Czy próbowałeś tych perfum?
Podziel się swoimi wrażeniami i pomóż innym odkryć wspaniałe zapachy
Bardzo wyraźny geosmin, wprowadzający złożoną bazę ziołową, pleśniową, zieloną, kamforową. Bardzo interesujący, ale być może niezbyt noszalny. Niezaprzeczalnie wysokiej jakości sztuka olfaktoryczna. Aktualizacja - musiałem usunąć pasek kartonowy z mojego salonu, ponieważ zapach geosmin był tak nuklearny. Za dużo!

Ostatni sezon pachnie tym, co żyje nieco głębiej pod leśnym dnem, w prywatnym, tętniącym mroku, gdzie nitki grzybni wiją się przez glebę, a małe stworzenia prowadzą swoje sprawy i przyjemności pod kamieniami. Odwróć pień, a tam jest wilgotny, organiczny wydech, trochę kichający-zaskakujący, trochę słodki, coś, co działo się cicho bez ciebie i wznowi się w momencie, gdy z powrotem położysz pień. Ma to niemal jakość ogniska, nie ognia dokładnie, nie płomienia ani ciepła, ale raczej popiół osiadający z powrotem w ziemi, dym wchłonięty w spiralną korę i chłodny mech, oraz miękkie ciała rzeczy. To jest świat, który Rien Poortvliet namalował z tak dziwną, życzliwą, ciekawą oddaniem, baśnie o gnomach, integracja rozkładu i domowości, ognisko pachnące gnijącymi liśćmi i dobrą, ciemną ziemią, dom, w którym dżdżownice są sąsiadami, a chrząszcze są powiernikami, a pleśń na belkach jest tam dłużej, niż ktokolwiek może pamiętać i należy tam, praktycznie trzyma to miejsce razem! Ten konkretny gnom ma delikatne serce i melancholijną nutę i zna wszystkie słowa do wszystkich piosenek Cavetown i Haley Heynderickx i prawdopodobnie pisze poezję o zapachu deszczu jesienią, sylwetce samotnej, drżącej dmuchawca w późne letnie wieczory.