Oryginalny zapach Iommi otrzymał nieskończoną ilość szumu, jednak nigdy nie był dla mnie miłością. Sam zapach jest wystarczająco inny, co muszę powiedzieć, jest odświeżające wśród flankerów w dzisiejszych czasach, ale uważam, że chcę więcej od wielu wydań Xerjoff, w tym tego. Przytłaczająco słodkie połączenie ciepłego, miodowego szafranu i soczystych zielonych jabłek prowadzi, co jest całkiem przyjemne. Szafran jest wzmocniony akcentami róży i paczuli w bazie, wraz z ciepłym pikantnym cynamonem. Skóra sprawia, że zapach jest gładki i zrównoważony. Przyznam, że podoba mi się bardziej niż oryginalny Iommi, jest niezaprzeczalnie zachęcający i kuszący. Jednak, jak wspomniałem, pozostawia we mnie pragnienie więcej. Nie przewracam oczami, gdy go wącham, ale po prostu czuję, że jest satysfakcjonujący - co dla mnie nie jest warte płacenia setek.
Od jakiegoś czasu bardzo chciałem dostać w swoje ręce Libertine Neroli i zdecydowanie spełnił on moje oczekiwania. Neroli nie jest moją ulubioną nutą, często mam trudności ze znalezieniem takiej, która mi się podoba, ale ta jest z łatwością jedną z moich ulubionych - prawdopodobnie ze względu na wyraźny szyprowy styl, który przemawia do mojego serca. Neroli jest lekkie i zwiewne, delikatnie oczyszcza powietrze wokół ciebie jak najlepsze francuskie mydła, ale jest mocno uziemione przez gęstą przedawkę mchu dębowego i skóry. Petitgrain i bergamotka równoważą tę dychotomię między jasnością i ciemnością, nadając zapachowi bardzo potrzebną świeżość. To właśnie mech dębowy przyciąga mnie jeszcze bardziej, podsycając moją miłość do tego zapachu. Zapach ten uosabia to, co uwielbiam w twórczości Franceski, czyli perfumy silnie inspirowane klasycznym francuskim perfumiarstwem. Zapach ten silnie kojarzy się ze starymi białymi kwiatowymi szyprami, ale zachowuje gęsty pudrowy charakter, charakterystyczny dla jej kreacji.
Rubeus Bleu to zapach, który chciałem wypróbować po tym, jak usłyszałem o nim sporo szumu w Internecie, a kiedy coś kosztuje ponad 800 funtów za 50 ml, od razu spodziewasz się wielkości. Nie oznacza to, że nie jest świetny, ponieważ pachnie pięknie, ale cena musi być z pewnością chwytem reklamowym; istnieje niezliczona ilość zapachów, które są absurdalnie drogie, ale ten bierze ciasto. Jest to doskonale przyjemny, pudrowo-skórzany zapach, w którym prym wiedzie zakurzona nuta irysa, która jest jednocześnie miękka i kremowa, a jednocześnie przypomina stary puder do twarzy. Skóra jest miękka i delikatna, wzmocniona gorzką, rześką gamą owoców cytrusowych, nadając zapachowi męski, świeży charakter. Pachnie jak dystyngowany włoski mężczyzna, nic więcej, nic mniej; pachnie klasycznie i wyrafinowanie, ale nie tak drogo, jak jest w rzeczywistości. Po prostu nie mogę pojąć, że ten zapach kosztuje ponad 16 funtów za ml - to absolutne szaleństwo. Pomyśleć, że można sobie kupić 75 ml Henry'ego Jacquesa za mniejsze pieniądze, posiadanie tego zapachu ma taki sam efekt społeczny jak krzykliwy t-shirt Gucci. Ale pachnie bardzo ładnie.
Pierwotna inspiracja dla Blazing Mr Sam
To najpiękniejszy gourmand, jaki kiedykolwiek wąchałem. Ale nie utrzymuje się długo.
Otwiera się gruszką i frezją oraz musującym uczuciem, które przypomina mi szampana, zanim stanie się miękki, przytulny i ciepły jak luksusowy kawałek aksamitu. To piękny zapach skóry z odpowiednią ilością słodyczy. Jest bardzo blisko skóry, idealny do noszenia dla siebie lub gdy jesteś z kimś, kogo kochasz. Daje poczucie księżniczki, a jednocześnie jest niezwykle szykowny.
Gheorghe, moje pierwsze spotkanie ze Strangers Parfumerie, gdy zagłębiam się w twórczość Prin Lomros. To dość dziwny zapach, nie w złym sensie, po prostu niepodobny do niczego, co wcześniej wąchałem - dzieje się tak wiele naraz, a jednak jest w nim harmonia, płynna równowaga. Ta cudownie słodka nuta whisky rozpoczyna wszystko, czyniąc ją pyszną i zachęcającą dzięki dodatkowi wanilii, tonki i elemi, zanim zagłębi się w ciemną bazę. Pojawia się gęsty, torfowy tytoń, który jest jednocześnie wilgotny i ziemisty, a także ciepły i zachęcający, z lekkim pikantnym aspektem dzięki obecności goździka, goździków i drewna. Wszystko to spoczywa na łóżku subtelnych kremowych kwiatów, zapewniając równowagę. W rzeczywistości bardzo mi się podoba, jest o wiele bardziej atrakcyjny i łatwy do polubienia niż inne dzieła Prin, które wypróbowałem - jest uroczy. Nie jestem jednak pewien, czy kupiłbym butelkę, po prostu dlatego, że nie jest to mój zwykły gust - świetna kreacja.
Wypróbowałem już kilka prac Prin w sklepie, ale Nocturnal Poetry to moje pierwsze doświadczenie z jego domem na skórze. W tym cudownie złożonym zapachu dzieje się tak wiele, że trudno go rozpakować, jest jak olśniewająca kakofonia zwierzęcych piżm, przypraw i kwiatów. Kminek jest najbardziej widoczny dla mojego nosa, tak potężny, że to tak, jakby wsadzić nos do słoika z nim - jeszcze bardziej przeszywający z moczowym aspektem cywetu krzyczącym w twarz. Wkrótce potem pojawia się miękka, skórzasta słodycz wosku pszczelego, wzmocniona i nadana bardzo potrzebnej delikatnej jasności dzięki jaśminowi, liściom fiołka i róży. Pomimo ruchliwej natury tego zapachu, kminek dominuje nad wszystkim innym, co czyni go raczej polaryzującym. Szczerze mówiąc, całkiem mi się podoba - nie jest to coś, co bym posiadał, ponieważ po prostu nie nosiłbym go na co dzień, ponieważ nie pasuje do moich osobistych upodobań. Ale jako kreacja artystyczna jest bajeczny, zapach tak surowy i wyjątkowy, że naprawdę sprawia, że coś czujesz, co jest rzadkością w dzisiejszych czasach.
Hyrax to jeden z bardziej niesławnych zapachów od Zoologist, ze względu na jego śmierdzącą i wymagającą naturę - dlatego bardzo chciałem się nim cieszyć, ponieważ prawie wszystkie oferty Zoologist mnie rozczarowały. Ten jednak uważam za dość imponujący, posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że mi się podoba. Niedawno miałem przyjemność doświadczyć czystego hyracaeum rozcieńczonego w 10% i chociaż nie wiem, czy Zoologist używa prawdziwego, ten pachnie niezwykle podobnie. Jest jednocześnie smażony i ziemisty, ale zachowuje ten ciepły kałowy aspekt. Na szczęście jest to złagodzone słodką słonością - która może pochodzić z szafranu, whisky i bursztynu. Gdy zapach osiada na skórze, z czasem staje się słodszy i całkiem przyjemny w noszeniu. Muszę przyznać, że przerósł on moje oczekiwania, które nie były zbyt wygórowane. Zoologist nie jest domem, który uwielbiam, ale ten zapach jest jednym z moich ulubionych. Nie jest to coś, co nosiłbym na tyle, by mieć pełny flakon, ale z pewnością jest to imponujące dzieło.
Black Lotus zaskoczył mnie tym, jak czarujący zapach kryje się w tym nijakim i niepozornym flakonie. Mówiąc prościej, jest to głęboko słodka róża-paczula, która jest niesamowicie zachęcająca. Róża jest jasna i zroszona, wcale nie gęsta ani dżemowata, jej giętkie piękno uzupełnia przedawkowanie słodkiego miodowego szafranu. Ta słodka róża jest wzmocniona różowym pieprzem i nutami lepkich owoców, podczas gdy paczula pozostaje raczej stonowana, po prostu szepcząc w tle. Róża krzyczy tutaj najgłośniej. Podoba mi się o wiele bardziej niż się spodziewałem. Jest niewiarygodnie słodki i dość mocny, co jest skuteczną kombinacją, która przyciąga uwagę. Bardzo podoba mi się moja próbka, ale nie sądzę, żeby kwalifikowała się jako miłość dla mnie, nie potrafię dokładnie określić dlaczego.
Otwiera się zapachem świeżo ściętej lawendy i musującej cytryny, wysycha jako miękkie słodkie lawendowe piżmo. Bardzo ładny, chciałbym dostać butelkę tego dla mojej mamy
Mocna, dusząca kremowa nuta i drewno z zielonymi/białymi kwiatami na wierzchu. Tak silna, że prawie nie do zniesienia na początku, czekam, aby zobaczyć, czy sucha nuta przyniesie magię. Na razie jest w tym coś pięknego, ale jest to tak brutalne, że nie jestem pewien, czy mogę się do tego przyzwyczaić :( Godzinę później... O, sucha nuta jest niesamowita. O Amouage, jak mogłem w ciebie wątpić. Agresywne otwarcie ustępuje miejsca lekko indolickiemu skankowi, który następnie przechodzi w kremowe drzewo sandałowe, zachowując odrobinę zielonej tuberozy. Otwarcie pozostaje wyzwaniem, ale sucha nuta sprawia, że warto.
Postaram się być zwięzły, ponieważ moje recenzje mają tendencję do rozwlekania się, a to jest skomplikowany zapach, o którym mógłbym łatwo mówić bez końca, włączając szczegółowy wstęp o Bischu i całkowicie bezpodstawnej awersji fanów perfum do akigalawood. Dobrze, zostawmy to na boku... Purpose 50 jest FANTASTYCZNY!!! Nie pamiętam oryginału, a to nie dlatego, że był zły, produkcja Amouage była dość stabilna, nawet pod kierownictwem Salmona, który, moim zdaniem, skierował ich w nieco bardziej komercyjny kierunek, ale trzeba przyznać, że nadal tworzą świetnie pachnące perfumy. Materiał, który tutaj się prezentuje, to dla mnie olibanum, zakładam, że to bardzo dobre omanskie rzeczy (lepiej, żeby tak było, biorąc pod uwagę ceny, które żądają), ma zarówno ostry, cytrusowo-słodki, jak i prawie kamforowy zapach, nawet z nutą miętową, pachnie bardzo jasno i po prostu świetnie, tak centralnie, tak dobrze wykorzystane, a jednocześnie jest częścią palety i stylu perfum z innymi materiałami, które służą do uzupełnienia i otulenia tego cennego, sercowego materiału. Jednak to nie jest standardowy zapach oparty na kadzidle w stylu Avignon czy Marka Birleya, ani nawet Epic Man czy Woman od Amouage... to nowoczesny, pudrowy, ambrowy, paczulowy, owocowy, dziwnie klasyczny, ale z tym błyszczącym czarem Bisch (który nawet ja przyznaję, że może być irytujący), jest bardzo zróżnicowany i ma wiele do zaoferowania. Na początku byłem zachwycony jego mocą i różnorodnością, ale potem mniej po trzecim lub czwartym użyciu. Nie jestem pewien dlaczego? Może znajomość sprawiła, że stał się trochę mniej wyjątkowy i wprowadziła rzeczy w perspektywę... ale hej, nadal uważam, że Purpose jest niesamowity. Niestety za drogi dla mnie, ale jeśli masz pieniądze, myślę, że jest tak samo dobry jak wszystko, co jest obecnie wydawane, a jego moc jest ATOMICZNA, bez przesady, ale nadal ostrożnie z rozpylaniem, bo mniej znaczy więcej.
Zadziwia mnie, jak mało recenzji jest na temat tego perfumu, może to sobie wyobraziłem, stworzyłem w głowie ogromną (choć kultową) rzeszę fanów tego zapachu, ale szczerze myślałem, że to bestseler tej marki... hmmmm... w każdym razie... Mxxx to ostateczne przytulanie, komfortowa kołderka perfum, jakie kiedykolwiek wąchałem. Po raz pierwszy próbowałem go kilka lat temu i niedawno znowu go użyłem, a mimo że to było ogromnie przyjemne doświadczenie... nie jestem pewien, czy potrafię powiedzieć dlaczego? Taka jest niepoznawalna natura tego perfumu. Pachnie jak wyrafinowana esencja tego, dlaczego w ogóle interesujemy się tymi cholernymi rzeczami. Nie potrafię naprawdę wyczuć mnóstwa nut ani sprytnych przejść czy zbiorów akordów, ale czy to czyni go jednowymiarowym? Nie. Nie wierzę, że tak jest. Liniowy? Cóż, może, ale też... nie. W pewnym sensie wydaje się być celowo skonstruowany, ale z pozornym brakiem ręki twórcy z drugiej strony, piękny błąd, ale natura nie popełnia błędów, prawda? Czuję zapach sandałowca, piżm i tę zdystansowaną, ale znajomą zwierzęcą fixatywę, 'skórzaną' ciepłotę ambry, która ma dziwną cechę wnikania w głąb, zdaje się głęboko w twoją skórę, gdybym był idiotą, mógłbym powiedzieć 'przenikającą twoją duszę' lub jakieś głupie, kiczowate bzdury... ale w rzeczywistości tak trochę jest. Zatem, to sprzeczny i buntowniczy perfum, który trzeba powąchać. Czuję, że to perfum ciężki na bazie, mogę dostrzec tylko mały zarys nut głowy, a potem wszystko, co jest w sercu i bazie, płynie w jedną całość. Czuję, że to list miłosny do entuzjastów, coś, co ma tę wrodzoną atrakcyjność dla każdego ludzkiego nosa, ale myślę, że przeciętny Mugol może mieć trudności z 'zrozumieniem' tego jako perfumu, ale będzie tak samo przyciągany jego urodą jak każdy inny. Nie pachnie jak ikoniczny Jicky od Guerlain, ale w duchu i stylu uważam, że to całkiem dobra porównanie. Kocham Mxxx, ale brakuje mi w nim punktu centralnego, czegoś, za czym mogę naprawdę stanąć. Gdyby był trochę bardziej zwierzęcy w szokujący sposób, jak inny perfum, z którym można by go porównać, Affinessence... coś... nazwa umyka mi... errrr... ten z ambry... ??? Ale z drugiej strony mógłby stracić część swojego mistycyzmu i wyrafinowania. To taka zagadka, że nawet nie mogę podjąć decyzji. Spróbuj jednak, nie pożałujesz.
Otwiera się pięknymi cytrusami (uwielbiam nutę calamansi) i delikatnym ylang-ylang, z czasem na pierwszy plan wysuwa się kremowe mleko kokosowe. Na finiszu wyczuwam liść figi i czarną herbatę. Jak raj w butelce. Piękny letni zapach, który jest jednocześnie wyrafinowany i pocieszający. Szkoda tylko, że nie utrzymuje się na mojej skórze nieco dłużej. Na mojej skórze utrzymuje się około 4 godzin, a ostatnie 2 z intymną projekcją
Pachnie jak białe kwiaty oblane miodem, ale w wyrafinowany sposób. Wyobrażam sobie, że nosi go ktoś bardzo poukładany
Nuta wodna jest bardzo wyraźna wraz z nutą różaną. Nadal cierpki, ale bardzo świeży. Nie rozpylać zbyt dużo.
Nie przychodzi mi do głowy żaden zapach, który mógłby się równać z Prada L'Homme. Początkowe pudrowo-kwiatowe uderzenie utrzymuje się przez kilka godzin. Ale podczas schnięcia pojawia się naprawdę przyjemny ciepły / drzewny ton, który jest całkiem przyjemny. Zapach w połowie można najlepiej opisać jako mydlany i świeży (w dobry sposób). Świetny zapach, który uznałbym za unisex ze względu na kwiatowe otwarcie.
Nie przepadam szczególnie za otwarciem z dominującą miętą i różowym pieprzem, ale przynajmniej są interesujące. To przechodzi w niesamowicie nudny bursztyn. Nie ma żadnego powodu, aby płacić ceny Amouage za coś, co można dostać wszędzie.
Więc koleś, który zrobił super dogłębną recenzję tego absolutnie przybił to, więc jeśli szukasz dobrych informacji, sprawdź jego. Po prostu będę dalej gawędził
Po pierwsze, z pewnością ma w sobie różę, więc jeśli szukasz czegoś takiego, zdecydowanie warto go kupić. Nie jest to ulubiony zapach mojej kobiety, ale prawdopodobnie mój ulubiony. Cytrusy i róża w otwarciu sprawiają, że pachnie jak mydło, ale to najlepsze mydło o zapachu róży. Spryskałam się nim tuż przed tym, jak mój chłopak wrócił do domu i zapytał, czy właśnie dostałam róże. Nie wiem, czy to kadzidło, gałka muszkatołowa czy imbir. Prawdopodobnie imbir, ale w otwarciu jest coś jeszcze, co naprawdę przyciąga uwagę.
Jest to bardzo czysty zapach, gdy wyschnie, a może po prostu szybko staję się ślepy na nos, a moje dzieci mówią, że czują mnie przez cały dzień.
Jeśli chodzi o Amouage, jest to dość łatwy do noszenia zapach, ale jestem wielkim fanem róży, więc dla tych, którzy nie lubią tego zapachu, może najpierw spróbuj.
Ta woda kolońska jest tym, czym jest: niedrogim zapachem w stylu zachodnim o przyjemnym zapachu. Za około 20 dolarów będzie to dobra opcja dla początkującego kolekcjonera wody kolońskiej. Nie jest to zapach, który powali kogokolwiek na kolana, ponieważ jego profil jest dość ogólny.
To mój ulubiony zapach z linii YSL, bez dwóch zdań. Mocny zapach, który emanuje męskością, ale nie posuwa się za daleko. Trwałość tego zapachu na mojej skórze wynosiła około 5-6 godzin. Tak więc, posiadanie karafki do ponownej aplikacji może być potrzebne. Jeśli istnieje inna woda kolońska o podobnym profilu, to jeszcze jej nie próbowałem. To idealny dodatek do każdej kolekcji.
Uwielbiam to na mojej żonie. Tęsknię za zapachem słodkiej grochy, który miała z wycofanego perfumu Bath and Body Works. Ten ma nieco więcej owocowo-kwiatowych akcentów i jest trochę bardziej kokieteryjny, a mniej puszysty.
Chociaż twierdzę, że istnieją podobieństwa między CLDIM i Creed, to z pewnością nie w otwarciu. Przez pierwsze 30-60 minut CDNIM ma bardzo ostry syntetyczny zapach. Po wyschnięciu zapach jest w około 85% podobny do Creed Aventus. Jeśli chodzi o trwałość, CDNIM wygrywa. Trwałość wynosi 8 godzin. Ale za kilka dolarów więcej polecam wybrać CDNIM Limited Edition. LE nie ma ostrego otwarcia i jest znacznie bliższy profilowi zapachowemu Aventusa (moim zdaniem).