Jako dziecko, gdy sobotnie poranki z kreskówkami były jeszcze popularne, oglądałem serial pod tytułem Arabian Knights, krótkotrwały i kiczowaty program Hannah Barbery o arabskich poszukiwaczach przygód, którzy pokonywali dość bezosobowych złoczyńców w jakiejś nieokreślonej lokalizacji na pustyni, która dziwnie przypominała Monument Valley. Niezmiennie pojawiały się pokazy magii i nieuchronny latający dywan.
To właśnie przypomina mi początek Shazam. Jest jasny, owocowy i pełen podstawowych kolorów. Szybko przechodzi w kojący bursztyn. Jest bardzo dobrze zblendowany, więc trudno wyodrębnić poszczególne nuty, chociaż wanilia, kremowy kadzidło i paczuli są szczególnie wyraźne. A czy to zapach bazylii? Nie jest daleko od innych perfum o tematyce bliskowschodniej, ale jest bardzo dobrze zrobiony, chociaż dla mojego gustu jest trochę za słodki. Jego słabość tkwi w trwałości, znika po kilku godzinach, pozostawiając jedynie najsłabsze nuty skórne, więc konieczne są częste reaplikacje.
Klon PDM Layton. Przyprawione ciasto jabłkowe polane sosem karmelowym, z dodatkiem lodów waniliowych. Po pochłonięciu go, stajesz się świadomy bardzo intensywnego wazonu kwiatów postawionego na twoim stole. Czujesz się też trochę niedobrze.
Notorycznie zamknięty w jednej z najdziwniejszych butelek znanych człowiekowi, z korkiem, który wydaje się zaprojektowany specjalnie po to, aby zdjąć rozpylacz, gdy jest usuwany, twoja reakcja na ten zapach będzie w dużej mierze zależała od tego, jak zareagujesz na Layton, ponieważ jest to najbliższa wersja oryginału, jaką możesz dostać w tej cenie.
Za pierwszym razem, gdy to nosiłem, byłem naprawdę dość zaskoczony, w sensie „to ładnie pachnie”. Za drugim razem wady profilu zapachowego stały się oczywiste: otula cię mdłym, słodkim mgłą, która staje się coraz bardziej nie do zniesienia, i jest definicją zapachu, który należy zmyć. Co też zrobiłem, przy pierwszej nadarzającej się okazji.
Mówiąc to, jest to bardzo dobrze zrobione jak na to, czym jest, a jeśli to jest twój rodzaj profilu zapachowego, warto to poszukać.
To zapach wodny, który nie pachnie jak typowy niebieski zapach. Otrzymałem więcej komplementów na jego temat niż na jakikolwiek inny zapach, który nosiłem przez lata.
Pierwszy raz, gdy poczułem Jacomo de Jacomo, szczerze mówiąc, pomyślałem, że to najwspanialszy zapach, z jakim się spotkałem. Bombowy lawendowy zapach z dominującą nutą goździków, zamarynowany w popielniczce z mydlanym-drzewnym suchym akordem. Jest w nim gorycz gabalnum, odrobina kwiatów i kadzidła wrzuconego do mieszanki.
Teraz, starszy i rzekomo bardziej dojrzały, wiem, że istnieje wiele lepszych zapachów. Ale wiecie co? Nadal pachnie całkiem dobrze. W pewnym sensie to uosobienie zapachu lat 80., potężny zapach zaprojektowany tak, aby zarówno łączyć się z, jak i przebijać przez zadymiony bar czy klub nocny. Teraz, gdy czasy się zmieniły, reformulacja jest słabsza, do tego stopnia, że trwałość mogłaby być bardziej wytrwała. Z tym zastrzeżeniem, nosi swój wiek bardzo dobrze i teraz wygodnie wpisuje się w kategorię klasycznego zapachu dla mężczyzn w średnim wieku. Dowód, przypuszczam, że jego publiczność dorosła razem z nim, a jego demografia zmieniła się w tym procesie. Nie ma powodu, dla którego ktoś młodszy nie mógłby go nosić, szczególnie ci z alternatywnych scen.
Tani jak chipsy i zaprojektowany, aby wyróżniać się wśród mnóstwa słodkich i niebieskich zapachów od projektantów, które są dostępne.
Krótki dymny początek ustępuje miejsca bogatemu sandałowcowi, który ma niemal gourmandowy toffi, z warstwą moreli pod spodem. Następnie pojawia się ciepły wetiwer, a potem słodki cedr. W miarę jak zapach się rozwija, pojawia się lekko ziemisty akcent, przypominający suchą, zakurzoną ziemię. W ogóle nie wyczuwam paczuli wymienionej w nutach. Morela pozostaje obecna przez cały czas.
Na początku naprawdę myślałem, że to będzie coś wyjątkowego, ale w miarę postępu traci swoją unikalność i zaczyna przypominać inne zapachy z linii 4160 Tuesdays.
Problem polega na tym, że wszystko w tym zapachu wydaje się słodkie, nawet nuty wetiweru/ziemiste. Nie jest to słodkie w sposób cukierkowy, bardziej ma ciepłą, dżemową jakość: to coś, co wydaje się być rdzeniem DNA marki, a nie jest to coś, co szczególnie mi się podoba. Chciałbym zobaczyć, jak tworzą perfumy, które całkowicie tego unikają, ponieważ to byłoby znacznie bardziej w moim guście. Jak na razie, ten zapach jest bardzo przyjemny, cieszę się nim, ale nie kocham go.
Dzieciak z lat 90., który wzoruje swój wygląd na Damon Albarnie, chwali się, że pewnego dnia zostanie sławnym muzykiem, jak jego idol. Kończy jako otyły kasjer, który za dużo pali i nadmiernie stosuje dezodorant w pracy, aby uniknąć nieestetycznych plam potu. Przed zaśnięciem w nocy z melancholijną nostalgią wspomina dni, kiedy spędzał noce w klubach, naćpany MDMA, marząc o niewypowiedzianych możliwościach, jakie może przynieść jego przyszłość.
Och, jak bardzo lat 90. Chodzi mi o to, że masz bardzo czysty, kwiatowo-cytrusowy zapach, zestawiony z lekko ziołowym, kamforowym akordem, który rośnie na intensywności, gdy kwiatowe nuty ustępują.
W połowie drogi zaczyna przypominać klasyczną kompozycję fryzjerską, z lilią i irysem na pierwszym planie, zanim ostatecznie osiada na często przywoływanym porównaniu do nowo otwartej paczki papierosów. Kwiatowa słodycz zawsze pozostaje obecna, choć jej intensywność się waha.
Niektóre zapachy wywołują emocje, inne konkretne scenariusze, a niektóre po prostu ładnie pachną (lub nie). Ten wywołuje kolory: off-white, który powoli zmienia się w pudrowy niebieski, a potem znowu wraca do białego. Jest i nie jest z tamtych czasów: tak, jest przypisany do określonej epoki, ale ma cechy, które pozwalają mu to transcendować. Pachnie nowocześnie, ale także klasycznie.
Słuchaj, to nie jest zapach, który zmienił mój świat. Nie wzdycham z wdzięcznością, że miałem okazję go powąchać w swoim życiu. Jednak jest to bardzo przyjemny, evocujący zapach, który w pełni uzasadnia skromną kwotę, jaką płacisz za butelkę.
Wycofany, ale wciąż dostępny w bardzo niskich cenach online, Stash spotkał los bycia wyprzedzającym swoje czasy.
Co otrzymujesz: pieprzny pistacjowy akord, który niemal przechodzi w suchy kokos. Dymna bogatość brzozy, która przypomina mi trochę Black od Comme Des Garcons. Lekki kadzidło. Ambrowy piżmo. Wetiver. Grejpfrut. Bardzo lekka nuta kwiatowa. Szałwia. Nuty są bardzo wyraźne i klarowne.
Żadna z tych nut nie byłaby na miejscu w niszowym zapachu, ale prawdopodobnie były zbyt wymagające dla mainstreamowego zapachu celebryty w tamtym czasie. Jest również unisex, zanim stało się to modne, lekkie, suche i zdecydowanie pozbawione mdlącej słodyczy.
To musi być perfum, który SJP zaproponowała jako pierwszy, gdy po raz pierwszy pojawił się pomysł na perfumy z jej nazwiskiem. Powiedziano jej wtedy, że rynek nie jest gotowy, a nawet gdy Stash został wprowadzony na rynek, okazało się, że wciąż nie był gotowy.
Jednak to twoja korzyść i moja. Fakt, że możesz kupić butelkę za mniej niż dwadzieścia funtów, to prawdziwa okazja. To dla mnie idealny zapach na jesień, a kiedy co roku wyciągam go z przechowywania, zawsze jestem zaskoczony, jak dobry jest. Szkoda, że butelka - jest sporo parowania tylko z pozostawienia jej w spoczynku, a to wydaje się być powszechnym problemem, z tego co czytałem. Mimo to, w tej cenie, łatwo kupić zapasową butelkę, nawet dwie.
Spodziewałem się, że to będzie podobne do CdG Avignon, ale wow, wcale nie jest takie. To naprawdę ładne i kwiatowe, czuję jaśmin i irys. Staje się trochę słodkie z nutami ambry. Bardzo mi się to podoba.
Co za wspaniała ciekawostka: to rodzaj nieco krzywego gourmandu, ale jednocześnie przypomina dziwne, nieperfumowe zapachy, w których specjalizowało się Comme des Garçons.
Jest dostępny jako ekstrakt i EDP. Oba produkują mniej więcej ten sam zapach, ale są wykonane z zupełnie różnych składników.
Pachnie kawą i ciastem (suchym, chlebowym ciastem). Pachnie cytrusami i kwiatami. Pachnie również maścią, suchymi, zakurzonymi drogami, potem i upałem. EDP jest nieco słodsze, ekstrakt nieco bardziej pikantny. Niektóre nuty pojawiają się bardziej wyraźnie w jednym niż w drugim: EDP ma w pewnym momencie wyraźny zapach lukrecji, na przykład, a w tym drugim wyraźniej czuję kurz. Dziwnie, ekstrakt nie utrzymuje się tak długo na mojej skórze, chociaż gdybym miał wybierać między tymi dwoma, to prawdopodobnie wybrałbym ten. W obu przypadkach, i w większości linii Chronotope, zapachy wycofują się i pojawiają, gdy najmniej się tego spodziewasz, czasami wydaje się, że całkowicie znikają, a potem nagle na nowo pojawiają się z niespodziewaną siłą.
Nie musisz znać tła, aby docenić to: perfumiarz Carter Weeks Maddox podąża szlakiem pielgrzymkowym Camino de Santiago de Compostela, nie jako akt oddania, ale egzorcyzmu, cierpiąc na zniszczone, zakażone stopy i zatrucie krwi po drodze, karmiony kawą i ciastem migdałowym, przechodząc przez jałowe krajobrazy Hiszpanii. Choć możesz poczuć wszystkie te rzeczy w gotowym zapachu. Możesz również wyobrazić sobie to jako abstrakcyjną awangardową miksturę lub stworzyć własne scenariusze pasujące do podanych nut. Co jest pięknem perfumerii, przypuszczam.
Jak w przypadku wszystkich perfum Chronotope, tutaj widać silną inteligencję i intencję, ale to nie jest tylko intelektualne ćwiczenie: można poczuć emocje włożone w jego stworzenie. To naprawdę niesamowite i jest następne na mojej liście zakupów perfum, gdy fundusze na to pozwolą. Wszystkie Chronotopy, które do tej pory próbowałem, były prawdziwymi „growerami” i szybko stają się jednym z moich ulubionych domów perfumeryjnych.
Z pewnością rywalizując o największą liczbę nut wymienionych w jakimkolwiek perfumie, Al Bashiq jest klonem Meydan od Spirit of Dubai. Co rodzi pytanie, czy klon może być klonem, gdy jest własnością tej samej firmy?
Zakładam, że to ta sama formuła, ale skomponowana z tańszych składników. To, oraz poleganie na masowych wolumenach, aby zapewnić mniej więcej równoważne zyski w porównaniu do ich wersji premium.
Jak więc pachnie? Jest skórzany, drzewny, owocowy, z nutą sosny, która nadaje mu lekko stęchły, niemal medyczny charakter. Jestem pewien, że jest tam coś przypominającego kawę. W pewnym momencie przechodzi w wyraźnie barbershopowy teren, przekształca się w słodko kwiatowy kadzidło, a następnie w brudny, zwierzęcy, dość ciężki tytoń. Wszystko to jest dość standardowym terenem zapachów bliskowschodnich, ale mnogość składników sprawia, że zmienia kierunek często i niespodziewanie, co dodaje mu dodatkowego zainteresowania.
Bardzo mi się to podobało, ale ostatecznie nie do końca zadziałało: wydaje się trochę mętne i nieostre ogólnie, i zastanawiam się, czy przypuszczalnie tańsze materiały są za to odpowiedzialne. Z pewnością wydaje się, że czeka na uwolnienie naprawdę oszałamiający zapach, ale ten nigdy naprawdę nie nadchodzi. Szczególna nota niezadowolenia za tandetną, fałszywie metalową pokrywkę w kształcie orła, która wyraźnie oznacza go jako coś, co można zobaczyć na wystawie w sklepie z przecenami: od razu wylądowała w koszu. Byłbym naprawdę zainteresowany, aby powąchać oryginał, aby zobaczyć, czy udaje mu się skleić w sposób, w jaki ten nigdy nie robi dla mnie.
Intensywna eksplozja białych kwiatów i kwiatu pomarańczy. Celem tego zapachu musi być podkreślenie petitgrain, co rzeczywiście robi, ale jest tak kwiatowy, tak pozbawiony jakiegoś ciemniejszego składnika, który by to zrównoważył, że staje się zarówno męczący, jak i trochę mdły. Jest tam bardzo delikatny posmak cynamonu, ale jest ledwo wyczuwalny, więc nie spełnia tego, co sobie wyobrażam, że powinien robić, czyli zrównoważyć ten przenikliwy biały akord.
Staje się bardziej znośny w fazie dry down, ale wciąż nie mogę powiedzieć, że mi się podoba.
Antoine Lie stworzył kilka z moich ulubionych zapachów, ale ten to dla mnie prawdziwy nietrafiony wybór.
Legendarny tani twór Nathalie Lorson, która ma ogromne umiejętności w wykorzystaniu niewielkiej liczby niedrogich składników w sposób, który robi wrażenie (Encre Noir to kolejna z jej prac).
To, co tutaj otrzymujesz, w żaden sposób nie jest radykalne. To połączenie alkoholu, słodkiego drewna, kwiatów i kadzidła. Ale jest bardzo dobrze wykonane i pachnie dokładnie tak, jak można by się spodziewać, że pachnie właściciel Bentleya: bogato, elegancko, trochę klasycznie, dojrzałe, może nieco konserwatywne w poglądach. W rzeczywistości prawdopodobnie nosiliby krwawy Sauvage, ale to jest nieskończenie bardziej preferowana opcja, jeśli chodzi o zapach.
Noc w pustyni. Siedzisz w kucki przed palącym się ogniskiem, owinięty w kożuch z kozy, pijąc kawę. Obok ciebie właśnie załatwił się wielbłąd, ale masz alergię na wielbłądy, co osłabiło twój zmysł węchu.
Przyjemny, lekko drzewny, lekko skórzany, lekko przyprawowy zapach, który przyjemnie unosi się w tle, nie będąc ani obraźliwym, ani odurzającym. Jest nuta oudu, sztucznego, jestem pewien, ale bliższa prawdziwemu zapachowi niż wiele sztucznych oudów dostępnych na rynku. Są znacznie gorsze propozycje w tym stylu, ale są też znacznie lepsze. Z przyjemnością wykorzystam małą próbkę, którą mam, a potem prawdopodobnie nigdy więcej o tym nie pomyślę.
Niektóre perfumy po prostu ładnie pachną (lub wręcz przeciwnie). Niektóre wywołują szczególne emocje lub skojarzenia. A niektóre przywołują bardzo konkretne, bardzo wyraźne obrazy. Nouvolari należy do tej ostatniej kategorii.
Nie miałem pojęcia, kim był Nouvolari, zanim przeczytałem opis tego wydania (był kierowcą wyścigowym), ale nawet bez tej informacji łatwo można sobie wyobrazić tę scenę. To pachnie benzyną i asfaltem, oleistym smarem i metalem, spalinami, potem, dymem i skórą. Wśród tego wszystkiego znajduje się znaczna dawka mięty pieprzowej oraz skromne nuty cytrusowe i róży.
To jest rodzaj zapachu, który błyszczy na zewnątrz w zimny, spokojny, rześki zimowy dzień. Wciąż pachnie całkiem niesamowicie jako zapach wewnętrzny lub w chłodniejsze dni. Wyobrażam sobie, że nie każdemu się spodoba, nie jest to zapach dla tłumów, ale jest niezwykle sugestywny. Uwielbiałem go i okazał się absolutnie wart zakupu pełnej butelki.
Aromatyczna para herbaciana na górze z proszku perwinku, suchy pył kadzidła, wino hibiskusowe i chrupiący papier precyzyjnie złożony. Gra suchości i wilgoci. Kwiatowy piżmo. Lawenda farbowany kłącze irysa. Zamieszanie zapachów kwiatowych kosmetyków.
Nie znając oryginału, muszę powiedzieć, że absolutnie uwielbiam ten zapach. Bardzo suchy, prawie jak pustynny. Są tu kwiatowe nuty, które są nieco ukryte, ale wciąż przepiękne. Wyczuwam nutę benzyny, która jest subtelna, ale seksowna. Kminek jest bardzo obecny w fazie dry down i również niezwykle atrakcyjny. Skóra jest nowa. Wydaje się, że może być także taniczna.
Cedrowa soda z jałowcowymi bittersami. Woda czerpana z wapiennego studni otoczonej dziką różą i jeżynami, gąszczem i kolcami. Napowietrzone kawałki lodu, które łamią się między zębami trzonowymi. Pojedynczy szyszka cyprysowa zmiażdżona między palcami. Popiół papierosa, który nigdy nie trafił do popielniczki. Pierścień kondensacji pozostawiony na drewnie, który nigdy całkowicie nie zniknie. Zimne metalowe klucze przyciśnięte do ciepłych warg. Ostry wdech, gdy kosmiczne akordy arpeggiów harfy Alice Coltrane rozprzestrzeniają się w przestrzeni, zawieszając czas. Poranne niebo jak zasłona kwarcu; trochę światła, wystarczająco, aby widzieć.
Bardzo zielony, trochę słodki, aromatyczny i wodny.
Jasny z imbirem i cytrusami, ciepły z drewnem i balsamami.
Solidny na co dzień.
Uważam, że Bel Ami Vetiver to najlepszy flankier wszech czasów. Mając to na uwadze, to prawdopodobnie drugi najlepszy zapach wszech czasów. Wiem, że JCE ma długą i znakomitą historię, a nawet w Hermesie jego największe osiągnięcie prawdopodobnie zostanie zapamiętane jako TdH, ale według mnie (i noszę) BMV i ten zapach znacznie częściej, ponieważ uważam je za jego najlepsze dzieło w Hermesie.
Tutaj wziął prawdziwe arcydzieło męskiego zapachu z lat 70-tych, jakim jest Equipage, i bez zniszczenia podstawowych nut potrafił wprowadzić je w nowoczesność. Mówiąc najprościej, czuję męski kwiatowy akcent zmieszany z lekką przyprawą, która leży na tradycyjnym equipage, napędzającym się w tle. Z tego, co przeczytałem o nutach, to geranium (może z lekką nutą róży) i goździk, jednak dla mojego nosa mogę nie wyodrębnić każdej pojedynczej nuty, ale odbieram ogólny efekt.
Cieszę się, że mam butelkę. Nie miałbym nic przeciwko kupieniu drugiej. Mówiąc to, w dzisiejszych czasach cena za ten zapach jest szalona, jeśli w ogóle uda się go znaleźć, ale jeśli już go znajdziesz, nie będziesz rozczarowany.
Ciepły, ciemny, trochę zielony z subtelnymi nutami drzewnymi. Nutka ambroksanu jest bogata i głęboka, lekko zwierzęca z balsamiczną gładkością. Nie wyczuwam zbyt wiele pomarańczy, ale jest trochę jasnej słodyczy, więc zgadnę, że to to.
Nie jest tak kremowy jak Grand Soir, a trochę bardziej pikantny, ale jeśli lubisz GS, spodoba ci się to.
To bardzo intensywny kwiatowy zapach. Osobiście go uwielbiam, ale jest trochę kobiecy, ponieważ jest to zapach mocno kwiatowy. Zdecydowanie jest to zapach wiosenny i nic innego. Przypomina mi bardzo Naxos od Xerjoff, tylko bez nuty tytoniu. Szczerze mówiąc, to piękny zapach i gorąco go polecam. Jednak nie jest wart swojej ceny, więc proszę, kupcie go w dyskoncie.
Niesamowity zapach. Absolutnie go uwielbiam, czarna porzeczka i grejpfrut na początku są tak dobre, a dymność przebija się, po prostu wow.
Jest tak gładki, ananas jest cudowny, utrzymuje się dłużej niż Aventus na mnie i ma tak dobrą cenę.
Insider Parfums to świetna marka, uwielbiam to, co robią.
Nie wąchałem oryginału, na którym to się opiera (ponieważ został wycofany i jest dostępny tylko dla tych, którzy mają wystarczające środki finansowe).
To klasyczny aromat, zieleń w nim jest niesamowita, długo się utrzymuje, jest intensywny i po prostu niesamowity.
Ten zapach dla mnie jest dowodem na to, że warto testować swoje perfumy przez kilka dni w różnych porach roku. Odrzuciłem go po przetestowaniu zimą, a potem spryskałem się nim w łagodny, deszczowy wiosenny dzień i zakochałem się w nim. Natychmiast przeniósł mnie do deszczowego, majowego dnia wiosny, kiedy wszystkie irysy kwitły przy mojej lokalnej poczcie. Słońce wyszło po ulewie... Ten perfum to zapach tych irysów pokrytych kroplami deszczu. Lekko ozonowy, świeży i słoneczny, ale wodnisty i delikatny dzięki konwalii, a także lekko korzenny. Początek pachnie bardziej jak płatki, a z czasem staje się bardziej piżmowy i drzewny, jednocześnie zachowując delikatne odczucie. Ylang nie jest zbyt wyraźny, ale przypuszczam, że jest tam, aby wspierać kwiat pomarańczy w moim nosie, lub może to być jaśmin, który staje się trochę mydlany. Jest idealny na wiosnę i lato. Wkrótce kupię butelkę.