Zmieszaj szarą wetywerię z molekułą i masz to. Jak Another 13 z mydlaną wetywerią.
Róża + środek czyszczący do toalety
To jest piękne. Owocowe otwarcie łagodnieje do tostowego kokosa, mchu i tytoniu na skórzastej bursztynowej bazie.
Noszę go drugi dzień i już się w nim zakochałem. Początek jest jasny, cytrusowy, czuć kandyzowane owoce, bardzo wyraźnie słyszę kumkwat. Po tym, jak akord cytrusowy nieco zanika, pojawia się lekki kwiat i miękkość drzewa sandałowego. Zgadzam się z poprzednimi recenzjami, że istnieje pismo odręczne w kierunku drogiego produktu pielęgnacyjnego. Jak dla mnie jest to nawet plus, nadaje mu osobliwości brzmienia.
Kryzys wieku średniego w butelce. „Hej, panie, jaki to zapach?” „Eee… to zapach Carolina Herrera.” „Jak się nazywa?” rozgląda się……………………………… „zły…….chłopak”.
Długo utrzymujący się? Sprawdzone. Zauważany przez otoczenie? Sprawdzone. Ładnie pachnie? Sprawdzone. Projekcja? Sprawdzone. Dla mężczyzny w moim wieku? Ehhh. Prawdopodobnie lepiej pasuje dla osób w wieku 16-25.
Nie jest to zły perfum, ale wcale nie odzwierciedla mojej osobowości ani wibracji, które chcę emitować w świecie. Dla mnie pachnie jak wybór starszego mężczyzny, który próbuje zwrócić uwagę dziewczyn w klubie. Jest dobrze wykonany, ale nie sądzę, żeby miał osobowość. Szukasz komplementów? Nie wiem, zmyłem go, gdy wróciłem do domu. Powiem tak. Słuchanie Jeremy'ego Fragrances w społeczności i szukanie zapachów, które mają być narzędziami do uwodzenia kobiet, jest nie tylko żenujące, ale także sprawi, że będziesz nieszczęśliwy. Noszenie czegoś, co jest popularne, ale nie odzwierciedla twojej unikalnej osobowości, to przepis na rozczarowanie. Nigdy nie chcesz nosić czegoś, czego nie lubisz przez cały dzień. Może dobrze się projektować, sillage może być świetne, bla bla bla, ale jeśli nie czujesz się komfortowo ani pewnie, to nie zrobi dla ciebie tego, co myślisz, że zrobi. Jeśli osoba, którą próbujesz przyciągnąć, to uwielbia, to jest jeszcze gorzej. Wtedy jesteś z tym uwięziony i zmuszony do noszenia tego. Jak facet w podartych jegginsach z brzuchem taty. Bądź sobą. PS. Nie wąchaj tego na pusty żołądek. Nie sprawi, że poczujesz głód, sprawi, że poczujesz się źle.
Fałszywy oud, przesadzony chwyt marketingowy, pachnie jak syntetyczny oud i tandetne aldehydy. Dla lepszego wykonania tej samej idei zobacz Oud Extravagant od Maître Parfumeur et Gantier, który jest również nieco mniej wygórowany cenowo. To jest paskudny, śmierdzący perfum, który musiałem zmyć.. Są lepsze fałszywe oudy, które kosztują 200 razy mniej.
Dla mnie jest to trochę zbyt nowoczesne i nie wytycza nowych szlaków. Nie chcę powiedzieć, że jest złe w jakikolwiek sposób, po prostu nie jest dla odważnego entuzjasty perfum. Siedzi dość blisko skóry, ale trwa długo. Dobrze skomponowane i prawdopodobnie zbierze komplementy... dla osoby, której to sprzedam. Poleciłbym to dla każdego w wieku od 16 do 35 lat.
Sex and the Sea Neroli jest obecnie jedynym "flankerem" od Francesca Bianchi, ale jest przy tym wspaniały. Ma bardzo podobny profil zapachowy do oryginału, z jego dusznym połączeniem tropikalnych owoców, spoconej skóry i słonego morskiego sprayu, ale tym razem wydaje się znacznie jaśniejszy, bardziej słoneczny i nieco bardziej niewinny. W moim odczuciu Sex on the Sea jest dokładnie tym, co opisuje jego nazwa - gorącym, spoconym spotkaniem seksualnym na plaży. Wersja Neroli jest dla mnie jak to samo spotkanie, ale w chwilach poprzedzających je, kiedy wciąż jesteś ubrany, czujesz się świeżo z delikatnym zapachem czystej bielizny i twoich białych kwiatowych perfum wypełniających powietrze wokół ciebie - zanim wszystko się zabrudzi. Zapach jest absolutnie zachwycający, ale zastanawiam się, czy konieczne jest posiadanie obu. Osobiście zdecydowanie wolę oryginał, ponieważ uwielbiam ten zmysłowy, brudny nastrój utrzymujący się w tle, ale ta wersja jest znacznie łatwiejsza w noszeniu i znacznie smaczniejsza. Prawdopodobnie w końcu kupię obie wersje, ponieważ to DNA jest jednym z moich ulubionych zapachów na lato.
Etruscan Water czerpie inspirację częściowo z ciężkich od mchu cytrynowego wód kolońskich ze złotego wieku męskiej perfumerii, ale także z osobistych wspomnień Bianchi z włoskiego lata dorastania na południu Toskanii. To zapach, który przenosi Cię w miejsce wolne od zmartwień i wątpliwości, a jako ktoś, kto spędził wiele lat w basenie Morza Śródziemnego, wydaje mi się bardzo wyjątkowy. Bianchi opisuje krótki spacer przez las, aby dostać się na małą zatoczkę plażową, z przytłaczającym zapachem suchej śródziemnomorskiej roślinności reagującej na ciepło - nie jest to zapach, który można opisać, ale tylko samemu doświadczyć, jednak Bianchi pięknie go tutaj odtworzył. Gama orzeźwiających owoców cytrusowych i ambry reprezentuje subtelny słony strumień morza, który koi skórę muśniętą słońcem. Wszystko to spoczywa na pięknej bazie skórzastego labdanum i dużej dawki mchu dębowego. Ten zapach jest absolutnie wysublimowany, stanowi znaczący krok od zwykłych ciemnych, ciężkich i erotycznych zapachów Bianchi, a mimo to jest jednym z moich absolutnie ulubionych. Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że jest to absolutne arcydzieło, doskonale odtwarzające tak szczególne wspomnienie, które wielu z nas w Europie może powiązać z określonym czasem i miejscem w naszych wspomnieniach.
Black Knight wyobraża sobie otoczenie włoskiego kapitana najemników z rodziny Medyceuszy w okresie renesansu, wyobrażając sobie jego obóz wojskowy w słabym świetle wieczoru, zastanawiając się nad tym, co może przynieść nadchodzący dzień - śmierć czy chwałę? W centrum kompozycji znajduje się skóra, uzupełniona oczywiście gęstym pudrowym orris i mchem dębowym, który reprezentuje zakurzony, gęsty zapach skórzanych gwoździ końskich. Dla kontrastu, paczula, drzewo cedrowe i wetiwer sprawiają wrażenie delikatnie płonącego ogniska w pobliżu, nie będąc przy tym jawnie dymnymi lub odstręczającymi. Wreszcie, subtelna miodowa słodycz pobliskich krzewów, emanujących swoją aromatyczną chwałą w wilgoci włoskiej nocy. Wszystko to razem tworzy najbardziej spokojny obraz, ale wrażliwość nocy wychodzi z dużą dawką kminku. To absolutnie wspaniały, jeden z odważniejszych skórzanych zapachów stworzonych przez Francescę. Zajęło mi trochę czasu, zanim nawiązałem właściwą relację z tym zapachem, ale obraz był obecny od pierwszego rozpylenia - ten zapach naprawdę zabiera Cię w podróż i jest wykonany perfekcyjnie.
Under My Skin to interpretacja tematu zwierzęcego przez Francescę, ale zaskakująco nie wydaje się być jej najbardziej zwierzęcym zapachem dla mojego nosa; jednak nazwa nawiązuje do idei, że jej rdzeń, ten zapach jest nadal czymś bardziej subtelnie ludzkim niż jawnie zwierzęcym. I cóż to za piękno. W moim odczuciu jest to niemal orientalny zapach skórzany - jak to często bywa w przypadku prac Bianchi, skóra i irys znajdują się na czele kompozycji, w dawce 15% żelaza, która zapewnia ten przytłaczająco suchy, maślany, pudrowy i lekko ziemisty efekt skórze, która z kolei jest mocno zagęszczona przez połączenie tolu i balsamów peruwiańskich. Piżmo, kastoreum i ambra tworzą idealnie piżmowe trio, ale nie do tego stopnia, że jest niegrzeczne, ponieważ jest doskonale zrównoważone przez przyprawy i lawendę. To odważny zapach, emanuje siłą i pewnością siebie, nie jest tak intymny ani zmysłowy jak niektóre z jej innych prac, ale w pewnym sensie jest odświeżający w tym sensie. Absolutnie uwielbiam ten zapach, połączenie pudrowej skóry i przypraw jest wykonane perfekcyjnie.
Fantastyczny zapach. Czuję się, jakbym zanurzył się w bujnych kwiatowych łodygach. Na początku jest taki świeży akord zielonych nut, który następnie ustępuje i pojawia się delikatna tuberoza z łodygami. Jest tak inteligentny i dopasowany, bardzo zadowolony z zakupu.
Pozwól, że zacznę od stwierdzenia, że mój nos jest tak mało wyrafinowany, że powinieneś przestać czytać teraz. Mimo to noszę Absolue De Mousse po raz pierwszy. Początkowy spray sprawił, że żałowałem zakupu, a naprawdę tego, że spryskałem nim ramię. Dla mnie pierwszą rzeczą, którą czuję, jest zapach perfum z kwiatu pomarańczy sprzedawanych w starych stoiskach cytrusowych na Florydzie i turystycznych przystankach. To nie jest zapach prawdziwych kwiatów pomarańczy w powietrzu (przejeżdżanie przez kwitnący gaj pomarańczowy w nocy to jeden z najbardziej magicznych zapachów, jakie można doświadczyć), to zapach kwiatu pomarańczy i mydła, może z nutą róży, tych niedrogich perfum. Zawsze kojarzy mi się z starszą panią. Na szczęście to zniknęło po około pięciu minutach, a powoli znikała też mydlaność. Znowu nie wiem, o czym mówię, ale lekko, a mam na myśli lekko kwiatowy i bardzo zielony żywiczny zapach z nutą skóry, w który to przechodzi około trzydziestej minuty, jest całkowicie inny niż cokolwiek, co wąchałem w ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat. Dla mnie ma prawie sosnowy zapach lub przynajmniej ten sam rodzaj dry down, który jest w rodzinie oryginalnego Polo. Tak, jestem wystarczająco stary, aby nosić to w latach 80-tych i prawie wyłącznie to robiłem! To nie jest jego kopia, ale znowu zielony, żywiczny i lekka nuta skóry przyciąga mnie w ten sam sposób. To też jest mocne. Spryskałem trochę wewnętrznej strony łokcia, a potem na przeciwnym nadgarstku... kiedy zdałem sobie sprawę, jak przebiega dry down, spryskałem raz na klatkę piersiową. Nie mam pojęcia o sillage ani projekcji, ale to jest wszystko, co czuję po godzinie, może dwóch godzinach. Wspaniałe! Nie mogę się doczekać, jak długo to potrwa... a co ważniejsze, mam nadzieję, że mojej żonie się spodoba (lub przynajmniej nie będzie miała nic przeciwko temu).
Jeśli jesteś przyzwyczajony do bardzo syntetycznych zapachów i nie stanowi to dla ciebie problemu, możesz polubić ten zapach. Nie sądzę, że to tylko jedna nuta psuje całą kompozycję, ale to sposób, w jaki wszystkie nuty zostały stworzone. Po prostu nie czuję tutaj nic naturalnego, a ciężki Ambroxan w ogóle nie pomaga. Nie znajdziesz tutaj jadalnej i odurzającej pianki marshmallow. Uwielbiam tę nutę, gdy jest dobrze zrobiona. Szafran jest obecny, a to zdecydowanie nie jest jak "Baccarat Rouge 540", ale myślę, że przyszło mi to na myśl szczególnie podczas pierwszego testowania z powodu szafranu i tego, jak jest tutaj zrobiony - tego zapachu też w ogóle nie lubię. To uczucie w każdym razie całkowicie znika podczas ponownego testowania po jednym dniu. Wanilia orchidea, wanilia i jaśmin razem pachną dla mnie mdląco. Nie mogę powiedzieć, że jest to kremowe. Aromat jest nieprzyjemny, duszący i wywołujący ból głowy. Wspomniano o tak pięknych nutach kwiatowych, ale żadna z nich nie pachnie pięknie i w ogóle nie tak, jak pachną, gdy używa się naturalnych składników. Trwałość i sillage są bardzo silne, zbyt silne jak na ten rodzaj zapachu, ale z drugiej strony tak jest z powodu syntetyków. Czuję się trochę winna, pisząc tego rodzaju recenzję, ale tak się czuję. Nie próbowałam tak wielu zapachów z tej marki, ale nie znalazłam żadnego, który by mi się podobał, więc jeśli ogólnie lubisz tę markę, możesz polubić ten zapach. Po około godzinie od otwarcia przychodzi mi na myśl jakiś zapach. Wącham nadgarstek jak szalona (nawet jeśli dostaję bólu głowy), ponieważ jest to tak znajome, ale nie mogę sobie przypomnieć, co to jest. Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Najbardziej kwiatowy zapach, jaki do tej pory poczułem w linii Penguin. Dla mnie pachnie jak Cerruti 1881, ale z ostrzejszymi drewnianymi/juniperowymi cechami wygładzonymi na rogach. Wystarczająco niedrogi, aby kupić butelkę, jeśli lubisz męskie kwiaty. Nie pachnie jak wiele innych zapachów na rynku. Fajna butelka, uniwersalny, przyzwoity zapach, dobra trwałość, przetrwał prysznic. Może być trochę duszący, jeśli użyjesz go za dużo. Dwie spraye wystarczą.
Pachnie jak lód. Żartuję, kto mówi, że coś pachnie jak lód? To jest ciepłe i pikantne, a sucha nuta pachnie trochę jak Goodfellow Juniper sage coś tam. Powiedziałbym, że nadaje się na chłodniejsze dni, ale nie zasługuje na pełną butelkę. Szanuję brak słodkich nut. Dziękuję za to. Nie przesadzaj z aplikacją, bo prawdopodobnie dostaniesz ból głowy.
Trochę pudrowy z bliska (bardziej niż bym chciał), ale dobrze skomponowany, wystarczająco złożony, by się wyróżniać, i naprawdę przyjemny w powietrzu. Zaskakująco dobra trwałość i projekcja. Coś, co twój wujek mógłby nosić na rodzinne spotkanie. Jest miękki, dobrze zaokrąglony i przyjemny. O wiele lepszy niż Burberry Touch, który jest męcząco nudnym, pudrowym BOMBĄ.
Przypomina mi trochę bardziej wyluzowaną, gładką wersję Hugo Bossa i Polo Sport z końca lat 90-tych. Naprawdę swobodny, nieinwazyjny i świeży. Ma uzależniający charakter, który sprawia, że ciągle wracasz do nadgarstka. Jednak projekcja i sillage są dość słabe, w przeciwnym razie byłoby to kupno na pełną butelkę.
Sticky Fingers to potężne wewnętrzne rozmyślania o pokusie i pożądaniu, uczuciu tak intensywnym, że logika i rozsądek zostają porzucone. Czekoladowe aspekty paczuli wskazują na to, co mogłoby być bardziej niewinną interpretacją "Sticky Fingers", ale szybko zostaje to zignorowane na rzecz bardziej kuszącego, metaforycznego znaczenia. Paczula jest tu gwiazdą, jest odważnie gęsta, ziemista i naprawdę zagłębia się w czekoladowy motyw, który zawiera ten niesamowity materiał. Tytoń kieruje ten zapach w znacznie bardziej suchą stronę, jednocześnie walcząc z potężną grubością skóry i irysa. W momencie, gdy wydaje Ci się, że wszystko może się osłodzić po wprowadzeniu tonki i cynamonu, piżmo i kastoreum wstrząsają sceną i rzucają wyzwanie temu, co myślisz, że wiesz o tej kompozycji. Absolutnie ją uwielbiam. Nie jestem nawet największym miłośnikiem paczuli, ale ten zapach to święty Graal paczuli. Ma w sobie całą połyskliwą pokusę kreacji Francesca Bianchi, jednocześnie wznosząc się do nowej krainy z tak odważnym przedawkowaniem paczuli.
Encounters ucieleśnia ideę zanieczyszczenia między dwiema kulturami; Wschód spotyka się z Zachodem w postaci połączenia orris i oudu. Jest to wyjątkowy zapach z wieloma kontrastującymi elementami, ale pozostaje niesamowicie zrównoważony i gładki przez cały czas. Orris dominuje w zapachu dzięki swoim gęstym, pudrowym elementom, tak charakterystycznym dla Francesca Bianchi. Oud jest jednak bardzo subtelny, nie jest szczególnie śmierdzący ani zwierzęcy, ale suchy i zakurzony. Jest to pięknie zrównoważone subtelnymi aromatami lawendy i cassis, a także delikatnym cytrynowym kopnięciem, zanim rozwinie się lekko słone serce ambry. Jest cudowny, sprawia wrażenie, jakby dużo się w nim działo, a mimo to wydaje się dość płaski. Nie czuję, że szukam bezdennego końca, jak to robię z wieloma innymi kreacjami Franceski. Ogólnie rzecz biorąc, pachnie świetnie, ale nie ekscytuje mnie tak bardzo, jak miałbym nadzieję.
Lost in Heaven opowiada o złożonej dychotomii ludzkiej kondycji, rozdartych emocjach tęsknoty za miejscem szczęścia - rajem niewinności i radości, tylko po to, by zostać zmuszonym przez swoją ciemniejszą stronę, zdając sobie sprawę, że raj nie istnieje bez zaakceptowania natrętnych myśli i pragnień, które w nim mieszkają. Ten zapach zawiera w sobie wszystko, co kocham w twórczości Franceski. Z jednej strony mamy anielską melodię indolowego jaśminu i kwiatu pomarańczy, złagodzoną delikatną intymnością drzewa sandałowego, heliotropu i słodkiej tonki. Kontrastują z nią mroczniejsze, brudniejsze sekrety - diabelska mikstura kastoreum, ambry, kminku i pysznego odtworzenia Tonkin Musk. Wszystko to spoczywa na charakterystycznej dla Bianchi bazie orris wraz z gęstą, skórzastą nutą cistusa. Ten zapach to brud, nie ma innego sposobu, aby go opisać. Kastoreum i kminek nie próbują się ukrywać, dając poczucie brudnego, lekko spoconego sekretu, który nie był dobrze strzeżony. Dla niektórych może to brzmieć odrażająco, dla mnie jest niebiańskie. Bez wątpienia jest to jeden z moich ulubionych zapachów z tego domu.
Angel's Dust to raczej przyjemny i radosny zapach w stylu vintage, inspirowany obrazem zakurzonego buduaru z minionych czasów. Dla mnie opis tego rodzaju kojarzy się z elementem brudu, seksu i pożądania, czego tutaj niestety brakuje, co jest nietypowe dla Bianchi. Zdecydowanie wyczuwalny jest vintage'owy charakter pudru do twarzy i róży, co muszę przyznać jest urocze. Charakterystyczne dla Bianchi użycie orris jest oczywiście oszałamiające, ale czuję, że czegoś tu brakuje. Wymienione piżmo i balsam tolu wydają się być prawie nieobecne, odbierając jakikolwiek błyszczący aspekt, na który można by mieć nadzieję; pachnie pięknie, ale brakuje mu pewnej głębi i powabu. Oczywiście pachnie pięknie i bardzo lubię nosić moją próbkę, ale Bianchi ma wiele innych zapachów skoncentrowanych na irysie, które zapewniają znacznie większą głębię i charakter. To zdecydowanie jedne z bardziej poręcznych i przyjemnych perfum tego producenta.