Ładny perfum.
Taki piękny zapach. Uwielbiam go.
To dobry zapach, ale uważam, że woda perfumowana jest lepsza.
Ładny, ale wolę Eau de parfum od tego.
Najlepszy Bleu de Chanel moim zdaniem.
To był zakup w ciemno z rabatem, tylko patrząc na nuty. Jest bardzo podobny do Oud Wood od Toma Forda. Myślę, że ten zapach ma trochę większą trwałość na mojej skórze, ale oba mają tendencję do wygaszania się po kilku godzinach. Nałożyłem go około 8 rano i w dużej mierze był blisko skóry około 12-13. To może być tylko moje odczucie, albo jestem głuchy na ten profil zapachowy, ale w cenie, za którą go zdobyłem, cieszę się, że go mam. Na początku wyczuwam trochę tego profilu oud, był gdzieś pomiędzy bliskowschodnim Amouage a bardziej zwesternizowanym oud, ale nie był ofensywny.
Uwielbiam to. Ale Flame jest lepszy na zimę.
To intensywna kompozycja zapachowa o wyraźnie rzemieślniczym charakterze. Nosi w sobie poczucie surowej natury, dymnej ziemistości i kamiennej siły. Kompozycja jednocześnie przyciąga i odpycha. Otwarcie jest orzeźwiające i lekko pikantne, a następnie pojawia się owocowy akcent, chociaż są to suszone owoce, a nie świeże czy soczyste. Baza jest aromatyczna i ziemista, przywołując dotyk mchu i skórzanych liści. Jest w tym coś dzikiego i pierwotnego. Zapach wydaje się surowy, ale harmonijny, zdecydowany w tonie i głęboko intrygujący. Trwałość wynosi około ośmiu godzin przy umiarkowanej projekcji. Osobiście nie jestem fanem tego zapachu, ponieważ coś w nim mnie niepokoi, ale nadal potrafię docenić złożoność kompozycji.
To jest jak uśmiech w chłodny dzień, błyszczący, a jednocześnie pełen ciepła. Jak kobieta, która zna swoją wartość i nie ma nic do udowodnienia. Otwarcie jest wyraźnie pikantne, z czerwonym pieprzem łaskoczącym w nosie. Po chwili pojawia się róża, nie dżemowa ani babcina, lecz świeża i delikatna. Baza z paczuli jest tutaj bardzo subtelna, co osobiście doceniam. Trwałość wynosi około sześciu godzin, a projekcja wydaje się dość dyskretna, chociaż to może być tylko moje wrażenie, ponieważ kilku kolegów odwiedziło mój dział, aby zapytać, co noszę, że tak wspaniale pachnie.
To jest lżejsza wersja oryginału, łącząca delikatne nuty z bardziej intensywnymi akcentami. Otwarcie jest delikatnie cytrusowe, ale wkrótce na pierwszy plan wysuwa się bukiet białych kwiatów, prowadzony przez tuberozę. Ogólne wrażenie jest kobiece, subtelnie pikantne i nieco śmiałe. W bazie, piżmo osiada na skórze jak miękki szal, podczas gdy nuty drzewne nadają kompozycji poczucie spokoju i elegancji. Trwałość i projekcja są bardzo dobre jak na wodę toaletową, co czyni ją odpowiednią zarówno na dzień, jak i na wieczorne okazje.
Świetny zapach. Przypomina mi trochę Frederica Malle'a Monsiuer. Największa różnica dla mnie polegała na tym, że po około 8 godzinach stał się miękkim, kremowym zapachem sandałowym.
świeżo upieczone babeczki waniliowe. to wszystko.
pachnie niesamowicie, ale osobiście zapach utrzymuje się u mnie może przez 5 minut
dla mnie pachnie jak kolacja wigilijna haha
Słodka brzoskwinia zanurzona w miodzie. Nałożona o 19:30, wciąż czułem ją o 6:00 rano.
Po latach poszukiwań fotorealistycznej czerwonej róży moje poszukiwania dobiegły końca.
Ten zapach pachnie jak świeżo zerwana czerwona róża. Jest wilgotny, świeży i orzeźwiający.
Zatruje każdego w pomieszczeniu, gdy go spryskasz, włącznie z tobą. Utrzymuje się na mojej skórze przez co najmniej 10 godzin, a na ubraniach jeszcze dłużej.
To bogata, kwiatowa orientalna kompozycja o wyraźnym vintage'owym charakterze. To zapach z innej epoki, a jednak nie przestarzały, lecz raczej ponadczasowy, jak biżuteria odziedziczona po babci, która dokładnie wiedziała, kim jest. Otwarcie uderza intensywnym, niemal duszącym bukietem kwiatów, naznaczonym wyraźną goryczą i subtelną ostrością. Uderza cię w twarz bez ostrzeżenia, odważnie, asertywnie i bez przeprosin. Gdy początkowy szok ustępuje, zapach staje się jeszcze gęstszy. Kwiaty tutaj nie są ani niewinne, ani delikatne; są dojrzałe, ciężkie i miodowe. W bazie, bursztyn i piżmo, wzmocnione drzewnymi akordami, ciasno oplatają twoją skórę, nadając kompozycji mroczną głębię. Pojawia się również subtelny zwierzęcy cień, który, w połączeniu z paczulą i wanilią, nadaje brudną słodycz i ziemistą bogatość. Trwałość jest bardzo dobra, a chociaż zapach osiada bliżej skóry po około godzinie, pozostaje intensywny w odczuciu.
A modern yet classic sweet-spicy-tobacco fragrance. It evokes in my opinion: the modern dandy, sophisticated, classy, a person who lives his life in style and doesn’t concern himself with hustle of modern life, he is detached yet highly involved with life, but hard to graag. He comes to Paris to enjoy it’s gifts, yet dissapears as fast as he had appeared and retraites to his estate in the country side. He wears the scent on a monochrome dark blue outfit or his suit and gives off a soft scent trail.
The mix of coffee, tobacco, sweet spices and anise is a beautifull combination. Think all the sweet tobacco-vanille combo’s but done the right way, perfectly balanced and made unique with the touch of anise. it’s a masterfull fragrance done by a master of evoking memories and scenes: Julien Rasquinet.
It’s a scent that softly tells you his presence, he doesn’t concern Himself with yelling, he’s in control, balanced, yet oppulent and indulgend.
Jest niesamowicie zblendowany i dobrze wykonany, ale to bardzo specyficzny zapach, który jest bardzo intensywny w "śmierdzącej" stronie naszej (bliskowschodniej), co sprawia, że jest trudny dla osób z zachodu. To wciąż pięknie wykonana kreacja, po prostu bardzo specyficzna do noszenia i nie jestem pewien, czy 100 ml byłoby potrzebne w ciągu życia.
To czysty zapach o pudrowym, kremowym charakterze. Od początku do końca wyraźnie obecny jest piżmo, z nutami wanilii pojawiającymi się w całym zapachu, nie w stylu deserowym, lecz raczej bardziej suchym i stonowanym. Kompozycja przywołuje na myśl miękkie, jasne tkaniny, świeżość czystej skóry oraz spokój poranka spędzonego owiniętym w białe prześcieradła. Jest komfortowy i idealny do codziennego noszenia, a także może służyć jako baza dla mocniejszych zapachów. Trwałość wynosi około dziesięciu godzin, z umiarkowanym projekcją. Stosunek ceny do jakości jest bardzo dobry, chociaż rodzi pytanie, czy warto wydawać tę kwotę na zapach ściśle codzienny.
Zdecydowanie kupiłbym ponownie. Imbir i odrobina słodyczy, ale czuć też ten przyjemny, pikantny dry down.
To pachnie dobrze, ale nie utrzymuje się długo. Wydaje się być liniowym zapachem. To jest podróbka Initio Oud for Greatness, który działa znacznie lepiej i ma wymiarowość. Płacisz za to, co dostajesz.
Chociaż recenzje sugerują, że to nie jest ciężka róża, to właśnie to wydaje mi się czuć mój nos. Dla mnie jest zdecydowanie bardziej kobieca, a nie wyczuwam zbyt wiele żywicy/kolendry. Jest nadal pięknie zrobiona, po prostu nie dla mnie, ponieważ róża jest zbyt wyraźna.
To bardzo nietypowy zapach. Otwiera się nutami grejpfruta i świeżo skoszonej, lekko wilgotnej trawy, chłodnej w dotyku, gdy powietrze jest jeszcze delikatnie wilgotne, a zielony zapach unosi się blisko ziemi. Następnie pojawia się syntetyczny akord piłki tenisowej, mieszanka czystego filcu i gumy. Ta nuta jest tak realistyczna, że brakuje tylko delikatnego zapachu kurzu unoszącego się z kortu tenisowego. W tle wyłania się subtelna gorycz liści i miękka ziemistość, jakby pod warstwą skoszonej trawy wciąż znajdowała się chłodna gleba. Nuty są zielone, ziemiste, żywe i uderzająco realistyczne. Kompozycja nie pachnie jak perfumy, lecz jak krajobraz. Niestety, zapach szybko staje się bardzo bliski skórze i nie utrzymuje się długo. Mimo to, jest na tyle charakterystyczny i nietypowy, że zdecydowanie warto go wypróbować.