April Aromatics Calling All Angels to pulchne nieziemskie owoce, objedzone starożytnym bursztynowym nektarem, wiszące ciężko o zmierzchu, ostatecznie wysychające i pękające w upale umierającego słońca. Milczące siostry, spowite tajemnicą, rozciągają te pijane miodem kule na ogromnej przestrzeni czasu zaśmieconej kośćmi, a ich miąższ staje się elastyczną skórą pod czcigodnymi, nieustającymi dłońmi. Kłęby aromatycznego dymu unoszą się z rozsypanych krzemieniem stosów, a w powietrzu unosi się esencja eonów skompresowana w odłamki wypalonego kryształu, skamieniałe światło słoneczne i płowe łzy pogrążonych w żałobie drzew. Zręczne palce sióstr układają fragmenty balsamicznego owocowego miąższu i lepkich soków-klejnotów, tworząc mozaikę węchową, pachnącą uświęconą słodyczą całkowicie poza zasięgiem śmiertelności. W tym zapachu śliwkowej głębi otulonej skórzastymi szeptami, żywicznych rytuałów i świętego dymu, granice między rośliną, minerałem i oddaniem zacierają się w mglistym, odurzającym mirażu, ambrozyjnym świadectwie wiecznego, niekończącego się i wiecznego.
Stora Skuggan Azalai wyczarowała dla mnie bardzo specyficzny obraz. Czy ktoś jeszcze pamięta Peaches & Cream Barbie z lat 80-tych? Nie wiem, czy miała konkretny zapach, ale Azalai to fantazyjny aromat tej wspaniałej, spienionej, bladokoralowej sukni, którą nosiła. Miód nasycony szafranem, morele kandyzowane w szampanie i złota aureola chmur z bursztynu cukrowego przefiltrowane do miodowego, mglistego blasku przez niezliczone warstwy delikatnej tkaniny, pajęcze welony z tiulu i organzy. Przezroczysta i świetlista, lekka i marzycielska, to wszystko, o czym marzyłam, było tak wyjątkowe w tej lalce. Nawet jeśli w końcu ścięłam jej włosy i wydałam ją za mąż za małego, plastikowego Lando Calrissiana, tylko po to, by zniknęła w tajemniczych okolicznościach na nartach we francuskich Alpach podczas ich miesiąca miodowego.
Lilac and Gooseberries to nieskomplikowana mieszanka cierpkich, pikantnych jagód na delikatnym kwiatowym tle. Nie jest tak ostry ani gorzki, jak bym się spodziewał... ani tak interesujący. Pachnie bardziej jak idea osoby niż osoba. Jakby ktoś opisywał swoją niesamowitą dziewczynę-czarodziejkę, która jest tak doskonała i cudowna i nigdy nie pierdzi, nie je kanapek z cebulą, nie pobiera krwi ani nie popełnia błędów, a on pomija wszystkie niuanse i złożoność tego, co czyni jego ukochaną tak intrygującą. To tak, jakby ktoś nakarmił maszynę AI materiałem na idealną dziewczynę, a ona stworzyła robota według jego specyfikacji, ale nie ma ona osobowości i nie stała się jeszcze samoświadoma. A jednak... są takie dni, kiedy naprawdę potrzebuję tego pustego miejsca, by zbudować siebie tak, by być ładną, poukładaną i zdecydowanie bardzo normalną, ponieważ tego oczekuje ode mnie świat.
Mikado Bark to przytulny, komfortowy zapach bez typowych cech, na których opierają się perfumy przytulności i komfortu. Nie jest ani bogaty, ani mroczny, nie powiedziałbym też, że jest w jakiś szczególny sposób nostalgiczny. To zapach, którego pikantne, drzewne nuty nie są dokładnie duchami samych siebie, ale wszystkie zostały stłumione i wyciszone, a wszystkie razem, ich wyciszone echa harmonizują z wykwintną subtelnością. To perfumy, które unoszą się jak mglista zasłona, jednocześnie uziemiając i podnosząc na duchu swoją delikatną obecnością. Niosą w sobie miękkość światła latarni gromadzącego się w cieniach o zmierzchu, ale także przywołują ulotne ciepło światła słonecznego przebijającego się przez ponure popołudniowe chmury. Zapach zachęca do introspekcji, wygładzając ostre krawędzie i wyciszając odważne tony w delikatny akord. To tak, jakby znajome nuty zapachowe zostały stworzone na nowo - ich esencja została uchwycona, a następnie złagodzona i ocieplona. Zapach przywołuje obraz samotnej zielonej pozostałości pośród morza wyblakłego szkarłatu i rdzy, gdy październik ustępuje listopadowemu chłodowi. Utrzymując się w powietrzu, uosabia jesiennego, kontemplacyjnego ducha hobbitów, wyobrażonego na nowo jako gremlincore'owa playlista przesiąknięta hauntologicznym pogłosem.
Light My Fire to idealna nazwa dla tak rozgrzewającego i odurzającego zapachu. Zdałem sobie sprawę, że Kilian są bardzo dobrzy w chodzeniu po tej linii między seksownym a przytulnym - ten robi obie te rzeczy genialnie. To rodzaj ciemnego, ziemistego zapachu tytoniu wykonanego wyjątkowo dobrze. Tytoń jest niesamowicie suchy, papierowy i prawie roślinny, przypuszczam, że podniesiony przez siano, aby wysuszyć go jeszcze bardziej, aż stanie się lekko trawiasty. Ta trawiastość nadaje mu mroczny i ziemisty charakter poprzez dodanie dużej ilości paczuli, obok wetywerii i brzozy. Jest też odrobina miodowej słodyczy i wanilii, ale jest ona subtelna. Paczula przypomina mi nieco Straight to Heaven, który uwielbiam. Jednak ten zapach podąża w nowym kierunku dzięki słodkim nutom tytoniu i miodu. Uważam, że jest fantastyczny, po prostu pachnie rozgrzewająco i uwodzicielsko - nie kocham go jednak tak bardzo jak Straight to Heaven, który uwielbiam.
Voulez-Vous Coucher Avec Moi lub "Do You Want to Sleep With Me" to zaskakująco erotyczna i sugestywna nazwa dla tak grzecznego i wyrafinowanego zapachu. Naprawdę podoba mi się ten zapach, ale nie przekazuje on tego rodzaju obrazów, których się spodziewasz; zamiast tego myślę o bogatej, ważnej kobiecie ubranej na dziewiątkę w całej swojej finezji. Tuberoza może być dla niektórych trudną nutą. Jeśli jest dobrze zrobiona, jest jedną z moich ulubionych nut wszechczasów. To dobra tuberoza - ale nie wybitna. Wyczuwalna jest w niej ta bąbelkowatość, której można oczekiwać od zapachu tuberozy, ale brakuje jej jakiegokolwiek cielesnego, seksualnego aspektu, co ją powstrzymuje - jednak rozumiem, dlaczego mogli to zrobić, aby spodobać się masowemu rynkowi. Ogólnie rzecz biorąc, jest to dość typowa tuberoza, złagodzona maślanym ylang-ylang wśród innych białych kwiatów, róży i odrobiny wanilii. Zapach świetny, nie mogę się z tym kłócić, ale jest trochę zbyt czysty i bezpieczny jak na mój gust.
Dark Lord to odważny i wyrazisty zapach, którego można oczekiwać od Kiliana; Alberto Morillas robi to, co robi najlepiej. To dziwna i niezwykła mieszanka nut, które mogą nie wyglądać dobrze na papierze, ale w jakiś sposób wyłaniają się jako coś pięknego w połączeniu. W otwarciu jest bardzo pieprznie, brutalne uderzenie pieprzu wystarczy, aby wywołać mrowienie w nozdrzach, lekko zrównoważone gorzkim orzeźwieniem bergamotki. Od tego momentu robi się ciekawie - zielony, łodygowy jaśmin z czystymi mydlanymi aspektami kontrastuje z niemal dymną gorzkością rumu i brzozy, osiadając na ciemnym, bogatym i ziemistym basie paczuli, cedru i skóry. Dark Lord to odpowiednia nazwa dla cudownie odważnych perfum, które nie zbliżają się do granicy nie do noszenia, ale zdecydowanie pachną poza normą. Pomimo wszystkich pochwał, jakie dla niego mam, nie jest to prawdziwa miłość, po prostu dlatego, że nie jest w moim stylu. Z przyjemnością będę nosić próbkę, ale prawdopodobnie nie kupię pełnego flakonu.
Vodka on the Rocks to jedna z tych nazw zapachów, które początkowo napełniają cię ekscytacją, obecnie na rynku jest nasycenie zapachów alkoholowych, ale nie tak wiele dla bardziej orzeźwiających alkoholi. Niestety ten zapach pozostawia wiele do życzenia, robi krok w dobrym kierunku, zanim dość dramatycznie się zawiedzie. Nie można zignorować faktu, że jest to po prostu interpretacja Kiliana DNA A&F Fierce - jest to natychmiast rozpoznawalny mydlano-czysty, nastoletni żel pod prysznic. Jest przyjemny, ale nie ma tu elementu kreatywności, oryginalności czy zainteresowania; równie dobrze można po prostu kupić Fierce. Nie ma żadnego związku z wódką. To rozczarowujące, gdy niszowe domy, które stworzyły niesamowite i oryginalne zapachy, zniżają się do tak niskiego poziomu, kradnąc tani, wypróbowany i prawdziwy profil zapachowy tylko po to, by zwiększyć sprzedaż. Jak powiedziałem, pachnie całkiem nieźle, ale nie podoba mi się zasada działania.
Wprowadzony na rynek w 2017 roku i sklasyfikowany jako Oriental Vanilla.
Nosem jest Sultan Pasha.
Góra: cytryna meyer, krwista pomarańcza, bergamotka, lawenda, brzoza, przyprawy
Serce: białe trufle Alba, róża damasceńska, jaśmin wielkokwiatowy, masło orris pallida
Baza: biała ambra, drzewo sandałowe Mysore, cywet, piżmo, opoponaks, drzewo gwajakowe, miód, paczula, benzoina syjamska, tonka, wanilia tahitańska, wanilia madagaskarska.
Otwiera się bardzo lekko i jasno słodko z nutą kwiatową, cytryna i krwista pomarańcza pojawiają się głównie w kilku momentach aplikacji. Następnie zapach rozwija się w piękny gourmand. Jest to gourmand, ale nie przesadnie waniliowy. Jest słodki, ale nie przesadnie słodki, gładki i lekko kremowy. Ma subtelną drzewną jakość, ale ta drzewna jakość ma jadalną jakość. Kompozycja jest również cudownie maślana.
Dość trudna recenzja do przeprowadzenia, ponieważ nigdy wcześniej nie czułem czegoś takiego, więc trudno jest rozebrać nuty.
Podobnie jak w przypadku większości attarów Sultan Pasha, wydajność jest bardzo dobra! Przynajmniej 8 godzin trwałości przy zdrowej projekcji.
Ogólna ocena 4/5.
Wydany w 2016 r.
Sklasyfikowany jako kwiatowy
Nosem tego zapachu jest Sultan Pasha.
"Thebes jest dedykowany bardzo starej, wycofanej kompozycji, którą wąchałem w Paryżu w pewnym słynnym lokalu. Była tak sugestywna, że tylko raz perfumy doprowadziły mnie do łez. W rezultacie pracowałem przez wiele miesięcy i wiele późnych nocy, aby go odtworzyć, ponieważ chciałem, aby były to moje charakterystyczne perfumy. I oto jest... Thebes. Zainspirowane przez Djedi Guerlain". - Sultan Pasha
Góra: bergamotka, muguet (konwalia), aldehydy i róża perska otto. Środek: masło orris, absolut róży bułgarskiej, absolut jaśminu wielkokwiatowego i piżmo. Baza: wetyweria, bursztyn, ambra, piżmo i nuty zwierzęce.
Otwarcie z ciepłym korzennym blaskiem z woskową i maślaną kremowością w tle, daje mi lekko marcepanowy klimat. W miarę rozwoju zapachu woskowatość wzrasta, a także rozwija się słodycz, z ciepłą poświatą zawsze obecną obok niej, z odrobiną delikatnej pudrowości. Otwarcie dotyczy głównie masła orris lub irysa, a marcepan i ciepła korzenna woskowa jakość naprawdę przypominają mi Irisior również przez sultan pasha. Gdy zapach wysycha, staje się znacznie głębszy i ciemniejszy, dołącza do niego zwierzęcy akord skóry, chociaż pudrowy kwiatowy irys i ciepły korzenny akcent są nadal na pierwszym planie. Zapach sprawia bardzo starożytne wrażenie, jak wejście do egipskiego grobowca, który właśnie został otwarty.
Projekcja jest silna przez pierwsze kilka godzin, po czym zapach staje się nieco bardziej bliskoskórny. Trwałość wynosi około 5 godzin.
Ogólna ocena 6/10.
Sklasyfikowany jako orientalno-drzewny
Za tym zapachem stoi Sultan Pasha, niezależny perfumiarz attar z siedzibą w Londynie. Nie posiada on profesjonalnego wykształcenia, ale ma pewne doświadczenie w dziedzinie chemii. Jego attary znane są z niezwykle wysokiej jakości naturalnych składników pozyskiwanych od najlepszych dostawców, z niewielką ilością syntetyków (minimalna ilość) do wykończenia niektórych zapachów.
Trochę tła dotyczącego tego zapachu: Zapach ten opiera się na jednym z ulubionych wspomnień Sultana Paszy, kiedy to przyjaciel rodziny odwiedzał jego willę, a ten przyjaciel rodziny jeździł na swoim ogromnym koniu i zawsze miał w ustach fajkę, która wydzielała zapach najlepszego słodkiego tytoniu, jaki kiedykolwiek czuł w swoim życiu.
Góra: głóg, szafran, koniak, kawa i tytoń Serce: Osmanthus, róża damasceńska, heliotrop, bób tonka, kakao i jaśmin Baza: Siano, bursztyn, ambra, fasolka tonka, piżmo, cywet, nieśmiertelnik, kastoreum, hyrax, oud, wanilia, cedr wirginijski, cedr himalajski i jałowiec
Super pikantny i kwaśny jak tamaryndowiec, ciemny, mocny i owocowy. Wysycha do słodkiego tytoniu, z bardzo delikatnym dymem i pikantnym owocowym tamaryndowcem z otwarcia i tylko odrobiną ciemnego kakao. To jak wąchanie tytoniu z fajki, a nie samego liścia tytoniu. Jest to ciepły, pocieszający, pikantny tytoń ze słodką, pikantną owocowością. Otwiera się ciemno i intensywnie, ale osiada we wspaniałym, bogatym i słodkim, ciepłym, pikantnym zapachu.
Projekcja to tryb bestii przez pierwsze kilka godzin, a następnie osiada w umiarkowanym zakresie, bardzo intensywnym i silnym z bliska, ale łagodnym z odległości ramion. Trwałość jest doskonała przez ponad 10 godzin.
Jest to idealny zapach na jesień i zimę, jako zapach wieczorowy, swobodny, formalny i wieczorowy.
Ogólna ocena 5/5, jeden z najlepszych zapachów tytoniowych, znakomity!
Góra: absolut irysa, absolut fiołka, heliotrop, lilak, mimoza, brzoskwinia.
Środek: masło orris pallida, absolut goździka, absolut jaśminu wielkokwiatowego, róża perska otto, absolut liścia fiołka.
Baza: biała ambra, absolut mimozy, absolut tonki, drzewo sandałowe Mysore, cedr, haitańska wetyweria, masło orris pallida.
Super gładkie i kremowe otwarcie, bardzo głębokie i bogate, ma woskową jakość, z nutami gourmand (tonka), z delikatną słodyczą i rdzeniem drzewnym. Ma marcepanową jakość, przypomina mi mydło do golenia o nazwie Cella, którego używałem, gdy nie miałem brody i byłem hobbystą golenia na mokro. Gdy zapach wyschnie, zaczyna mieć wspaniałą pudrową jakość. Pachnie bardzo luksusowo i wysokiej jakości. Ma również silną ciepłą korzenną nutę w suszeniu.
Wydajność jest silna jak na attar, masz przyzwoitą chmurę zapachową, a zapach jest bardzo silny z bliska. Trwałość jest znakomita, ponad 10 godzin.
Ogólna ocena to 5/5, wspaniały zapach, wspaniała wydajność, tak wysoka jakość, radość z doświadczania!
Wydany w 2015 r.
Sklasyfikowany jako orientalny kwiatowy
Nosem tego zapachu jest Sultan Pasha
Góra: róża i madagaskarska wanilia Serce: haitańska wetyweria, miód, tuberoza i róża bułgarska Baza: drzewo sandałowe, ambra, bursztyn i indyjski oud
Bardzo słodkie, delikatne różane otwarcie, które jest gładkie i kremowe. Zapach jest dość liniowy, nie zmienia się drastycznie ani nie ewoluuje, jest dość jednowymiarowy. Piękna słodka, kremowa i gładka róża z drzewem sandałowym i wanilią.
Projekcja jest łagodna do umiarkowanej, nie krzyczy masywnie ze skóry. Trwałość na mojej skórze wynosi około 6 godzin.
Byłby to idealny zapach na randkę, który można nosić przez cały rok.
Ogólna ocena 3,5/5.
Góra: olejek szafranowy, absolut jaśminu auriculatum, róża perska otto.
Serce: Absolut bułgarskiej damasceny, absolut miodu, kwiat pomarańczy, henna, tytoń.
Baza: EnsarOud's Encens D'Angkhor, wosk pszczeli, ręcznie macerowana ambra, ręcznie robiona Shamama (starzone drzewo sandałowe, 30-letnia paczula, henna, labdanum, benzoina syjamska, piżmo) surowa maceracja perskich i hiszpańskich nitek szafranu, żywica benzoiny syjamskiej, labdanum, absolut tytoniu, drzewo sandałowe Mysore.
W otwarciu wyczuwalna jest lekka metaliczna wibracja z matową, ciepłą pikantnością. Dla mnie przypomina mi złotą biżuterię mojej mamy, którą trzyma w plastikowym pojemniku (stare pudełko po lodach, znasz te 3 kombinacje smakowe z wanilią, czekoladą i truskawką), trzyma ten plastikowy pojemnik w kuchni, w którym trzyma swoją złotą biżuterię, wraz z kilkoma innymi różnymi przedmiotami, takimi jak mała tubka szafranu (używana oszczędnie w potrawach przygotowywanych na specjalne okazje), niektóre plastry itp. I za każdym razem, gdy potrzebowałem opatrunku i otwierałem pojemnik, wąchałem tę nudną pikantność z metalicznym niuansem z biżuterii i to właśnie otrzymywałem w otworze.
W miarę rozwoju zapachu słabe metaliczne wibracje ustępują, ale nudne ciepłe przyprawy stają się mniej nudne, szafran wydaje się teraz bardziej krwisty, a dołącza do niego najbardziej luksusowa nuta jaśminu. Niestety dla mnie jaśmin nie trwa zbyt długo, a gdy zapach wysycha, zabiera ze sobą ciepły, intensywnie pikantny szafran, do którego dołącza soczysty akord drzewny i brudny, lekko zwierzęcy Oud, być może z powodu nuty henny.
To była trudna recenzja, ponieważ zapach był niezwykle złożony, uderza inaczej przy każdym noszeniu, z tak wieloma aspektami i złożonościami, że trudno było zidentyfikować tylko jeden akord. To bardzo królewski i bogaty zapach, odpowiedni dla rodziny królewskiej.
Projekcja jest silna przez pierwsze kilka godzin, po czym staje się umiarkowana, z solidną chmurą zapachową. Trwałość wynosi ponad 12 godzin.
Najlepiej nadaje się na formalne okazje.
Perfekcyjna ocena 5/5, arcydzieło.
Nosem zapachu jest Sultan Pasha, samouk perfumiarz attar z siedzibą w Londynie w Wielkiej Brytanii.
Góra: masło, róża i irański szafran Serce: Róża turecka i drzewo sandałowe Baza: Hindi Oud, Hyrax, Piżmo, Ambra i Tytoń.
Dwa bardzo różne doświadczenia przy każdym noszeniu.
Pierwsze doświadczenie z tym zapachem było oszałamiające, dostałem to ciężkie zwierzęce piżmo, skórzasty hyrax, z odrobiną funky Hindi Oud. Był to odważny i wymagający zapach, ale powalił mnie i absolutnie go pokochałem. Drugie noszenie było bardziej klasyczną różą Oud, bardzo jasną i kwiatową słodką różą, z delikatną funkową bazą Hindi Oud.
Przy kolejnych noszeniach czułem tę zwierzęcą piżmową skórę w otwarciu, ale złagodniała, gdy zapach rozwinął się w sercu, dzięki tej słodkiej kwiatowej róży. Róża w tym zapachu jest bardzo kwiatowa, słodka, ale nie z powodu nut smakowych, takich jak wanilia, nie jest to dżemowa róża. Gdy zapach wysycha, pojawia się dotyk Hindi Oud, który daje słaby drzewny akcent i wspomaga funk obecny w zapachu. Na sucho jest to dla mnie niesamowicie seksowny, zwierzęcy, piżmowy i subtelny skórzany zapach, w którym czuć spoconą ludzką skórę, z odrobiną gładkiej i słodkiej róży. Wspaniały, złożony i niewątpliwie wysokiej jakości, szczególnie róża wydaje się niesamowicie naturalna.
Projekcja tego zapachu jest umiarkowana, dość silna przez pierwszą godzinę, ale potem staje się bardziej umiarkowana. Trwałość na mojej skórze wynosiła około 6-8 godzin.
Ogólna ocena to 5/5, uwielbiam zwierzęce zapachy, a ten był jednym z najlepszych, jakie do tej pory spotkałem!
Za nosem tego zapachu stoi Sultan Pasha, samouk tworzący attary, uważany przez wielu za najlepszego na świecie.
Jako dziecko Sultan Pasha miał styczność z bujnymi, żyznymi dżunglami, w pobliżu których znajdowały się plantacje herbaty. W powietrzu unosił się zapach zielonych liści, ziemi i wilgoci mieszający się z kremowym zapachem dojrzałych dzikich owoców i jagód oraz kremowym, narkotycznym zapachem białych i żółtych kwiatów.
Góra: gardenia enfleurage i jaśmin sambac enfleurage. Serce: absolut lawendy, absolut tuberozy, absolut gardenii i drzewo sandałowe. Baza: Bois de Borneo (rzadki borneański oud marki Ensar oud), katrafay, absolut tonka, tatarak, haitańska wetyweria, galbanum, cywet i ambra.
Piękne i soczyste jaśminowe otwarcie, naprawdę bogate i jasne, ale także kremowe, prawdopodobnie z drzewa sandałowego, z zauważalną uspokajającą lawendą, która niestety trwa tylko kilka minut. Otwarcie jest prawie skórzane lub lepiej opisane jako zamszowe, otoczone białymi kwiatami, takimi jak tuberoza, jaśmin i gardenia, które naprawdę zaczynają dominować w zapachu w ciągu pierwszych 5 minut. W miarę rozwoju zapach staje się niemal kremowy i gładszy, przypominając nieco migdały (prawdopodobnie pochodzące z fasoli tonka). Niestety, po tym czasie zapach nie rozwija się zbytnio (co mogłem wykryć), ze względu na problemy z wydajnością.
Projekcja jest dobra przez pierwszą godzinę, po czym zapach osiada znacznie bliżej skóry. Jeśli jednak ktoś zbliżyłby się do Ciebie, byłby w stanie go wyczuć. Pod względem trwałości zapach utrzymywał się na mojej skórze przez około 5 godzin.
Ogólnie solidny zapach, mistrzowsko wykonany, ale wydajność nie była najlepsza na mojej skórze. 5/10
To niesamowita interpretacja fiołka i niesamowity perfum wetywerowy. Jestem zaskoczony twierdzeniami, że brakuje mu DNA Amouage, dla mnie był od razu transcendentalnie piękny i bogaty, a ja dostrzegam bezpośredni związek z Lyric Woman, szczególnie w fiołku (mimo że fiołek nie jest wymieniony w LW). Muszę powiedzieć, że jest niezwykle podobny do Girl od Comme des Garçons, z tym że ten jest niewątpliwie lepszy, mogę tylko sobie wyobrazić, że użyte składniki są znacznie lepszej jakości. Jednak jeśli nie możesz sobie na to pozwolić, Girl jest bardzo realną alternatywą i perfumem, do którego już miałem ogromny szacunek. Portrayal ma bogatszą głębię, słodką żywiczną nutę i brakuje mu zakurzonej drewnianości Girl. Girl czasami może być nieco nieustępliwy, podczas gdy Portrayal jest wieczny, nigdy nie stając się irytujący. Aktualizacja: Boże, to wspaniałe. Jest też bardzo delikatne, subtelne posypanie (może) kminku, co nadaje mu lekki zapach ciała.
Byłem dość zszokowany testując tę markę, że wiele z perfum ma rażące, głośne i syntetyczne nadmiary nut bazowych. Wizerunek marki wydaje się być stonowany/wyrafinowany, ale zapachy są piszczące, szorstkie i przypominające designerskie, co mnie zaskakuje, ponieważ Sonia Constant stworzyła wiele przyzwoitych rzeczy dla projektantów, które nie pasują do krzyczącej, bestialskiej kategorii ambrofixatywnej. Może to jest rodzaj rzeczy, które lubi nosić, więc na tym się koncentruje w swojej własnej marce, ale to naprawdę nie jest dla mnie. Jeśli lubisz ten styl, to jest to dobry perfum.
Zakochany w tej pomarańczowo-karanowej, dymnej wanilii z pudrową nutą tonki.
Kupiłem go za okazyjną cenę w serwisie eBay i szczerze mówiąc, jest absolutnie genialny. Jedna z moich ulubionych nowości w 2024 roku. Zapłaciłem 60 funtów, co było świetne. Z przyjemnością zapłaciłbym dwa razy więcej za tak doskonałe perfumy, tak dobrze zaprezentowane. Niesamowite szkło. Zapach pachnie jak szalony koktajl alkoholowy - Duchafour w swoim szalonym najlepszym IMO.
Cóż mogę powiedzieć - to słodka, odurzająca bomba. Kiedy noszę go do łóżka, budzi mnie w nocy. Ale jest seksowny i sprawia, że czuję się silna, dlatego zdecydowałam się go nie sprzedawać (zdjęłam ogłoszenie po jakimś miesiącu, chyba nie jest to popularny wybór wśród entuzjastów perfum, skoro nikt nawet nie próbował go kupić :D). Owocowe nuty głowy są bardzo wyraźne przez cały czas noszenia, a słodycz całości jest czasami nieco zbyt duża. Ten potrzebuje określonego nastroju.
Elegancki, wielowarstwowy, piękny włoski szyk.
Jest jak ciepła, świecąca aureola różanego piżma sandałowego. Bardzo czysty i tak blisko skóry, że czujesz się mniej jakbyś nosił zapach, a bardziej jakbyś właśnie umył całe ciało rozkosznie kremowym mydłem. Na początku nie zauważyłem kadzidła, ale skrada się wraz z wysychaniem i jest dość subtelne, ani dymne, ani zbyt słodkie. W końcu zaczynamy wyczuwać wetywerię, ale jest ona bardzo gładko zmieszana. Nie jestem jednak pewien, czy wyczuwam w nim oud. Ogólnie rzecz biorąc, jest to bardziej subtelny, zniuansowany Santal 33 z nutą mydlanej róży. Zapach jest opisany jako "dla kobiet", ale podejrzewam, że to tylko dlatego, że ukazał się w 1999 roku - według dzisiejszych standardów jest to 100% unisex. Wyrafinowany i bezpretensjonalny jednocześnie: pachnie naprawdę dobrze w prosty, skromny sposób. Uroczy flakon i dość przystępna cena, co jest dobre, ponieważ będziesz chciał się nim oblać, aby uzyskać trwały efekt. Świetny zapach do noszenia na okazje, gdy spodziewasz się, że ktoś będzie wąchał Twoją skórę z bliska.
Niesamowita ciepła róża kadzidlana. Ma tę lekko plastyczną nutę ELDO dla mojego nosa, ale to szybko mija.
Dżemowa róża jest po prostu piękna. Kadzidło jest żywe i rozgrzewające.
Wyczuwam odrobinę oudu, ale być może jest to reminiscencja czegoś w rodzaju Ombrè Nomad.