Dobrze. Istnieje pewien schemat w wydaniach Toma Forda i przez jakiś czas było to całkiem pozytywne. Wydawali coś w linii prive, a gdy to nie sprzedawało się zbyt dobrze, ponieważ było po prostu zbyt drogie, wypuszczali wersję z linii signature. Jak już mówiłem, był to całkiem dobry trend, dopóki ceny wszystkiego nie poszybowały w absurdalne stratosfery. Im bardziej uznawana stała się marka TF jako pożądany projektant, tym bardziej czuli, że mogą sobie pozwolić na wyższe ceny swoich perfum, co jest smutne, ponieważ mimo że zawsze były z wyższej półki, były wciąż w pewnym stopniu osiągalne, podczas gdy teraz już nie są. W każdym razie… bois pacifique jest doskonałym przykładem odświeżenia starych pomysłów, a mianowicie akordu przyprawowego, kadzidlanego/drzewnego Gucci PH1, z drobnym nowoczesnym, błyszczącym akcentem, który nie jest zbyt różny od Ebene fume, który w pewnym sensie mi się podobał i jest w zasadzie wersją prive tego, ale pamiętam, że miał więcej nut lukrecji/myrry… prawda? (Może źle pamiętam? Hmm) Mimo wielu prób (nawet przez tego samego perfumiarza) nic nie wydaje się uchwycić tej surowej, przyprawowej magii PH1, nie sugerując, że to jest to, co ten zapach próbuje zrobić. Czuję się redukcyjnie, mówiąc to wszystko, że pachnie jak to, a my jesteśmy tym znudzeni! Narzekanie, bo drobna zmiana w perfumerii może prowadzić do magii, ale w tym przypadku, w połączeniu z ceną, po prostu mi to nie odpowiada. Cena jest teraz tak dużym czynnikiem decydującym, że mówię, że gdyby to było 40% tańsze, byłoby to solidne wydanie i przyzwoity nowoczesny przykład tego gatunku. Jest w porządku, myślę, nie nienawidzę tego.
*Teraz łatwo zrozumieć, dlaczego te perfumy są ulubieńcami tak wielu osób. Prawdziwe arcydzieło!
To bardzo klasyczne, zmysłowe i eleganckie perfumy. Nigdy nie czułem (projektant) tak dobrej i zrównoważonej nuty tytoniu jak tutaj. Dla mnie ten aromat tytoniu był idealny z bardziej cytrusowym otwarciem grejpfruta... Imbir i kardamon łączą się, aby aromat był jeszcze bardziej zaokrąglony, tworząc dobre przejście do bardziej bursztynowo-cedrowej bazy zapachu.
Naprawdę wyjątkowe perfumy, warte wypróbowania. Nie znam wersji EDT, ale wyobrażam sobie, że podąża w tym samym kierunku co EDP, bezbłędnie!!!! Jedynym punktem do podkreślenia jest to, że wydajność wcale nie jest bombastyczna na mojej skórze (z recenzji zdałem sobie sprawę, że nie zdarza się to tylko mnie). Projekcja około 1 godziny i trwałość około 6 godzin na mojej skórze. Nie jestem rozczarowana, bo uważam, że właśnie do tego został stworzony. Póki się utrzymuje, będziesz w bardzo dobrym towarzystwie! Używałam go raczej na specjalne okazje, a nawet jako produkt "codzienny", zarówno w ciągu dnia, jak i w nocy, w łagodnych temperaturach.
Bardzo uwodzicielskie, czarujące, kompletne perfumy... Boskie! Gratuluję tego arcydzieła, panie Olivier Polge.
Przeczytałem wszystkie recenzje tutaj, które wspominają o akordzie oleju silnikowego, ale na mojej skórze to było zupełnie niewidoczne. Flame & Fortune to tuberoza o smaku gumy balonowej, niezbyt dusząca ani słodka, ale raczej musująca i o, jakże owocowa, jak słodki napój winogronowy. Jest też odrobina pudrowego kwiatu pomarańczy z tyłu, co jest bardzo miłe. Nie jest to coś wyjątkowego, ale kompozycja jest przyjemna.
Cóż za eleganckie perfumy! Mam dekant Prada L'homme i przy pierwszej okazji kupiłem butelkę Intense. Od pierwszego psiknięcia zapach bardzo mi się spodobał. Zaczyna się od "bomby" bardzo ładnego i wyszukanego irysa, nadającego zapachowi lekkości i świeżości. Ten irys i być może paczula (nie mam jeszcze doświadczenia z nutami) dają mi powietrze "pudrowych" i czystych perfum, podobnie jak w tradycyjnym L'homme. Tutaj, w Intense, drydown wydaje mi się bardziej bursztynowy, a ta skórzana nuta pojawia się zwięźle, nadając mu jeszcze bardziej wyrafinowany i elegancki aspekt!
Powiedziałbym, że może bardzo dobrze pasować do okazji, które uważasz za ważniejsze i bardziej wyjątkowe, zwłaszcza jeśli musisz się ubrać. Ten dobrze spełnia swoje zadanie. Myślę, że może być używany zarówno w ciągu dnia, jak i w nocy, będąc idealnym rozwiązaniem dla średnich i niskich temperatur. Dobra projekcja i trwałość, odpowiednio 2h i +10h na mojej skórze. Po kilku godzinach i gdy jest blisko skóry, nadal udaje mu się przekazywać czystość i nutę irysa, niesamowite!
Dla tych, którzy lubią tradycyjną wersję, ta jest naprawdę warta sprawdzenia! Bardzo się cieszę, że mam w swojej kolekcji perfumy na tym poziomie, będące jednymi z najlepszych z nutą irysa. Dla tych, którzy lubią ten styl, warto sprawdzić Dior Homme Intense, Givenchy Gentleman Reserve Privée i Valentino Uomo Intense.
Na kartce przypomina Figment Woman połączony z Synthetic Jungle. Bardzo ostry i zielony, wysoki i psychodeliczny, trochę jak to, co natura prawdopodobnie pachnie, jeśli jesteś psem, lub jakąś szaloną roślinnością z horroru o triffidach. Jeszcze go nie nosiłem, ale prawdopodobnie go pokocham, gdy to zrobię. Na skórze jest mniej szalony (ale wciąż szalony). Ma tę cechę Amouage, że wydaje się znajomy bardzo szybko, a jednocześnie jest unikalny. Kwiaty mają więcej słodyczy i głębi, aby zrównoważyć krzyk otwarcia, a skóra jest nieco mniej wyeksponowana niż na kartce. To jak list miłosny do klasycznych zielonych kwiatów skórzanych, a jednocześnie bardzo nowoczesny. Uwielbiam to.
Klasyczna pikantna lawenda, ale naprawdę dobrze zrobiona!
Bardzo seksowny dla mężczyzny. Powiedziałbym, że to idealny zapach na randkę.
Dobry stosunek jakości do ceny.
Pachnie dokładnie jak każdy ogólny gourmandowy bursztyn lub sztuczny zapach oudu z tanich bliskowschodnich domów. Nie ma w sobie oryginalności ani charakteru, po prostu pachnie jak tanie chemikalia aromatyczne i karmel. Trochę jak Xerjoff, ale z gorszymi materiałami. To dla mnie nienawiść. O tak, właśnie przyszło mi do głowy, że pachnie jak jeszcze bardziej nijaki Milk od Commodity. Jeśli Historia Twojego Życia to "o, nowa premiera od kiedyś interesującego niszowego domu... czy warto spróbować? Nie, to nudne i okropne", to nazwa jest odpowiednia.
Bardzo cytrusowy w otwarciu, przypomina mi kandyzowaną cytrynę.
W fazie wytrawnej cytrusy nieco bledną, tworząc klasyczny świeży, czysty zapach cirtusa.
IMO, jeśli możesz go dostać za około 50 dolców, idź na to, ale w przeciwnym razie nie.
Daleko mu do bycia najlepszym z AG, ma ledwo przyzwoitą trwałość i niewielki sillage. Ambrette, a następnie róża są bardzo obecne. W ogóle nie wyczuwam wanilii. To przyzwoity zapach, ale nic więcej.
Zbyt pikantny
To po prostu nie dla mnie. To zła rzecz w słuchaniu hipsterów i glazurników.
Otrzymałem go wczoraj, noszę go dzisiaj. Założyłem go około 5:20 rano po wzięciu prysznica, jest teraz 4:20 i nadal go czuję. Pogoda to 33 stopnie Fahrenheita. Nigdy nie wąchałem Nishane Ani, ale ta rzecz jest niesamowita.
Bardzo delikatny zapach, ale przyjemnie słodki dzięki nucie frezji. Bardziej przypomina mgiełkę do ciała, jeśli chodzi o projekcję i trwałość. Bardzo świeży, idealny na upały.
Edit
Być może stałem się anosmiczny, ponieważ jest dość trwały, szczególnie na ubraniach.
Poszedłem do Neiman Marcus, aby wypróbować inne zapachy Bond No. 9 i pokazano mi ten. Od razu się zakochałem. Bardzo świeży i aromatyczny. Można go nosić wszędzie i zdecydowanie może stać się czyimś charakterystycznym zapachem.
Duplikat PDM Greenley. Z pewnością spełnia swoje zadanie. Bardzo mi się podoba, a zapach jest bardzo podobny do Greenleya, choć jest nieco bardziej syntetyczny.
Kokos i mango są bardzo dominujące. Również bardzo słodki. Zdecydowanie unisex. Bardzo fajna propozycja na lato, ale też myślę, że nie dla każdego.
Kremowy jogurt gourmand, znacznie bardziej owocowy niż kwiatowy. To mogłoby być łatwo przerażające przy nadmiernym spryskaniu, ale to piękny zapach.
Męska, pikantna wanilia z dymem przypominającym saunę. Uwielbiam to. Świetna wydajność.
Najlepsza gorzka czekolada na rynku! Tak, otwarcie jest nieco szorstkie, ale szybko ustępuje miejsca wspaniałej kremowej słodyczy likieru czekoladowego. Mój Boże! To jest to, co nazywasz EDIBLE!
Super seksowny zapach!
Wspaniałe surowce. Jabłko, drewno i wanilia. Po prostu super miłe połączenie.
Świetny zapach. Bardzo dobry stosunek jakości do ceny.
Trochę syntetyczny i mniej gęsty niż PDM Althaïr. Ale to dobre 95% podobieństwa.
Ragnar. 10/10
Okropny, mdlący, przesłodzony. Kontynuuje temat MFK, tworząc ekstrakty, dodając mnóstwo wanilii i słodyczy do znacznie bardziej przystępnego EDP.
Jest to zdecydowanie jeden z najlepszych modeli z oferty ADG. Jest najbardziej wyjątkowy i ma jedne z najlepszych parametrów, jakie widziałem dla świeżaka ADG. Jest słodki i orzeźwiający i jest idealnym zapachem dookoła. Szczerze mówiąc, można go nosić do wszystkiego, ale teraz, gdy został wycofany, sięgam po niego na letnie randki lub inne specjalne okazje w ciepłe dni.