To jedyny prawdziwy zamiennik Belle d'Opium od Yves Saint Laurent, ale brakuje mu mistycznej złożoności, elegancji i hipnotyzującej dymności Belle. Nuty bazowe są bardziej jednowymiarowe i, cóż, suche, lekko ściągające, z dodatkową kwasowością od Pomarańczy, której nie ma w nutach Belle. Brakuje mu kluczowych nut, takich jak Tytoń, Wanilia, Jaśmin i Róża. Dobrze radzi sobie z Sandałowcem i Brzoskwinią, a inne białe kwiaty oraz Olibanum (Kadzidło) są obecne, chociaż słabsze i mniej wyraźne. Jego sillage jest słabsze niż Belle, a trwałość może być podobna lub nieco słabsza. Mówiąc to wszystko, jest to najbliższy zapach, jaki możesz znaleźć, jeśli szukasz czegoś w miarę podobnego do Belle, jak ja, i z tego powodu go posiadam i go uwielbiam. To całkiem dobry zapach, jakim jest, tylko jestem surowy, ponieważ porównuję go z Belle. Dokładna ocena: 4.5.
To całkiem niezły perfum, ale nie rozumiem, dlaczego odniósł tak dużo większy sukces niż jego nieskończenie bardziej unikalny, mistyczny i wyjątkowy (i bardzo pechowy) krótko żyjący poprzednik, Belle d'Opium by Yves Saint Laurent. Ten nie ma nic wspólnego z klasycznym Opium Eau de Parfum 2009 by Yves Saint Laurent. To ciepły, słodki gourmand. Nie mogę również zrozumieć, dlaczego reklamuje się go jako idealny zapach rockowej gwiazdy lub perfum na imprezę. Wcale nie jest ciemny ani wyrazisty, nosiłbym to, żeby wypić filiżankę gorącej czekolady (lubię aromat, ale nienawidzę smaku kawy, więc czekolada to to!) i poczytać książkę przy kominku! Mylnie dobrana nazwa i reklama mnie odrzucają. To nie jest czarne, nie jest ciemne, nie jest opium, nie jest wystarczająco orientalne (ani wcale, jeśli mnie pytasz), niekoniecznie na "specjalną okazję lub wieczorne wyjście". Jest jednak słodkie, ciepłe, przytulne i seksowne.