Ten perfum nie wymaga już przedstawienia, ponieważ jest uwielbiany przez tak wielu i istnieje tak wiele recenzji na temat tego ikonicznego piękna. Zasługuje na wszelką uwagę, ponieważ jest jednym z najlepszych na rynku w swojej kategorii. To najpiękniejsza Ambra Wanilia, jaką znam. Zapach jest luksusowy, czego nie mogę powiedzieć o wielu zapachach o gourmandowym charakterze. Nie uważam go nawet za gourmand, mimo że wanilia jest tutaj tak wyraźna. Ma dość liniowy zapach, ale jest w nim głębia i złożoność, które zostały tak doskonale wplecione w przyjemną i powszechnie lubianą formę. Nigdy mnie nie zawodzi i myślę, że nigdy mi się nie znudzi. Ogólne odczucie jest złote i jasne, świetliste i żywiczne. Nie miałam go przez jakiś czas, ponieważ moja ostatnia butelka się skończyła, a kilka tygodni temu dostałam nową butelkę. To obowiązkowy zapach Ambry, ale może być zbyt pikantny dla wielu, więc najpierw go przetestuj. To najlepszy zapach z tej marki obok Oud Satin Mood, przynajmniej dla mnie. 💯💎 Zapach jest całkowicie uniseksowy, sillage jest nieodparty i ogromny, jak bańka zapachowa wokół noszącego. Już stał się klasykiem, a reputacja, którą nosi, jest w pełni zasłużona. O głównych składnikach (edytowane i uproszczone z oryginalnej prezentacji składników): Fasola tonka z Brazylii i Wenezueli stopniowo rozwija swoje smaki, w tym te główne aromatyczne cząsteczki, kumarynę: pudrową, migdałową z efektem świeżo skoszonego siana, tytoniu, lekko miodową i wędzoną. Akord Waniliowej Ambery zawiera tutaj dwa główne składniki: hiszpański labdanum (Cistus Labdanum), z jego ciepłymi, żywicznymi, zwierzęcymi aspektami, oraz wanilinę, która jest nowym, słodkim związkiem aromatycznym i jest głównym składnikiem wanilii. Zapach benzoesu z Syjamu jest tutaj wielowarstwowy. Jest jak słodka wanilia, z gourmandowym efektem karmelu, miodowa, syropowa. Nie jest jednak przesadnie słodki. Cistus można wydobywać na kilka sposobów. Destylacja parowa jego gałęzi daje aromatyczną ekstrakcję, a ekstrakcja z rozpuszczalnikami lotnymi skutkuje cięższym absolutem cistus-labdanum, jednocześnie balsamicznym, pyrogenicznym i żywicznym, używanym w sercu i bazie zapachu. Lawenda dla mnie może być bardzo trudną nutą, a na szczęście jest aromatyczna, świeża, ziołowa, kamforowa, a olejek anyżowy nie działa tutaj mocno, jest ledwo zauważalny, wypolerowany w jedwabistą, gładką, delikatną wyrafinowaną formę. Dziękuję za przeczytanie i byłabym bardzo wdzięczna, jeśli zechcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Pachnie jak aftermath przyjęcia urodzinowego dla malucha. Chory słodki i ogólny.
Ma słodki zapach i przywodzi na myśl beton, co jest dziwne, ale interesujące. Być może będę musiał próbować go częściej.
Ten perfum był na mojej liście życzeń przez długi czas i kupiłem wiele z moich 25 Rojas w ciemno. Był jeden szczególny powód, dla którego tego nie zrobiłem: tak wiele osób porównywało Britannia z "Guet-Apens | Guerlain" i mówiło, że są prawie identyczne. Z tego powodu zastanawiałem się, jak to możliwe, że pachną podobnie, ponieważ ich styl bardzo się różni. Nigdy nie słyszałem o Guerlain, który nie pasuje do ich stylu, więc doszedłem do wniosku, że ten Roja nie jest do końca w ich stylu i miałem rację. Jest to trochę lżejsze niż kwiatowe perfumy Rojas ogólnie, ale są takie, które są subtelne, jak Enigma Pour Femme Parfum, 51 Pour Femme (Parfum) i Enigma Aoud Parfum na przykład. A bardzo lubię Guerlain, to nie jest problem. W końcu dostałem mały dekant tego i zrozumiałem całe to porównanie. Britannia mogłaby być dziełem Guerlain. Jest w tym coś z Roja, ale jeśli znasz obfite kwiatowe bukiety Roja, takie jak Roja Dove Haute Parfumerie 15, Turandot, NüWa czy nawet perfumy z kolekcji damskiej, to rozumiesz, o czym mówię. Britannia jest piękna i to perfum najwyższej jakości, to pewne. Ale brakuje mi złożoności i jakiegoś dodatkowego efektu wow, który miałem za każdym razem, gdy spryskiwałem moje Rojas po raz pierwszy, a raczej za każdym razem, gdy je nosiłem. Gdyby to było w normalnej kolekcji, myślę, że spełniłoby moje oczekiwania. Są pewne nuty, które wyraźnie się wyróżniają, co nie jest przypadkiem w większości Rojas. Dla mnie to przede wszystkim perfum Heliotrop i Fiołek, podczas gdy Słodka Akacja (wcześniej znana jako Mimosa farnesiana) i Champaca sprawiają, że są one gęstsze i bogatsze. Brzoskwinia tam nie pachnie, to jedna z ulubionych nut Roja i czasami można poczuć tę pyszną słodycz, a czasami nie. Tekstura Britannii jest jedwabista, pudrowa i luksusowa, jest bardziej przewiewna niż jestem przyzwyczajony, więc jeśli niektórzy z was myślą, że wszystkie te Rojas są duszące lub zbyt intensywne, myślę, że moglibyście pokochać tę. Im bliżej zapach rozwija się w kierunku dry down, tym bardziej staje się ciepły i kremowy. Kakao, które zostało wspomniane, jest bardzo subtelne, ledwo wyczuwalne, jeśli porównasz je na przykład z Ti Amo lub Lilac Love od Amouage, więc to zdecydowanie nie jest gourmand, ale uwodzicielski, elegancki kwiatowy. Wanilia przynosi tylko wyrafinowaną słodycz, jak w wielu Rojas. To nie jest również pikantny zapach, baza jest mistrzowsko wymieszana i żadna z nut nie wyróżnia się. Ten perfum jest świetny, ale nie sądzę, że to coś, co zdecydowanie muszę dodać do mojej dość szerokiej kolekcji Rojas. Tak czy inaczej, jest absolutnie wspaniały i myślę, że byłby idealny do biura, aby dodać dodatkowego luksusu do dni roboczych. Jeśli zobaczę go na sprzedaż w rozsądnej cenie, myślę, że i tak go kupię. Trwałość tego jest łatwo cały dzień, a nawet jeśli to zapach skórny, reszta trzech godzin, jest tak piękny, trochę niewinny i myślę, że chciałbym nosić go jako zapach na noc. Sillage jest w porządku, nie ogromny, nie słaby, a zapachowa bańka wokół ciebie jest rozpieszczająca. Butelka jest najlepsza, jaką możesz znaleźć, jak wszystkie butelki Roja. Dziękuję za przeczytanie. Byłbym bardzo wdzięczny, jeśli zechcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
LDNL Le Parfum jest/był moim ulubionym zapachem wszech czasów, aż w końcu udało mi się zdobyć flakon tego zapachu. To arcydzieło i wyróżniający się flanker, który niszczy jego pierwowzór. Jeśli naprawdę chcesz tego zapachu, ale nie możesz go znaleźć, to Al Nashima Caprice ORAZ Jack of Clubs są idealnymi klonami, posiadam wszystkie trzy i są takie same. Smacznego!
Miałaś na sobie bluzę na koncercie Grateful Dead w deszczu, a potem zostawiłaś ją w bagażniku na dwa tygodnie, aż zaczęła pleśnieć.
Pięć minut parnego, aldehydowego petrichoru, a potem mdła, migdałowa (heliotropowa?) baza, która jest prawie nieuchwytna i nie prowadzi donikąd.
Na początku pachnie dobrze, ale zostajesz z potwornym, śmierdzącym fetorem chemicznych nut bazowych, który utrzymuje się przez tydzień i nie da się go zmyć. Uosobienie stylu perfum, który cię wyczerpuje i zniechęca ciebie oraz wszystkich wokół ciebie.
Po prostu nie rozumiem tego szumu wokół tego zapachu. To tylko ogólny, bardzo łatwy, delikatny miks z szafranem i wyrafinowaną skórą. Jest dobrze skomponowany, a składniki są w porządku, ale chciałbym, aby wszystkie te wspaniałe nuty były bardziej zauważalne, szczególnie śliwka i kadzidło. Z drugiej strony zapach jest przyjemny dla tłumów i popularny, chyba nie wszystkie zapachy mogą być czymś wyjątkowym i unikalnym. Podoba mi się to, jest przyjemne, ale to za mało, nie wniesie żadnej wartości do mojej kolekcji. Ta krótka recenzja opiera się na próbce i nosiłem to wiele razy przez rok. Nie zamierzam kupować pełnej butelki. Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz śledzić moją podróż po zapachach, IG @ninamariah_perfumes
Miła, łagodna, intensywna róża na początku, dość słodka i dżemowa z powodu śliwki i czekolady. Zdecydowanie zmierza w stronę gourmand, ale ogólny aromat jest bardzo subtelny. Świetny zapach na zimę, ale nie jest duszący nawet latem. Tytoń jest tutaj tylko wskazówką. Główne powody, dla których nie potrzebuję pełnej butelki, to to, że oszałamiająca róża znika naprawdę szybko po otwarciu, podobnie jak śliwka, a po 15 minutach to dla mnie tylko zapach skóry, czuję tylko wanilię z małym akcentem słodkiej czekolady. Jeśli chcesz długotrwałej wersji z tego profilu zapachowego, myślę, że PENHALIGON’S CAIRO lub MATIERE PREMIER’S RADICAL ROSE to lepsze wybory - śliwka/czekolada/róża jest w każdym razie pyszna w Tabac Rose. Skórzane nuty można znaleźć w Radical Rose i w Tabac Rose. Testowałem wiele tego rodzaju zapachów i w kategorii Waniliowa Róża wybieram CAIRO, a bez wanilii Radical Rose. Dusita’s Rosarine jest również niesamowita (z wanilią). Dziękuję za przeczytanie i byłbym bardzo wdzięczny, jeśli będziesz śledzić mój IG @ninamariah_perfumes
Nie sądzę, że jest tak dobry jak Elixir, ale myślę też, że jest zbyt blisko Elixiru, aby uzasadnić jego zakup. Jest droższy niż Elixir, więc nie uważam, że warto go kupić. Z linii Bottled powiedziałbym OG > Elixir > Night > Parfum > Absolu > pozostałe. Jeśli w końcu go kupisz, to przynajmniej jest mocny i długotrwały.
Midnight Oud marki Ard Al Zaafaran to popularny zapach znany z bogatego, orientalnego profilu zapachowego. Perfumy te są często opisywane jako odważne i luksusowe, z naciskiem na głębokie, ciepłe i dymne nuty, które są typowe dla zapachów na bazie oudu.
"The Man Cobalt" to mieszanka świeżych i męskich nut. Często otwierają go rześkie nuty głowy, takie jak cytrusy i bergamotka, po których następuje serce z pikantnymi lub drzewnymi elementami, takimi jak lawenda lub pieprz. Baza jest zwykle oparta na ciepłych i zmysłowych tonach, takich jak bursztyn, piżmo lub drzewo sandałowe, które zapewniają długotrwały efekt. Przypomina mi Fahrenheit edt marki Dior.
Natychmiast przyciągający tropikalny owocowy zapach. Nie mogę powiedzieć więcej. Delikatne kwiatowe wsparcie ambry i piżma. Lubię również tropikalne zapachy, ale wolę mówić 'oooh Guawa!' lub Mango czy cokolwiek innego? Może sprytne połączenie z czymś nieoczekiwanym, jak ziemiste akordy lub cokolwiek, co podniesie lub stworzy zainteresowanie. To nie ma dla mnie tego zainteresowania, ale jest przyjemne i chociaż w dużej mierze mówię, że pomysł jest trochę 'meh', nie pachnie tanio, jest wyrafinowane i długotrwałe, więc jeśli naprawdę musisz, to zapłać ceny FdB, jeśli naprawdę chcesz? Na co nigdy nie zwracałem uwagi, bo nie byłem zainteresowany, ale jestem pewien, że są rozsądne.... Naaaaht!!
Dobrze, więc nie nosiłem zapachów Marca Antoine'a Bahwah od wieków (2020), ale od razu rozpoznałem akordy "kosmicznego kadzidła" i charakterystyczne sztuczki w postaci drewna Akigala, nowej (właściwie to już od jakiegoś czasu jest na rynku) cząsteczki, której ludzie zdają się nienawidzić!!! Myślę, że jeśli chodzi o irytujące, nadużywane, strukturalne materiały bazowe perfum, to jest dość łagodny, ale co ja tam wiem, hej?? Otwarcie jest niewątpliwie ganymedesowe, a skojarzenie z "bleu" jest trochę wymuszone, ponieważ jest dość świeże i tak, niebieskie, turkusowe, okej. I jadeitowe zielenie i purpury, potem czerwienie... no wiecie, kolory, nie muszę ich wymieniać, Pomarańczowy!??!? Cała opalizująca mgławica kolorów wiruje wokół tego zapachu. Aby to zrównoważyć, czuję coś w rodzaju kapuścianego schnappsu (Dzieci? lol), ale to na szczęście nie utrzymuje się długo. Cała nowoczesna mechowa i dyfuzyjna żywiczna iskra jest po prostu zbyt uparta, by zniknąć, a to, co zostaje, to w rzeczywistości znacznie bardziej łagodna i noszalna interpretacja całego klimatu Quentina Bisch. Gdzie widzę różnicę, to znacznie bardziej płaskie, puste uczucie na skórze, nie jest tak irytujące jak Ganymede czy Bois Imperiale, a obydwa te zapachy lubię do pewnego stopnia, ale noszenie ich było dla mnie czymś w rodzaju krzyczącej męczarni! To jest bardziej stonowane, ale może nawet zbyt stonowane i to mogłoby być krytyką ze strony fanów tego gatunku, postrzegających Bleu Infini jako blady pretendent, i mogą mieć rację. To jest trochę zaskoczenie w kontekście tego, co mówiłem o spójności kolekcji, jest zgodne z żywicznymi, pikantnymi akcentami i tym podobnymi, może stonowaniem tego, czym wiem, że ten rodzaj perfum może być, nie będę kłamać, to jest trochę wyjątek w kolekcji i wyróżnia się nieco.
To była reedycja i prawdopodobnie nieco poprawiona wersja oryginalnej wersji z 2000 roku, której nie miałem przyjemności powąchać. Ale jeśli ludzie uważają, że obecna wersja jest gorsza, to oryginał musiał być naprawdę czymś innym.
Bardzo staram się unikać przypisywania perfum do płci, gdy je testuję, ale wciąż znajduję rzeczy, które po prostu wolałbym czuć na kobiecie niż na sobie. Im więcej perfum wypróbowuję, tym łatwiej jest mi po prostu poczuć zapach i poczuć, że jest to coś, co mi odpowiada. Helmut Lang EDP był dla mnie małym przełomem w tym sensie, ponieważ za pierwszym razem, gdy go nosiłem, uznałem, że jest zbyt kwiatowy, a zatem nieco zbyt kobiecy. Ale piękno tutaj jest wysublimowane, a kiedy już się w ciebie wsiąknie, rozwija się urok.
Otwiera się delikatną eksplozją kwiatu pomarańczy, lawendy i nutą heliotropu. Od samego początku wyczuwalna jest podstawa z granicznie czystego piżma, która dodaje eteryczności kwiatom. Uważam za interesujące, że strony takie jak Fragrantica nie wymieniają piżma jako oficjalnej nuty; jest to tylna kość tego zapachu.
Po kilku minutach w sercu dzieje się coś naprawdę pięknego. Kwiat pomarańczy wydaje się rozkwitać po ustąpieniu lawendy i innych aromatów, pozostawiając wrażenie musującego piżma o smaku pomarańczy, które naprawdę staje się duszą tego zapachu. Pudrowe elementy heliotropu nigdy nie przekraczają granicy duszenia, ale wyczuwa się jego obecność, jakby bryza wdmuchiwała zapach z powrotem przez otwarte okno.
Całość spoczywa na kremowej bazie z cedru - przypuszczam, że jest to odmiana atlasowa - i powoli rozprasza się niczym mgła wypalana przez słońce, w przeciwieństwie do przechodzenia przez serię akordów do ostatecznego miejsca spoczynku. Te powiewające perfumy utrzymują się na mnie przez sporą część dnia i nie rzucają się w oczy, i owszem, na pierwszy rzut oka można je odebrać jako coś, co zwykło się wąchać na kobietach. Ale wszyscy męscy mężczyźni, czasami trzeba pozwolić sobie poczuć się pięknym.
Jedna z najgorszych rzeczy, jakie kiedykolwiek wąchałam, niestety... to olejek różany do masażu i przyprawia mnie o mdłości.
To samo, to samo, baza waniliowa Céline z benzoesem na górze. Powiedzmy sobie szczerze, większość ich perfum to dokładnie to samo, z jedną szczególną rzeczą zmienioną na górze. Lawenda (Rimbaud), galbanum (Nightclubbing), irys (black tie), laurowy/koper (Dans Paris) itd., zawsze nad puszystą, waniliową chmurą. To bardzo ładny trik, ale to tylko jeden trik.
To jest ten nowy, nowy zapach od Balmain. Bronze jest od razu w podobnym stylu do Ebene i Sel d'ambre, ponieważ jest to perfum o przyprawowym, drzewnym, żywicznym charakterze i mogę to porównać do pewnego rodzaju nici, którą perfumiarz/perfumiarze, którzy ożywili (kim jest zresztą?) tę linię, włączyli, aby połączyć kilka różnych vintage'owych ulubieńców z nowymi wydaniami. To, co mnie zafascynowało w rdzeniu tej kolekcji, to nie poszczególne zapachy, ani też charakterystyczna marka, a zdecydowanie NIE wysoka cena, lecz zbiorowa spójność, która mi się podoba. Tak czy inaczej, Bronze dla mnie ma dominującą nutę siana, która wydaje się być bardziej niż trochę miodowa, ciężka, wełniana, woskowa, niemal zwierzęca, jak jakiś nieprzezroczysty miód, który można by dostać bezpośrednio od pszczelarza. Chociaż uważamy, że jest słodki, to świetne zestawienie z resztą rzeczy tutaj, która znowu jest rodzajem pieprzowego, cedrowego, przyprawowego amalgamatu paczuli. Lubię ten zapach, aby go powąchać, niekoniecznie nosić, ale zaktualizuję tę recenzję, gdy go znowu założę, ponieważ uważam, że zasługuje na więcej uwagi.
Wow, czy otwarcie tego perfumu jest kiedykolwiek zachwycające? Uff!!! Natychmiast wyczuwam olibanum, które utrzymuje się i w sposób surowy jest głównym motywem tego perfumu, ale to nie wszystko, chcę powiedzieć, że towarzyszy mu słodki, ale nie przesłodzony akcent (może to irys wymieniony w nutach?). Jakość i blask olibanum nadają naprawdę szykowny, elegancki charakter. Olibanum jest wyraźne przez cały czas i osiada na tym, gdy nuty głowy zanikają; to może być trudna równowaga, aby nie uzyskać dominującego efektu w stylu Avignon, Mark Birley... itd... kadzidła, a myślę, że ten zapach dobrze tego unika. Nie mogę do końca zrozumieć, co się dzieje, nie jest to skomplikowane i myślę, że to jest urok tej kompozycji. Akord ambry jest ciepły, ale dość mineralny, nowoczesny, porównania do ambry Serge'a Lutensa wydają mi się nieco zagadkowe, a porównania do Sahara Noir mogą być uzasadnione, niestety nie mogę sobie przypomnieć zapachu, pamiętam, że uwielbiałem ten perfum (głupio, nie wystarczająco, by go kupić), więc może mają coś na rzeczy? Cieszyłem się tym, a butelka jest piękna, nie wspomniałem o tym w moich recenzjach 'nowej' kolekcji Balmain do tej pory, ale myślę, że są jednymi z najładniejszych. Nadal nie warte ceny detalicznej, ale co jest warte w dzisiejszych czasach?
Podoba mi się, co Balmain (Estee Lauder) zrobił z tą kolekcją, połączenie odnowionych klasyków (Vent Vert, Ivoire), nowości (Sel d'Ambre) oraz zaskakujących zmian i zamian (Ebene>Carbone). Miejmy nadzieję, że wkrótce znajdą się w sklepie z rabatami EL, ponieważ ceny są trochę za wysokie jak na mój gust. To nie jest konkretnie krytyka tej kolekcji, ale odzwierciedlenie całej branży i tego designer label BS... czy możemy pozwolić sobie na wyższe ceny? Cóż, pobieramy 200-300 funtów za chusteczkę do kieszeni lub czapkę beanie, dlaczego perfumy miałyby być inne? Minęły czasy, kiedy perfumy były stosunkowo (nie różowię całej sytuacji) przystępnym, aspiracyjnym zakupem, wiesz? Nie stać cię na torebkę Chanel czy zegarek Cartier, ale wciąż możesz mieć kawałek luksusu w postaci perfum na poziomie wejściowym. Teraz wydaje się, że to wyścig zbrojeń, kto może pobierać najwyższe ceny, a to tylko napędza rynek klonów, który również podrożał. W każdym razie... Ebene ma piękne, głębokie, sepia-tingowane otwarcie z pikantnymi drzewami i ciemnym, pieprzowym kadzidłem oraz tą osobliwą słodyczą mirry. Osadza się dość szybko, ale w dużej mierze opis z otwarcia utrzymuje się przez cały czas w nowoczesnej, lekko zmodyfikowanej, powietrznej wersji czegoś w stylu Gucci PHI lub Bentleya (ale to jest trochę gładsze i dłużej utrzymujące się). Czuję lekką waniliową okrągłość i napowietrzony efekt ambry w bazie. Nie sądzę, że to całkowicie Carbone de Balmain, które było reklamowane dla mężczyzn w latach 2010-tych, może? Ale jest bliżej tego niż wyobrażam sobie stare Ebene (nigdy go nie wąchałem, ale sądząc po komentarzach ludzi, którzy go znali) i nowe Carbone, które jest NICZYM w porównaniu do tego, co pamiętam. To dobra propozycja, nie jest niczym specjalnym, ale to, co mi się podoba, to równowaga tych kompozycji - nie za intrygujące, ale też nie za płaskie ani pozbawione osobowości w tym samym czasie.
Kremowa soja, jaśmin umami i słodki bursztyn gotowane w pysznym, ciemnym syropie.
Gris Charnel jest jak luksusowy wełniany szal na zimnym wietrze. Jest pikantny, figowy, ale najbardziej widoczną nutą jest baza z drzewa sandałowego. Chociaż pozostaje pikantny, rozwija się w dość laktonowe noszenie. Nie nosiłbym go na początku jesieni, gdy słońce wciąż świeci, ponieważ jeśli jesteś wrażliwy na zapachy, możesz mieć mdłości. Najlepiej sprawdza się w chłodne, naprawdę rześkie dni lub w deszczowe dni. Ma działanie otulające. Uważam, że jest to unisex, nawet jeśli jest nieco kobiecy. Muszę jednak powiedzieć, że teraz znacznie bardziej wolę jego odpowiednik extrait, który uważam za bardziej prowokujący i interesujący
Ma zapach trochę rustykalny i lekko stajenny, ale nie jest trudny do zniesienia. I jest niesamowity. Tak, czasami czujesz powiew przypominający zmoczoną matę, ale w dobrym sensie. Najlepsza rzecz, jaką kiedykolwiek zrobił Kurky.