To bogata, kwiatowa orientalna kompozycja o wyraźnym vintage'owym charakterze. To zapach z innej epoki, a jednak nie przestarzały, lecz raczej ponadczasowy, jak biżuteria odziedziczona po babci, która dokładnie wiedziała, kim jest. Otwarcie uderza intensywnym, niemal duszącym bukietem kwiatów, naznaczonym wyraźną goryczą i subtelną ostrością. Uderza cię w twarz bez ostrzeżenia, odważnie, asertywnie i bez przeprosin. Gdy początkowy szok ustępuje, zapach staje się jeszcze gęstszy. Kwiaty tutaj nie są ani niewinne, ani delikatne; są dojrzałe, ciężkie i miodowe. W bazie, bursztyn i piżmo, wzmocnione drzewnymi akordami, ciasno oplatają twoją skórę, nadając kompozycji mroczną głębię. Pojawia się również subtelny zwierzęcy cień, który, w połączeniu z paczulą i wanilią, nadaje brudną słodycz i ziemistą bogatość. Trwałość jest bardzo dobra, a chociaż zapach osiada bliżej skóry po około godzinie, pozostaje intensywny w odczuciu.
A modern yet classic sweet-spicy-tobacco fragrance. It evokes in my opinion: the modern dandy, sophisticated, classy, a person who lives his life in style and doesn’t concern himself with hustle of modern life, he is detached yet highly involved with life, but hard to graag. He comes to Paris to enjoy it’s gifts, yet dissapears as fast as he had appeared and retraites to his estate in the country side. He wears the scent on a monochrome dark blue outfit or his suit and gives off a soft scent trail.
The mix of coffee, tobacco, sweet spices and anise is a beautifull combination. Think all the sweet tobacco-vanille combo’s but done the right way, perfectly balanced and made unique with the touch of anise. it’s a masterfull fragrance done by a master of evoking memories and scenes: Julien Rasquinet.
It’s a scent that softly tells you his presence, he doesn’t concern Himself with yelling, he’s in control, balanced, yet oppulent and indulgend.
Jest niesamowicie zblendowany i dobrze wykonany, ale to bardzo specyficzny zapach, który jest bardzo intensywny w "śmierdzącej" stronie naszej (bliskowschodniej), co sprawia, że jest trudny dla osób z zachodu. To wciąż pięknie wykonana kreacja, po prostu bardzo specyficzna do noszenia i nie jestem pewien, czy 100 ml byłoby potrzebne w ciągu życia.
To czysty zapach o pudrowym, kremowym charakterze. Od początku do końca wyraźnie obecny jest piżmo, z nutami wanilii pojawiającymi się w całym zapachu, nie w stylu deserowym, lecz raczej bardziej suchym i stonowanym. Kompozycja przywołuje na myśl miękkie, jasne tkaniny, świeżość czystej skóry oraz spokój poranka spędzonego owiniętym w białe prześcieradła. Jest komfortowy i idealny do codziennego noszenia, a także może służyć jako baza dla mocniejszych zapachów. Trwałość wynosi około dziesięciu godzin, z umiarkowanym projekcją. Stosunek ceny do jakości jest bardzo dobry, chociaż rodzi pytanie, czy warto wydawać tę kwotę na zapach ściśle codzienny.
Zdecydowanie kupiłbym ponownie. Imbir i odrobina słodyczy, ale czuć też ten przyjemny, pikantny dry down.
To pachnie dobrze, ale nie utrzymuje się długo. Wydaje się być liniowym zapachem. To jest podróbka Initio Oud for Greatness, który działa znacznie lepiej i ma wymiarowość. Płacisz za to, co dostajesz.
Chociaż recenzje sugerują, że to nie jest ciężka róża, to właśnie to wydaje mi się czuć mój nos. Dla mnie jest zdecydowanie bardziej kobieca, a nie wyczuwam zbyt wiele żywicy/kolendry. Jest nadal pięknie zrobiona, po prostu nie dla mnie, ponieważ róża jest zbyt wyraźna.
To bardzo nietypowy zapach. Otwiera się nutami grejpfruta i świeżo skoszonej, lekko wilgotnej trawy, chłodnej w dotyku, gdy powietrze jest jeszcze delikatnie wilgotne, a zielony zapach unosi się blisko ziemi. Następnie pojawia się syntetyczny akord piłki tenisowej, mieszanka czystego filcu i gumy. Ta nuta jest tak realistyczna, że brakuje tylko delikatnego zapachu kurzu unoszącego się z kortu tenisowego. W tle wyłania się subtelna gorycz liści i miękka ziemistość, jakby pod warstwą skoszonej trawy wciąż znajdowała się chłodna gleba. Nuty są zielone, ziemiste, żywe i uderzająco realistyczne. Kompozycja nie pachnie jak perfumy, lecz jak krajobraz. Niestety, zapach szybko staje się bardzo bliski skórze i nie utrzymuje się długo. Mimo to, jest na tyle charakterystyczny i nietypowy, że zdecydowanie warto go wypróbować.
otwiera się cierpkimi nutami wiśni, maliny i czarnej porzeczki. Po chwili pojawiają się kwiatowe akordy róży i jaśminu, złagodzone subtelnym akcentem goryczy piołunu. Baza z paczuli harmonijnie łączy się z kwiatowym sercem, nigdy nie dominując nad kompozycją, lecz delikatnie ją dopełniając. Ogólne wrażenie jest kuszące i kobiece, słodkie, ale nie cukierkowe, bardziej przypominające owoce i kwiaty zebrane w ich idealnym momencie. Trwałość wynosi około sześciu godzin, z umiarkowaną projekcją.
To bardzo tanie, ale warte swojej ceny.
To zapach późnego lata, kiedy powietrze jest jeszcze ciepłe, ale słońce znajduje się niżej na horyzoncie. Otwarcie ujawnia dojrzałą morelę i soczyste owoce cytrusowe, ogrzane ostatnimi promieniami letniego słońca. Po chwili na skórze rozwija się miód i kremowa gardenia. Miód wydaje się lekko zakurzony, nadając kompozycji delikatne poczucie nostalgii, jak wspomnienie beztroskiego lata, które właśnie minęło. W bazie znajduje się hojna dawka ziemistego paczuli, na szczęście wygładzona miękkim sandałowcem i piżmem, co sprawia, że zapach jest bardziej kojący i łatwy do noszenia. Trwałość wynosi około sześciu godzin, z umiarkowaną projekcją. To kompozycja, która naprawdę ujawnia swoje piękno jesienią i zimą, kiedy chcemy owinąć się ciepłem i zapachem wspomnień.
To jest najlepszy zapach Guerlain w mojej opinii. Sposób, w jaki składniki są połączone, jest piękny. Jednak nigdy nie mogę się zmusić, aby zapłacić tak wysoką cenę za jakikolwiek zapach. Jeśli pieniądze nie są dla Ciebie problemem, ten zapach jest doskonałym wyborem na zimę/jesień.
Zapachy tej marki to loteria, albo trafisz w dziesiątkę, albo… no cóż, nie do końca. Absolutnie uwielbiam Jany, jest piękny, ale I Don’t Know What to dla mnie totalne „o co chodzi?”. Na podstawie wymienionych nut miałem bardzo wysokie oczekiwania wobec Ylop. Otwarcie? Słodki morela i herbata, brzmi obiecująco. Jabłko? Całkowicie nieobecne. Zniknęło, nic. Nie ma go nigdzie. Chwilę później wkracza kremowy osmanthus, wraz z czymś innym, co nagle sprawia, że zapach pachnie jak balsam do opalania. Niestety, ten wakacyjny klimat przy leżaku utrzymuje się przez jakiś czas. Na szczęście, gdy faza z filtrem przeciwsłonecznym w końcu pakuje swoje torby, zapach staje się naprawdę przyjemny, lekko orzechowy i subtelnie drzewny, w sam raz. Trwałość wynosi około sześciu godzin, ale bardzo szybko zamienia się w zapach skórny i zasadniczo mówi: Idź dalej, dziewczyno, ja zostanę tutaj.
Dobre perfumy w dobrej cenie, zdecydowanie polecam
bardzo solidny na codzień. Nie polecany na randki ani wieczorne wydarzenia
Kompozycja łączy jaśmin, drewno kaszmirowe i bursztyn, i jest wyraźnie skierowana do tych, którzy preferują mocniejsze, bardziej ekspresywne profile zapachowe. Jest kremowa i gęsta, a jednocześnie liniowa, z niewielką ewolucją w trakcie noszenia. Zapach dobrze się rozprzestrzenia i utrzymuje na skórze przez około osiem godzin. Niektórzy kochają go za jego magnetyzm i charakter, podczas gdy inni go nie lubią z powodu intensywności.
Mógłbym sprzedać setki butelek i zatrzymać tę oraz Le Lion. Esencjonalny suchy bursztyn, który sprawia, że czuję się zadowolony, będąc pyłkiem w wszechświecie.
to prawdziwa podróż w czasie do dzieciństwa i dorastania w latach 90. Od samego początku niemal zapiera dech w piersiach zapachem taniego lakieru do paznokci, dokładnie takim, jaki kupowało się w sklepie na rogu, bez zastanowienia i bez przejmowania się, że pachnie czystym rozpuszczalnikiem. Po chwili pojawia się słodycz syropu malinowego, cukru i plastiku, tworząc znajomą, niemal namacalną atmosferę beztroskich lat. Przypomina o gumkach do mazania o owocowych zapachach, pastelowych długopisach i perfumowanych kartkach, które wymienialiśmy z przyjaciółmi i starannie zbieraliśmy w albumach. W fazie dry down kompozycja łagodnieje i staje się cieplejsza oraz bardziej piżmowa, z subtelnym akcentem goryczy, jak wspomnienie, które zyskuje głębię z upływem czasu. Całe doświadczenie jest głęboko nostalgiczne i naprawdę poruszające. Na mojej skórze trwałość wynosi około trzech godzin, z umiarkowanym projekcją, jak zapach wspomnień, który nie krzyczy, ale cicho pozostaje blisko.
Próbowałem znaleźć dobry perfum fiołkowy i ten zapach, który przypomina sygnał dźwiękowy, jest świetnym wprowadzeniem do kwiatowych aromatów. To jak spryskanie wilgocią, którą możesz zabrać ze sobą.
Ta kombinacja naprawdę budzi we mnie coś wyjątkowego. Nigdy nie sądziłem, że będę osobą, która lubi perfumy czekoladowe, ale oto jestem!
Nosiłem to, gdy tylko się pojawiło i bardzo mi się podobało. Ostatnio wróciłem do tego i zdałem sobie sprawę, że odkryłem bardziej interesujące zapachy skórzane i drewniane. Wciąż dobre, ale nie tak uderzające jak niektóre inne zapachy IA.
Truskawki i torf to tak unikalne połączenie, że przez cały dzień jesteś tym zaintrygowany. Nosiłem to dziesięć lat temu, a ostatnio spróbowałem ponownie i przypomniałem sobie, dlaczego to uwielbiałem. Klasyka.
To ma pewne cechy Language of Glaciers, ale udaje mu się wytyczyć własny kurs, będąc bardziej oceanicznym i mniej zimnym kamieniem. Oba są świetnymi alternatywami dla pikantnych zimowych zapachów.
Miałem wysokie oczekiwania wobec tego zapachu, ale zauważyłem, że wiele nut wymienionych w opisie ledwo przebijało się przez tę słodycz.