recenzji
1.9k recenzji
Naprawdę mam nadzieję, że to nie zawiedzie, ponieważ ma wszystko, co potrzebne, dziedzictwo oryginalnego XS nie powinno być zrujnowane przez jakąś podejrzaną reformulację/nową interpretację. Muszę przyznać, że podoba mi się masywny design nowej butelki. Pamiętam, że myślałem, że to szkoda, że nie lubię pure XS, bo naprawdę chciałbym mieć tę butelkę w mojej szafie. Miałem kilka butelek w latach 90-tych/2000-tych, a nawet mój tata był fanem oryginału, im więcej myślę o XS, tym bardziej kuszące staje się dla mnie zdobycie butelki teraz, niezależnie od tego, czy to ta, czy starsza butelka.
Jest to zapach, którego nie znałem za pierwszym razem i co za zbrodnia, ponieważ jest to absolutny triumf. Naprawdę ten zapach jest wspaniały, męski, nawet trochę butch, ale nie jest potęgą w nieprzyjemnym sensie. Otwarcie jest grube, zaokrąglone i mocno przyprawione kolendrą i pieprzem z natychmiastowym mchowym, ziołowym, drzewnym odczuciem. Wyczuwam też dużą nutę piżma, mocną, ale dość szybko zanikającą. Wspomniana przeze mnie bryłowatość szybko staje się widoczna dzięki kremowemu, korzennemu drzewu sandałowemu i głównej paczuli, która nie uderza prosto w twarz, ale stopniowo narasta w tle. Zaczyna się jak niemal gourmand, coś w rodzaju kakao, stopniowo stając się bardziej ziemistym, ale nigdy nie przekraczając granicy. Nie przesadzę, ale Balenciaga pour Homme może być jednym z najlepszych zapachów paczuli dla mężczyzn, jakie kiedykolwiek próbowałem. Powiedzieć, że to tylko zapach paczuli, to wyrządzić mu trochę krzywdy, ponieważ jest to świetna mieszanka nut i jestem pewien, że spodobałby się nawet fanom paczuli. Szkoda, że ten zapach nie jest już produkowany, bo jest świetny.
Przyzwoity zapach, ale coś po prostu nie zadziałało dla mnie w połowie noszenia. Myślę, że to dlatego, że Prive nie do końca wie, czym chce być? Z jednej strony otwarcie jest świetne i naprawdę skłania mnie do myślenia, że to elegancka, niszowa sprawa, jednak gdy trochę się ustabilizuje, znajduje się na granicy jednego z tych mętnych, zagubionych kompozycji, które tak szybko krytykuję. Jest w miejscu pomiędzy seksownym zapachem na noc, jak l’nuit, z jego kardamonową gładkością, a otwarciem, które krzyczy, że jestem z wyższej półki. Potem Tonka i wanilia w bazie zaczynają to nieco zamulać. Ma też cały czas nutę 212 Men, co przywraca go do designerskiego, męskiego sportowego królestwa. Spójrz... fakt, że mam tyle bezsensownych przemyśleń na jego temat, mówi, że to interesujący zapach i rzeczywiście, gdy się ustabilizował, zacząłem bardzo cieszyć się z drydownu, z nutami żywicznej słodyczy. Jest miły.
Próbowałem go znaleźć przez wieki z niewielkim powodzeniem, aż niedawno znalazłem próbkę i nie zawiodłem się. Leather blend to bogata mieszanka mocnych, bliskowschodnich wibracji, których najbardziej widoczną nutą jest oud, ciężka słodka i gładka wanilia / bursztyn oraz otwarcie mrowiącego nos szafranu z nisko leżącą nutą róży w tle. Ta kombinacja absolutnie kojarzy mi się z nutą skórzaną i jest bardzo przyjemna, ale równie dobrze mogłaby mieć w tytule oud i nie mrugnęłabym okiem. Bardzo mi się podoba, ale nie mogę powiedzieć, że jest oryginalny, wąchałem sporo podobnych, ale muszę powiedzieć, że nie obchodzi mnie to i uwielbiam to. Jeśli jest tańszy niż wiele podobnych zapachów, z pewnością tak nie pachnie, nadając skórzanej mieszance zasłużone poczucie wysokiej jakości.
Mam dziś na sobie próbkę tego zapachu i muszę przyznać, że pod względem zapachu bardzo mi się podoba. Jednak wszystko inne jest złe, od tandetnej próbki w jednym z tych irytujących sprayów na karty po słabą wydajność i brak ciała w zapachu w ogóle. Mam na myśli to, że otwiera się dobrze i pachnie naprawdę ładnie wysokiej jakości składnikami i przyjemnym w noszeniu, dobrze zbalansowanym, świeżym, aromatycznym zapachem, ale wszystko wymaga podkręcenia do 11 i może skorzystałoby z odrobiny mchu dębowego lub czegoś podobnego. Jest łagodny. To jest problem i może powinienem tego oczekiwać od zapachu o nazwie eau fraiche, ale to naprawdę nie wystarczy. Dostaję cytrusy, imbir, różowy pieprz, neroli, lawendę, wszystkie bardzo przyjemne, osiadające na bazie wetiweru, a następnie, gdy po kilku godzinach jest prawie martwa skóra, maleńka nuta drzewa sandałowego. Widziałem, że teraz idzie dość tanio, ale wierzę, że kiedyś był drogi i ledwo wart tego, co jest teraz. Nie chcę go nienawidzić, ponieważ kilka razy wspominałem, że to ładny zapach, ale w tym przypadku liczy się wydajność, a odrobina długowieczności podniosłaby ten zapach bez końca.
Zacznę od moich początkowych myśli na temat tego perfumu i było to... och... to kolejny perfum w stylu Aventusa od nosa, który wiem, że nie skacze na modną falę, niezależnie od tego, co o nim myślisz. Nie można jednak zaprzeczyć, że to jeden z bardziej mainstreamowych, męskich zapachów Roja Dove'a. To nie jest zła rzecz, ponieważ ten zapach nie może nie mieć szerokiego apelu. Zacząłem od porównania do Creed Aventus, ale proszę, nie daj się zwieść temu początkowemu wrażeniu, ponieważ w sprawiedliwości Elysium ma swój własny charakter i masy ukrytej głębi, coś, co, moim zdaniem, krytycy tej marki i perfumiarza szybko odrzucają w wielu kreacjach Roja. To rodzaj świeżego i podnoszącego na duchu otwarcia z dodatkowym gorzkim, ostrym wymiarem grejpfruta i jałowca, a potem więcej czarnej porzeczki, która pojawia się, gdy zapach się rozwija. Ciało zapachu to kadzidło, a mam na myśli to w szerszym sensie, ponieważ trudno dokładnie wykryć, co tam jest? Może lżejsze składniki, takie jak elemi i olibanum, ale wiem też, że Dove lubi używać labdanum. Baza to cedr i wetiwer, co nadaje odrobinę dymnej ziemistości bazie, co może przywoływać ten brzozowy akord Aventusa. To kompozycja, która brzmi prosto, ale gdy poczujesz ten perfum, powiedziałbym, że jest bardziej bezwysiłkowa, w sposób, w jaki akordy są przepuszczalne, przenikając się nawzajem. Porównania z Bleu de Chanel są uzasadnione, gdy spojrzysz na rozkład nut i Creed, jak ciągle wspominam, więc naprawdę jest w dobrym towarzystwie. Problem pojawia się z wydajnością, którą zresztą uznałem za całkiem dobrą, ale zakładam, że Elysium jest bardzo drogie, więc cokolwiek innego niż masywne, nie zadowoli większości konsumentów. Bardzo mi się podobał i im dłużej trwał, tym mniej chciałem robić redukcyjne porównania, ponieważ ten zapach broni się sam. Nie zamierzam go kupować, ale myślę, że to bardzo świeży, wysokiej klasy, cytrusowy zapach z mnóstwem do zaoferowania i naprawdę trudno go nie polubić.
Wypróbowałem go dzisiaj na "targach vintage" AKA: stare, sfatygowane, zarażone kulkami na mole gówno, wyprzedaż śmieci... i imponujące jest to, jak wiele z charakteru zapachów zostało zachowanych. Butelka była stara, powiedziałbym, że co najmniej z lat 70-tych, może 60-tych? Górne nuty ylang ylang i jaśminu, wciąż nienaruszone i pakujące cios, ale na szczęście szybko zanikają w perfumy z obfitą dawką mchu dębowego i wetiweru, dzięki czemu jest to bardziej pikantny drzewny romans. Nie powiedziałbym, że jest męski, ale z łatwością nadaje się do noszenia przez mężczyznę. Drydown był jeszcze bardziej stęchły, ale nie był to mocny zapach i tak naprawdę nie robił aż takiego wrażenia, potrzebując czegoś podnoszącego na duchu. Ciekawie jest wypróbować coś takiego, ale nie skusiłem się na zakup.
Wow! Posiadam ten zapach od kilku lat i nigdy nie opublikowałem recenzji. Myślę, że to doskonałe odzwierciedlenie tego, jak niedoceniany jest ten zapach, nawet w mikrokosmosie, jakim jest moja szafa. Noszę go dzisiaj i naprawdę cieszę się tym doświadczeniem. Dla mnie to fantastyczny, słodki i podnoszący na duchu akord fiołka, który jest bardzo podobny do Zegna Uomo, innego zapachu, który posiadam, ale ten jest znacznie bardziej musujący i świeży. Ta linia Homme ma swój spory udział w sukcesach, ale jak wiele innych ma również wiele porażek. Oryginał jest świetny, bez względu na to, jak na niego patrzysz. L'nuit de la Homme to fantastyczny zapach, który jest słusznie chwalony przez miłośników zapachów. Reszta flankerów jest albo bezsensowna, albo po prostu zła. Mrożony Nuit był w porządku, a perfumy, choć całkowicie zbędne, przynajmniej ładnie pachniały. Jednak Parfum intense i L'intense oraz kilka innych były okropne. Ten sam miał nawet starszego brata, którego pamiętam, że lubiłem, ale ten tonik koloński był bardzo podobny i znacznie tańszy. Trwałość jest dobra i dziś pachnie na mnie niesamowicie.
To jest najmniej interesujący zapach z linii Luna Rossa, co mogę stwierdzić po jednym użyciu. Jednak jestem tak wielkim miłośnikiem subtelności pracy Andriera, że jestem gotów dać temu zapachowi więcej szans w przyszłości, więc ta recenzja może być zaktualizowana w pewnym momencie. Byłem dość zrozpaczony, gdy dowiedziałem się, że Luna Rossa Extreme została wycofana, po prostu nie zdawałem sobie z tego sprawy. Ten zapach jest mniej więcej pomiędzy oryginałem a Extreme, ale nie jest tak wyrazisty jak żaden z nich. Fasola tonka jest dobrze wyważona w porównaniu do innych zapachów zawierających ten składnik i wydaje się być mlecznym piżmem. Jest tu lawenda, nie jest wymieniona, ale myślę, że tam jest. Angelika może dodawać trochę słodyczy, a co do paczuli? Może, ale nie wydaje się, żeby to był zapach mocno paczulowy.
Jedna rzecz jest pewna w przypadku tego nowego flankera One Million: dostarcza jedną z nut wymienionych w obfitości, szczególnie na początku, i szczerze mówiąc, potwierdza moje zmysły, jeśli kiedykolwiek miałem wątpliwości co do mojej kalibracji węchu (co zdarza się od czasu do czasu), zostały one rozwiane. Tą nutą jest orzech laskowy, jest bardzo wyraźna, orzechowa i całkiem urocza, dziwnie połączona z świeżym i owocowym wybuchem. Następnie staje się przypominająca Ferragamo Uomo, który był zaskakująco dobrym gourmandem w ostatnich latach. Jednak tutaj zaczyna wkraczać w banalność i bolesną ogólność. Gdzie Uomo miał lekkość dotyku, mieszankę nut, która mogła być zbyt mocna lub mdła, nadawała im trochę lekkości i świeżości. One Million Lucky wcale nie jest taki, po obietnicy otwarcia staje się chaotyczną, zdezorientowaną i syntetyczną bombą 'ciemnych', ale powiedziałbym po prostu mętnych, miodowych, gourmandowych nut i nowoczesnych sztuczek. Jeszcze raz, nie mogę powiedzieć, że go nienawidzę, jest użyteczny, noszalny, ma lepszą trwałość niż Uomo, a ta orzechowa nuta na początku naprawdę jest czymś, co warto zauważyć, więc nie jest bez zasług. Lucky również mnie nie przyciąga, nie ma uroku Ferragamo Uomo, ale jeśli chcesz niezdarniejszej i lepiej działającej wersji, to nie jest zbyt różne.