To bardzo wygodny flanker Chloe z głównie balsamicznymi/drzewnymi/waniliowymi nutami. Takich perfum jeszcze nie wąchałem. Kwiaty są tutaj bardziej w tle, na wypadek gdybyś nie lubił silnych nut kwiatowych. Czuję, że ten zapach jest świetny na jesień lub zimę, ponieważ daje uspokajające wibracje dzięki nutom balsamicznym. Bardzo interesujący zapach o dobrej trwałości.
Dla mojego nosa Wavechild nie ma silnych nut wodnych i nie wyczuwam w nim kokosa, może bardziej wodę kokosową. Opisałbym ten zapach jako soczysty, ciepły/słoneczny arbuz z niuansami kakao na finiszu w bardzo elegancki sposób. To naprawdę radosny zapach, bardzo lubię go nosić w ciepłe dni. Bardzo nieszkodliwy, nawet przyjazny dla biura zapach na dzień. Mojej siostrze bliźniaczce się nie podoba i wygląda na to, że opinie są różne, więc lepiej przetestować przed zakupem w ciemno.
Mellow Musk to prawie zapach skóry z mlecznymi nutami. Otwarcie przypomina mi szampon lub balsam o zapachu migdałów. Ma bardziej świeży charakter, później staje się bardziej kremowy i słodki, w którym wyczuwam nuty mleczne/toffi. Zapachy Mith są ładnie zmieszane i bardziej po lżejszej stronie, dlatego są bardzo przyjazne dla biura. Wolę jednak Strawberry+Cream od tego.
Wygodny zapach blisko skóry. Wyczuwam tu klimat solonej praliny. Tworzy słodką i przytulną aurę, która jest świetna na deszczową pogodę lub chłodniejsze dni, ale sprawdza się również w większości sytuacji, ponieważ ma to być zapach skóry. Na mnie utrzymuje się około 3 godzin. Uwielbiam to, że formuła jest czysta 🙏
Zamówiłem zestaw odkrywczy i był to pierwszy zapach, który wypróbowałem i w którym się zakochałem. Drydown przypomina mi mój ukochany i wycofany Nuit de Iles marki Bissoumine. Kremowy, marzycielski, lekki zapach skóry z niuansami Frangipani, choć nie wymieniony na liście. Wszystkie ich zapachy są wykonane z naturalnych składników.🩷 Początek jest nieco bardziej cytrusowy / bąbelkowy, ale bardzo szybko zanika, a następnie pozostaje podmuch pudrowych nut i kokosa, który następnie zamienia się w ten piękny zapach. Wspaniale jest widzieć, że te perfumy są wytwarzane bez okrucieństwa z naturalnych składników. Jak dotąd wszystkie próbki, które wypróbowałam, pachną dobrze wyważone i pięknie. Trwałość jest nieco słaba, ale mam już pełną butelkę. Dzięki Aemium! <3
Olympea Solar to jeden z moich 5 najlepszych zapachów. Noszenie tego zapachu jest jak promienie słońca promieniujące z ciała. Ta słoneczna, ciepła aura to mieszanka orzeźwiających, ale ciepłych cytrusów, uwodzicielskiego Ylang Ylang oraz bardziej rozgrzewającego i uziemiającego benzoinu. To bardzo słodki i nieco ciężki tropikalny zapach. Słoneczne nuty mogą dodawać mu tego słonecznego uczucia. Ja, jako miłośniczka Ylang-Ylang, czuję się bardzo szczęśliwa nosząc ten zapach, ale jeśli nie jesteś fanem Ylang-Ylang, możesz nie czuć tej samej ekscytacji. Przez jakiś czas nosiłbym nawet czysty olejek Ylang-Ylang jako perfumy, tak bardzo kocham tę nutę. Solar to bogaty zapach o dość długiej trwałości, na mnie utrzymuje się około 6-8 godzin. Mam nadzieję, że ten flanker utrzyma się jeszcze przez jakiś czas, ale na wszelki wypadek warto zaopatrzyć się w zapasowy.
Piękny, kobiecy, marzycielski zapach nie tylko dla młodych dziewcząt. Otwarcie jest moją ulubioną częścią. Jest miękki, przytulny i słodki, w górnych nutach wyczuwam bardzo realistyczną nutę białej czekolady z odrobiną migdałów. Można go opisać jako lekki gourmand, który przypomina mi koktajl z białej czekolady z mlekiem owsianym. Później zanika do mieszanki kwiatowo-słodkiego piżma i utrzymuje się tak przez około 2 godziny, co niestety jest dość słabe. Dla mnie jest to nadal idealny, nieszkodliwy zapach skóry, który sprawia, że czujesz się przytulnie z chmurą słodkiego ciepła, po prostu miło na relaksujący dzień na kanapie. To był udany zakup w ciemno i cieszę się, że wciąż mam butelkę, ponieważ wydaje się, że wkrótce po premierze została wycofana. Butelka też mi się podoba, jest bardzo dobrze wykonana, prosta i szykowna.
Co do cholery?!?! Co? To? Rzeczywiście…. ? Kolego? No come on? Nie możesz tego zrobić! Nie możesz zostać przyjęty do jednego z największych marek modowych, aby nadzorować i być odpowiedzialnym za kierowanie ich legendarnym dziedzictwem perfum, NIC NIE ROBIĆ (prawie 🤷🏼♂️ ) przez pierwsze kilka lat, poza powtarzaniem jakichś półśrodków (kocham Eau Noire, ale wyraźnie nikt inny tego nie robił) Nie zadzieraj z Ambre Nuit, to moim zdaniem jedna z najlepszych rzeczy, jakie wyszły z tej ekskluzywnej kolekcji Diora. Jeden z najbardziej ikonicznych, stonowanych i oryginalnych ambrowych zapachów, który, przyznaję, trochę stracił na jakości po reformulacji, ale to drastyczny ruch. Sposób na zniszczenie dziedzictwa Demachy'ego, jeśli myślisz, że sam to zrujnował przed emeryturą (może miałeś rację) Kurkdjian usłyszał jego ostatnie tchnienie, solidnie zatrzasnął trumnę i wbił ostatni gwóźdź! To nie jest takie złe, to esprit Ambre Nuit (haha, nigdy byś się tego nie domyślił) moim zdaniem chodzi o nazwę, jeśli zamierzasz całkowicie ją zmienić… nazwij to jakoś inaczej!!! Tak więc ironicznie, to natychmiast przypominało mi o boozy, słodkiej przeróbce Fahrenheit, parfum. Zanim się na mnie rzucisz za wprowadzenie w błąd, to NIE pachnie JAK to! „Wibracja” jest po prostu podobna, natychmiastowa ciężkość, „waga” tego perfumu jest podobna, a słodkie nuty głowy, przyprawy i alkohol sprawiają, że mam takie wrażenie. Ma coś z indyjskiego napoju, z cynamonem i kardamonem, prawie jakby to było wymieszane z Dr Pepperem lub Colą czy czymś? Podoba mi się otwarcie, naprawdę, byłem jak wow! To (trochę) inne (w pewnym sensie), ale to NIE jest Ambre Nuit i tak, możesz powiedzieć „zdecyduj się!” Wiem, że mówiłem, że nie chcę bladych powtórek i przynajmniej Kurkdjian stworzył coś nowego, ale nie mogę tego puścić płazem, Ambre Nuit jest ikoniczne i nie powinno być zmieniane, jeśli zamierzasz stworzyć perfum, który nie ma żadnego podobieństwa do oryginału, to nazwij to jakoś inaczej, na miłość boską, prawda? Zwykle jestem dość tolerancyjny wobec rebootów lub nowego perfumiarza, który przychodzi, aby zinterpretować, ale jest granica i to ją przekracza dla mnie. Poza tym, po około godzinie, gdy osadził się na mojej skórze, stawałem się coraz bardziej zirytowany, a mam wysoki próg tolerancji na wiele nowoczesnych, chemicznych dźwięków, ale nawet to było trochę zbyt irytujące. Nie mówię tego tylko po to, aby mieć jakieś zastrzeżenia do tego perfumu, to prawdziwa opowieść o dwóch częściach. Oud Ispahan ma podobnie przeszywającą i trwałą bazę, ale w jakiś sposób poprawia się na skórze, podczas gdy to jest nieustępliwe. Podsumowując, warto to powąchać, chociażby po to, aby zobaczyć, co do cholery robi Dior i Francis, ale czuję, że fani Ambre Nuit nie przyjmą tej wersji (oczywiście mogę się mylić) i poczują się urażeni.
Muszę powiedzieć, że mimo że te kreacje Esprit są absurdalnie drogie i bezsensowne, to ta jest najlepsza. Uważam, że przynajmniej będzie to zbawienna łaska tej kolekcji, przyciągająca fanów Oud Ispahan, których, jak sądzę, jest wielu. Teraz, nie wiem, jak Oud Ispahan zmienił się na przestrzeni lat, pamiętam, że próbowałem go, gdy się pojawił i myślałem, że to lepszy oud różany, ale nie próbowałem późniejszych (jak sądzę, słabych) reformulacji, aby porównać. Jednak był na fali z milionem innych i chociaż błyszczał klarownością i ostateczną masową popularnością, co uczyniło go ikoną, nie byłem zbytnio zainteresowany jego posiadaniem. Porównałbym to w tym sensie do Portrait of a Lady, uznaję, że to OGROMNY i kulturowo ważny zapach, ale nie interesuje mnie to na tyle, by go mieć. Przepraszam. To taki szeroki, 'skórzany' zwierzęcy syntetyczny oud (który nigdy nie był blisko żadnego zwierzęcia) i ma ten 'opulentny' nowoczesny akord, który pachnie drogo (i uspokajająco JEST!!!) i jest wyjątkowo trwały (łatwo utrzymał się przez dobry dzień na mojej skórze). Więc tak, podobał mi się, muszę powiedzieć… Jak by powiedzieli moi kaledońscy bracia i siostry: „Yas can get tae fuck with £380!!!”
To jest banger! Aby polubić ten zapach, trzeba naprawdę lubić paczulę. Paczula, kokos, czekolada, tytoń i rum są tutaj głównymi graczami. Z bliska pachnie uroczo, ale w powietrzu prezentuje się wspaniale. Wąsy tego zapachu z pewnością będą zbierać komplementy!
Nieoczywiste, nieuchwytne, ale obecne. Głęboki oddech i zachwyt.
Dość intensywna słodycz, perfumy Red Berry Rose, pachną jakby nieco wzmocniono bazę. Uważam, że oryginał był dość mało inspirujący, a niestety ten esprit (chociaż lepszy/wyraźniejszy) jest bardzo podobny. Z pewnością za tę cenę nie mam wątpliwości, że można znaleźć coś lepszego gdzie indziej.
Muszę przyznać, że to jest doskonały i intensywny zapach białych kwiatów. Lucky edp był notorycznie lekki i taki, ten zapach jest nieco mocniejszy i dokładnie to, czego można się spodziewać od tej wersji, jeśli tego właśnie chcesz, to to właśnie dostajesz. Jest przyjemny, podoba mi się, że cały sens Lucky (przynajmniej dla mnie) polega na tym, że jest nieskomplikowany, to wszystko przyjemne rzeczy, takie jak jaśmin, bez brzydoty/intrygi. Szczerze mówiąc, mniej mnie to interesuje.
Banalne opinie na temat tych esprytów, a może najbardziej banalna to Gris Dior. Wydawało się to dziwnym wyborem, biorąc pod uwagę, że w tej kolekcji znajdują się Rouge Trafalgar i Oud Ispahan, przesyt różanych perfum, ale cóż! Dżemowy, owocowy, pełen nut głowy, to wszystko, czego nie pamiętam, aby Gris Dior miał w swojej wersji edp. Podobało mi się, ale nic szczególnie poruszającego dla mnie.
Skankowaty pyłek. Unikalna i urocza fotorealistyczna, puszysta kwiatowa łąka z nutą soli i dużą ilością żółtego, mglistego pyłku.
Nie jestem zbyt entuzjastycznie nastawiony do otwarcia, które pachnie bosko, ale jak boski olejek pomarańczowy, a nie jak perfumy. Ale potem przechodzi w wspaniałą pomarańczarnię, jaśminową, kremową ambra. Cudownie! 0 figi, 0 herbaty, nawiasem mówiąc.
Balsamiczny i drzewny, otula zieloną kremowością, która jest jednocześnie wyrafinowana i pocieszająca. Bardzo naturalny, długotrwały, ale nie obezwładniający, charakterystyczny kandydat
Dzięki Relique d'Amour Orizy Legrand doświadczyłem jednego z moich ulubionych aspektów bycia pisarzem: napotykania nieoczekiwanych połączeń i zaskakujących synchronizacji w odniesieniu do rzeczy, którą próbuję napisać. Jeśli, powiedzmy, przygotowuję recenzję książki i zdarzy mi się obejrzeć film o podobnej tematyce. Albo jeśli składam esej w całość i słyszę nową piosenkę, która odbija się echem w moim wewnętrznym monologu. Jako osoba, dla której przekładanie pomysłów na słowa jest tak istotnym aspektem mojej tożsamości, te skrawki magii z wszechświata są dla mnie tak wyjątkowe. W każdym razie odkopałem próbkę Relique d'Amour Orizy Legrand zza półki z książkami i podczas rozważania jej tajemnic natknąłem się na artykuł redakcyjny Vogue Hong Kong z marca 2022 roku z pięknym klimatem Joanny d'Arc, a te zdjęcia są idealnym wizualnym odzwierciedleniem tego zapachu. Relique d'Amour to wzniosłe, prześwitujące kadzidło, cząsteczki duchów cytrynowo-drzewnej mirry, zachowane w relikwiarzu z gorzkiego, kruchego kwarcu. Bladobiała lilia niemożliwie wynurza się z krystalicznej głębi, a jej delikatna, zroszona przyprawa niesamowicie kontrastuje z ziemistym, dębowym mchem, który wyściela jej podstawę. To zapach przywołujący wizje boskości, niewysłowionego ukojenia wiary i świadomości, że nie musisz się bać. Jesteś do tego stworzony.
Rue St Honore od Ouai daje mi prawdziwie idylliczny wiosenny, owinięty glicynią cottagecore Crabtree & Evelyn Gunne Sax tradwife YouTube influencer wykorzystywany przez ich męża, faszyzującego podcastera z alt-right, ze względu na ich postrzeganą domowość, kobiecość i czystość. Czy to pole fiołków, stokrotek i piknikowych marzeń w gingham, czy też eskapistyczna pułapka nostalgii uzbrojona przez neonazistów? Może za dużo o tym myślę, ale jest coś w tym uroczym kwiatowo-ogrodowym zapachu, co wydaje mi się szalenie złe i głęboko niewygodne i sprawia, że rozpaczliwie swędzi mnie chęć zorganizowania dla kogoś interwencji.
Vanilla Vibes, miałeś jedno zadanie. Jak na zapach z wanilią w nazwie, szokująco brakuje jej w wykonaniu. Zamiast tego jest to nijaki zapach wodny, z kwaśnym, słonym aspektem morskim i najdelikatniejszym szeptem piaszczystego piżma. Nie lubię używać słowa "nudny", ponieważ jest to bardziej ocena niż opis, ale myślę, że w tym przypadku jest to całkowicie uzasadnione. Gdyby to była osoba, nie miałaby nawet twarzy. W rzeczywistości jest to ta sama osoba bez twarzy w 50-letnim kostiumie syreny w Weeki Watchee, ledwo zanurzona pod wodą i wykonująca okropną robotę zabawiania dzieci, a oni sami są tak znudzeni, że piszą SMS-y na swoich telefonach zamiast pływać, a jeśli przyjrzysz się uważnie, możesz zobaczyć ich palce u nóg wystające przez jedną z płetw. I wiesz co jeszcze? Nie pachną jak wanilia w
Kilka pierwszych razy, kiedy próbowałem Süleyman Le Magnifique od Fort & Manle, nie mogłem tego rozgryźć, ale z jakiegoś powodu dzisiaj jest inaczej. To beznamiętne, chłodne, drzewno-kwiatowe kadzidło. Ozdobna, wielowiekowa skrzynia z wypolerowanymi zdobieniami z kutego żelaza, niegdyś pełna rzadkich gatunków drewna, cennych kwiatów i świętych żywic, która z biegiem lat powoli się opróżniała. Jest to naczynie, które teraz przechowuje tylko najdelikatniejsze perfumowane wspomnienie swoich dawnych bogactw, obok gorzkiego, waniliowego zapachu samego starego pojemnika i cienkiego skrawka pergaminu, fragmentu wiersza; nie o młodzieńczych szalonych sercach i gorączkowej miłości, ale trzeźwej obserwacji od kogoś, kto był w okolicy i widział kilka rzeczy - i ma coś do powiedzenia na ten temat. Być może w duchu tych wersów z Tablic Safony:
Śmierć jest złem. Tak muszą myśleć bogowie. Albo na pewno by umarli.
Süleyman Le Magnifique to zapach zebranej mądrości i doświadczeń - i utraty części siebie w procesie zbierania. Niektóre z tych utraconych części to nadzieja. Ale wiele z nich to strach. A jeśli chcesz dać bogom kawałek swojego umysłu, są to perfumy, po które powinieneś sięgnąć, zanim bez strachu wyrzucisz swoje żale.
Nie mam odwagi czytać innych recenzji Chanel no. 19, ponieważ jestem prawie pewien, że wszystko, co można o nim powiedzieć lub napisać, zostało już dogłębnie zbadane. Jest to przedsięwzięcie zarówno frustrujące, jak i onieśmielające. Ale potem muszę sobie przypomnieć, że nie muszę być ekspertem, guru, nie muszę mieć wykształcenia akademickiego ani lat nauki, aby dzielić się swoimi przemyśleniami na temat czegoś tak głęboko subiektywnego jak zapach. Nie musisz wiedzieć o czymś wszystkiego, by to pokochać. Nie zagłębiam się w historię zapachu, domu czy nosa, nie dekonstruuję nut i składników; absolutnie mnie to nie interesuje i szczerze mówiąc, można to znaleźć gdzie indziej. Staram się tylko powiedzieć, jak według mnie coś pachnie. Więc. Powiem, że uwielbiam ten zapach. Intensywnie ostry, wytrawny i zielony, z ziemistą, korzenną pudrowością irysa, cierpką zielonością galbanum i skórzastą trawiasto-drzewną wetywerią oraz tym kwaśnym metalicznym posmakiem i gorzkim musowaniem, które zawsze przypisuję starej biżuterii; nie jestem pewien, skąd to się bierze, ale wydaje się być znakiem rozpoznawczym tych klasycznych zapachów. I podważa tę wyrafinowaną elegancję punkowym funkiem, który podnosi ją do czegoś, co wydaje się ponadczasowe, a nie nieco sztywne. Cudem tego zapachu jest jego mroczna świetlistość, to, że jest jednocześnie surowy i boleśnie delikatny. Sprawia, że czuję głęboką nostalgię i melancholijną tęsknotę za czymś, czego nigdy nie było, za przeszłością, której nigdy nie przeżyłem.
Safanad od Parfums de Marly. O mój Boże. Nigdy, przenigdy wcześniej żaden zapach nie wywołał u mnie tak natychmiastowej reakcji "o rany, tak właśnie wyobrażam sobie, że pachnie ten-ten!". Safanad to bogaty, aksamitny bursztyn, emitujący bogactwo wzmocnione urzekającymi kwiatami pomarańczy i mocnym piżmem jaśminu, które zawsze wydaje mi się zarówno elegancko miłosne, jak i oferuje zwierzęcy erotyzm. Jest to zapach, który początkowo wydaje się dokuczliwie nachalny i niemal skandalicznie asertywny, ale im lepiej go poznajesz, tym bardziej doceniasz jego wystawną bujność i entuzjazm. I oczywiście wyobrażam sobie nikogo innego, jak ulubioną przez wszystkich ekstrawagancką i błyszczącą kosmiczną ciotkę, Lwaxanę Troi: córkę Piątego Domu, posiadaczkę Świętego Kielicha Rixx i spadkobierczynię Świętych Pierścieni Betazed. I podobnie jak ta postać, Safanad początkowo wydaje się zbyt wiele, niemal dusząc się w swoim szalonym blasku, ale pod jej wspaniałością kryje się głęboko tkana nić melancholii, na pewien czas przesłonięta przez bardziej hipnotyzującą fasadę kwiatu pomarańczy, ale w rzeczywistości maskuje kilka naprawdę ponurych, smutnych aspektów. Zarówno Safanad, jak i nasza ukochana betazoidalna międzygalaktyczna trenerka życia Lwaxana są złożone, przekonujące i na wskroś piękne
Basilica od Milano Fragranze to upiorny zapach, który flirtuje z jedzeniem, ale nigdy się tam nie pojawia. To upiorne ziemiste piżmo (ale myśl raczej o cmentarzach niż ogrodach), kremowy cedr i mleczne lasy waniliowe oraz tajemnicze żywice bursztynowo-mirrowe, zarówno ciepłe, jak i chłodne, otulające i odległe. To tak, jakby zrzędliwy mnich-duch z rozpadającego się, nawiedzonego klasztoru opuścił wielowiekowe ruiny i złożył wizytę na słodko tętniącej życiem lokalnej wyprzedaży wypieków