To pachnie jak noc na Ibizie, jak blask i przepych. Glamourystyczna, beztroska noc pełna energii. Jest świeża, luksusowa, intensywna i podnosząca na duchu, lekko słodka jak guma balonowa, ale nie za słodka. Dry down to ciepła, drzewna wanilia z ambra. Jest lekko słona, jak skóra muśnięta słońcem podczas tańca w wietrze w ciepłej nocnej aurze. To prawdziwa siła na mnie, dobrze się rozprzestrzenia i jest mocnym oraz długotrwałym zapachem.
Zdarza mi się wyrzucać sobie, ile razy musiałem przechodzić obok stoiska Lauder w późnych latach 80-tych i 90-tych, a nigdy nie zatrzymałem się, aby poczuć zapach, a tym bardziej spryskać się nim. W zeszłym roku kupiłem butelkę pierwszej reformulacji (zielona nakrętka ze złotym wierzchem w porównaniu do oryginalnej, całkowicie złotej nakrętki). Początkowy uderzenie zielonych zapachów, ziół i mchu leśnego jest niesamowite. Bardzo męski w stylu lat 80-tych, ale nie krzyczy do pomieszczenia jak wiele męskich zapachów z tamtego okresu. Nie zrozumcie mnie źle, ma przyzwoity sillage i świetną trwałość, ale nieco różni się od niektórych potęg zapachowych lat 80-tych. Jest w tym coś, co pozwala mu wpasować się w nowoczesny zapach, nie tracąc przy tym swoich vintage'owych wibracji.
Dla mojego nowicjuszowego nosa trudno jest rozróżnić poszczególne nuty, ale jakość zapachu jest na najwyższym poziomie, lepsza niż wiele, co próbuję w dzisiejszych czasach. Dobrą wiadomością jest to, że vintage'owe butelki są nadal dostępne i stosunkowo rozsądne w porównaniu do innych vintage'owych bohaterów z tego okresu.
Jeśli lubisz klasyczne męskie zapachy, musisz to sprawdzić.
Ogólnie rzecz biorąc, „I am trash” to bardzo ładny zapach skórny. Otwarcie pięknym, dojrzałym jabłkiem z różą jest doskonale zbalansowane i bardzo neutralne unisex. Dry down następuje bardzo szybko i daje drzewną bazę z delikatnymi nutami otwarcia. Scena kwiatów, które przekroczyły swój najlepszy czas, jest dobra, nie będąc „śmieciowa” ani „śmierdząca”. To ogólna piękność zapachu, ale niestety mogłoby być mocniejsze lub nieco bardziej intensywne. Jego trwałość jest dobra, ale bardzo szybko staje się zapachem bliskoskórnym, co osobiście mi się nie podoba. Nie musi być bombą, ale trochę sillage lub projekcji powinno być możliwe.
Erolfa to dla mnie kwintesencja lata. Otwarcie jest jak fala cytrusów, która uderza w Ciebie, gdy stoisz w włoskim polu bergamotowym. Połączone z świeżymi przyprawami, jak małe iskierki czy krople morskiej wody, imbir, lekko pieprzne i przechodzi w tę obfitą drzewną nutę bazową. Jest męski, ale nie nachalny. Jest wyrafinowany i sprawia, że myślę o zamożnym Grand Tourerze, siedzącym na tarasie w włoskim miasteczku, niedaleko morza, cieszącym się dniem, relaksującym się i nie mającym żadnych zmartwień na myśli. Może wybierze się na żeglowanie lub po prostu weźmie książkę i będzie czytał przez cały dzień, kończąc miłym aperitifem i dobrą porcją jedzenia.
Erolfa jest dobrze zbalansowana i przynosi wszystko, co najlepsze w letnich zapachach dla mężczyzn, a Bourdon łączy to jak mistrz, którym jest.
Przyzwoity, uniwersalny zapach na letnie dni, delikatny, bardzo skórzany, ale nie jest to zapach, który robi wrażenie.
Zaskakująca nuta warzywnego kopru w otwarciu zmieszana z cytrusami jest miła, a jego sucha nuta jest lekko drzewna i pudrowa, z rzeczywiście subtelną nutą herbaty. Jest dobry, ale nie oszałamiający. Jeśli szukasz wody toaletowej lub zapachu w stylu wody toaletowej z cytrusami i drzewną nutą w suchym wykończeniu, na rynku znajdziesz znacznie lepsze opcje. Nuta kopru jest zabawna, ale dla mnie nie jest wystarczająco przekonująca, aby pokazać wielką maestrię FK. A jeśli chcesz nut herbacianych, to jest jeszcze więcej alternatyw, które są znacznie lepsze.
Bardzo podoba mi się ten zapach. Na mojej skórze trwałość i sillage są w porządku, na moim partnerze pachnie bosko i utrzymuje się znacznie dłużej, z pięknymi głębokimi ciepłymi nutami. Jeśli "Mhyrr & Tonka" to lekkomyślny i flirtujący brat, to "Oud & Bergamot" jest bardziej wyrafinowanym materiałem na chłopaka.
Unosisz się na oceanie, zaraz po tym, jak spryskałeś się ogromną ilością Ambre Sultan. Morze jest absolutnie spokojne, szkliste, takie, na którym prawie widać film na wodzie. Ktoś rozpalił ognisko na odległym brzegu. Kiedy wychodzisz z wody, wciąż czujesz sól morską na swojej skórze.
Nigdy nie mogę się zdecydować, czy to mi się podoba, czy to kocham, czy może naprawdę mi się nie podoba. Z pewnością jest to niezwykłe, ale jest zderzenie między wodną świeżością a kadzidłem, które na początku może być przytłaczające. Jednocześnie to właśnie to zderzenie sprawia, że profil zapachowy jest interesujący. Kadzidło maleje podczas etapu dry down, a na jego miejsce pojawia się zielony, roślinny zapach, wraz z niemal cytrusową słodyczą i lekką, dymną nutą drewna. Na tym etapie jest lżejszy i bardziej przystępny, ale paradoksalnie mniej unikalny. W końcu zmienia się w przyjemne kadzidło samo w sobie.
Podoba mi się, ale to bardzo intensywnie słodki zapach.
Estetyka czystej dziewczyny zapach, który jest uniseksowy. Bardzo przyjemne połączenie i dobrze skomponowana mieszanka czystych, a jednocześnie intrygujących nut. Uwielbiam nosić to w domu i na zewnątrz.
Jak dziwna kompozycja zapachowa. Zdecydowanie jest unikalna w mojej kolekcji. Pierwsze, co sobie wyobrażam, to stara łódź rybacka/whalingowa z pokładem, który został świeżo spłukany. Jest czysta, ale ma w sobie coś wilgotnego, ssaczego. Nie wydaje mi się, żeby była atramentowa, ale Encree Noir też nie. Może to atrament z kałamarnicy. Nutka miodu jest trochę jak siusiu, ale jest przyjemna. Im więcej ją noszę, tym bardziej mi się podoba.
to jest mój absolutny ulubiony zapach, są jakieś zamienniki, ale żaden nie jest tak dobry jak ten.
Moja kobieta uwielbia go czuć na mnie, mówi, że po prostu nie może się nim nasycić. Koledzy w pracy zatrzymywali mnie, żeby powiedzieć, że ładnie pachnę, a to, że mówią coś pozytywnego, to duża sprawa, więc musi im też naprawdę dobrze pachnieć.
Kiedy go noszę, czuję się bardziej pewny siebie, można go nosić na elegancko lub na co dzień, zakładać go przy temperaturze od 0 do 80, pewnie zostawię go na wieczory w naprawdę gorące lato, jestem pewien, że wtedy będzie naprawdę intensywny.
Nie ma dużej projekcji, ale będą cię czuć długo po tym, jak opuścisz dane miejsce, a dobry powiew wiatru poniesie twój zapach daleko.
Jedynym minusem jest absurdalna cena, maksymalnie 200, a nie 500+.
Jedno z najlepszych dzieł tego wieku, według nie tylko mnie, ale także znacznie lepszych nosów niż mój. Rbalkis na innej stronie recenzji oraz persolaise na yt.
Będąc Indusem i mając miłość do francuskiej perfumerii, NVC jest dla mnie idealnym domem perfumeryjnym. Uwielbiam wszystkie ich kreacje, a nic nie uchwyca istoty indyjskich rytuałów jak Trayee. To natychmiast przenosi mnie do religijnego rytuału, gdzie ktoś zażył ganję, a ty przechodzisz przez dom, obciążony wszystkimi zapachami słodkości nasączonych przyprawami, z girlandami jaśminu wiszącymi w drzwiach, a żywice są palone, a ty przechodzisz przez dym nasycony czystym sandałowcem z Mysore. To jedyny zapach, którego mam zapasowy flakon. Arcydzieło od Bertranda Douchefour z precyzyjnym kierunkiem kreatywnym od Neeli.
to jest kwiatowo-przyprawowy, ale kiedy mówię przyprawowy, nie mam na myśli pieprzu, chodzi mi o przyprawy ziołowe, jak kadzidło. ten zapach ma nuty, których nie czułem w żadnym innym zapachu, który posiadam. jest prawie ciemny, lista nut mówi o słodyczy, ale w ogóle nie odczuwam tej słodyczy.
to nie jest róża oud w moim odczuciu, chociaż ma kilka egzotycznych drewnianych nut, nie czuję w nim typowego drewna. z pewnością różni się od każdej innej róży, którą mam.
najbliżej mi do czarnej róży, ale to wciąż nie to samo.
to bardzo przyjemny zapach, zdecydowanie polecam spróbować, jeśli lubisz kwiatowo-drewniane aromaty.
Opisałbym to jako aromatyczny zapach czekolady i wanilii, lekko słodki, z brudną, ziemistą nutą, może to być wetiwer lub inne ziołowe aromaty.
Ten zapach jest przyjemny dla nosa i w żaden sposób nie jest ofensywny, jak mogę zauważyć. Jeśli ci się to nie podoba, to po prostu nie lubisz wody toaletowej w ogóle.
Nie jest przesadnie słodką wanilią, więc czuję, że można go nosić do pracy lub szkoły, szczególnie w chłodniejszych miesiącach. Może nie sprawdzi się w dni o temperaturze 80 stopni, ale poza tym myślę, że będzie dobry przez cały rok.
Ehh, pachnie jak tylna kanapa Buicka Skylarka, na której na podłodze rozsypano puder dla dzieci, aby wchłonąć rozlaną wieczorną herbatę.
Róża ma dymny charakter i tańczy z lodami waniliowymi i pistacjami. Niesamowita projekcja, zapach i wydajność.
Nie sądzę, że jest to najbardziej oryginalny lub przełomowy zapach. Mimo to emanuje klasą, jak to ma miejsce w przypadku Chanel. Otwiera się iskrzącymi cytrusami, które ustępują miejsca białym kwiatom i delikatnemu piżmu. Korzeń irysa nadaje mu głęboką i ziemistą złożoność.
To nie jest ciepło przyprawowe ani nic w tym stylu, lecz raczej bardzo słodko kwiatowe. Jak miękki dzienny sen.
Moje świeżo umyte, czyste włosy są wciąż wilgotne i smutne, jak emo dziewczyna. To wodnisty, melancholijny, przezroczysty, nastrojowy jaśmin. Prosty w tym zamglonym, spokojnym jeziorze… z wijącym się, wężowym podnurtem. Spokojny i serene, choć lekko niepokojący, łatwy do noszenia, a przy tym o świetnej trwałości.
ten zapach pachnie dokładnie jak mój olejek do brody i to nie jest złe, to sosna w butelce.
Otwiera się gładko, jak tylko można, z fiołkiem i irysem, co daje mu bardzo dobrze zbalansowane otwarcie, jakby spryskać się i wyjść z domu, gotowym na Afnan, co jest imponujące. Sosna szybko się ujawnia, zgaduję, że w ciągu pierwszych 15 minut, nigdy nie staje się przytłaczająca dla mojego nosa, mogłem czuć ją na sobie przez kilka godzin, więc nie mam zastrzeżeń.
Noszę ją do pracy, ale jestem pracownikiem fizycznym, więc pachnieć jakbym właśnie skończył rąbać drewno to dla mnie normalna rzecz.
Słodka trawa zmiażdżona pod wijącymi się palcami grzebiącymi w miodowej ziemi, gliniasty zielony zapach budzącego się oddechu wiosny, Neko Case śpiewająca "może wróbel" żałośnie o świcie w złotym ziarnie opadającego światła, doliny dzikich kwiatów pulsujące powoli z mchem, wypolerowana rosa perłowa, nasączony słońcem syrop zawieszony na rozwijających się paprociach.
To fantastyczny słodzony szafran na tej samej bazie, która występuje w kilku perfumach Bisch. Ten ogromny dyfuzyjny aromat chemiczny drewna - i działa tutaj znakomicie.
Pfffff, to znaczy, gdybym poczuł ten zapach nie znając reszty jej linii, pomyślałbym, że jest świetny, ale w rzeczywistości różnica między większością jej perfum jest naprawdę znikoma. Ten zapach pachnie dokładnie jak The Lover's Tale, ale jest bardziej noszalny. TLT jest absurdalnie, aspołecznie mocny, podczas gdy ten zapach to ta sama nuta, ale stonowana.
A Men Pure Lavender