recenzji
1.9k recenzji
Naprawdę lubię ten zapach i w przeszłości męczyłem się nad jego zakupem, ale ostatecznie zrezygnowałem z niego ze względu na wydajność i stosunkowo wysoką cenę. Absolutnie rozumiem skojarzenie z 4711, ale myślę, że ma kilka subtelnych różnic. Otwarcie jest zielone i tryskające cytryną, limonką i petigrain, tylko nutami ziół, a następnie goździkami, które tworzą idealną wodę kolońską w klasycznym stylu. Zapach pachnie niesamowicie, chciałbym znaleźć coś takiego, ale w połączeniu z niesamowitą wydajnością i byłbym bardzo szczęśliwym człowiekiem.
Jeśli chcesz poznać prawdziwy opis tego zapachu i prawidłową ocenę całej linii OS, przeczytaj poniższą recenzję Deadidol. Całkowicie zgadzam się, że są one naładowane, z wyjątkiem może Chambre Noire? Tyle obietnic w początkowych nutach tylko po to, by doprowadzić do rozczarowania. Rzeczywiście są tu sprytne nuty i na początku był to dla mnie natychmiastowy hit, którego nie spodziewałem się, będąc nieco oszukanym przez kolor soku. Śliwkowe, cierpkie, mocne otwarcie z mnóstwem żywicznego piękna, powiedziałbym, że bardziej benzoin ociepla olibanum, ale nazwijmy to po prostu... żywicami. Zdecydowanie wyczuwam drzewo sandałowe, nutę papirusu, gdy zaczyna się uspokajać, dodatkowo wzmacniając ten ciężki orientalny klimat, ale dodając coś doey prawie pszenicznego. (Zwykle nie przepadam za papirusem, ale użyty oszczędnie w odpowiedniej kompozycji może się podobać. Ombre Indigo prawie się z nim rozstaje, a zapach przechodzi w skórzastą, ziemistą wetywerię. Jest to całkiem niezła mieszanka elementów i jako takie perfumy o unikalnym zapachu zasługują na pochwałę. Wciąż jednak wracam do faktu, że drydown nie dorównuje świetności otwarcia. Nie mogę wypowiedzieć się na temat wydajności, ponieważ jest to dopiero drugie noszenie (i nie pamiętam wydajności za pierwszym razem), ale mogę powiedzieć, że już zanika, a zastosowałem go zaledwie półtorej godziny temu. Obiecujący początek, ale przeznaczony do pójścia drogą innych wydań Olfactive Studios, naprawdę szkoda. Jestem jednak romantykiem i jako taki ten zapach nadal dostaje ode mnie miłość, pomimo oczywistych problemów, Jeśli je odrzucisz i ocenisz zapach, zwłaszcza otwarcie, to te perfumy zasługują na pochwałę.
Dobrze, nienawidzę Eight & Bob i trudno nie pozwolić ich bzdurnym historiom wpłynąć na moją ocenę ich zapachów, może powinienem po prostu się wyluzować? Ale zostawiając to na boku... Egipt to był zapach, na który spojrzałem i od razu pomyślałem, że będzie to przyprawowa, ciepła sprawa i dokładnie to dostajemy na początku. To świetne męskie otwarcie, z nieco lżejszymi nutami, ale potem gałka muszkatołowa, drzewo sandałowe, a może nawet lekki akcent tytoniu w stylu Tom Ford for Men. To szybko znika i zamienia się w bardziej mleczną, lawendową, kardamonową fougère, w stylu oryginalnego Eight & Bob lub czegoś w rodzaju Amouage Reflection. Nie jestem szczególnie entuzjastycznie nastawiony do tej środkowej części doświadczenia i pragnę bardziej przyprawowego początku, ale prawdą jest, że Egipt nigdy tego nie dostarcza. Dry down wraca do czegoś cieplejszego i lekko skórzanego, alkoholowego i przyprawowego drzewa sandałowego przypominającego Chamber Noire lub Bentley Intense, ale to za mało, za późno. Wciąż bardzo słabo czuję go 9 godzin później, więc nie mogę naprawdę powiedzieć, że nie działa, ale na pewno nie jest to bestia. Muszę przyznać, że od razu polubiłem ten zapach, a potem trochę go przeanalizowałem, prawda jest taka, że Egipt w wielu aspektach jest w moim guście i uważam go za dobry zapach na co dzień, ale z pewnością nie dorównuje L'air du desert marocain ani nawet Bentley Intense. Warto jednak go powąchać, ponieważ ma kilka interesujących motywów, które przypadną do gustu osobom, które lubią zapachy, które wymieniłem. Nowe butelki Eight & Bob są klasyczne, ale też stylowe. Sprawdź to, mam jeszcze kilka próbek, które na pewno będę nosił ponownie.
Oszczędzę Ci rantu marki Eight & Bob (zachowam to dla Egiptu) i po prostu trzymam się faktów na temat tego, czym jest Cap d'Antibes. Otwarcie jest bardzo zielone i przyjemne, z autentyczną nutą świeżej wetywerii, traw i odrobiną słodyczy. Ta słodycz jest dostarczana przez główny element, który bardzo szybko staje się oczywisty, a są nim fiołki. Myślę, że jest to dobre połączenie z zielenią, ponieważ dobrze komponuje się ze wspaniałą, soczystą nutą ogórka, która ani razu nie idzie w tak okropny sposób. Jest tu też drzewna nuta brzozy/cedru i może mchu dębowego, ale nie sprawia to, że zapach jest mniej pudrowy czy bezlitośnie fiołkowy. Całkiem mi się podoba, ale za tę cenę nie zawracałbym sobie nim głowy. Aktualizacja: Po dzisiejszym noszeniu jestem pod wrażeniem uwag, które już otrzymałem i chociaż dopiero co go zaaplikowałem, mój ślad zapachowy został skomentowany jakieś 15 minut po tym, jak wyszedłem z pokoju. Dwie rzeczy, na które należy zwrócić uwagę, to moja mama, która to skomentowała, a ona ma bardzo dobry zmysł węchu i naprawdę jest świeżo zaaplikowana, ale wciąż całkiem niezła. Muszę powiedzieć, że podobał mi się za pierwszym razem, ale teraz naprawdę mi się podoba, szkoda, wiem, że zanika, ale nie mogę winić sposobu, w jaki zaczyna się i jeśli jesteś fanem fioletowych zapachów, to wnosi kilka fajnych atrybutów do stołu.
Naprawdę uwielbiam ten zapach. Kupiłem go w ciemno w dyskoncie, ponieważ prawie zawsze mogę ufać, że Dunhill będzie co najmniej zadowalający. Oczywiście po pobieżnym spróbowaniu można by pomyśleć, że jest to dość nijaki i nie do końca pionierski zapach, ale 51.3N to zapach, który trzeba nosić i żyć z nim, aby naprawdę go docenić. Dla przykładu, dopiero po trzech próbach w pełni wyczułem nutę rabarbaru w otwarciu i teraz czuję ją za każdym razem. Drydown jest naprawdę piękny, choć to lekko miodowa, ciepła wanilia i drzewo sandałowe. Jakość jest przyzwoita jak na tańszy zapach od projektanta, butelka jest ciężka i elegancko wygląda, a wydajność nie jest świetna, ale w porządku, gdy jest mocno zaaplikowana. Nie mogę powiedzieć nic bardziej sprawiedliwego niż to, że Dunhill stworzył tutaj świetny orientalny zapach i dumny dodatek do mojej garderoby.
Wow! Absolutnie uwielbiam ten zapach. Niektórzy mogą być wprowadzeni w błąd przez Oud w tytule i chociaż nie jest on całkowicie o oud, to zdecydowanie jest obecny. Nie jest to w najmniejszym stopniu spowodowane tym, że Oud Saphir przypomniał mi Bella Bellissima White Leather, rodzaj słodkiej wanilii/skóry z nutami maliny i egzotycznej guawy. Nie jest to tak nachalne i nie ma nadmiaru wanilii ani niczego innego w tym stylu. Oud Saphir jest niesamowicie luksusowy, ale jednocześnie uspokajający i zrównoważony, a w porównaniu do Tuscan Leather nie ma w sobie gazowego, kokainowego szaleństwa. W rzeczywistości jedyną podobieństwem, które mogę dostrzec, jest nuta maliny i skóry, ale są one tak różne, jak tylko coś zawierającego te dwie nuty może być. Nazwanie tego klonem TL byłoby krzywdzące, ponieważ ostatnio wąchałem wiele klonów lub podobnych zapachów TL i skojarzenie od razu przychodzi na myśl. Myślę, że czuję tu również brzozę, co dodaje skórzanego odczucia, a także lekko mleczną nutę sandałowca/wanilii, nieco podobną do santal carmin. W zasadzie ten zapach jest niesamowity, pachnie jak kilka naprawdę przyzwoitych zapachów, które lubię. Dobra trwałość też... więc znowu najwyższe oceny dla Atelier Cologne.
Nieco wbrew mojemu lepszemu osądowi, przeglądając inne zapachy, pozwoliłem sobie na zaczepienie przez przedstawiciela marki Bond. Była bardzo miła, ale miała oczywistą i dość przytłaczającą stronniczość wobec tej marki. W domu towarowym, mimo że reprezentują daną markę, asystent powinien być po prostu tym, czyli pomagać. Nie miałbym nic przeciwko, ale używała zwykłego, nieco nieszczerego bełkotu. Jednak szybko zorientowała się, że znam linię Bond i dla mnie są one nieco przestarzałe. Rozumiem entuzjazm, ponieważ Bond był kiedyś ekskluzywny dla jednego sklepu w Londynie, a teraz rozszerzyli swoją ofertę, więc wszyscy chętnie promują ich jako 'nową' markę. W każdym razie próbowałem zapachów z innych domów i ewidentnie nie byłem pod wrażeniem 'normalnych' wystarczająco drogich Bondów, więc zostałem skierowany (prawie z ręką na plecach) do jeszcze droższej kolekcji Dubai! Ruby był w porządku, ale tak naprawdę nie był niczym, czego wcześniej nie czułem, ale... Indigo? Indigo zdecydowanie był. Otwarcie jest jak wspaniale egzotyczna, owocowa nuta liczi. Całe doświadczenie to w zasadzie czysty biały piżmo, słodki jaśmin z pięknymi owocowymi nutami, które są trochę brzoskwiniowe, ale wcale nie tanie. Myślę, że to soczystość tego liczi, która utrzymuje się przez godziny. Można wyczuć, że jest tam bliskowschodnia baza oud i bursztyn, jest to bardzo subtelne, ale niezwykle wysokiej jakości i długo się utrzymuje. Chcę powiedzieć, że Indigo jest na początku lekko kobiece, ale w miarę jak się rozwija, nie jest to wcale oczywiste. Bardzo mi się to podoba i muszę powiedzieć, że jeśli chodzi o wprowadzenie czegoś nieco innego na rynek, Indigo spełnia oczekiwania. Niektórzy mogą uznać to za drogie jak na to, czym jest, i muszę się zgodzić, ale w dniu, w którym próbowałem 50 ml za ponad 500 funtów, to było okazją w porównaniu.
Dobrze, więc ustalmy fakty i powtórzmy recenzję poniżej. Nie rozumiem liczby negatywnych recenzji tego perfumu? Pan Burberry nie był czymś, czego się spodziewałem, że będzie dobry, częściowo dlatego, że to Burberry, kiepska marka, z tylko Londynem (dla mężczyzn) będącym w miarę interesującym (ale wciąż wadliwym), a wersja damska wydana w zeszłym roku była okropna, pachniała tanio, była do niczego. Niemniej jednak zawsze daję zapachowi szansę i nigdy żaden nie zasługiwał na to bardziej. Nie czczę też ślepo Francisa Kurkdjiana, ponieważ stworzył wiele zapachów, które mi się nie podobają, ale nie mogę powiedzieć, że ten jest jednym z nich. Jak więc pachnie Pan Burberry? Cóż, niezwykle czysto, liniowo i mydlano, niemal do klinicznego stopnia, co natychmiast może niektórych zniechęcić. Nawet obawiałem się wypróbować go na swojej skórze, ponieważ czułem go na zewnątrz papierowej torebki, w której przyszły moje próbki, i pomyślałem... "O nie... to pachnie tak nieznośnie mydlanie, ogólnie, nudno...", ale po nałożeniu na skórę kompozycja staje się oczywista, wyraźnie skoncentrowana i znacznie lepsza, niż się spodziewałem. Otrzymujesz natychmiastowy wybuch grejpfruta, zaraz po nim następuje mydlany kardamon, cedr i może kilka zielonych nut wetiweru. Głównym składnikiem tego zapachu, który rozświetla tę kompozycję dla mnie, jest nuta gałki muszkatołowej, którą czujesz, gdy się ustabilizuje po minucie lub dwóch. Drydown jest czysty, czysty, czysty przez cały czas, ale nie brakuje mu ciepła. Ten zapach powinien być zły, źle wykonany i podobny do wielu innych potworów opartych na kardamonie w nowoczesnej perfumerii, ale coś w Panu Burberry nosi się z godnością. Przypomina mi to trochę ten klimat Prady (Daniella Roche Andrier) bycia świeżym, czystym i pachnącym bardzo lekko perfumowanym mydłem, bez bycia nudnym czy banalnym. Uważam, że to świetny, minimalistyczny zapach od Burberry, który nie zasługuje na surową krytykę, zwłaszcza w świetle ostatnich premier. Jest tu coś naturalistycznego i starannie przemyślanego, a nie źle skonstruowany zapach wydany dla samego wydania. Pan Burberry nie jest wolny od problemów, początkowo myślałem, że będzie całkiem trwały, ale w upalny, gorący dzień, będąc aktywnym, zauważyłem, że przestałem go wyczuwać po kilku godzinach, co powiedziałbym czyni go przeciętnym, a nie słabym. Podsumowując, Pan Burberry jest dobry i nosiłbym go.
Powiem tylko, że to moja ulubiona butelka Amouage w niesamowitym purpurowym kolorze. Wcale mnie nie dziwi, że Myths dzieli opinie, ponieważ jest bardzo odważny i pikantny, co jest charakterystyczne dla wydania Amouage. Cieszę się, że nie idą na kompromisy, aby dostosować się do szerszej publiczności, którą zdobyli dzięki rosnącej popularności. Czułem, że może Sunshine oznaczał ruch w tym kierunku, ale nie, wciąż potrafią zaserwować kadzidło i przyprawy na najwyższym poziomie. Otwarcie Myths jest mocne i zaskoczyło mnie w ten sam sposób, co Interlude czy Journey, coś o takiej złożoności. Głównym elementem, który myślę, że albo przyciągnie, albo odrzuci, będzie wypalony, dymny aspekt. Interesujące jest, że nuty mówią o 'popiele', ponieważ nie jest dymny, to ultra ultra suchy (wręcz jałowy) i trochę stęchły, długo palony zapach, który również nawiązuje do rodzaju 'starej biblioteki' z nutą bursztynu. Nie mam wątpliwości, że jest tu żywica, ale manifestuje się w bardzo dziwny sposób, to w każdym razie nie jest typowy elemi, a to jest wymienione. Wciąż nie jestem w stu procentach przekonany, oto jak noszenie poszło u mnie... Lubię odwagę otwarcia, ale wciąż nie jestem pewien? Nie jestem pewien, czy mi się to podoba? Nie... wcale mi się to nie podoba. O, poczekaj, w rzeczywistości ujawnia kilka interesujących nut. Nie... znowu to nienawidzę. W fazie drydown Myths staje się coraz lepszy, uczciwie mówiąc, mieszanka skórzanych i słodkich nut irysa/kłącza irysowego ładnie osiada na skórze, a wszelkie ciekawe zapachy przypraw czy popiołu znikają w tle. Mówiąc o tym, orris naprawdę doskonale uzupełnia popielatą suchość, dla porządku, jest po prostu trochę przytłaczający na początku. Prawda jest taka, że jeśli muszę czekać, aż zapach prawie zniknie, aby go docenić, to po prostu nie sądzę, że jest dla mnie. Bardzo intrygująca kreacja i na pewno spróbuję jej ponownie, ponieważ wciąż nie jestem pewien, co o niej myśleć. Możesz być pewny, że to bardziej zapach dla entuzjastów niż dla przypadkowych fanów i dobrze, że Amouage nie idzie na kompromisy w kwestii integralności, ponieważ podejrzewam, że Myths będzie kolejnym 'Fate' Man... niełatwo dostępnym.
Więc oto sprawa... Ultime to zwykły śmieć, naprawdę. Tak, pewnie, że nie pachnie okropnie, po prostu jest nudny i musi być jednym z moich najmniej ulubionych zapachów L'Homme, a to coś znaczy. Ale na dodatek nie ma nawet dobrego działania, przynajmniej można by pomyśleć, że może chemiczna ostrość aromatu jakoś się utrzyma w irytujący nowoczesny sposób, ale nawet tego nie ma. Tak, jest cytrusowe otwarcie połączone z nutą świeżego imbiru, a potem mydlany kardamon, ale w kompozycji nie ma nic artystycznego ani naturalistycznego, nie ma w tym miłości. Mógłbym wskazać na niedawno wydany Mr Burberry jako przeciwieństwo tego, ale z tymi samymi elementami, kluczowa różnica polega na tym, że zadbano o kompozycję. Ultime to doskonały przykład zapachu stworzonego przez komitet, a jeśli zamierzasz wydać kolejny flankier, czemu nie sprawić, by się wyróżniał. Interesujące było to, że doradca YSL wcale nie próbował tego promować, od razu stwierdzając, że jego ulubionym zapachem z tej linii jest oryginał... cóż, zgadzam się z tobą, kochanie.