Scorpio Rising od Eris Perfumes zaczyna się jako chłodny, cytrusowy różowy pieprz z różanymi niuansami, kunsztowna zagadka przyprawy, bardziej ziołowy aromat niż żądło i ostre ugryzienie, niż można by się spodziewać. Jest to jeden z bardziej powściągliwych Skorpionów, jakie znam, i chociaż nie zamierzam generalizować, mogę powiedzieć, że z mojego doświadczenia wynika, że istnieją dwa rodzaje Skorpionów: ten, który jest bardzo dużo, nie powstrzymuje się, zawsze wiesz, o czym myśli i praktycznie rozdziera się dla ciebie. Chcą, abyś miał je wszystkie, nawet te brzydkie i przerażające. Noszą swoją cienistą stronę na rękawie, a ich cienie również nie są zbyt subtelne. Inny rodzaj Skorpiona nie jest dokładnie skryty, cichy, ale ich cienie są sprytne i ostre i możesz nie zobaczyć ich od razu, ale zawsze rozpoznajesz, że tam są i jesteś niewytłumaczalnie przyciągany do nich jak ćma do płomienia. Chociaż mam absolutną obsesję na punkcie prawie wszystkich Skorpionów, myślę, że Eris Scorpio Rising należy bardziej do tej drugiej kategorii i nie określiłbym go automatycznie jako bombastycznie namiętnego, chociaż powiedziałbym, że ma cichą intensywność, która w pewnym sensie podkrada się do ciebie. Po chłodnym, suchym kwiatowym i dyskretnym owocowym otwarciu pojawia się delikatny dym i miękka skóra, drzewno-kwiatowy kardamon i nieuchwytne spalone piżmo immortelle. To jest Scorpio, za którym podążasz we śnie zacienionymi korytarzami, podążając za ich utrzymującym się śladem zapachu, a kiedy dotrzesz do ślepej otchłani, pustki na końcu szlaku, odkrywasz, że byli za tobą przez cały czas. To jest Skorpion, który bierze cię za rękę, gdy skaczesz w ciemność nieznanego.
August Picnic, 1976 od DSH Perfumes to nieuchwytny i ulotny plusk rześkiej, musującej, subtelnie słodko-cierpkiej lemoniady truskawkowej joie de vivre w letni dzień, kiedy trawa jest oślepiająco zielona i wystarczająco wysoka, aby łaskotać kolana, a słońce wisi złoto nad cedrami, nie ma nawet najmniejszego szeptu zimy w jej cieniu - radosne, tęskne i ulotne perfumy idyllicznego czerwcowego popołudnia.
Ostatnio próbowałem kilku perfum od Meo Fusciuni. Jak dotąd są to introspektywne, spokojne kreacje - nic odważnego ani bombastycznego, ale wszystkie są naprawdę piękne, a z wywiadów i sposobu, w jaki sprzedawcy i inni perfumiarze mówią o nim, że jest przemyślanym, eleganckim i elokwentnym facetem.
Zastanawiam się, czy może być rozczarowany (a może, mam nadzieję, podekscytowany?), czytając recenzję, w której ktoś porównuje jego ofertę Spirito do mniej obskurnego, delikatniejszego i bardziej zamyślonego Drakkar Noir?
Ok, trochę kontekstu. Uwielbiam Drakkar Noir. Zawsze uwielbiałem. Nosił go mój chłopak z liceum, a ja uważałam go za dość obleśny. Z perspektywy czasu zdaję sobie sprawę, że chciałam, aby był to zapach dla mnie. Chciałem pachnieć jak czarny charakter cuchnący pieprzowo-drzewno-piżmowym fougère! I w jakiś sposób - właśnie dzisiaj! - zdaję sobie sprawę, że przez całą moją podróż z perfumami pociągały mnie różne iteracje tej kombinacji nut.
Kiedy dziś rano powąchałem Spirito, pomyślałem: "Rany! To tak, jakby Drakkar Noir awansował po 12 życiach i w końcu przestał być najbardziej obleśnym facetem w barach z cyckami. Mediuje i prowadzi dziennik, a teraz będzie słuchać z intencją, gdy będziesz mówić, i zapyta cię, czy chcesz przestrzeni wentylacyjnej, czy przestrzeni rozwiązania. Jest wrażliwy i samoświadomy. Może nawet trochę tęskny i zadumany.
Przeglądając ich różne kompozycje, wygląda na to, że nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego. Tylko dzięgiel, lawenda, wetyweria i cedr. Może współgranie tych nut tworzy dla mnie jakieś połączenie, nie wiem. Ale trzymam się go. Spirito to czytający poezję, kontemplacyjny Drakkar Noir, którego łobuzerskie serce, jak się okazuje, jest tak samo kruche i pełne nadziei, tak samo marzycielskie jak moje.
Meo Fusciuni, nie mam na myśli żadnej obrazy ani zniewagi! Uwielbiam Drakkar Noir i jeśli o mnie chodzi, jest legendarny. A Spirito wziął go (lub moje wspomnienie o nim) na warsztat i zmienił w coś delikatniejszego, piękniejszego i lepszego.
Fiery Pink Pepper od Molton Brown otwiera się tak obiecująco, pikantną burzą suchych skórek i rdzeni cytrusów, pikantną musującą przyprawą imbiru i kilkoma różowo-pieprznymi nutami drzewnymi. Szybko staje się nieco przewidywalnym drzewnym zapachem kolońskim, który w jakiś sposób jest również wodny, ale oba aspekty są równie nijakie. To ten żywiołowy, energiczny nowy znajomy, który, gdy go poznasz, zdajesz sobie sprawę, że tak naprawdę nie ma żadnych zainteresowań ani pasji i nie ma zbyt wiele życia wewnętrznego. Zabawa na bardzo krótki czas, ale nie jest to nikt, z kim można nawiązać głęboką lub trwałą więź. Ten zapach jest esencją tej osoby - jakąkolwiek małą esencją, którą może mieć - destylowaną i butelkowaną
Kupiłem Shay & Blue Cotton Flower, ponieważ pomyślałem, że może być podobny do zapachu, który bardzo lubię: Bath and Body Works Clean Cotton Blossom, który następnie stał się Sea Island Cotton, a który teraz jest Fresh Cotton, ale być może nie jest już nawet dostępny? Uwielbiałem ten zapach, ponieważ zawsze kojarzył mi się z Anną z Zielonego Wzgórza Gunne Sax, jak cottagecore sprzed czasów, gdy ludzie zaczęli nazywać go cottagecore. Cotton Flower jest mniej bielusieńki i piskliwy niż którakolwiek z iteracji B&BW; nie ma tego ostrego cytrynowo-konwaliowego aspektu produktu czyszczącego. Jest nieco bardziej drzewny, piżmowy i cieplejszy, ze złotą nektarynową poświatą, co nie znaczy, że jest owocowy, ale ma raczej brzoskwiniowo-koralowo-morelowy blask YouTube vaporwave neon sunset wersja zapachu czegoś takiego jak nektarynka.
Otwarcie dla mnie to uderzenie plastikowej gumy, na szczęście nie trwa to zbyt długo, tylko kilka minut na mojej skórze, ale za tym ...
Świeże cytrusowe żywice z ich ciepłem i przyprawami są niemal przepyszne, uzupełnione pachnącą i pikantną papryką.
Świeże soczyste żywice to dla mnie nowa myśl lol
Ciepły, rozmyty zamsz i kremowa, pobłażliwa wanilia utrzymują fort. Wanilia jest realistyczna, taka jaka powinna być. Gdzieś pomiędzy słodkim a wytrawnym.
Naprawdę seksowny i uwodzicielski zapach.
Nie uważam, że to jest podobne do Oud Satin Mood. OSM jest gładki, kremowy, dżemowy, słodki i waniliowy! Tak pyszny. Perpetual Oud z drugiej strony jest bardziej suchy i różany. Jest chłodniejszy i nieco metaliczny - to bardziej tradycyjny oud. Jeśli już, to uważam, że jest podobny do Santal Royal od Guerlain, ale z bardziej kobiecym, kadzidlanym akcentem.
To tak, jakby istniał flanker/hybryda Shalimar z AMan. Nie jest straszny, ale całkowicie zbędny i ogromnie gorszy od Shalimar, AMen, Tonka Imperial itd.
autobus, klub, kolejny klub, kolejny klub, samolot, kolejne miejsce, brak snu
Po pierwsze butelka jest po prostu cudowna, szkoda, że muszę ją schować, ale światło nie jest przyjacielem zapachu!
Jest pocieszająca kremowość, która łączy się z ostrością limonki, co czyni ją dla mnie wyjątkową. A kiedy nuty cytrusowe znikają, na mojej skórze pojawia się przyprawa.
Uważam, że podnosi na duchu i uspokaja, a ponieważ pogoda w Wielkiej Brytanii jest teraz dość kiepska, coraz częściej po niego sięgam
Zastrzeżenie: Jest to część kolekcji City Collection Le Labo i jest droższa niż ich zwykłe zapachy.
Wierny miastu, które reprezentuje, Gaiac 10 jest ucieleśnieniem Tokio - jest minimalistyczny, ale złożony, przypomina naturę, a jednocześnie Gaiac 10 to bardzo wielkomiejski zapach.
Jest to bardzo prosty zapach: pachnie gwajakiem i drzewem cedrowym, od nuty głowy po nutę wytrawną. Ale nie daj się zwieść, gdy czujesz siebie przez cały dzień, słodycz piżma i kadzidła uzupełnia nuty drzewne i sprawia, że zapachowi nie można się oprzeć.
Każdy, kto zna twórczość Cecile w ostatnich latach, poczuje ciepły uścisk znajomości w postaci jej OGROMNEGO, żywiołowego akordu bursztynowego, pełnego przepychu stylu. To nie różni się od tego. Gigantyczny akord bursztynowo-paczuliowy, mnóstwo kadzidła, ciągnący piernik i liczi, prawie za dużo, żeby o tym mówić, a różne nuty pojawiają się tu i tam. Mówię, że sucha nuta przypomina twoje ulubione perfumy oud/róża/paczuli, a potem niekończące się drzewne, bursztynowe, piżmowe akordy. To naprawdę dobre. Nie jest to oszałamiające noszenie ani nic w tym stylu, ale muszę powiedzieć, że Zarokian jest jednym z najlepszych perfumiarzy pracujących dzisiaj, wydaje się, że znalazła swój styl. Amouage: Przestańcie wyceniać swoje perfumy tak, aby przemawiały tylko do ludzi z większą ilością pieniędzy niż rozsądku.
To ładny perfum, ale nie tak zdumiewający, jak bym myślał, czytając entuzjastyczne recenzje tutaj. To nie skóra, to irys i drzewo sandałowe, a oczywiście brakuje mu nut głowy i jest całkowicie liniowy, co przypuszczam, że jest zamierzone. Jakość, koncepcja, opakowanie i trwałość zasługują na maksymalnie 150 euro za 100 ml. Cena, jaką obecnie ma, jest absurdalna. Ale ktoś musi to kupować. Jeśli chcesz naprawdę pięknej, zamszowej skóry, która kosztuje znacznie mniej niż to, spróbuj Clean Suede, który lepiej realizuje ten pomysł w sposób mniej nudny.
Teraz, mimo że narzekam na to, jak beżowe stało się branding Amouage w ostatnich latach, to jest to klejnot w koronie tego imponującego trio perfum. Można powiedzieć, że Outlands wydawał się być Zarokianem robiącym swoje charakterystyczne rzeczy, a Reasons był kreatywny i interesujący, ale nie nawiązałem z nim kontaktu, Lustre to magia od samego początku! Dla mnie otwiera się pudrową różą/irysami, szaloną pastelową różową i puszystą, ale z masą substancji i charakteru, kwintesencjonalny charakter Amouage, ponieważ można poczuć błysk żywic, które leżą u podstaw tego perfumu, zanim przekształci się w zmysłową, ciepłą, drzewną, balsamiczną kompozycję. Ten perfum ma klasę, odpowiednią do swojej ceny. Nie, właściwie to pomiń to, ktoś mi powiedział, że kosztują 750 funtów czy coś? Spadaj Amouage!!!! Gdzie jest intensywne użycie żywic do tworzenia bogatych, głębokich perfum z warstwową ciężkością, mniej może być więcej, i może tworzyć rozproszone, delikatne i pudrowe zapachy, co dla mnie oznacza, że żywice są wykorzystywane do otwierania kompozycji, a nie obciążania jej, czy używając kulinarnego terminu, 'zagęszczania' jej. Ta aplikacja pachnie żywicami, które robią dokładnie to, takie jak benzoes, styrax, balsam tolu itd., które mają słodkie, przyprawowe aspekty i pokazują prawdziwą zręczność perfumiarza (lub w tym przypadku perfumiarzy), aby stworzyć coś tak solidnego, a jednocześnie delikatnego. Najbardziej intensywny z całej gamy jest labdanum, a jego użycie tutaj jest wyraźne, z pewnością w sercu, gdy materiał Ambrarome naprawdę wychodzi na pierwszy plan w miarę wysychania. Zwykle nie lubię Ambraome, ale mogę go tutaj poczuć i nie ma tego okropnego off note, który odczuwam, co znowu jest dowodem na to, że perfumiarze się spisali. Uwielbiam to, naprawdę dobry perfum. Mój wybór z tego, co już przyznałem, że jest silnym trio od tej marki. Aktualizacja 19/12/24 Ok, więc noszenie tego było trochę innym doświadczeniem niż spryskanie na kartę i moją rękę. Nadal to uwielbiam, ale warto zauważyć, że natychmiast stało się dużym labdanowym, przytulnym, ciężkim na bazie perfumem, a wiele szczegółów nuty głowy (ten pudrowy, lekko kwiatowy aspekt), który był tak dominujący w otwarciu przez 30 minut do godziny na karcie i początkowo na moim nadgarstku, wydaje się być znacznie mniej wyraźny na mojej szyi i ubraniach itd... może moja percepcja się zmieniła po tym, jak powąchałem to kilka razy? nie wiem? wciąż to przyjemność, a prawdopodobnie nadal wyprzedza pierwsze miejsce w tej kolekcji, ale wydaje się teraz bardziej uproszczone niż te dwa pozostałe.
Silny jak diabli, bądź ostrożny. Otwarcie jest BARDZO intensywne, co nie znaczy, że jest złe, ale jest bardzo przytłaczające i wymagające, zupełnie bez subtelności. Słychać głośny jaśmin i całą gamę drapiących chemikaliów. Po 30 minutach zaczyna się radość, gdy kwiaty i aromatyczna masa się uspokajają, a kakao zaczyna się przebijać, razem z kremową bazą. Cudowne. Nikt nie potrzebuje 100 ml tego zapachu. Mam 10 ml i prawdopodobnie wystarczy mi na 20 lat. Końcowy zapach jest dokładnie taki sam jak Fève Gourmande.
Jestem całkiem pewien, że nos, który skomponował ten zapach, nie miał pojęcia grzechu ani w teorii, ani w praktyce. Jest to kremowy biały kwiatowy zapach z lekkim drzewnym piżmem i jest to jeden z tych przyjemnie nieszkodliwych zapachów, które można spryskać, gdy nie chce się spędzać dużo czasu na myśleniu o swoich perfumach. Jeśli Twoim pojęciem grzechu jest noszenie bieli po Święcie Pracy lub niewłaściwe sortowanie surowców wtórnych, ten zapach może być dla Ciebie odpowiedni. Jeśli na twoim ramieniu na stałe zamieszkał imp perwersji, możesz pomyśleć, że to śmieszne, ale trzymasz to w swojej szafce, ponieważ kochasz tandetny gotycki melodramat butelki
Uwielbiam większość wcieleń mirry i to jest naprawdę niezłe. Jej słodko-gorzki, leczniczy charakter łagodzi tonka, a ziemistą słodycz tonki niweluje aromatyczna, ziołowa rześkość lawendy. Wyczuwalna jest nuta dymu i cierpkości, która przywodzi na myśl płonący, poczerniały bursztyn, a mimo to jest to bardzo chłodny zapach i w ogóle nie czuję od niego ciepła. Przywodzi mi na myśl niestety wycofany Sonoma Scent Studio Ambre Noir, zapach, który mocno łączy się z dymnym bursztynem, więc może byłby to możliwy, choć mniej ekstremalny, duplikat.
Po raz pierwszy spróbowałam Cafe Intense od Montale lata temu, kiedy zaczynałam interesować się perfumami. Chyba czułam lekką nostalgię za próbką, którą wysłała mi życzliwa MUA! Pamiętam, że miał to być zapach kawowy, ale... nie jest. Mój partner zauważył, że pachnie jak nastoletnia dziewczyna, która zwykle nosiła dużo kandyzowanych, słodkich zapachów i która chciała podnieść poziom fantazyjnymi kwiatami i nie do końca trafiła w sedno. Chyba próbowała, taki był jego wniosek. Moje przemyślenia są bardziej szczegółowe. Jest to mdły owocowo-kwiatowy zapach, który pachnie dokładnie jak Rose Jam od LUSH, którego gorzko nienawidzę, ponieważ pachnie tak samo jak te słodkie cukierki Jolly Ranchers, które wszystkie popularne dzieciaki zawsze jadły w szóstej klasie. To z kolei sprawia, że myślę o najbardziej popularnej dziewczynie, nazwiemy ją Mary Lesa H., która oderwała i zjadła część mojego projektu naukowego o kryształach cukru w tamtym roku. Nienawidzę projektów naukowych i nigdy nie wybaczyłam Mary Lesa H., a te okropne perfumy mogą iść prosto do piekła.
Musc Maori od Pierre Guillaume Paris to kolejny zapach, który próbowałem dawno temu i chciałem do niego wrócić, i jest tak samo cicho dziwny, jak go zapamiętałem. Ma mleczno-waniliowe nuty drewna cumaru, które musiałem teraz wyszukać i Google powiedział mi, że w zasadzie jest to miejsce, z którego pochodzi fasola tonka. Pojawia się również kwiat kawowca i strąk kakaowca. Zazwyczaj nie przepadam za czekoladowymi zapachami, ale ten jest jak piżmowa, stęchła, upiorna paczka Swiss Miss. Mówię upiorny, ponieważ jest to bardzo przezroczysty zapach, a piżmo przeplata się niesamowicie między czymś eterycznym w duchu a ciepłą, słodką ludzką skórą. To nie jest gotowa filiżanka gorącej czekolady, ale raczej ziarna kakao drżące w łyżce stołowej przed wmieszaniem do wrzącego mleka. To dziwny, ale na wskroś czarujący zapach.
Geisha Noire od Aroma M to zapach, z którym po raz pierwszy zetknąłem się za pośrednictwem Makeup Alley, w 2004 roku, kiedy zaczynałem swoją przygodę z zapachami i spędzałem dużo czasu na forach tej strony. Wymienianie się próbkami zapachów z nieznajomymi było ekscytującym doświadczeniem, ale z takimi nieznajomymi, z którymi powoli nawiązywało się więzi pokrewieństwa i tworzyło, w niektórych przypadkach, wspaniałe przyjaźnie, które trwały wiele lat. Od tamtego czasu strzegłem swojej malutkiej fiolki i w końcu kupiłem pełną butelkę w zeszłym tygodniu. Geisha Noire to intensywny, złocisty bursztyn i dymna, posępna tonka, która jest bogata i hipnotyzująca, ale zanim zbytnio zboczy na terytorium gourmand, napotkasz nieoczekiwaną krawędź skóry i soli, która pozostaje interesująca i niełatwa do skategoryzowania.
Wypróbowałem tylko kilka zapachów Commodity, a posiadam jeszcze mniej. Problemy, które mam z Moss, tym, który faktycznie posiadam, są charakterystyczne dla większości innych, które próbowałem. Są rześkie w tym sensie, że przeważnie czuć w nich ostrą, antyseptyczną nutę alkoholu do nacierania i są ogólnie kolońskie, w plastikowo-zielony, woskowo-cytrusowy sposób, który przypomina mi każdego miernego kolesia, który mówi nad tobą na spotkaniu w dziale i przypisuje sobie twoje pomysły, każdego nudnego nudziarza na imprezie, który sugeruje, że jesteś źle poinformowany i że powinieneś przeczytać pracę pewnego eksperta w danej dziedzinie - i news flash ya ding dong, to ja jestem tym, który napisał pracę, do której się odnosisz - i wreszcie każdego pnącza, który wyczołguje się ze swojej jaskini, by podążać za tobą ulicą, krzycząc HEY GIRL NICE TATS, a następnie nazywa cię brzydką dziwką, gdy grzecznie prosisz, by zostawił cię w spokoju. Jestem pewien, że wszystkie te dupki to grupy fokusowe Commodity.
Ambre Narguilé z linii Hermes Hermessence otrzymuje wiele odniesień do szarlotki od recenzentów, ale ja sam tego nie rozumiem. Może kompot z przyprawami. Suszone owoce - rodzynki i śliwki - duszone w miodzie, rumie i cynamonie, pozostawione na kuchence prawie zbyt długo. Zostały ugotowane do syropowatej esencji dawnego siebie i gdybyś nie zdjął ich z ognia, skarmelizowane cukry mogłyby zacząć dymić i palić się. Nie przepadam za słodkimi zapachami, ale w październiku pragnę tego; przywodzi na myśl czytanie przy ognisku książki, z którą miało się do czynienia milion razy (jak na przykład Tajemna historia Donny Tartt, którą dopiero co przeczytałam, ale tak bardzo mi się spodobała, że jestem gotowa sięgnąć po nią ponownie), mając na sobie przytulny, oversizowy kardigan z grubymi kablami i guzikami toggle, który prawdopodobnie odziedziczyłaś po dziadku. Nie mylić z tym okropnym kardiganem w teledysku Taylor Swift. ugh, nie każ mi zaczynać. To temat na inną rozmowę o północy.
Heresy to ostry zielony metaliczny kwiat fiołka, zmieszany z chłodnym aromatycznym cedrem, wyniosłym drzewem sandałowym i wędzonymi skórzanymi nutami wetiweru; elementy, które alchemizują się w surową elegancję i pokrewne mroki suchego, pieprznego fiołkowego kadzidła. Jeśli lubisz mroczną atmosferę i nocną estetykę dungeon synth w połączeniu z widmowymi wizjonerskimi czarno-białymi fotografiami Simona Marsdena nawiedzonych ruin i księżycowych opactw, jest to zapach, który przeniesie Cię do tych niesamowitych, złowieszczych krain.
Całkowicie wysublimowany oud. Ma niesamowitą trwałość i zapach, ale jest tak dobrze wykonany, że nie jest zbyt mocny ani zbyt duży.
Nie mogę go wystarczająco polecić. Nawet jeśli normalnie nie lubisz oudu, powinieneś spróbować. Jest odurzający i po prostu zakrada się do ciebie, gdy idziesz na swój dzień.
Za każdym razem, gdy go noszę, zawsze myślę o tym, jak niesamowicie pachnę 😝