Albo to przeformułowanie jest nietrafione, albo moja pamięć, ponieważ wydaje się, że różni się od oryginału. Mówiąc "inny" nie mam na myśli ogromnych różnic, ale po kilku noszeniach zaczynam je dostrzegać. Miałem Jazz wiele lat temu i podobały mi się, ale ta nowa wersja jest niesamowita. Cóż, może to trochę OTT, a może po prostu odwołanie się do kapryśnej mody smakowej, którą mam w tej chwili na męskie aromaty? W każdym razie... Uwielbiam to! Kolendra i geranium są oczywiste, ale nie odczuwam żadnego miętowego klimatu z oryginalnej formuły. (To ziołowy, orzeźwiający napar z paczuli i cyprysu, ale z pewnością z nutami cytrusowymi... Nie? Nigdy ostry i bardzo klasyczny, przypomina RL Safari (kolejna rzecz, której oryginał nie zrobił!), ale mniej oczywisty. To najlepszy zapach i dobra trwałość, nie mogę go winić, wolałbym pachnieć tak niż wiele nowszych wydań.
Ciekawa recenzja poniżej. Mówię coś podobnego, ale może trochę bardziej gung ho! Myślę, że ta nowa wersja jest bardzo podobna do oryginału do tego stopnia, że nie marnowałbym pieniędzy na zabytkowy flakon dla pomyłki zabarwionej różem nostalgii. Nie krytykuję nikogo, kto to robi, jestem tego winny przez cały czas. Ja również posiadałem go w latach 90-tych (może nie oryginalną formułę), ale powiedziałbym, że jest prawie taki sam, jak pamiętam. Myślę, że nawiązania do Pashy i Cara, Safari czy New West itp... są ważne, szczególnie na sucho, jest to rodzaj otwartej, lekkiej, żywicznej "skóry", jeśli chcesz. Jednak kluczową różnicą w otwarciu jest chłodzący, mydlany efekt geranium i dość ostry, oczywisty przyprawowy hit kolendry, który utrzymuje się jako nuta głowy przez pierwszą godzinę. Sprawia to, że jest to całkowicie ważna opcja inna niż te, o których wspomniałem powyżej i nie jest zbędna obok nich w szafie. (Mam wszystkie te perfumy i wciąż powracam do tego z radością!) Czy jest równie potężny? Cóż, szczerze mówiąc pamiętam wszystkie te perfumy z tamtej epoki jako mocniejsze, ale to... Nie jestem pewien? Jest łagodny. Mam dziś na sobie mnóstwo sprayów na skórze i ubraniach, a głośność jest idealna. Myślę, że jest niedoceniany w schemacie męskich perfum vintage, pachnie fantastycznie i jest czymś, co chciałbym nosić.
Kupiłem go w ciemno bardzo tanio, z czystej ciekawości, bo słyszałem, że pachnie jak The One od D&G. Cóż, pachnie i nie pachnie? Kiedy po raz pierwszy go spryskałem, nie sądziłem, że otworzył się tak samo, ale potem z pewnością zaczyna się rozwijać podobnie słodki, ciepły klimat. Z tego powodu Villain może być po prostu nieco bardziej złożony, ponieważ otwarcie to świeżość bergamotki i prawie zielona jakość (jak galbanum), której The One nie ma. Villain wskazuje na cieplejszą bazę bursztynową i waniliową, podobnie jak Rochas man, ale z cytrusami i zielenią, aby nieco cię oszukać. Co w rzeczywistości sprawia, że pachnie nieco taniej (co jest) i mniej "seksownie" (jak często określa się The One). Ponownie wszystko to było z pamięci, więc wypróbowałem je przeciwko sobie, gdy wróciłem do domu i The One jest o wiele cieplejszy, słodszy i bardziej waniliowy od samego początku i faktycznie przewyższa mój nos. Wysychają jednak dość podobnie i na pewno podobało mi się to doświadczenie, może właśnie taki powinien być The One Sport? W każdym razie trwałość jest podobna do D&G, nie jest świetna, ale naprawdę zadowalająca. Nastąpił pewien sprzeciw wobec marki Ed Hardy, szczególnie wśród entuzjastów tatuażu, którzy być może nie lubią wyprzedaży, komercyjnego aspektu tego, co kiedyś było dość ekskluzywną grupą, szybko stając się głównym nurtem. To, co naprawdę podoba mi się w tym zapachu, to opakowanie. Wzór tatuażu na butelce jest trochę zabawny i nie ma go wystarczająco dużo, jak na mój gust.
To dla mnie dziwna zagadka. Jest w jakiś sposób bardzo klasyczny, a jednocześnie przeciera nowy szlak. Nie mogę tego do końca rozgryźć? Otwarcie to cytrusy i powściągliwy akord fiołka prowadzący do ziołowego serca, które najwyraźniej jest szałwią?... coś, co jest mi dość dobrze znane i nie mogę powiedzieć, że od razu jest oczywiste, co to jest. Ziołowy to najlepszy opis, jaki mogę podać. Bazą i głównym motywem tego zapachu jest kremowe drzewo sandałowe i czysta wetyweria z pikantną nutą gałki muszkatołowej. Jest to tak dobrze zmieszana mikstura, że to najlepsze, co mogę zrobić, aby wybrać nuty, wspomagane mając je przed sobą. Flakon jest wspaniały i bardzo efektowny, co z ponownym wprowadzeniem wetiweru w tym samym stylu butelki, naprawdę mi się podobało. Podsumowując, nie jest to zły zapach, po prostu nie dla mnie, mogę sobie wyobrazić, że noszenie go działałoby mi nieco na nerwy. Można by pomyśleć, że to odważne stwierdzenie, biorąc pod uwagę, że moja recenzja jest w dużej mierze pozytywna. Jednak jest to oparte wyłącznie na pierwszym wrażeniu zapachu, będę musiał go ponownie odwiedzić, ale mam tylko przeczucie, że dłużej niż godzinę z tym zapachem i miałbym go dość.
Wygląda na to, że został wprowadzony na rynek jako "nowy" zapach w Wielkiej Brytanii, mimo że byłem przekonany, że próbowałem już zarówno tego, jak i pour homme. W każdym razie jest to interesująca wetyweria łącząca oczekiwane cytrusowe nuty z lekko zieloną, ziemistą wetywerią. Różnica polega na tym, że cytrusy szybko ustępują i koncentrują się na bardziej niezwykłym mariażu benzoiny, który nadaje inny wymiar niż typowy zapach wetiweru. (Do bazy dołącza inne suche drewno i wyraźna nuta cedru. Wciąż ma jednak wystarczająco dużo tych "typowych" cech, aby fan wetiweru mógł się nim naprawdę cieszyć. Zauważyłem, że po świeżym, czystym otwarciu i pierwszych kilku godzinach zapach stał się ciemniejszy, bardzo kwaśny i drzewny. O dziwo, wydało mi się to całkiem atrakcyjne i albo jest to dodatkowa warstwa w kompozycji, albo po prostu zła interakcja z moją skórą... jedno czy drugie? Trwałość była akceptowalna na poziomie 4-6 godzin, dość słabo utrzymując się na skórze. Warto sprawdzić i wzbudza nieco większe zainteresowanie niż niektóre wetywerie... może dzika karta?
Podobała mi się oryginalna wersja i czekałem na to, co przyniesie ta. Cóż, nie musiałem długo czekać, aby ją wypróbować, ponieważ o istnieniu ekstremalnej wersji dowiedziałem się dopiero w zeszłym tygodniu. Jeśli ktokolwiek kiedykolwiek chciał wersję 'Extreme', która robi dokładnie to, co sugeruje nazwa, to masz szczęście. Uważam, że ten zapach to intensyfikacja i wzmocnienie, które otwiera się mocnym, gorzkim akordem jałowca i fiołka, który jest silniejszy, ale równie mistyczny i niedostępny jak oryginalna wersja. Baza ma piżmową, skórzaną jakość, a gdy się osadza, zaczyna dawać od czasu do czasu gorzki, lekko ziemisty akcent wetiweru w sercu. Wydaje się od razu gęstszy niż oryginał, ale wciąż ogólnie bardzo podobny; jeśli oczekujesz czegoś znacznie innego... to nie jest. To w pewnym sensie dobra rzecz, ponieważ chociaż nie testowałem ich obok siebie, mam jeszcze sporo próbek, myślę, że od razu wolę wersję ekstremalną, ponieważ elementy, które zostały 'podkręcone', czynią ją nieco bardziej atrakcyjną. Również zauważyłem, że elementy sosny i kadzidła są nieco bardziej wyczuwalne, a czasami przypominało mi to Comme des Garçons Zagorsk, ale w słodszej wersji. Trwałość jest dobra, wciąż czuję zapach po 8 godzinach. Projekcja jest umiarkowana do niskiej, ale z tego, co pamiętam, trwałość oryginału też nie była zła. Muszę powiedzieć, że naprawdę lubię ten zapach i czerpię przyjemność z noszenia go.
Widzę porównania do MFK Oud, zapachu, w którym jestem niewytłumaczalnie zakochany. Poważnie, nie jestem nawet pewien, czy lubię ten zapach, ale uważam go za dodatek, to najdziwniejsza rzecz. W każdym razie... uważam, że Aoud Melody jest może nieco bardziej złożony i tak naprawdę zupełnie inny niż MFK Aoud, który wydaje się po prostu podobnymi nutami, ale z różnych źródeł, co zapewnia bardziej gorzką, leczniczą dostawę. Ten zapach jest jednym z lżejszych, jaśniejszych zapachów od Montale, ma figlarne górne nuty śpiewające jak... no cóż, jak Melodia. W jakiś sposób zapach ten przywołuje na myśl kolor różowy. Może to zasługa połączenia róży i jaśminu? Znowu są subtelne i nie są w żadnym wypadku wielkimi graczami, ale to otwarcie sprawia, że myślę, że są to perfumy bardziej odpowiednie dla kobiety. Być może to ten "różowy" charakter, egzotycznie kwiatowy z piękną czystą różą i mocnym kadzidłem. Ten sok podnosi na duchu. Myślę, że elemi, które jest lżejszym, niemal plastikowym zapachem żywicy i woskowym egzotycznym dodatkiem ylang ylang. Drzewo sandałowe jest w bazie z pewnością kolejną nutą, która może wietrzyć po świeżej / pikantnej stronie, a później stać się bardziej kremowa. (co robi tutaj i podobnie z szafranem i elemi) Są to z pewnością perfumy, w których te nuty w peticular rozwijają się na sucho. Zapach ma taką trwałość, jakiej można oczekiwać od Montale, ale w sumie jest bardzo subtelny i nie popełnij błędu, że drydown pachnie TAK DOBRZE! Muszę powiedzieć, że zakochałem się w AM po kilku godzinach... po 8-10 godzinach stał się bardzo słaby, ale zapach, który po prostu przylgnął do mojej skóry, był czystą magią labdanum, bursztynu i drzewa sandałowego! Kusi mnie, żeby kupić ten zapach, naprawdę. Jest sporo perfum, które chcę mieć z ostrymi (i nieco odstraszającymi) otwarciami, ale świetnymi wytrawnymi, które chcę, ale nie mogę powiedzieć, że są priorytetem.
Ten zapach jest absolutnie wyjątkowy! Właśnie udało mi się go namierzyć i tak naprawdę chciałem przetestować popularny Rose z tej serii kaligrafii, ale ktoś rozbił butelkę testera dzień wcześniej, według SA. Pomyślałem więc, że wypróbuję szafran, biorąc pod uwagę, że jest to jedna z moich ulubionych nut, a ostatnio ponownie odwiedziłem szafran Jo Malone, który jest bardzo dobry. Szafran Calligraphy to opowieść o dwóch połówkach. Koszmarne otwarcie. Majestatyczny drydown. Kiedy mówię "horrendalny", mam na myśli mocny, ostry, ziemisty, ale słodki, a nawet gorzki. W moim odczuciu mocno pachnie nagietkiem i styraksem, a w połączeniu z bardzo realnym, mocno wyczuwalnym szafranem przypomina trochę miód. Właściwie dokładniej wosk pszczeli i bursztyn i pomyślałem: "o nie! To MFK pour le soir". Następnie, gdy się uspokoi, szafran i styraks stają się bardziej kremowe, bardziej bogate, mniej ziemiste, ale nadal z równowagą i na szczęście proces ten jest dość szybki. To powiedziawszy, przejście od dobrego do świetnego na mojej skórze jest długie. Niektórym może nie spodobać się, że po mocarnym otwarciu zapach staje się miękki jak skóra, ale ja jestem z niego zadowolony. Projekcja jest subtelna, ale trwałość bardzo dobra. Nie potrafię wyrazić, jak bardzo podobał mi się drydown, jest niesamowity... szafran jest po prostu magiczny.
Wspaniała recenzja poniżej! Muszę powiedzieć, że ma na mnie taki sam wpływ. Po raz pierwszy wypróbowałem go, gdy wprowadzono na rynek intensywną wodę kolońską i pomimo tego, że ją przeżyłem, szafran jakby zagubił się w miksie, ponieważ oud i bergamotka nadal świecą z wyjątkową wyrazistością. Po ponownej inspekcji ten zapach jest o wiele bardziej na mojej ulicy, bardzo ciepły orientalny i naturalny. Bardzo dobrze utrzymuje się na skórze, wzmacniając naturalny aromat skóry, nie będąc przy tym zwierzęcym. To jest właśnie zapachowa jakość szafranu i jest to naprawdę jedna z moich ulubionych nut w perfumerii. Wcześniej przeoczyłem szafran Jo Malone jako bardzo ziemisty i szorstki, w zasadzie bardzo dokładny. Szybko jednak przechodzi w znajomy, miękki i wspaniały aromat szafranu, który pachnie dla mnie jak mieszanka różnych gatunków drewna, głównie kremowego drzewa sandałowego i odrobiny wanilii. To absolutnie piękna rzecz... bardzo długotrwała i subtelna projekcja, która naprawdę bardzo dobrze utrzymuje się na ubraniach. Nie mogę mu nic zarzucić i myślę, że będę musiał go kupić, aby zaspokoić mój szafranowy fetysz.
Sawira była dla mnie bardzo oczekiwaną kompozycją zapachową, ale nie spełniła moich oczekiwań, przynajmniej na podstawie analizy nut, której się spodziewałem. Naprawdę powinienem był wiedzieć, że w zapachach Penhaligon's chodzi o połączenie i rzadko kiedy dominują w nich jedne nuty. Liczyłem na mnóstwo szafranu, mirry, oudu, ambry itd... i chociaż zawiera te bogate składniki, są one zmieszane w sposób, który sprawia, że stają się nieczytelne. Nie zrozumcie mnie źle, to naprawdę świetnie pachnący zapach, naprawdę, naprawdę doskonały i chętnie bym go chwalił, gdybym nie powąchał i nie kupił Levanthium pod koniec zeszłego roku. Są wystarczająco różne, ale wciąż niezwykle podobne; czuję mieszankę kwiatów i róży z oudem i drewnem. Bardzo elegancki i delikatnie skomponowany, lekko przypominający Tom Ford Noir de Noir. Główna różnica polega na tym, że drzewność i oud są nieco bardziej wyeksponowane, a całość wydaje się nieco bardziej męska i skoncentrowana na oudu niż Levantium. Gdyby miały tę samą cenę, mógłbym żałować, że nie poczekałem na ten zapach (gdybym wiedział, że będą do siebie dość podobne), jednak czuję się nieco usprawiedliwiony, ponieważ ten jest znacznie droższy, kosztując 150 funtów za 100 ml. Z tego powodu nie sądzę, że otrzymujesz odpowiednią wartość w porównaniu do innych zapachów oud/róża i luksusowych, które są dostępne w tej samej cenie. Nie mogę winić Penhaligon's za same zapachy, ponieważ pachną świetnie i są pomysłowo skomponowane (szczególnie męskie), ale ten nieco mnie zawiódł, ponieważ oczekiwałem czegoś magicznego, a rezultaty były tylko w porządku. Trwałość jest dobra, ale Levantium też ma dobrą trwałość, więc jestem z tego zadowolony, a ten jest nieco bardziej ziołowy, kwaśny.
Kiedy czytałem nuty na stronie z nowościami, byłem podekscytowany perspektywą, teraz patrzę tutaj i tam wydaje się, że jest całkiem sporo białych kwiatów... neroli, kwiat pomarańczy i jaśmin. To oczywiście nie będzie prawdziwe odzwierciedlenie zapachu, te nuty mogą być zminimalizowane i mam nadzieję, że tak będzie. Porównanie do kulfi jest intrygujące, mam nadzieję, że ten zapach będzie przyjemnością... już mam dobre przeczucie... niech nadejdzie maj!
Jak wielu wspomniało, nie jest to nawet w najmniejszym stopniu podobne do Noir, co już podejrzewałem miesiące przed jego premierą z powodu COMPLETELY różnych nut. Wiele osób nie lubi Noir, osobiście jestem fanem, ale byłem jeszcze bardziej zaintrygowany perspektywą Noir Extreme i niektórymi super brzmiącymi nutami. Szczerze mówiąc, jestem trochę rozczarowany po całym tym czekaniu... oto dlaczego. Otwarcie sprayu wywołało natychmiastowe poczucie 'jakości' i wrażenie EDP, które otrzymujesz z czegoś o prawdziwej mocy i muszę powiedzieć, że byłem pod wrażeniem. Luksusowy wybuch prawie skórzanej, gourmandowej i pikantnej kremowej, bogatej ziemi z szafranem i kardamonem. Powiedziałbym, że orzechowy kulfi, wanilia i gałka muszkatołowa to natychmiastowe hity... przynajmniej dla mnie i mogłem impulsywnie kupić ten zapach. Cieszę się, że pozwoliłem mu się rozwijać, zanim podjąłem tę decyzję. Nie wiem, co Tom Ford robi w kwestii briefingu perfumiarza, ale uwielbia budować gęstą, złożoną bazę z kwiatami przebijającymi się przez środek w całkowitej opozycji do ogólnej kremowości zapachu. To właściwie całkiem sprytne, szczerze mówiąc, a Noir Extreme wykazuje tę cechę w obfitości... pomyśl o czarnej orchidei. Jest tam słodka, tropikalnie egzotyczna nuta orchidei i jaśminu, która (tak bardzo, jak ją kocham) sprawia, że cała kompozycja jest dość kobieca. Nie sądzę, żeby Noir Extreme był wyraźnie kobiecy i z powodu jego gourmandowej jakości, jest na granicy noszalności dla mnie. Mówię wam, że jest powód, dla którego kobiety będą chętne do tego zapachu, nie dlatego, że uważają cię za nieodparcie męskiego, prawdopodobnie dlatego, że pragną pachnieć Noir Extreme i ukradną go z twojej garderoby, jeśli będą miały okazję. To w najlepszym razie unisex, a to mówi facet, który bez wstydu nosił czarną orchideę przez długi czas. Drydown jest bardzo waniliowy, trwa i od czasu do czasu emituje małe chmurki owocowych kwiatów. Im więcej wącham drydown, tym bardziej czuję orzechowość, przyprawy i drzewo sandałowe, które współpracują z moją skórą niesamowicie dobrze. Powiedziałem, że byłem rozczarowany na początku recenzji i nadal jestem, ale muszę przyznać, że naprawdę kocham zapach Noir Extreme, ale wiem, że podobnie jak z Black Orchid szybko się nim znudzę. Perfumy dla mnie to tworzenie wyzwania z zapachem o głębi, który jest przypominający i znajomy, ale wprowadza kilka niespodzianek po drodze. Uczciwie mówiąc, Noir Extreme to robi... po prostu nie jest dla mnie. Uwielbiałbym to na kobiecie. aktualizacja: Mam to na sobie od 10 godzin i dobrze się utrzymuje, chociaż bardzo słabo, ale przynajmniej nie zniknęło. Szafran naprawdę się ujawnia w głębokim drydownie, przekształcając ten zapach w jeszcze inną wymiar, który muszę powiedzieć, że kocham. Pachnie bardzo podobnie do mojego ukochanego Versace Man, teraz kremowy, ale ziemisty i bliski skórze, Noir tylko gra dodatkowy ciepły, przytulny trik, zanim całkowicie zniknie. Zamierzam ponownie spróbować tego zapachu i nosić go bardziej intensywnie, zanim całkowicie podejmę decyzję. Zwykła lub designerska gama zapachów Toma Forda ma tendencję do bycia bardziej interesującą niż prywatna mieszanka, która ma niezaprzeczalną siłę i jakość, ale zazwyczaj opiera się na mniejszej liczbie nut, podczas gdy takie zapachy jak Noir i dla mężczyzn (również wiele zapachów dla kobiet) mają symfonię nut i naprawdę złożone kompozycje.
Cytrusowe nuty głowy są tu bardzo dobrze oddane i przyjemne, podobnie jak w większości zapachów Creed. Muszę powiedzieć, że cedr i nuty drzewne nie są tak suche i wyraźne, jak się spodziewałem, ale zdecydowanie stanowią duży czynnik i są nieco czystsze, bardziej jak wetyweria. Otwarcie polega na delikatnej grze ostrych cytrusów i nuty liścia laurowego oraz białego kwiatowo-kwiatowego zapachu, który po prostu odświeża postępowanie, nie narzucając się ani nie stając się zbyt kwiatowym. Trzecim czynnikiem w tym otwarciu jest zieloność, którą uzyskuje się dzięki zastosowaniu Galbanum, i nie należy jej lekceważyć, ponownie jest to główny czynnik w tym zapachu. Drydown to naprawdę przyjemne i trwałe cytrusy osadzone na przyjemnej, lekko drzewnej bazie. To dobry zapach, ale nie jest dla mnie ekscytujący. Trwałość jest w porządku i podejrzewam, że może być nawet jedną z tych, które trwają dłużej dla innych niż dla użytkownika... jeśli rozumiesz, co mam na myśli? "Nieźle" to mój werdykt.
Zapach ten spotkał się z dość ciepłą reakcją ze strony innych recenzentów. Może czułbym się tak samo, gdybym dostał próbkę do wypróbowania w domu lub cokolwiek innego i przeprowadzam tę recenzję, próbując tego zapachu tylko raz. Wypróbowałem go w Jovoy Paris, co może nie być najlepszym miejscem do jasnego myślenia albo z powodu przeciążenia zapachem, albo z powodu nieznanego i nieco romantycznego otoczenia. W każdym razie na początku byłem dość zdumiony tym zapachem, chociaż nie czułem, że jest na tyle wyjątkowy, aby uzasadnić zakup, więc może zgadzam się z konsensusem tutaj? Otwarcie wypadło jako cudownie ciepłe, gorzkie, drzewne piżmo z masą przypraw, ale wciąż niezbyt na twojej twarzy, byłem pod wielkim wrażeniem. Był to jeden z niewielu, które faktycznie wypróbowałem na skórze, a wysychanie było bardziej podobne, ale z nieco bardziej suchym, dymnym kadzidłem przechodzącym w naturalne piżmo, bursztyn. Spodobał mi się, jednak szukałem czegoś wyjątkowego i chociaż nie mogłem znaleźć niczego, co pachniało jak z wierzchu mojej głowy, po prostu nie zachwyciło mnie tak bardzo, jak MiN Moon Dust, zapach, który ostatecznie kupiłem. Noir Obscur jest świetny, długotrwały i wysokiej jakości zapach zawierający wszystkie elementy, które kocham w perfumerii... naprawdę nie można go winić.
Oh Versace Dreamer! To był kolejny zapach głęboko zakopany w skarbcu, w ciemnych zakamarkach mojej olfaktorycznej pamięci. Pamiętam, że próbowałem go lata temu i nie byłem zachwycony, po prostu myślałem, że to klon JPG Le Male i trochę tak jest. Mam również żywe i okazuje się, że lekko różane wspomnienia z serii zapachów Versace Jeans, czule wspominając dziwaczne opakowanie, a nie jakość zapachu. Zdobycie Dreamera zajęło mi sporo czasu, ale postanowiłem zaryzykować i zamówić flakon i prawda jest taka, że... opłaciło się. Pod względem estetycznym Dreamer jest bardzo przyjemny, świetna nazwa, świetny flakon. Od samego początku ma bardzo syntetyczny charakter, lawendę, szałwię, mleczną mgiełkę wanilii i fasoli tonka, aż po klasyczny element pikantnego, sproszkowanego goździka. Myślę, że marzyciel to odpowiednia nazwa tylko z tego punktu widzenia, że nic nie wydaje się prawdziwe, ale wcale nie w negatywny sposób. Istnieje również główna różnica między tym a klasycznymi waniliowo-lawendowymi, orientalnymi / fougere, a to jest nieco ciemniejsza krawędź tytoniu, która ponownie nie pachnie bardzo dokładnie lub mocno, ale zamiast tego całkiem ładnie pasuje do fasoli tonka. W jakiś sposób ta kombinacja działa niesamowicie dobrze na mojej skórze i jest to główna różnica między Dreamerem a Le Male, który na mnie okazuje się horrendalny. The Dreamer przypomina mi dawnego współlokatora, który regularnie nosił (oblewał się) Le Male, a ślad, jaki po sobie zostawiał, był całkiem przyjemny, ale nawet on po pewnym czasie stawał się mdlący. Nie żeby The Dreamer miał coś przeciwko, na początku jest trochę niepokojący, ale wkrótce łagodnieje. Kiedy już się uspokoi, taniość nieco zanika i pozostaje coś, co wydaje się klasyczne i eleganckie. Po kilku razach noszenia muszę powiedzieć, że naprawdę mi się podoba, myślę, że to genialna kompozycja, która ma w sobie elegancję. Dla mnie jestem całkiem szczęśliwy, że taki budżetowy zapach zaspokaja ten gatunek. Trwałość w porządku, projektuje subtelnie i otrzymałem natychmiastowy komplement od mojej partnerki... pokochała go! Jeśli lubisz takie zapachy jak MDCI Invasion Barbare lub By Killian A taste of heaven czy nawet Amouage Reflection, ale chcesz czegoś za niewielkie pieniądze, Dreamer jest wart powąchania.
To nie jest moja zwykła filiżanka herbaty, to super kwiatowy zapach dla ludzi, którzy kochają takie rzeczy i wiesz co? Ku mojemu zaskoczeniu ja też potrafię go docenić. Otwarcie to naturalnie piżmowy zapach, który jest dla mnie zbyt zniechęcający, ale nadal krzyczy jakością. Moja mama często trzyma hiacynty w domu, gdy ma problemy z kanalizacją, mając nadzieję, że ostry zapach to zamaskuje, ale myślę, że to tylko łączy i pogarsza sprawę! Zawsze pachną bardzo "mokro" i mają słodko-gorzki bukiet, który nie jest całkowicie nieprzyjemny, ale balansuje na krawędzi. Początkowo jest tu również spora dawka zielonych nut, dostarczanych przez galbanum, a ta wilgotność i piżmowy naturalny kwiat jest zarówno podkreślany, jak i równoważony przez pudrowego irysa. Plusem jest to, że trwałość jest naprawdę dobra i dobrze sprawdza się na mojej skórze. Spryskałem nim również kartkę i czułem go wyraźnie nawet tydzień później. Byłem zaskoczony, jak bardzo mi się podobał, ale otwarcie i zapachy takie jak ten po prostu nie są moją filiżanką herbaty. Jeśli jesteś miłośnikiem kwiatów, myślę, że to kolejna świetna kompozycja i warto ją sprawdzić.
Ten zapach to dla mnie kolejny zakup w ciemno, a zaintrygował mnie na tyle, że sięgnąłem po niego i po oryginał ze względu na ciągłe wzmianki na tej stronie. Nie mogę uwierzyć, że herbata nie jest wymieniona wśród nut tutaj, ponieważ Him jest oczywistym dzwonkiem dla GPH II. Z wyjątkiem około 15 sekund otwarcia, równie dobrze może to być ten sam zapach... ale może nano-cieplejszy. Od razu jednak otwiera się jako bardzo gorący, pikantny bursztyn, bardziej w kierunku bomby przyprawowej V&R z wyraźnym cynamonem i fasolą tonka. To ustępuje, aby odkryć świeższe nuty fiołka i herbaty, które nadają mu bardziej wytrawny, łagodny, metaliczny i drzewny charakter. Podobnie jak Gucci, ten zapach zawsze utrzymuje całą tę pikantność z tyłu, stając się ostatecznie bardzo stonowanym tematem. Osobiście uwielbiam ten zapach, ale jestem trochę rozczarowany jego podobieństwem. Z drugiej strony nie ma zbyt wielu naśladowców tego typu zapachów, więc ciesz się, jeśli trudno ci znaleźć GPH II (i odwrotnie). Aktualizacja: Po prawidłowym noszeniu tego zapachu wydedukowałem, że rzeczywiście istnieje różnica między nim a GPH II. Jest cięższy i bardziej orientalny, cieplejszy i słodszy z mniej gorzką powściągliwością niż Gucci. Powiedziałbym, że warto mieć oba do dyspozycji. Projekcja i trwałość jak na razie działają dobrze. Re:Aktualizacja: Próbowałem tego obok siebie z GPH II ostatniej nocy i tak jak podejrzewałem, chociaż podobne, wcale nie są martwymi dzwonkami. Gucci jest chłodniejszy, świeższy, bardziej piżmowy, mniej słodki, bardziej zdystansowany, podczas gdy HiM jest cieplejszy, przytulniejszy i gęstszy. W rzeczywistości dał mi aspekty jeszcze innego seksownego, pikantnego zapachu Lancome Hypnose.
Wow! Nie mogę uwierzyć, że do tej pory nie wypróbowałem tego zapachu i musiałem zrobić coś, co wydawało mi się, że mam już za sobą (kupowanie w ciemno), aby to zrobić. Muszę przyznać, że choć przypomina kilka aromatów, które z przyjemnością mógłbym wymienić, HM for men jest na tyle wyjątkowy wśród zapachów tego typu, że ma status prawdziwego klasyka. Połączenie zdecydowanej czarnej porzeczki i ostrego cytrynowo-grejpfrutowego zapachu w otwarciu jest bardzo słodkie, tropikalne i dość syntetyczne, dając niemal galaretowaty zapach dziecka. Na szczęście mi się to podoba i szybko przechodzi w coś bardziej wyrafinowanego. Jeszcze w nutach głowy pojawia się nuta lawendy, a nawet wyczuwalny dotyk białych kwiatów, być może jaśminu i irysa, co razem tworzy interesujące otwarcie i serce. Nuta wytrawna to kremowa baza z bobu tonka, akcentami wanilii i białej czekolady. Naprawdę podoba mi się delikatne rozwinięcie tego zapachu w słodki i spokojny zapach skóry. Jedną rzeczą, co do której nie mogę się zdecydować, jest jakość lub wyrafinowanie tego soku? Z jednej strony wydaje się tani, ale z drugiej wciąż dość urzekający i nadający się do noszenia. Trwałość jest przeciętna, a projekcja zanika po pierwszej godzinie do przytulnego zapachu skóry. To był dobry zakup w ciemno i podejrzewam, że będę go nosić.
Napisałem tę recenzję wieki temu i dopiero teraz udało mi się ją opublikować... Myślę, że to mówi wszystko. Czy byłem zachwycony? Nie do końca, ponieważ bardziej przypomina pełne kadzidło/Avignon/Cardinal itp... z jasną, musującą nutą białego kadzidła. Nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam ten zapach, to wspaniała rzecz. Jest podobny do zapachów, o których wspomniałem powyżej, ale na tyle inny, że jest wyjątkowy, głębszy, dobrze zakorzeniony i mniej pływający. Z pewnością nie opisałbym go jako bursztynu i przypraw, bardziej odpowiedni jest złożony kościelny zapach kadzidła. Ma w sobie coś świeżego, podnoszącego na duchu, ale z cięższą drzewną bazą, która zapewnia mu dobrą trwałość. Otwarcie daje silniejsze poczucie drewna i żywic, może nie "bursztynu" (który kojarzy mi się z rozgrzewającym benzoinem / wanilią), ale czegoś ostrzejszego. Tak więc po raz kolejny Armani's prive range wziął tradycyjne perfumy w nieco innym kierunku i wyszedł z czymś, co jest lekko pochodne i bynajmniej nie "nowe", ale wciąż więcej niż warte posiadania.
Ten rodzaj mlecznego lawendowego fougere jest elegancki i uroczy, ale ostatecznie uważam go za trochę nudny. Nie rozumiem, dlaczego ludzie tak zachwycają się Caron Homme? Lawenda to piękny zapach, zwłaszcza gdy pachnie naturalnie, ale te perfumy są zdecydowanie zbyt liniowe i nie rozumiem porównań do nich. Na szczęście ta wycieczka od Creeda podąża bardziej śladami Invasion Barbare lub smaku nieba, po prostu pachnąc drogo i ciepło bez potrzeby ciężkości. Po pierwsze... wow! To może być nawet mój ulubiony zapach Creed pod względem pierwszego wrażenia... Aberdeen Lavender jest po prostu oszałamiający. Otwarcie jest wspaniałe, niemal dymna lawenda, która jest tak dobrze wyważona i ma nieco ciemniejszy urok, podobny do Dior Eau Noire. Jest to typowo dobrze zaprezentowany styl klasycznego fougere, ale ma elementy cytrusów / ziół / skóry / żywicy / wanilii / piżma, wszystko, ale zmieszane do perfekcji. Ulotne nuty bergamotki i cytryny szybko przechodzą w naturalną i niemal idealną lawendę. Lawenda i rozmaryn mają, ośmielę się powiedzieć, lekko miętową jakość na początku, co dodatkowo odświeża postępowanie. To natychmiast łączy się z miękką, ale głęboką, skórzaną nutą serca, która jest głównym tematem tych perfum. Szczerze mówiąc myślałem, że trwałość jest do bani, ponieważ szybko zanika i faktycznie zmienia się w bardzo stonowany zapach skóry, ale wciąż jest obecny. Baza okazuje się być czymś w rodzaju bursztynowej wanilii, wspierającej miękką skórę i ostatecznie trwałość nie jest zła. Nie mógłbym prosić o więcej niż zapach fougere z orientalną bazą, ta rzecz jest inteligentna i naprawdę mi się podoba. Myślę jednak, że jest to rodzaj zapachu, który większość uzna za w porządku i nic więcej, ale coś w lawendzie Aberdeen naprawdę do mnie przemawia. Nie jestem pewien, czy mogę to uzasadnić jako priorytet zakupu, ponieważ nie jest to potęga pod względem długowieczności lub projekcji, jednak te atrybuty nie zawsze są synonimem jakości, ponieważ to właśnie masz tutaj ... Zapach wysokiej jakości. Zdecydowanie uważam, że warto go powąchać, ponieważ byłem mile zaskoczony.
Właśnie oddałem próbkę na Boże Narodzenie mojej przyjaciółce i pomyślałem, że to skłoniło mnie do ponownego wypróbowania mojej próbki i pokochałem ją. Naprawdę świeże otwarcie wodnistego melona ze słodkimi kwiatami, jaśminem i magnolią. Zwykle pomyślałbym, że coś takiego jest ładne, ale ostatecznie kobiece, cienkie i pozbawione głębi i jakości, ale mówimy tu o Amouage i Maurice Roucel. Lekko ambrowa baza i wytrawne drzewo sandałowe mają klasę i dodają nieco ciepła temu, co bez niego jest świeżym i ulotnym zapachem. Nie zrozum mnie jednak źle, ale nie jest to coś, co nosiłbym na sobie i może te lasy wychodzą trochę bardziej na mojej skórze niż na kobiecej? Niemniej jednak, jeśli jesteś fanem lekko kwiatowych rzeczy, które są o krok wyżej pod względem trwałości i projekcji, to nie szukaj dalej.
Wciąż mam go tutaj jako "nie lubię" po krótkim flircie z pomysłem na niego kilka lat temu. Powodem, dla którego doszedłem do takiego wniosku, było to, że Joop Splash to syropowaty, syntetyczny, owocowy zapach, który mnie irytował, sposób, w jaki zwabił mnie na początku tylko po to, by zdać sobie sprawę, że ma wiele wad. Główną z nich jest trwałość, bardzo słaba i bez głębi ani nut bazowych, o których można by mówić, po prostu obrzydliwy i krótkotrwały, generyczny i ostatecznie tani akord. Muszę jednak zgodzić się z doskonałą recenzją poniżej od teadot... Jest coś, co początkowo podobało mi się w tym zapachu, mimo że jest to Joop i jako taki można go prawie odrzucić z ręki. Pamiętam, że jakiś czas temu oglądałem podły film dokumentalny o "Doggingu" (dla niewtajemniczonych lub Amerykanów to ludzie, którzy spotykają się na seks w miejscach publicznych, parkingach, postojach ciężarówek itp.) W każdym razie, jeden z zamaskowanych uczestników wywiadu powiedział, że przysięgał na "Lynx" (Axe) lub "Joop" (Homme prawdopodobnie?), ponieważ "To doprowadza kobiety do szaleństwa" Przykro mi, ale rodzaj "kobiet" (pfffft!), o których tutaj mówimy, nie jest dokładnie wybredny, sądząc po stanie deprawacji i jakości zaangażowanych mężczyzn i nie mogę powiedzieć, że całkowicie ufam ich osądowi na temat zapachu. W każdym razie... To właśnie ten rodzaj sigmy sprawia, że jestem jeszcze bardziej nieufny wobec Joopa, ale mimo to jest coś tak brzydkiego w tej marce, że chciałbym polubić przynajmniej jeden z ich zapachów w rodzaju guilty pleasure i Splash jest mi najbliższy. Górne nuty to dziwny, cukierkowo-owocowy, prawie tropikalny klimat na ogólnym podłożu pół-wodnego "blaha", ale prawie da się lubić. Butelka jest genialna, co daje mi nadzieję, że pewnego dnia Joop może faktycznie stworzyć w połowie przyzwoity zapach.
Ok, więc po zakupie mojego pierwszego (i podejrzewam, że ostatniego) zapachu Roja Dove nalegałem na zakup kilku 5 ml fiolek wypełnionych innymi zapachami, ponieważ wydałem tak dużo na Enigmę. Na szczęście w końcu je dostałem, jestem już dość zaznajomiony z Fetish i Danger, więc były to pozostałe dwa, które chciałem nosić prawidłowo i zrecenzować. To kolejny triumf! Szczerze mówiąc, choć moje ostatnie recenzje mogą mówić co innego, nie jestem cheerleaderką Roja Parfums. Jednemu jednak nie można zaprzeczyć, są one najwyższej jakości i transcendentalnie głębokie. Ten zapach ma klasyczną męską aromatyczną naturę, nie jest trwały, a cena jest dość głupia... ale nadal go uwielbiam. Z pewnością świadczy to o tym, jak dobrze pachnie ten zapach? Szybka wzmianka o nazwie... Wydaje się, że jest to temat podobnie prowokacyjnych przymiotników używanych w linii Roja, takich jak Scandal, fetysz itp... i muszę powiedzieć, że nie ma w tym nic skandalicznego. Zgadzam się, że nie może tego nazwać... "Dość generyczny męski zapach z przełomu lat 80/90, który jest bardzo przyjemny i dobrze wykonany", pomijając fakt, że nie byłby zbyt dynamiczny, nie pasowałby do butelki. Dla mnie ten zapach otwiera się charakterystyczną bergamotką i werbeną cytrynową, a następnie wkracza na świeże, pikantne ziołowe terytorium, które uwielbiam. Jest w nim owocowa ostrość i może nawet lekka nuta rabarbaru? Z pewnością jest tu labdanum i ciepło drewna, mchu dębowego i drzewa sandałowego... to genialne. Jest to zapach, który staje się coraz lepszy w miarę wysychania, z coraz większą ilością niuansów. Przyznam szczerze, że po aplikacji w ciągu pierwszych kilku minut popełniłem błąd, myśląc... tak, to jest coś standardowego. Niezbyt inspirujący, bardzo dobry męski i jak ekskluzywny Pasha de Cartier lub Ralph Lauren Safari. Potem rozwija się dalej i zdajesz sobie sprawę, że to o wiele więcej. Pamiętam, że widziałem recenzję wideo na Youtube z pytaniem... "Co to jest jakość? i czy można wyczuć różnicę, gdy użyto składników najlepszej jakości?". Cóż, to trafne pytanie i byłbym pierwszym, który przyznałby... może nie zawsze. Jest to jednak przypadek na korzyść takich marek jak Roja parfums i Xerjoff itp... gdzie w tym przypadku zdecydowanie można. Czy to oznacza, że chcę go mieć? Cóż, nadal czuję się trochę pokrzywdzony na froncie wydajnościowym, ale nie zapominam, że to nie wszystko. Mam wersję parfum i zapach utrzymuje się przez kilka godzin, co jest więcej niż akceptowalne, ale nie sądzę, że to zbyt wiele, aby być zaskoczonym wydajnością, na pewno nie w tej cenie. Zaczynam myśleć, że EDP mogą być nawet lepsze pod względem wydajności (moja Enigma EDP jest doskonała pod względem trwałości) i jeśli jest to dla Ciebie ważne, być może unikaj wersji parfum i oszczędzaj znaczne pieniądze na dwa razy więcej soku. Scandal jest świetnym zapachem i na szczęście zostało mi wystarczająco dużo na kolejne noszenie w pewnym momencie.
Ten zapach jest absolutnie majestatyczny. Nie potrzeba wielu słów, aby go opisać, trzeba go powąchać, aby uwierzyć. To bardzo silny, złożony, pobłażliwy piżmowy zapach, który ma w sobie nutę słodyczy, masę zwierzęcej jakości i nutę kwiatową. Otwarcie to cytrusowe nuty głowy, ale jak w przypadku wielu Roja, bardzo szybko zanikają i nie ma wątpliwości, że jest to ciężki zapach. Piżmo Aoud jest bardzo wyrafinowane, szkoda tylko, że mnie na nie nie stać. Jeśli mam być szczery, Amber Aoud jest bardziej moim rodzajem zapachu, ale ten jest równie dobrej jakości i zatrzymuje pokaz. Genialny!
Ojej! Właśnie go dziś dostałem i muszę powiedzieć, że jestem z niego bardziej niż zadowolony. Ma więcej niż przelotne podobieństwo do Gucci pour homme II z kilkoma kluczowymi różnicami. Ten ma przerażające otwarcie złożonych nut, które są słodsze, ostrzejsze, a następnie suche. Ten zapach lepkich daktyli i ogólna intensywność jest zupełnie inna, ale połączenie cytrusów, herbaty i wetiweru jest bardzo podobne. Herbata w tym zapachu jest wspaniała, początkowo metaliczna, a następnie cudownie aromatyczna i lekko pieprzna. Subtelnie wyczuwalne są tu zwierzęce cechy tibuktu, lekko dymna, ziemista wetyweria, a nawet nuta fiołka, piołunu i może olibanum? Drydown jest znacznie łagodniejszy i przechodzi w przyjemny i nieco głębszy GPH II. To oszałamiający zapach, a ta słodycz z herbatą nadaje nowy wymiar bardzo dobrze zmieszanemu świeżemu zapachowi. Ten EDT również działa dobrze, nic raczej nie rozbija, ale warto go kupić.
Staram się wypróbować 212 flankerów, ponieważ jestem pewien, że niektóre będą w porządku i nadal lubię oryginał, mimo że obecnie nie jest on zbyt często używany. Ten zapach przechodzi dziwną przemianę, zaczynając od ogólnego, słonego wodnego klimatu, który bardzo przypomina mi Aqva Toniq, ale nie jest tak morski. Po prostu nie podoba mi się ten biznes Calone, mimo że lubię L'eau D'Issey i AdG. Jednak po kilku minutach staje się mniej o tym, a bardziej o sproszkowanym piżmowym klimacie, który nie jest taki zły. Po kilku godzinach widzę, jak pojawia się ta czekoladowa nuta, dla mnie to wciąż tylko pudrowe piżmo, ale przez chwilę przypomina odrobinę kakao w proszku. Tak mi się wydawało nie znając wcześniej nut :) Drydown jest bardzo podobny i może jeden dla mas, ale szefowie zapachów zobaczą to za to, czym jest, tani zapach o długiej trwałości bez wyróżniających się cech dla mnie.