Zaczyna się od karmelizowanego grejpfruta. Słodkie cytrusy mają ciemny dymny posmak oudu i są po prostu boskie.
Pyszność unosi się podczas spaceru i pięknie przypomina o tym, jak niesamowity jest ten zapach.
Drzewną i słodką różę podkreśla zielona, niemal cytrusowa nuta geranium.
Dym dodaje całości miękkiego, ciemnego koca.
Chciałbym powiedzieć, że jest tu trochę skóry i być może Iso E, co moim zdaniem pasowałoby do poniższej historii zapachu, dodając do niego dodatkowy drzewny i lekko metaliczny akcent.
Ze strony internetowej Rook;
Top: Wióry drzewne, dym drzewny, geranium
Środek: Róża absolutna
Baza: piżmo, cedr, dym
Kiedy byłem młodszy, moi dziadkowie mieszkali w Acresford House w Ashby-de-la-Zouch. Był to duży dom, w którym czasami było tak zimno, że musieliśmy spać pod kocami elektrycznymi. Sypialnie były określane kolorami, fioletowy pokój, brązowy pokój itd. Na dole było zazwyczaj przyjemnie i ciepło dzięki kominkowi.
Za głównym holem znajdował się warsztat mojego dziadka. Był ozdobiony drewnem i narzędziami. W centrum znajdowała się tokarka, na której obracał drewno na krzesła i stoły. Powietrze wypełniał zapach dymu z wiórów drzewnych - zapach, który mam nadzieję, że teraz rozpoznasz po swojej próbce.
Na tyłach domu znajdowało się podwórko. Moja babcia pielęgnowała swoje kwiaty, teraz w wieku 102 lat z chorym biodrem - coś, co chciałaby nadal robić. Zapach róż i pelargonii wypełniał powietrze. Pamiętam też wyraźnie maki rosnące obok bramy. Mam nadzieję, że teraz zbierzesz różaną pelargonię w sercu swojej próbki.
Te zapachy są tak utrwalone w mojej pamięci, że za każdym razem, gdy spryskam się Acresford Eau de Parfum, przeniosę się do tamtych czasów
Niesamowita słodka śliwka z lekko ostrą wanilią, mimo że nie jest to oficjalna nuta. Jest to idealna ilość słodyczy, która staje się bardziej drzewna, gdy wysycha. Prawdopodobnie najlepsze wydanie 2024 dla projektantów. Niesamowity na zimę i jesień
Uwielbiam to
Jest to przyjemna pikantna wanilia z bursztynem. Nie wąchałem Grand Soir, więc nie mogę porównać. Otrzymałem kilka komplementów podczas noszenia Barakkat Ambre Eve.
Zbyt mocny i silny. NIE zakładaj go do biura. Właściwie to w ogóle go nie noś.
Bardzo sympatyczny charakter, bez ściemy dla innych
To świeży, aromatyczny zapach z nutą przypraw, który oddaje esencję świeżości. Otwiera się ziołowym uderzeniem lawendy, natychmiast przywołując czysty i klasyczny klimat barbershopu. W miarę rozwoju zapachu, czarny pieprz i gałka muszkatołowa dodają ciepłego, pikantnego akcentu, zapobiegając zbytniej liniowości i świeżości. W fazie wytrawnej zapach jest subtelny i gładki, z nutami drzewnymi i piżmowymi, dzięki czemu wydaje się naturalny i ugruntowany, a nie syntetyczny lub przytłaczający. Jest to jeden z najlepszych dostępnych zapachów świeżej lawendy. Jest bardzo uniwersalny i świetnie pachnie. Nie jest to szalony zapach, ale jego wydajność jest dobra jak na świeżaka. To jeden z moich ulubionych zapachów na wiosnę i lato.
Blazing Mr. Sam to luksusowy zapach od Penhaligon's. To ciepły, korzenny i lekko dymny zapach, który emanuje pewnością siebie. Otwarcie uderza odważną mieszanką kardamonu i cynamonu, nadając mu natychmiastowego pikantnego kopa. Gdy się uspokoi, pojawia się czarny pieprz i szafran, dodając bogatej głębi. W fazie wytrawnej drzewo cedrowe, wanilia i tytoń tworzą ciepły, lekko słodki, ale męski finisz z nutą zmysłowego dymu. Słyszałem o butelkach o słabej wydajności, ale moja butelka wytrzymuje dobre 5 godzin!
Gentle Fluidity Silver zdecydowanie pasuje do kategorii nazwy - jest zarówno delikatny, jak i z pewnością kojarzy się ze srebrem; czysty, rześki, metaliczny i prosty. To przyjemnie świeży zapach, z tą rozpoznawalną syntetyczną czystością, którą Kurkdjian tak często lubi stosować. Jagody jałowca są tutaj centralnym punktem - są słodkie i soczyste, a ich wytrawne i aromatyczne aspekty są podkreślone przez mgliste drewno i nutę przypraw. Jednak metaliczne piżmo i cytrusy nieco ożywiają całość, dając poczucie orzeźwiającego ginu z tonikiem. To dobry zapach, który z przyjemnością noszę na skórze - jest orzeźwiający, prosty i satysfakcjonujący. Z pewnością z przyjemnością zużyję pozostałą próbkę w cieplejsze dni, ale po prostu nie mogę uzasadnić ceny za tak prosty profil zapachowy.
Baccarat Rouge stał się jednym z najsłynniejszych zapachów wszech czasów, ale trudno mi zdecydować, czy rozumiem dlaczego. Z pewnością odzwierciedla to, co napędzało rynek w 2010 roku - czyste, nieszkodliwe zapachy, które są przede wszystkim minimalistyczne i unisex. Dla rynku masowego jest to w zasadzie licencja na drukowanie pieniędzy, ale dla entuzjastów wydaje się to nudne i pozbawione inspiracji. Słodki, miodowy szafran i mydlany biały jaśmin zajmują centralne miejsce wśród mikstury klinicznie zdezynfekowanych drzew bursztynowych, ambry i białego piżma. Zapach jest bardzo czysty, prawie zbyt czysty - jak szpital. Ale ma słodką słodycz, która przynajmniej nadaje mu trochę treści, jednak nadal pozostawia mnie pragnącego więcej. Rozumiem, dlaczego jest popularny, ale nie czuję tego dla siebie. Nie jest to zły zapach, ale w dzisiejszych czasach niezliczone klony tego zapachu oferują znacznie lepszy stosunek jakości do ceny. Oczywiście przyciąga wiele pozytywnej uwagi, jeśli tylko tego chcesz, ale jest mało prawdopodobne, że zostaniesz zapamiętany z powodu takiego zapachu.
Zawsze byłem wielkim fanem Ganymede, uwielbiam go, jest w nim coś tak niezaprzeczalnie uzależniającego. W przypadku Ganymede Extrait miałem nadzieję na podobną sytuację jak w przypadku B683 Extrait - ulepszenie wykraczające poza wyobraźnię. Zamiast tego zostałem z tym, co w zasadzie jest po prostu tym samym starym Ganymede z lekko pikantnym akcentem. Nie zrozumcie mnie źle, to nie czyni go złym zapachem - jak już wspomniałem, uwielbiam Ganymede, więc fakt, że zachowuje dokładnie ten sam podstawowy profil zapachowy, oznacza, że pachnie absolutnie niesamowicie. Jedyną różnicą dla mojego nosa jest bardzo subtelny, ciepły, korzenny, kadzidlany akcent, który jest uroczy, ale nie aż tak imponujący - ponieważ B683 Extrait przyjął prawie całkowicie nowy profil zapachowy. Ogólnie rzecz biorąc, uważam, że jest to fantastyczny zapach, dlatego oceniłem go jako miłość, ponieważ naprawdę uwielbiam nosić moją próbkę. Ale za różnicę w cenie? Równie dobrze można zaoszczędzić sporo pieniędzy i po prostu kupić oryginalny Ganymede.
Ambre Sultan to naprawdę fantastyczny bursztyn referencyjny dla tych, którzy chcą lepiej zapoznać się z tą rodziną zapachów, ale to o wiele więcej. Jest to bez wątpienia jeden z najlepszych ambrowych zapachów na rynku, co jest naprawdę imponujące, biorąc pod uwagę, jak tanio można go znaleźć w Internecie. Bursztyn podąża w bardziej aromatycznym kierunku, niż można by się spodziewać. Sam akord bursztynu jest bardzo bogaty - mnóstwo suchych, gęstych żywic i pudrowego drewna spoczywających na szepcie słodkiej, kremowej wanilii. Zanim jednak zrobi się zbyt ciepło, do gry wkracza gęsta aromatyczna ziołowość, która jest absolutnie wysublimowana; pachnie jak liść laurowy, który jest zarówno suchy, jak i zielony, liściasty i łodygowy, co w jakiś sposób doskonale uzupełnia antagonistyczne nuty. Uwielbiam ten zapach, to z pewnością jeden z najlepszych zapachów Serge'a Lutensa, a za tę cenę szaleństwem byłoby go nie mieć. Z przyjemnością będę nosił tę próbkę i mam nadzieję, że wkrótce kupię pełny flakon. Niesamowita perfumeria.
To, co mówię, to że gdybym musiał wybrać jeden zapach na resztę życia, to byłby mój wybór. 10/10
Ta gwiazda błyszczy, delikatny gourmand, nie przytłaczający, ale też nie słaby. Pachnie znacznie drożej niż w rzeczywistości
Żaden zestaw do tego domu nie był całkiem dobry. Trwałość nie była zbyt długa, ale w większości miał dobry aromat i pachniał całkiem nieźle.
Po raz pierwszy dowiedziałem się o Hanae Mori z bloga, który był moją obsesją, na początku lat 2000. Ta osoba nie była entuzjastką perfum ani fashionistką, ani nawet popularną blogerką, o ile mogłem to stwierdzić... wydawała się być łagodnym, cichym dziwakiem, tak jak ja. Miała gotycki bob Betty Page, zajmowała się technologią i sporadycznie aktualizowała informacje o swoim małym mieszkaniu w Seattle. Myślałem, że jest najfajniejsza. Kiedy kilka lat później zacząłem naprawdę zagłębiać się w zapachy, przypomniałem sobie, że wspomniała o tym mimochodem, więc poszukałem próbki. Byłem rozczarowany tym, jak zwyczajny się wydawał. Dwadzieścia lat później zupełnie nie zgadzam się z przeszłością! Hanae Mori to idealnie urocza drzewna wanilia i kremowe, mleczne piżmo z nutami zakurzonej suszonej trawy i zwiewnym zielonym posmakiem liści jeżyny. Wielu recenzentów wspomina o owocach, ale ja w ogóle ich nie wyczuwam. Jeśli lubisz słodki komfort i nostalgiczne szepty Vanilla Fields z lat 90. lub gorzką melancholię Miss Havisham Fleur Cachee, powiedziałbym, że ten zapach mieści się pośrodku i mam zaskakującą obsesję na jego punkcie.
Ktoś wspomniał, że powinienem wypróbować M od Mariah Carey, ponieważ pachnie jak kadzidło marshmallow i chociaż uwielbiam marshmallows i kadzidło, nie miałem wielkich nadziei, ponieważ uważam, że większość zapachów celebrytów jest albo nudna, albo okropna. Ale jak mógłbym wątpić w wykonawcę, który śpiewa coś, co można nazwać najwspanialszą i najbardziej bajeczną piosenką świąteczną wszechczasów? Wersja All I Want For Christmas Is You w wykonaniu Mariah jest doskonała i nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Są to zbożowe pianki marshmallows perfumowane bujnymi, kwitnącymi nocą kwiatami, słodzone bogatym bursztynowym cukrem kamiennym, a wszystko to miękkie i kremowe w misce mleka. A następnie pozostawione na ołtarzu, by tliły się leniwie w naczyniu połączonym ze smoczą krwią i granatem. Nie wezwanie. Ale podziękowanie. Ona nie chce wiele na Boże Narodzenie. Ponieważ jest dawcą. I dała nam najlepszą piosenkę o tematyce świątecznej, jaka kiedykolwiek istniała na tym świecie lub jakimkolwiek innym. Niech żyje Mariah, akrobatyka wokalna All Want For Christmas Is You, a w mniejszym stopniu... te perfumy, które są całkiem w porządku
Musiałem przeformułować i przepisać cały mój wewnętrzny dialog na temat Lady Vengeance z Juliette has a Gun. Dziś jest to zupełnie inne stworzenie niż wtedy, gdy próbowałem go po raz pierwszy. Prawie jak Jekyll i Hyde, gdyby dobry doktor był socjopatą, a jego alter ego było w rzeczywistości nieszczęśliwym bohaterem. Pozwólcie, że wyjaśnię. Początkowo był to zapach miękkiego, cedrowego drewna i ambrowego piżma, połączenie, które uwielbiam... ale czegoś mu brakowało. To było jak obserwowanie kogoś z ludzką maską, wykonującego ruchy ludzi, ale za ich martwymi, czarnymi oczami nie było światła, iskry ani duszy. Dziś ten zapach to najbardziej teatralna, przeżuwająca scenerię róża; róża, która wkracza, by uratować dzień z różami wyhaftowanymi na pelerynie, różą między zębami i jakimś hasłem związanym z różą - na wypadek, gdybyś zapomniał, że to róża. Z jednej strony to za mało, a z drugiej to bardzo dużo, a między tymi dwoma, ta dama zapomniała o tym, za co chciała się zemścić.
Mojave Ghost od Byredo to kwiatowy zapach pełen tęsknoty. Trochę mleczny, trochę drzewny, trochę smutny. Z delikatnie mydlanym fiołkowym aspektem, bardziej jak mydło do prania niż mydło do rąk. Coś, czego można użyć do wyczyszczenia zakurzonej edwardiańskiej sukni. W pierwszej chwili przywodzi na myśl dziewczęta w zwiewnych sukienkach z kości słoniowej z filmu Piknik pod Wiszącą Skałą i ich tajemnicze zniknięcia. To sprawia, że myślę o falbanach i koronkach noszonych przez ludzi, którzy jeszcze nie spotkali się ze stratą lub smutkiem. Dziecko, które w jednej chwili nie ma pojęcia o śmierci, a następnie w następnej sekundzie, gdy dowiaduje się o swojej zaginionej siostrze, która nigdy nie wróci, lub o śmiertelnie chorym krewnym lub dziadku, który zmarł we śnie... a potem ze świadomością, że nikt z nas nie będzie tu wiecznie i ostatecznie wszyscy zejdziemy z tej płaszczyzny istnienia... rzeczy są po prostu inne. Być może nie znikniemy w masywnej i niesamowitej formacji geologicznej, być może sprowadzeni przez niewidzialne siły (jak dziewczyny z Hanging Rock), ale to, że nasze życie kiedyś się skończy, jest pewne. Mojave Ghost pachnie jak chwila tuż po tym, jak dotarła do ciebie ta informacja i wiesz, że już nigdy nie będziesz tak szczęśliwy, jak byłeś, zanim się o tym dowiedziałeś.
Poudre de Musc od Parfums de Nicolai to połyskujące, pajęcze aldehydy i miękka, piżmowa róża, a także wspaniała kompozycja drzewa sandałowego i kwiatu pomarańczy, którą skomponowała szczególnie utalentowana kwiaciarnia. Rozświetla pomieszczenie scyntylującą rozmową, jest zarówno żywy, jak i powściągliwy, ludzie zapraszaliby go na imprezy i nikt nigdy nie rzuciłby mu dziwnych spojrzeń, nie nazwałby go "ekstra" ani nie powiedział: "Człowieku, zachowywałeś się dziwnie zeszłej nocy". Teściowe by go pokochały. Nigdy nie zapomniałby o urodzinach swojej teściowej, w rzeczywistości prawdopodobnie dzwoni do niej raz w tygodniu, aby się przywitać. Obiektywnie rzecz biorąc, jest piękny. Jest idealny na papierze. Ale to sprawia, że czuję się okropnie ze sobą, ponieważ te atrybuty są wszystkimi rzeczami, którymi nie jestem.
Fleurs d'Oranger od Serge'a Lutensa ma w sobie wszystko to, co bujny, uroczy i promienny flakonik wody z kwiatów pomarańczy, aż do momentu, gdy dodaję go do zimnego napoju lub słodyczy, myśląc o tym, jak wyśmienicie będzie smakował, a potem zdaję sobie sprawę, że to dosłownie smakuje jak kęs perfum. Fleurs d'Oranger to ekstremalna wersja tej niefortunnej jaskółki, cała syropowata narkotyczna, letnia wilgoć, mięsisto-piżmowe kwiaty, balsamiczny miodowy jaśmin i tuberoza, wzmocnione gorzką, polaryzującą ostrością kminu. Uwielbiam zapach kwiatów pomarańczy i cieszę się tą interpretacją bardziej niż większością. Jest mocny, ciężki i hipnotyzujący, podczas gdy wiele innych ma lżejszą, nieco "czystą" aurę. Jestem prawie pewien, że cudownie przebiegła i charyzmatyczna Lady Sylvia Marsh, nieśmiertelna kapłanka starożytnego boga-węża w trippy horrorze Kena Russella z 1988 roku Lair of the White Worm, nosi dokładnie ten zapach i jak ona idzie o swoich dniach, serdecznie uwodząc i jedząc mężczyzn, wyglądając bajecznie i ciesząc się niesamowicie.
Próbowałem mojej próbki Squid przez trzy lata, mając nadzieję, że znajdę w niej coś innego. Wciąż mnie nie zachwyca. Ale nie jest też straszny. Zazwyczaj jestem pod wrażeniem niezliczonych kreacji Zoologist, a po tym zapachu spodziewałem się czegoś, co dzieli pokrewieństwo z nastrojową, mroczną i tajemniczą naturą tego stworzenia, a przynajmniej z jego obślizgłym i atramentowym postrzeganiem? Ale ogólnie uważam, że jest to dziwnie rześki aromat, jak świeżo posiekane słodkie zielone zioła, w połączeniu z waniliowym aspektem soli bardzo podobnym do Arsenic Tokyo Milk Dark i dodaną subtelną kwiatową skórką różowego pieprzu. Jest dość przyjemny, ale nie jest zbyt interesujący, a już na pewno nie przywołuje kałamarnicowego czarodzieja z ilustracji na etykiecie. Teraz, gdyby ten artystyczny głowonóg przedstawiał, powiedzmy ... administratora wykonawczego, który zmusza cię do podpisania biurowej kartki urodzinowej? Mógłbym odpowiednio złagodzić swoje oczekiwania. To mniej morskie monstrum z głębin, a bardziej Angela z The Office.
Jeden z moich ulubionych Mancerów. Piękny i uniwersalny zapach imo, a parametry użytkowe bardzo dobre.