recenzji
1.9k recenzji
Znam te perfumy od lat, ale przypomniały mi się całkiem niedawno, gdy zobaczyłem starą reklamę Sachy Distel, trochę żałuję, że nie było mnie w latach 70-tych, żeby powąchać oryginał, ale wersja Eden Classics będzie musiała wystarczyć. Lubię klasyczne zapachy fougere i tego właśnie oczekiwałem od tego zapachu i w dużej mierze przekroczył te oczekiwania, ponieważ uważam, że Mandate pachnie wyjątkowo. Nie jest to fougere w szorstkim sensie, jak na przykład Paco Rabanne, jest znacznie gładszy i łagodniejszy, z bardziej sproszkowanym akcentem geranium i lawendy z przodu, z klasycznymi akcentami sosny cedrowej i mchu dębowego oraz goździków znacznie niżej w mieszance. Jedyną nutą, która rzuca mi się w oczy od samego początku i dopóki się nie uspokoi, jest spocony nieprzyjemny zapach, który mogę przypisać tylko szałwii muszkatołowej i nie byłem zaskoczony, widząc ją wśród nut tutaj. To jedyna rzecz, która mnie zniechęca, ponieważ kiedy zanika, jest to ładny zapach, który pachnie z natury tanio, ale bardzo wesoło, wydajność nie była świetna, ale nie powiedziałbym, że słaba. Za 3,99 warto się skusić i faktycznie będę go nosił. Paradoksalnie myślę, że to ten stęchły zapach potu i kminku, który choć nieprzyjemny, w rzeczywistości nadaje Mandate jego charakter, bez niego byłby znacznie nudniejszy i bardziej zapomniany... dziwne, kiedy tak się dzieje. Aktualizacja: Mandate jest świetny. Miałem go na sobie trzy razy w tym tygodniu, co jest dla mnie niespotykane. Całkowicie zapomniałem o tym zapachu w otwarciu i jak powiedziałem powyżej, w rzeczywistości przyczynia się do tego, co jest doskonałym zapachem i to tylko 3 funty za 50 ml... niesamowite. Założę się, że oryginał był absolutnym skarbem.
Ten zapach miał już polubienie i pamiętam, że dostałem próbkę jakiś czas temu i podejrzewam, że napisałem już recenzję i po prostu jej nie opublikowałem. (Cóż, byłem zaskoczony, że nie byłem chętny do poinformowania ludzi o moich przemyśleniach, ponieważ Carner Barcelona's El Born to fantastyczny i oryginalny zapach. Mówię oryginalny, ale mogę narysować pewne porównania nawet z rzeczami, które ostatnio wypróbowałem i zrecenzowałem, takimi jak Aomassai. Jednak El Born ma swoje własne, unikalne cechy. Otwarcie bardzo przypomina mi dzieciństwo i nie potrafię do końca określić, co to jest? Bez wątpienia coś słodkiego. Jest to wanilia gourmand nasączona pięknym miodem, heliotropem, dzięglem z podmuchem elemi w otwarciu i wytrawnym balsamem peru, to całkiem wyjątkowa rzecz. Uwielbiam prawie gorzką jakość lukrecji w el urodzonym otwarciu i osiadającym kilka minut, a później ten migdałowy zapach z heliotropu. Tak, to magia. Chciałbym, żeby wszystko było w tej chwili mocniejsze, więc nie komentowałem zbyt szczegółowo wydajności, to nie jest masywne i ze względu na jego makijaż naturalnie nisko siedzący zapach skóry.
Jako miłośnik balsamu peruwiańskiego, labdanum i prawie wszystkiego, co znajduje się w tym perfumie, nie jest zaskoczeniem, że jestem nim całkowicie oczarowany. Jest tak cenny i o najwyższej jakości, ale podobnie jak tolu, peruwiański itd., leży bardzo nisko i cicho na skórze. Otwarcie jest właściwie dość trudne do wykrycia na początku, nie ma żadnego szkodliwego 'wow!' wydobywającego się z tego, Ignes bardziej przypomina suchy bursztyn lub jedną z tych ekscentrycznych cząsteczek, ISO praktycznie w ogóle nie wyczuwalne. Potem rozwija się w wspaniały, drzewny, żywiczny i subtelnie piękny zapach. W dużej mierze to balsam peruwiański i labdanum, ale być może jest tam też trochę paczuli i może trochę sandałowca? Jedyną nutą, która jest bezsprzeczna, jest tytoń. Teraz, aby to powtórzyć... nie tylko jestem autorytetem w dziedzinie żywic, ale jestem także zapalonym palaczem cygar, a to jest najdokładniejszy i najstaranniej zniuansowany zapach cygarowego liścia, jaki kiedykolwiek poczułem. Czysty balsam peruwiański nie ma tej jakości, więc dedukuję, że to inny składnik lub interakcja tworzy ten efekt. Nutka humidorowa nie trwa jednak długo, istnieje przez pierwsze kilka minut, a potem znika do pół godziny, ale to naprawdę piękny i naturalnie ziemisty, pikantny zapach. Uwielbiam ten zapach. Wycofuje się nisko, ale taka jest natura tego rodzaju zapachu i myślę, że gdybym miał pełną butelkę i nałożył jej dużo, to lepiej by się sprawował. A co z tą butelką? Ignes wyglądałoby świetnie na mojej półce.
Klasyczny szypr, piękny, elegancki, całkowicie pośrodku unisex, a termin ponadczasowy zdecydowanie ma zastosowanie. Otwarcie jest oszałamiające, a wysychanie jest łagodne i złożone wetiwer, mech dębowy, cytrusy geranium, piżmo. Nic wstrząsającego ani przełomowego, po prostu naprawdę dobrze zrobione i pachnie jakością. Głównymi wadami są cena i wydajność, mógłbym pozwolić, aby cena spadła, gdyby była mocna i długotrwała, ale złoty szypr nie jest.
Zaczynam być nieco zirytowany ilością dymnych zapachów, które są dostępne, niezależnie od tego, czy są zamierzone, czy nie, zwłaszcza tych, które pachną jedzeniem lub sosem BBQ. Tonnerre jednak jest dla mnie dość oszałamiający i mimo ogromnej ilości gęstego smoły brzozowej i realistycznego dymu, odczuwam również dominującą świeżość i metaliczny cytrus. Co za fascynująca kombinacja nut, dym jest bardzo, bardzo wyraźny na początku i myślałem, że będzie jedyną rzeczą, która pozostanie nawet po bardzo krótkim czasie, ale wcale tak nie jest. To właściwie dym, który ustępuje na mojej skórze. Nadal tam jest, ale ustępuje miejsca bardziej kłującemu zapachowi prochu strzelniczego i lekko alkoholowym drzewom, a nawet morski/aquatyczny sugestii. Naprawdę ma nutę brandy lub whisky, często wącham swoją whisky przed wypiciem i przypomina mi to wdychanie rozgrzewających oparów. Przypomina mi to trochę MiN Moon dust i równie kontrowersyjny zapach, ale ten jest w wielu aspektach przyjemniejszy. Bardzo mi się to podoba, jest zwariowane w dobrym sensie, pachnę jakbym nosił świeże cytrusy/aquatyczne i siedział przy ognisku przez 2 godziny. O, dym pozostaje i znów staje się wyraźny, gdy reszta nut zanika w głębokim suchym wykończeniu. Aktualizacja: Ten zapach bardzo dobrze utrzymywał się na mojej skórze i trochę przypominał aqua de Loewe EL, trochę ogniska i ten kamienny, wilgotny zapach prochu strzelniczego, który jest nabytym smakiem, ale dla mnie całkowicie fascynujący. Aktualizacja 28/09/22 Cóż, wydaje się, że naprawdę przeszedłem pełne koło z tym zapachem. Nie irytuje mnie uparty dym i trzymam się wszystkich ogólnie pozytywnych rzeczy, które powiedziałem o Tonnere i jego mieszance krzemiennego, dymu z mięsa BBQ oraz ciemnej, starej łodzi, słonej morskiej mgły i aquatycznych limonek. JEDNAK... Jest element tego metalicznego, piżmowego, gryzącego akordu aquatycznego, który już mi nie odpowiada i po prostu nie mogę tego zignorować. Kiedyś nazwałem 212 Men Surf jednym z najgorszych zapachów, jakie miałem nieszczęście wąchać, z powodu tego samego, "DEATHLAC" zapachu sprayu na owady w tym perfumie, cóż, niespodzianka, niespodzianka, bo on również występuje w Tonnere. Nie na tyle, by zniechęcić mnie do dobrych rzeczy, kreatywności i budowania narracji, ale wystarczająco, by nigdy nie chcieć kupić tych perfum ani nosić ich ponownie. Więc jest to.
Mój partner pracuje na lotnisku i często testuje nowe perfumy w strefie bezcłowej, co można sobie wyobrazić jako miły dodatek do pracy. Niestety to ja muszę znosić niektóre z okropnych zapachów, które przypadkiem na siebie wylewa... Scandal od JPG to jeden z nich. Jest w tym samym stylu co ostatnie wydania od Marca Jacobsa i Muglera, takie trochę tandetne podejście do tematu czarnej orchidei. Duże, ciężkie, masywne chemiczne chmury, ale ten zapach to obraza dla tych innych, z którymi go porównałem, które wcale nie są złe. Pachnie jak bardzo toksyczne, mdląco słodkie jagody i jakiś okropny 'kwiatowy' zapach, który NIGDY nie mógłby istnieć w naturze. Jest dość okropny, ale niestety genericzny, bo jest mnóstwo takich rzeczy wokół. Musiałem jej powiedzieć, żeby trzymała się z daleka, bo przyprawiało mnie to o mdłości. Skomentowała, że projekt butelki jest bardzo zuchwały i czysty JPG, ale to nawet nie jest oryginalny pomysł, bo jest perfum Revlon z prawie identyczną butelką! Linia JPG naprawdę się dla mnie zrehabilitowała w ostatnich wydaniach Le Male, na przykład, ale to jest absolutna abominacja. Podejrzewam, że sillage i trwałość są atomowe... przynajmniej tak mi się wydawało. Tak... nie podoba mi się to.
Myślę, że pierwsza recenzja całkiem dobrze oddaje jego charakter, jednak uważam, że Bang! jest bardziej pikantny i ma większą przewagę. Stwierdzenie, że nie trwa tak długo jak Bang!, który jest notorycznie słabym wykonawcą, jest naprawdę stwierdzeniem i nie mogę powiedzieć, żebym się nie zgodził. Nie oznacza to, że nie podoba mi się zapach Tundry, ma fantastyczne otwarcie świeżej i żywej elemi, zieloności i lekko dymnej kombinacji cedru i wetiweru. Ma ten podnoszący na duchu (często opisuję go jako "gazowany") klimat, który można uzyskać z elemi, który jest jak olibanum i świeży jałowiec/gin & tonic. Niestety cierpi na ten sam problem, co 3% tester rozcieńczenia elemi, który dostałem... nie jest trwały. Pozostaje bardzo słaby, ale przyjemny aromat cedru. Podoba mi się to, że rozwija się z kolejnego kadzidlanego zapachu w coś bardziej drzewnego i ogólnie dobry zestaw nut. Nic wybitnie oryginalnego, ale nie jest źle.
Bardzo bliskie orgazmicznemu otwarciu dla mnie. Palo santo jest w moim guście na wiele sposobów, pachnie jakby Alessandro Gaultieri stworzył gourmand. To akceptowalna i przyjemna strona zapachu ciepłego mleka, ponieważ jest trochę dymny i drzewny, w przeciwieństwie do na przykład jeux de peaux. Alkoholowy, z fasolą tonka, ale z pięknym drewnem guiac pod spodem, które ugruntowuje go i dodaje odrobinę przyprawy i ziemi, a co najważniejsze, ogranicza nieco tę słodycz. Jedynym minusem, a to wydaje się być tematem moich recenzji niszowych perfum w tej chwili, jest trwałość. Nigdy nie byłem osobą, która kojarzyła wysoką cenę lub ekskluzywność z długotrwałym działaniem, nie wszystkie zapachy muszą długo się utrzymywać lub mieć ogromne ogony. Jednak czuję się trochę oszukany, gdy znikają po godzinie lub dwóch. Zwykle pogarsza to fakt, że wiele z tych niszowych zapachów otwiera się tak mocno, że myślisz: wow, będę pachnieć tym przez tydzień, a gdy po godzinie ledwo go czujesz, to po prostu jest do niczego. Tak czy inaczej, Palo Santo traci część swojej złożoności w suchym etapie i staje się trochę słodsze i kremowe, bardziej waniliowe, ale bardzo bliskie skórze. Tylko drobna uwaga, ponieważ to niesamowity zapach z wieloma przyjemnościami. Aktualizacja: Przy drugim noszeniu PS trwał znacznie lepiej, chociaż głównie na ubraniach, ale to wciąż w porządku. Zauważyłem również, że na początku przez chwilę przypominał Rochas Man, ale był znacznie bardziej ekskluzywny i lepszy, grubszy i bardziej złożony. Potem głęboki suchy etap po 6-8 godzinach + pachniał bardzo podobnie do Givenchy Play Intense, innego zapachu, który naprawdę lubię, ale nie zaczynał się w ten sposób. Wszystkie te porównania są tylko nieznaczne, a nawet jeśli nie byłyby, to wciąż pozytywne, ponieważ posiadam i lubię oba, PS ma wiele do zaoferowania.
Przede wszystkim jest to dość oryginalny zapach i za to chylę czoła, ale nie jest całkowicie bez porównania. Otwarcie jest niezwykle głośne i sprawia, że od razu myślę, że nazwa jest odpowiednia, ponieważ biegnie na ciebie głową, baraszkując i żłobiąc cię swoim rogiem! Otwarcie jest ostre, lekko gorzkie i bardzo nietypowe. Dostaję potężną dawkę elemi, żywicznego zapachu, który zwykle lubię, ale w połączeniu z oszałamiającą gorzkością i okropnym akordem garbującej skóry, oudu. To prawie idealna burza rzeczy, które mogą mi się podobać indywidualnie lub w innym kontekście, ale po połączeniu w to po prostu stają się obrzydliwe. Przypomina mi bardziej źle oceniane zapachy z 4160 Tuesdays, niechlujne i celowo dziwne, coś, co zwykle powiedziałbym, że jest fajne lub funky. Cóż, to jest po prostu FUNKY... w śmierdzący sposób. Oud jest przezroczysty i momentami sprawia wrażenie skórzastego, ale w miarę wysychania zapach staje się coraz bardziej znośny. W rzeczywistości wysycha do złożonego zapachu typu oud / róża o niewątpliwej jakości, ale nadal nie lubię Rhinoceros. Dla mnie to raczej szorowarka, a uważam się za osobę, która lubi "inne" zapachy. Myślałem, że trwałość będzie ogromna, ale na szczęście tak nie jest... dość przeciętna po inwazyjnym i mocnym początku. Nie trzeba dodawać, że to nie jest moja filiżanka herbaty, tak bardzo, jak chcę chwalić modne niszowe perfumy, nie ma rozliczania smaku, a w tym przypadku mój gust mówi "errrrr... Fuj!".
Otwarcie tego zapachu jest niezwykle dziwne, gęste, bardzo zmysłowe, bardzo Mugler i właściwie dość przypomina intensywne orientalne wydania ostatnich lat, na myśl przychodzi mi ten zapach od Marca Jacobsa, który wygląda jak torebka. Właściwie podobały mi się ostatnie kilka kobiecych zapachów od TM i niektóre z nich są prawie czymś, co bym nosił, ale niestety nie sądzę, żeby ten był w tej kategorii. Wracając do tego otwarcia, jest dżemowe z tym, co można opisać jako egzotyczne owoce i może rabarbar, ale potem pojawia się coś jak smoła, prawie gumowate, charakterystyczne dla Muglera dziwactwo i naprawdę mi się to podoba. Następnie bourbonowa wanilia staje się coraz silniejsza, mdląco słodka i rozwija się cały czas z owocowo-kwiatową teksturą, która jest mocna i kobieca, ale szczerze mówiąc, znacznie mniej interesująca niż sugerowałaby ta zwariowana, pozaziemska butelka. Dry down to bardzo piękne rzeczy i kobiece, powiedziałbym, że to jak miękka wanilia i biały piżmo, coś, z czego byłbym więcej niż zadowolony, gdyby moja żona to nosiła.