recenzji
1.9k recenzji
Tak, tak Nima80... to wszystko bardzo miłe, ale czy to jest w trybie „bestii” i czy dostajesz komplementy? Mówiąc poważnie, podobał mi się wiersz i nie mogę się doczekać, aby zgłębić tę relację i z niecierpliwością czekam na moje próbki, gdy przyjdą, a ja zaktualizuję recenzję.
Ojej, ojej, ojej!!! Zrobiłem ten żartobliwy komentarz poniżej, wyraźnie satyryzując filisterstwo, ale może nie powinienem był być tak lekkomyślny w odniesieniu do Ithaki, ponieważ to magia. (Jak się spodziewałem) Teraz to wciąż nie będzie „prawdziwa” recenzja, ponieważ miałem tylko jedno małe spryskanie, ale wow, byłem pod wrażeniem. Natychmiast zostałem przeniesiony w poetycką narrację za dziełami Mendittorosa, ta nie wymagała żadnego myślenia o kompozycji czy czegokolwiek innego, zapach jest boski. Otwarcie kadzidła jest wyraźnie napędzane przez słodsze, bardziej luksusowe żywice styrax i bardzo dużo labdanum na początek. Potem słodycz wanilii, która może pochodzić z ciepła benzoesu, wszystko to jest znajome, ale złożone w niemal doskonały sposób, labdanum ustępuje, a niektóre z mniej ostrych składników tworzą łagodny dry down. Mówienie, że ten zapach jest doskonały na tym wczesnym etapie, byłoby głupotą, ale jest naprawdę, naprawdę miły i może być doskonałą wymówką, aby zdobyć jeden z tych wspaniałych perfum. Każdy, kto kocha duże, ciepłe, żywiczne, słodkie orientalne zapachy, pokocha to. Ja to uwielbiam.
Nutki wyglądają interesująco. Wyjście TF wydaje się w tej chwili nieustanne i nie wszystko było dobre, więc jestem zaintrygowany tym zapachem.
Podoba mi się. Jednak nie ma w nim nic inspirującego i jest tak dynamiczny jak niektóre plany budowy pras do spodni. Lawenda ma tę samą piękną jakość w otwarciu co Lavender Palm, zapach, który zdaję sobie sprawę, że nie jest wersją 'Extreme', ale jest najbliższym wydaniem starego Toma, więc... w zasadzie tak jest. Nie lubię Lavender Palm, ale mam dla niego większy szacunek niż dla tego. LP miał woskowe, kwiatowe serce, strasznie laktonowe, wręcz tłuste, a z solnym akordem wodorostów, co nadawało lawendzie mnóstwo dynamiki. To jest rodzaj słodkiej mgły kumaryny i wanilii, i ma drobną migdałową jakość, która nawiązuje do Soleil blanc i Fuckin' Fab! W zasadzie stworzył kolejnego fougere (aby dołączyć do ich masy, którą właśnie wydali), ale bez niektórych elementów, które nadają fougere interes, akordów drzewnych, zieloności i mchu dębowego lub paczuli, cokolwiek? Nie zamierzam być zbyt surowy wobec Lavender Extreme, ponieważ pachnie pięknie, a kremowa baza jest większa i słodsza niż coś takiego jak Caron Homme, który ma tę samą kombinację, tylko z bardziej stonowaną wanilią. Niektórzy ludzie kwestionowali poziom jakości ostatnich wydania TF i jestem pewien, że etykieta 'Extreme' odstrasza niektórych. Jednak 'Extremes' zaczęły się dla mnie dobrze, Oud Wood jest znacznie lepszy od oryginalnego Oud Wood w mojej skromnej opinii, ale ten nie ma w sobie nic ekstremalnego. Mimo że nie lubiłem Lavender Palm, szanowałem go, a ekstremalna wersja, która byłaby naprawdę jeszcze bardziej hardcore, mogłaby być mile widziana przez fanów oryginału. Zamiast tego dostajemy to, lekko brakujące wysiłku. Podoba mi się jednak błyszcząca butelka, więc jest to coś.
Nigdy nie mogę ustalić, który wolę z tego i Parfum d'Hermes, ponieważ są dość podobne. Wczoraj ponownie zapoznałem się z rouge Hermes i muszę powiedzieć, że podoba mi się jego tematyka. Pudrowa róża, miękkie piżmo z talkiem i egzotyczna, miękka owocowa brzoskwinia / morela z Ylang i gładkość drzewa sandałowego i irysa / irysa w bazie. Jest też nuta goździków, która wraz z pudrowymi kwiatami tworzy subtelny efekt goździka dla mojego nosa. Po wyschnięciu jest dość kobiecy i chociaż nie zwracam na to zbytniej uwagi, a jedynie zwracam na to uwagę, ponieważ istnieje kilka zapachów Hermesa, które chciałbym wyprzedzić, które są nieco bardziej męskie. Takie jest moje zdanie!
Cóż, nie jest zaskakujące, że jest tak wiele negatywnych recenzji, byłem trochę zszokowany tym oraz tym niebieskim (zapomniałem nazwy) i tym, jak bardzo są one schematyczne, męskie, designerskie, drzewno-wodne, syntetyczne. Nie mam na myśli tylko materiałów, ponieważ podejrzewam, że cedr i paczula itd. w niektórych pozostałych zapachach z tej linii są syntetyczne, nie wspominając o 'zielonych' nutach. Jednak mają w sobie pewien ogródowy klimat, ciekawe, że Nagel stoi na czołe obu tych zapachów, prawda? Nie czuję się obrażony ani nic z tych rzeczy, życie toczy się dalej, po prostu uważam, że to jest lekko nieinspirujące, kwiatowe, drzewno-wodne, które otwiera się jak driftwood, a lata 90. woda nie przechodzi w coś innego, ale ostatnie resztki na skórze pachną jak słona, jaśminowa/hedionowa przybliżenie i jakieś drzewne syntetyczne bzdury. Niektórzy uważają, że to nie reprezentuje dziedzictwa marki zbyt dobrze, i mogą mieć rację.
Ok, to jest nic innego jak fantastyczne! Jestem prawie pewien, że ten zapach nie istniał w starych butelkach, bo na pewno bym go spróbował. W każdym razie teraz już go mam, a otwarcie jest niesamowicie bogate, akord czekoladowy, który wydaje się zaokrąglony i głębszy niż chmurka kakao. Jest ciepły, trochę piżmowy, słodki i kremowy, ale nie za bardzo, a jego goryczka pochodzi od najdelikatniejszej ciemnej czekolady. Wyraźnie wyczuwam też nutę kawy, w rzeczywistości powiedziałbym, że poczucie likieru kawowego jest obecne od samego początku. Może być tu też tonka? Nie mam wątpliwości, że paczuli dodaje zarówno efektu czekolady, jak i naturalnej, gładkiej ziemistości, z pieprznym, dymnym akordem, który można opisać tylko jako akord kadzidła. A baza jest drewniana jak nic innego, a ten 'Oud noir', który jest wspomniany na małej karteczce, którą również spryskałem i włożyłem do kieszeni, odpowiada za ten bogaty, skórzany, przyprawowy zapach drewna. Nie znam pochodzenia 'oud' i szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie to, Sleek Suede to prawdziwy hit. Najlepszą częścią tego zapachu jest to, że nie jest gourmand w sensie naśladowania jedzenia lub bycia 'zapachem' dla samego zapachu. Sleek Suede czuje się jak perfumy, a nie jak próba stworzenia 'jedzeniowego' zapachu w linii. Kocham perfumiarzy Indy, nie zrozumcie mnie źle, i często mam do nich uprzedzenia ze względu na ich kreatywność i brak poszanowania dla tzw. 'reguł'. Jednak niektóre perfumy mają ten rodzaj uczucia, 'szkoliłem się w Grasse', coś w rodzaju nietykalności, jus ne sais quoi. Tego rodzaju subtelność, która sprawia, że zachwycasz się nią. Sleek Suede to jeden z tych zapachów, niestety jest dość drogi, inaczej chciałbym mieć butelkę i również bym ją priorytetował. Nie szukałem gourmand, ale ten zapach znalazł mnie w środku lata, uwielbiam go!
Cóż, zabawne jest to, że znów podążam za Christi, a w rzeczywistości jej recenzja była jedną z nielicznych, które naprawdę pozwoliłem sobie przeczytać przed wypróbowaniem tych perfum. Uważałem, że jest informacyjna i zabawna, ale jednocześnie jakoś "wolna od spoilerów", co jest świetną cechą. Muszę powiedzieć, że całkowicie zgadzam się z konsensusem, że Miracle of Roses to zdumiewająco unikalna interpretacja perfum "na bazie róży" (lub przynajmniej ma to w tytule) i nie przesadzając, przywraca wiarę w kreatywność perfumiarzy Indy, chociaż nie była ona w niebezpieczeństwie. Co mam na myśli... ten zapach jest bardziej poruszający, ponieważ róża to tak trudny materiał, na którym można odcisnąć swój własny ślad. Myślę, że Miguel Matos to osiągnął. Naprawdę nie potrafię wyodrębnić Ta'if, marokańskiej czy damasceńskiej róży, nie jest to coś, co można łatwo zrozumieć, po prostu usiądź i ciesz się. W rzeczywistości nuty głowy w tym zapachu nadają mu ciepłe, orientalne odczucie z gourmandowym akcentem, do którego przejdziemy za chwilę. Róża naprawdę jest schowana między mlecznym, korzennym zapachem gałki muszkatołowej i cynamonu a rodzajem akordu przypominającego kadzidło, może olibanum? ale to nawet nie oddaje kulinarnych skojarzeń, bardziej poczucie seksownego ciepła. Jest nuta chlebowa i mówię tu o chlebowej, nie brioche czy słodkich wypiekach, mówię bardziej o smaku wytrawnym i pszennym, ale nigdy nie w takim stopniu jak Jeux de Peau Serge'a Lutensa, zapach, który zawsze chciałem polubić, ale po prostu nigdy nie mogłem nosić, ponieważ szczerze mówiąc... jest okropny. Kolejną rzeczą jest to, że ten zapach nie wydaje mi się zbyt luksusowy ani królewski, ani nawet perfumowany, ma bardziej stonowane odczucie. (w naprawdę dobry sposób) To jest fantastyczne i prawdopodobnie mój wybór z całej gamy. Nie nosiłem go jeszcze porządnie, ale podejrzewam, że będzie to satysfakcjonujące doświadczenie, a Miguel powinien być dumny i naprawdę być chwalony za wspaniałe dzieło w Miracle of Roses. Myślę, że chcę butelkę?
Sooooo... Wiedziałem o Miguelu, ponieważ między nami zdobiłem więcej stron Fragrantica niż reklama Luckyscent!! Ale nigdy naprawdę nie przypisałem twarzy ani charakteru do artykułów, które tutaj czytałem, aż do momentu, gdy zobaczyłem więcej Miguela na Instagramie. To zbiegło się z wydaniem jego skromnej selekcji zapachów, więc widząc trochę zza kulis, jak siedzi przy swoim organie perfumeryjnym itd... bardzo czekałem na to, co może wymyślić. Germaine to pierwszy zapach, który wypróbowałem i mając na uwadze, że tylko raz nałożyłem go na skórę, a potem spryskałem trochę na ramię po raz drugi i nie lubię publikować recenzji, dopóki nie mogę 'nosić' czegoś porządnie. Mówiąc to wszystko, myślę, że konkluzja dotycząca Germaine jest taka, że naprawdę mi się podoba... ale z zastrzeżeniami, oczywiście. Otwarcie, przynajmniej dla mnie, to bardzo pieprzny, dymny, suchy wetiwer, który mimo że jest nutą bazową, w moim doświadczeniu może dziwnie manifestować się w otwarciu w ten sposób. Myślę, że daje to niezwykłe wrażenie, ale nie całkowicie mylące, ponieważ ten zapach jest bardzo drzewny i osadzony w suchej, ziemistej nuty. Mówiąc to, następna faza pojawia się w ciągu kilku sekund i to niesamowita, rozwijająca się nuta/akord fiołka, który jest niemal wizualny w swoim rozwoju, mam na myśli, że można go dosłownie 'zobaczyć' nadchodzącego. Jest trochę pudrowy, fioletowy, jak pieczarka, która wydobywa się z ziemistego podszycia, które teraz jest nawet zabarwione na rodzaj skórzastego aspektu. To otwiera się w chmurze pudrowego i słodkiego fiołka, mam na myśli, że to bardzo przypomina fiołka Penhaligon's, przenosząc mnie do mojej młodości i gryzienia słodyczy Parma Violet. Następnie, gdy osiąga crescendo w pierwszych piętnastu minutach, zaczyna bawić się w chowanego z dużo bardziej drzewnym, suchym i wyraźnie 'Indy' zapachowym smakiem wysuszonych, ciężkich na Ionone, kwiatowych, drzew. Ten 'Indy' zapach, który opisuję, jest w sercu tego zapachu i to jest zmielona, papierowa, rodzaj stęchłej drzewności (może ziołowy szałwia?). Przypomina mi to szkołę podstawową i ten szorstki, cukrowy/papier rzemieślniczy, który kiedyś dostawałeś, lub szorstką okładkę zeszytu lub ćwiczeń. Szczerze mówiąc, to mój najmniej ulubiony aspekt tego zapachu, ale czy czeka nas kolejny zwrot akcji? Tak!! Pojawia się w postaci ponownie wyłaniającej się nuty/akordu wetiweru i skórzastego, nadając więcej ciężaru i sprawiając, że jest to dla mnie znacznie przyjemniejsze. Uważam, że Germaine to naprawdę dobry przykład światła i cienia oraz równoważenia przeciwstawnych aromatycznych aur (jeśli chcesz?), aby stworzyć coś spójnego i coś, co mi się podoba. Dobry początek dla mnie z rzeczami Miguela, ale nie jest to coś, co bym się spieszył, aby dodać do mojej kolekcji.
Cóż, byłem ogromnie pod wrażeniem Golden Neroli, naprawdę fantastycznej mieszanki naturalnych i futurystycznych, trochę minimalistycznych perfum. Mówiąc to, wiele marek, które mocno polegają na swoich naturalnych walorach, jest zbyt minimalistycznych i opiera się na jednym niesamowitym elemencie, podczas gdy te wydają się bardziej prawdziwymi kompozycjami. Labdanum w nazwie jest trochę mylące, ale gdy noszę to, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że bez niego ten zapach nie byłby tak dobry. Myślę, że działa jako katalizator w bardziej wspierającej roli, łącząc wszystko razem. Nie jest to oczywiste, dostajesz trochę przy pierwszym spryskaniu, powiedziałbym, że otwarcie jest słodko żywiczne, ale szybko ujawnia prawdziwych graczy w tym zapachu. Wyraźnie wyłania się paczula, otulona rodzajem metalicznego, ziołowego aspektu. Czy to może być szałwia muszkatołowa wymieniona w składzie? Chociaż nie pachnie jak ta, którą znam z innych zapachów lub materiału EO, który mam. Jednak po ponownym spryskaniu po kilku godzinach (nie dlatego, że źle się sprawował, bardziej żeby poczuć otwarcie ponownie) muszę powiedzieć, że otwarcie ma ziołową męskość, której nie zauważyłem za pierwszym razem, połączoną ze słodyczą, jest to dla mnie niezwykle atrakcyjne, niemal niebiańskie. W rzeczywistości pachnie trochę jak złoty neroli, ponieważ cytrusy (które utrzymują się przez cały czas) mają gorzki grejpfrutowy i ziołowy, zielony aspekt. Nutka pomarańczy jest dla mnie również niezaprzeczalna, zwłaszcza na początku, i fantastycznie łączy się z paczulą, kombinacją, którą wykorzystałem w moim własnym dziele. Paczula tutaj jest naprawdę urocza, lekka i pozbawiona tego zbyt ciężkiego, czekoladowego lub gumowego akcentu, który można spotkać. To jasna paczula, z odpowiednią ilością ziemi, bardzo mi się podoba. To oryginalna kompozycja, ale ponieważ lubię to robić, podam kilka przykładów perfum, które przywołuje. Po pierwsze, Jo Malone Oud i Bergamot, świeżość, drzewność, fakt, że nie pachnie jak oud czy bergamot? Po drugie, By Killian Straight to Heaven, który jest znacznie ciemniejszy i bardziej alkoholowy itd... jednak paczula pojawia się z tą samą przezroczystością. Po trzecie, Lush Lord of Misrule, zapach, który jest zdecydowanie cięższy i bardziej pikantny, bardziej hipisowski i pełny w dominacji paczuli, ale ma cytrusowo-ziołowy aspekt Jo Malone O&B. Uwielbiam to. Tylko dwa z tej linii w dół i oba są znakomite.
Wow! Myślałem, że kocham Venenum Kiss z jednego powodu, a okazuje się, że tak naprawdę kocham go z innego. Kiedy próbowałem go w sklepie, doświadczyłem tego, co postrzegałem jako dość kiczowaty, pastisz puszystego, różowego zapachu, odzwierciedlonego przez kolor samego perfumu. Nadal jest to ten gorący różowy Cadillac zapachu z niezwykle owocowym, dżemowym akordem róży na początku, wyraźnie wspartym wanilią; jest krystalicznie czysty i prawie zbyt słodki oraz przytłaczający po około 30 minutach. Nie jestem zwolennikiem nazywania zapachu zbyt kobiecym tylko dlatego, że jest słodki i różany, ale VK prawie mnie pokonał. Jednak gdy bazowe nuty kremowego, słodkiego sandałowca i wanilii oraz serce skórzanej i bogatej szafranu przejmują kontrolę, ten zapach się transformuje (i to nie tylko w zapachu, bo wszystko to jest obecne od samego początku), gdy róża zaczyna zanikać, a wszystko inne włącza się, emanując jakością. Jest w tym coś nowoczesnego, co uwielbiam; ma niemal pop-artowy styl, technikolorowy i bezwstydny. Naprawdę mi się podoba, muszę przyznać.