Absolutnie uwielbiam ten zapach. To wyjątkowy, świeży zapach, wymarzony dla miłośników mango. Nie mogę się doczekać wiosny, aby znów móc go nosić.
Podążając za zwykłą linią Halfeti.
Wytrawne, ciepłe i pikantne. Owocowy, słodki i aromatyczny.
Kadzidło i drewno są piękne.
Przy pierwszej aplikacji przebija się skóra. Jest gładki i lekko zwierzęcy.
W tej chwili bliżej mu do OG Halfeti.
Po 6 godzinach zapach nieco wyblakł, ale nadal jest ciepły i słodki z odrobiną przypraw. Nie wyczuwam zbyt wiele skóry.
Wolę OG lub cedr.
Ten, od którego wszystko się zaczęło. Król męskich wód kolońskich. Bogaty ananas ze smołą i brzozą. Zawsze najlepszy wybór, nawet pomimo braku wydajności.
Świetny zapach na jesień/zimę. Tak wiele wartości dla tego typu DNA. Łatwy do noszenia i pachnie tak dobrze. Dużo bogatej wanilii i bursztynu
Bardzo słodki zapach, zbierający komplementy, niedoceniany
Najlepszy dostępny zapach typu barbershop, pianka do golenia. Wydajność umiarkowana, ale kto by się tym przejmował!
Pięknie świeży, drzewny, ziołowy i aromatyczny.
Drzewo sandałowe nie jest tu oczekiwaną kremową nutą, jest suche. Zmieszany z papirusem/cyprylem, który wzmacnia ziołowy charakter, osobiście uwielbiam koperkowo-ogórkowy klimat, który daje.
Świeży cytrusowy zapach, który przypomina mi ogrody cytrusowe w pobliżu Eze na Riwierze Francuskiej. Bardzo dobry na wiosnę i lato
kolejny WTF w butelce. Obrzydliwy zapach
Aceton w butelce. Nie mogę go nawet zrecenzować
Zapach z klasą, długo się utrzymuje. Ale nie odrażający.
Perełka starej szkoły, bardzo niedoceniana.
Daje mi klimat palenia cygara w leśnej chatce przy ognisku, gdy na zewnątrz pada deszcz.
Pierwszy zapach, który mi się spodobał i który rozpoczął moją podróż zapachową, zdecydowanie bardziej dojrzały zapach.
Wydajność jest świetna.
Millesime Imperial to jeden z tych zapachów, których tak bardzo chce się nie lubić ze względu na to, jak bardzo jest uproszczony i przesadnie drogi, a jednak jest w nim coś genialnego; co jest wspólnym tematem wielu Creedów. To po prostu wspaniały owocowo-morski zapach wykonany tak dobrze. Niejasna słodka owocowość w połączeniu z szeregiem cytrusów pięknie łączy się z tym wyblakłym akordem morskim, jakbyś nie stał nad morzem, ale raczej patrzył na nie w oddali. Jest też lekka słoność i ta kultowa kremowo-świeża drzewność w bazie większości zapachów Creed, którą wszyscy znamy i kochamy. Jak już wspomniałem, nie chcę go lubić, cena jest absurdalna jak na tak prosty i słaby zapach, a jednak wiem, że w pewnym momencie kupię butelkę, ponieważ jest po prostu uroczy. Nie jest to najlepszy Creed, ale po prostu zaspokaja pragnienie w ciepły letni dzień.
Wiązałem duże nadzieje z Suède et Safran, ale niestety spotkało mnie tylko rozczarowanie. Mówiąc najprościej, jest to zdecydowana wariacja na temat Tuscan Leather, której zapachu mam już serdecznie dość. Nie jest to zły zapach, po prostu nie jest to profil zapachowy, który w ogóle lubię. Nuta "zamszu" to po prostu ten sam skórzany akord użyty w Tomie Fordzie, ale zamiast tej chorej maliny do pary z nim masz szafran; który, szczerze mówiąc, jest prawie równie irytująco słodki i mdły. I to właściwie tyle, jeśli chodzi o cały zapach. Po tak znakomitym domu jak Nishane spodziewałem się czegoś znacznie lepszego i zdecydowanie nie oczekiwałem tego, co jest zasadniczo gloryfikowanym klonem. Jeśli podoba Ci się Tuscan Leather, prawdopodobnie spodoba Ci się również ten. Mnie jednak nie.
Jestem pewien, że jest wielu, którym się to spodoba.
To nie dla mnie. Jest to profil zapachowy, z którym ciągle się spotykam i za każdym razem wydaje mi się mdły. Jest słodki, kwiatowy, z ciężką korzenną bazą paczuli.
To dziwne, bo uwielbiam różę i paczulę.
Dla porównania -
AR ma Litchi, różę i paczulę.
Juice+ od Commodity ma malinę, różę i paczulę.
Angel Nova ma w składzie liczi, różę i akigalawood.
Są to jak dotąd 3, o których mogę powiedzieć, że są co najmniej kuzynami, jeśli nie siostrami lol.
Jeśli jesteś zainteresowany AR, sprawdź także pozostałe dwa. Możesz zaoszczędzić fortunę.
Uważam, że Gucci stworzył najbardziej wszechstronny zapach Elixir na rynku. Jest dość wyjątkowy, pomimo niewielkich podobieństw do Le Male i Reflection Man. Przyznam, że musiał do mnie dorosnąć, ale teraz już go rozumiem. Pikantny, słodki, pudrowy i długotrwały. Dużo syntetyków? Jasne, z bliska nie błyszczy, ale w powietrzu, gdy powieje chłodną jesienną bryzą... magia.
Nuta drzewa sandałowego jest naprawdę przyjemna. Zbędne, jeśli masz już oryginał. Postrzegam to jako chwyt na kasę dla Chanel i naprawdę irytuje mnie, że dostaliśmy to przed nowym flankerem BDC. Po prostu zrób BDC Elixir lub zupełnie nową linię Chanel.... Dzięki
Absolutna kradzież za cenę, za którą można go znaleźć. Za tester o pojemności 4,2 uncji z nakrętką zapłaciłem 25 USD. Jeśli chcesz Tuxedo, ale nie możesz uzasadnić ceny, kup to. Pikantny, słodki i odrobinę kwiatowy. Klasyczny i swobodny, kiedy trzeba. Tani klejnot, który zawsze będzie w rotacji w chłodniejszych miesiącach.
Szkoda, że został wycofany. Cytrusy, zmieszane z odrobiną przypraw i dużą ilością pudrowego irysa, tworzą tak czysty i łatwy do noszenia zapach. Zapach godny marki, gładki i dobrze zmieszany. Pasuje do wszystkiego, wszędzie i o każdej porze. Przywróć to Dior. Lepsze niż Prada L'Homme.
Wersja EDT to świeży i zwiewny kwiatowo-cytrusowy zapach, idealny na ciepłe dni wiosny i lata.
Otwiera się nutą owoców cytrusowych, ale głównie wyczuwam ciemnozielone zioła z odrobiną dymu. Uwielbiam go.
Wyobraź to sobie: diablica z Marsa wystrzeliwuje swój pistolet na watę cukrową, a podmuch unosi się wiecznie w zerowej grawitacji. Każda krystaliczna chmura cukru dryfuje w stratosferycznych wiatrach, obracana i respirowana przez zjonizowane powietrze. Atmosfera trzeszczy naładowana plazmą, z niemożliwymi promieniami gamma, które pachną jak elektryczność i gwiezdny pył. To czysty kosmiczny cukierek - słodycze bez ograniczeń w kosmicznej przestrzeni, kryształki cukru tworzące się w strumieniach światła. Słodkie cząsteczki rozpraszają się jak mgławice, łapiąc światło gwiazd i rozprzestrzeniając się na zewnątrz, kosmos waty cukrowej; błyszczący, pajęczy i galaktyczny.
W Wenecji Rococco weselnicy zamieniają się w wilki, ale ich upudrowane kostiumy i oblicza wciąż wiszą w powietrzu - ryżowobiałe, kredowo miękkie, gęste jak chmury, padające jak śnieg w bajce, która stała się skorumpowana i perwersyjna. Puder gromadzi się na ścianach, unosi się w płachtach w świetle świec, osiada jak popiół na porzuconych maskach, pyli każdą powierzchnię, aż lustra duszą się bielą. Zapach unosi się między rzeczywistością a koszmarem, każdy oddech wciąga więcej słodkiego, duszącego proszku. Pod tymi wszystkimi warstwami bieli kryje się coś dzikiego - zęby kryjące się za pudrowym puchem, pazury wzniecające nowe chmury z każdym krokiem. To jest to, co pozostało na stole bankietowym po lykantropijnych transformacjach przeklętych arystokratów, ich opuszczona uczta tonąca w zaspach fioletowo-białego pyłu, słodycze i srebrne sztućce rozrzucone jak kości pod kocem perfumowanego śniegu.