zestawienie wydaje się absurdalne, biorąc pod uwagę, że mówimy o perfumach Chanel, ale właśnie tak się czuję. Obok tego biegnie to, co mogę opisać tylko jako skórzasto, trawiastą drzewność, która sprawia, że myślę o drogich butach idących z determinacją przez dzikie ogrody.
Ten kwaśny metaliczny posmak i gorzka efervescencja wydają mi się niewątpliwie vintage, chociaż nie potrafiłbym dokładnie powiedzieć dlaczego. Ale to, co wciąż przyciąga mnie z powrotem, to nie tylko ta cecha—chodzi o to, jak zapach zdaje się podważać swoją własną wyrafinowaną elegancję tym, co mogę nazwać punkowym funkowym akcentem. Jak biżuteria kostiumowa, która przetrwała swojego pierwotnego właściciela—lekko zmatowiała, niewiarygodnie elegancka, niosąca ze sobą to, co wydaje się dekadami historii. Zapach istnieje w tym, co doświadczam jako rodzaj ponurej luminescencji, jak światło słoneczne filtrujące przez brudne witraże na marmurowe podłogi—zarówno surowe, jak i boleśnie delikatne jednocześnie. Zmienia się na skórze przez cały dzień, odsłaniając aspekty, które pojawiają się i znikają jak starannie strzeżone tajemnice. Czasami dostrzegam mchy pokryte kamienne schody prowadzące do ogrodu, gdzie rośnie wszystko, co użyteczne—zioła lecznicze, a nie dekoracyjne kwiaty. Innym razem przekształca się w coś mineralnego i chłodnego, jak przesuwanie palców po marmurze, który siedział w cieniu. Najbardziej fascynujące momenty przychodzą, gdy ciepło przebija się przez całą tę zieleń—nie złote ciepło, ale coś bardziej przypominającego sygnaturę cieplną intelektualnego zapału, temperaturę myśli biegnących zbyt szybko i głęboko, by dzielić się nimi swobodnie.
Przy pierwszym użyciu pomyliłem ten zapach z zagadką, której nie mogłem pogodzić—ostry, a jednocześnie pudrowy, nie mogłem tego zrozumieć. Z czasem zrozumiałem go jako tajną historię celowej sprzeczności i precyzyjnej nonkonformizmu—chrupiący, klarowny, nieprzejednany, a jednocześnie niezaprzeczalnie intymny. Vintage'owy zestaw toaletki nie jest tylko piękny; należał do kogoś, kto wyrył swoje myśli na powierzchniach, które nigdy nie miały być oznaczone. Metaliczny posmak pachnie jak koniec mosiężnego pióra, które podpisało wyroki i villanelles z równą powagą. Kiedy teraz noszę No. 19, już nie szukam rozwiązania dla jego zagadki—po prostu doceniam klarowność jego pytania.
Często porównuje się go do Acqua di Parma Colonia i rozumiem, co ludzie mają na myśli, ponieważ, cuda się zdarzają, naprawdę mam butelkę Colonia, więc je porównałem i jest wiele podobieństw. Ferrari jest znacznie jaśniejsze dzięki gałce muszkatołowej i imbirowi, co nadaje bergamotce cukierkowy charakter, a także lepiej się sprawuje, co nie znaczy, że jest świetne, po prostu jest lepsze niż cztery godziny maksymalnie, które uzyskuję z Parmy, a także ogólnie mniej pachnie jak kostka do toalety niż Colonia. Nie mówię, że mi się ta nie podoba, bo mi się podoba, po prostu ma aurę publicznej toalety.
Nie mogę uwierzyć, że właśnie napisałem „AURA PUBLICZNEJ TOALETY” w recenzji perfum. Nie wiem, kim już jestem.
Nie znam żadnych zapachów, które mogłyby odtworzyć profil zapachowy Carlisle. To wspaniale unikalny zapach, który łączy ziemistość paczuli z mieszanką orientalnych przypraw. Choć twierdzi się, że jest to zapach unisex, moim zdaniem ma bardzo męski charakter. To potężny zapach, który można stosować w ilości 4-6 psiknięć, a mimo to zachować długotrwałość zapachu. Jedynym problemem, jaki mam z Carlisle, jest cena. Jako premierowa mieszanka rzadko można ją znaleźć w promocji u dyskontów.
Wygasły wiśniowy lollipop vicodin, medycznie piżmowy, zatrute madeleiny. Pijąc herbatę z kobietami w "Arsenik i Stara Koronkowa". Chińska zastawa ostrożnie postawiona na koronkowym serwetniku, który brązowieje na krawędziach szydełkowych.
Świeży rodzaj zielonej jaśminu. Trochę seksowny. Jest wspaniały i bardzo go lubię. To bardzo prawdziwy jaśmin.
Zazwyczaj nie mówię o indywidualnych ocenach, które przyznaję tym rzeczom, ale zanim zrobię cokolwiek innego, czuję, że tym razem muszę to zrobić, ponieważ dałem prezentacji trzy, bo UWAŻAM, że butelki wyglądają elegancko, a szczególnie ta, ponieważ zielony wygląd jest uroczy, ale to już drugi raz, kiedy kupiłem FOMO, gdzie korek nie jest wart nic, gdy próbujesz go podnieść, a na dodatek farba na nim zaczęła schodzić w LITERALNYCH KŁĄBACH. Jeśli przejrzysz moje recenzje, zobaczysz, że głównie zbieram na przystępnym końcu spektrum, ale nawet ja powiem, że w pewnych aspektach naprawdę OTRZYMUJESZ to, za co zapłaciłeś.
Ryzykując, że zabrzmię naprawdę pretensjonalnie, kiedy pierwszy raz spryskałem ten zapach, poczułem się trochę emocjonalnie. Poprosiłem o 50 ml na Boże Narodzenie lata temu, ale naprawdę byłem na to zbyt młody, bo traktowałem to z zerowym szacunkiem. Przesadziłem z aplikacją, nosiłem go poza sezonem, nosiłem go do wszystkiego i niczego, a oczywiście w końcu mi się skończył, a potem, gdy poprosiłem o niego ponownie, dowiedziałem się, że został wycofany, co w tamtym czasie NIE WIEDZIAŁEM, ŻE MOŻE SIĘ ZDARZYĆ, co bardzo mnie zasmuciło. Potem, lata później, kiedy zdałem sobie sprawę, że zbieram te rzeczy, postanowiłem sprawdzić, ile kosztuje na rynku wtórnym, zobaczyłem TE ceny i postanowiłem, że prawdopodobnie nigdy nie będę miał butelki tego zapachu ponownie, co jeszcze bardziej mnie zasmuciło.
Więc nie trzeba mówić, że kiedy zobaczyłem wiadomości o nadchodzącej premierze FOMO i jak nawet nie byli lekko powściągliwi w tym, co klonowali, byłem NIERACJONALNIE przeszczęśliwy, a potem, gdy to dotarło, jak już powiedziałem, natychmiast mnie uderzyło w uczucia, ponieważ pachniało dokładnie tak, jak to pamiętałem, a mnóstwo dobrych wspomnień powróciło. Jeśli już mówimy, pachnie TROCHĘ LEPIEJ niż pamiętałem, ponieważ jest zdecydowanie mocniejsze i bardziej pełne niż butelka, którą miałem, co ma sens, ponieważ dostałem swoją butelkę na granicy wycofania i była reformułowana przynajmniej raz przed tym.
Czytałem recenzję oryginału w magazynie GQ w tamtych czasach (tak, subskrybowałem GQ, gdy byłem nastolatkiem, nie patrz na mnie w ten sposób, nikt tutaj nie jest ściśle normalny, prawda?), a facet piszący o tym powiedział, że pachniało jak „mokre skórzane rękawice do jazdy”, co jest BARDZO pretensjonalnym sposobem opisywania perfum w GQ, ale jednocześnie rozumiem, skąd to się wzięło, ponieważ rzeczywiście jest w tym pewna wilgotna jakość, stęchła w czysty, zielony sposób. To dziwne, ponieważ podobno nie ma w tym skóry, a myślę, że powiedzieliby, gdyby była, ponieważ ten zapach ma coś około 33 000 nut wymienionych, ale myślę, że może to być połączenie cytrusów i kwiatów, które przypadkowo tworzy trochę akordu skórzanego, szczególnie grejpfruta i róży, gdybym miał zgadywać. Jest elegancki, ale także trochę surowy, co mnie przyciąga, co jest zabawne, ponieważ jeśli mnie zapytasz, nie jestem żadnym z tych rzeczy. Nosić ten zapach w czasie z garniturem i kolorze innym niż czarny lub szary na
Czy mogę...? Tak, tak, możesz.
Super męski, a jednocześnie nieobraźliwy.
Ta linia jest zdecydowanie niedoceniana!
Jeśli szukasz idealnych perfum oud dla kogoś, kto nie przepada za oud, to jest to zapach dla niego! Połączenie doskonałe z odrobiną róży. Skierowane w stronę męskości, ale równie łatwo mogą być unisex.