recenzji
1.9k recenzji
Ten zapach jest MARZENIEM. Wszystko z tej marki jest najwyższej jakości i zawsze perfekcyjne koncepcje, z trzech, które próbowałem, jestem zauroczony wszystkimi. Oriental Velours to prawdopodobnie najbardziej dokładny zapach oparty na mirrze, jaki znajdziesz. Jeśli kochasz ten surowy materiał, to na pewno Cię to ekscytuje. Jeśli uwielbiasz ciepły, orientalny zapach... to Cię zafascynuje. Jeśli chcesz gładkiego, piżmowego zapachu, ten na pewno Cię zaangażuje. Uważałem, że jest genialny. To nie jest twój zwykły balsamiczny zapach, ale ma odniesienia do klasycznych orientalnych perfum, nie czując się wcale wtórnym; piżmo i słodycz wanilii/bursztynu są wyczuwalne na początku, zanim przejdzie w bardziej medyczną, ziołową nutę mirry, która jest doskonale zbalansowana, aby nie stała się zbyt dominująca (co jest dość trudne, gdy próbujesz sprawić, by wyróżniała się, ale nie dominowała). Uwielbiam to, ale myślę, że wolałem Musc des Sables do mojej kolekcji, ale na pewno rozważę to w przyszłości.
Nie rozumiem, jak mogłem pokochać tak surowy kawałek niedopowiedzenia, nowoczesne, przezroczyste, białe kwiatowe "coś", które równie łatwo można by odrzucić jako tanie i wyrzucone, ale w rzeczywistości jest fantastyczne. Często wyobrażam sobie, że lilly pachnie jak wodnisty, biały kwiat, muguet, podczas gdy w rzeczywistości mają one więcej wspólnego z musc ravageur niż ten. (w każdym razie dla mnie) La Lune to w zasadzie bardzo lekka tuberoza i to właśnie sprawia, że jest tak pociągająca... Nie muszę być cały czas bita po głowie woskową, bąbelkową tuberozą. To łaskocze mój biały kwiatowy ogórek w odpowiedniej ilości. W połączeniu z faktem, że uważam ten zapach za drzewny i lekko pudrowy po tym chłodnym, zielonym otwarciu. La Lune przywołuje na myśl "nocne kwitnienie" - rosy, chłodu, wilgoci, ale także bladego, półprzezroczystego księżyca, widocznego w ciągu dnia. Po wysuszeniu efekt nie jest dla mnie tani, wyłania się delikatna fiołkowo-irysowo-syntetyczna orrisowa słodycz, ale nie dominuje. Wydaje się bardzo słabym, wodnistym EDC (jak wiele z tej linii), ale zauważyłem, że jest naprawdę trwały. Jest teraz lekko mydlany, jak szampon, co normalnie by mnie odpychało, ale uwielbiam ten zapach. To przyjemny w noszeniu, niezbyt kobiecy, kwiatowy zapach, który bardzo mi się podoba. "Dans la Lune" lub "Moonstruck" (co jest świetnym słowem) to francuskie wyrażenie oznaczające roztargnienie lub "głowę w chmurach" i całkowicie rozumiem dlaczego. Może i jest tani i wesoły, ale moim zdaniem ma w sobie więcej treści, niż mógłbym przypuszczać po pierwszym powąchaniu. W porównaniu z innymi zapachami "białych kwiatów", takimi jak na przykład nowy Chanel Gabrielle EDP, ten jest dla mnie nieskończenie bardziej atrakcyjny i nadaje się do noszenia.
Ten zapach ma całe tropikalne, egzotyczne cechy Ylang, ale z powściągliwością w stylu Guerlain, nie jest tak cielesny ani przesadzony, ani "YAS QWEEN" jak niektóre perfumy Ylang Ylang. Nie myśl, że ten zapach jest nijaki lub nie uderza cię w twarz na początku słodkim, bananowo/ananasowym, woskowym, super kobiecym kwiatowym klimatem... bo zdecydowanie tak jest. Jednak, jak wspomniałem, jest stonowany i staje się coraz ładniejszy w miarę wysychania, ukazując bardziej pudrowe, głębokie, wodne geniusz. Zazwyczaj lubię Ylang, gdy jest połączony z jaśminem lub z większymi, bardziej ambrowymi bazami, ponieważ mają tendencję do ocieplania się i wydają się mniej kwiatowe na mnie. Ten ma trochę tego aspektu, ale naprawdę jest dość lekki i radosny, nie tracąc przy tym substancji. Jestem zaskoczony, jak noszalny go znalazłem, jednak nadal nie jest to zapach dla mnie, ale wciąż daję mu najwyższe uznanie, a jeśli lubisz Guerlain i egzotyczne kwiaty, to może być dla ciebie święty graal? Jeśli poczułbym to na kobiecie, uznałbym to za bardzo eleganckie i kuszące... cokolwiek to znaczy? Aktualizacja: 06/09/21 Nie mogę wyrzucić tego perfumu z głowy. Został ze mną i to jest dość rzadkie. W rzeczywistości oceniam to jako jedno z najlepszych w tej linii sztuki i materiałów, co naprawdę wiele znaczy, ponieważ to naprawdę finezyjna linia perfum, z wieloma klasykami. Jest FANTASTYCZNY! Mogę musieć wydać dużą kasę, wiesz? Na perfumy YLANG??? Co do cholery??? To nie moja zwykła filiżanka herbaty, muszę spróbować go ponownie, aby być absolutnie pewnym, ale uznałem go za wykwintny, lekki, letni zapach, ale z głębią i nutą ciepła. Cudowna rzecz.
Wow! Nie odwiedzałem tej linii od jakiegoś czasu i nawet nie sądzę, żeby była wydana ostatnim razem, kiedy to robiłem? Neroli i ja mamy dziwną relację miłości/nienawiści, ale coraz bardziej kocham wszystko, co związane z neroli i kwiatem pomarańczy. Ostatecznie chodzi o trzy kluczowe elementy i nie potrzebuję żadnej listy nut czy składników, aby powiedzieć, że herbata, neroli i petitgrain występują w tym pięknym perfumie. Długotrwała, lekko metaliczna, dymna nuta herbaty to to, co pozostaje po wyschnięciu, ale otwarcie ma ten zielony element, który uwielbiam w autentycznych i dobrze wyważonych perfumach neroli (uwielbiałem Złote Neroli Abela za to), połączony z niezaprzeczalnym, substancjalnym cytrusowym zapachem petitgrain. Teraz kojarzę tę linię z tym samym motywem waniliowym, który przez nie przebiega, i chociaż nie jest to oczywiste i być może wyobrażone? Wyczuwam efekt zaokrąglenia i gładkość z tym związane, a nie wyraźną słodycz czy coś w tym stylu. To sublime perfumy, które naprawdę są wyraźne z herbatą po kilku godzinach. Uważałem, że to inspirujące i miła odmiana od Neroli Portofino, mydlanych neroli, to jest po prostu w zupełnie innej klasie.
To jest niezwykły zapach, ponieważ pudrowe ionony są zimne i zielone, prawie jak geranium lub róża, a słodycz fiołków pojawia się dopiero, gdy zapach się osadza. Wyraźnie czuć czysty, piżmowy oud w tle tej odmiany maleki (AdP Calonia Oud lub Guerlain Santal Royal), ale zredukowany do minimum. To interesujący oud, ale mi się nie podoba i nigdy bym go nie wybrał do noszenia. Aktualizacja: Pomyślałem, jaki to dziwaczny stary przegląd, ale to tylko z zeszłego roku. Nie mogę uwierzyć, że myślałem, że to "oud-podobne" w stylu Colonia lub Santal czy Oud Maleki, ponieważ w rzeczywistości takie nie jest po dzisiejszym noszeniu. To bardziej jak surowy, szlifowany kadzidełko sandałowe z odrobiną potpourri i wyraźną nutą gałki muszkatołowej. Nie chcę, aby którakolwiek z tych rzeczy była odebrana w negatywny sposób, to bardzo atrakcyjny zapach i nie jest tak przenikliwy ani dziwny jak porównania z dominującym oudem, które zrobiłem za pierwszym razem, w rzeczywistości purystów oudu i syntetycznego oudu zdenerwowałoby, że ma oud w tytule. Re: Aktualizacja: Myślałem, co mi to przypomina? Naprawdę nie jestem pewien? Aż w końcu mnie olśniło, i to tylko bardzo łagodne skojarzenie, Noir dla mężczyzn od Toma Forda, który jest fantastycznym, ciemnym, złożonym zapachem, a ten wcale nie jest taki ani nie jest tak okrągły i gładki jak Noir.
Ogólne odczucie jest takie, że to całkiem udana premiera, miałem naprawdę trudności z podjęciem decyzji. Ma nawiązania do lat dziewięćdziesiątych z poczuciem, że format został zmodernizowany lub odświeżony, z małymi zwrotami, które sprawiają, że jest rozpoznawalnie 'nowy'. Przypomina mi trochę oryginalne wibracje mydła lawendowego Eternity, ale z nutą Paco Rabanne XS i Tommy Boy (może nuta jabłka?), ale jest tam też akord nubukowego zamszu, to z pewnością złożone aromatyczne/fougere otwarcie. Co mi się w tym podoba, to męskość 'po goleniu', nie próbuje być niczym specjalnym i dlatego mam do niego słabość... ale czy jest 'dobry'?? Nie! Niezbyt... znacznie bardziej wolę ostrzejsze, świeższe i bardziej spójne wibracje Paco XS. Ponadto plakaty kampanii przedstawiają Jake'a Gyllenhaala, który moim zdaniem jest bardzo utalentowanym aktorem i w wywiadach wydaje się być sympatycznym, skromnym typem... ale z drugiej strony jest świadomy mody i bardzo lubi sprzedawać dla 'człowieka'! Nie mówię, że to pokazuje brak integralności, życzę mu powodzenia, to łatwa praca, wyobrażam sobie?
Lubię to. Kumpel od zapachów wysłał mi próbkę i zachwycał się, jaki jest świetny. Nie do końca podzielam ten entuzjazm, ale wiesz co? Jest przyzwoity. Wszystko, co wypróbowałem od Yves Rocher, jest naprawdę kompetentne i niedrogie. To nie sprawia, że moje serce śpiewa, ale zapewnia przytulny, rozgrzewający zimowy zapach, który ma ciężki klimat kumaryny, ale nie jest papkowaty ani nadmiernie mdły. Po otwarciu pojawia się lekkie waniliowe siano, które jest dość złożoną mieszanką żywicy i czegoś, co można opisać jedynie jako akord cytrusowy podobny do projektanta. Trwałość jest dobra, ale nie ma żadnych szokujących momentów typu "OMG, nie mogę uwierzyć, że to jest dostępne w tym przedziale cenowym???".
To doskonały przykład zapachu, który od razu mnie zachwycił, ale wątpię, czy kiedykolwiek będę się cieszyć jego noszeniem. Właściwie nie... nie zachwycił mnie. (to znaczy) Próbowałem go w sklepie wieki temu i nigdy naprawdę mnie nie urzekł. Jednak po ponownym spróbowaniu muszę powiedzieć, że otwarcie jest spektakularne, ponieważ czuć efekt drewna nasączonego rumem, a także pewną rodzaj gourmandowej dymności. Od samego początku można wyczuć kakao, ale rośnie ono coraz bardziej, gdy rum zanika, co tworzy bardzo unikalny zapach. 'Unikalny' nie zawsze oznacza dobry i uważam, że jest to zapach, którego nie da się nosić, gdy kakao i wanilia zaczynają dominować; muszę powiedzieć, że gorzki element w połączeniu ze słodyczą jest niesamowicie dobrze wyważony, ale jest duszący z innego powodu. Nietypowy duszący. Waniliowe akcenty z alkoholem to klasyczne połączenie i rozumiem, dlaczego ludzie, którzy to lubią, będą to uwielbiać. Ja po prostu nie. Szybko osiada na skórze, ale czuć jego nuty i dobrze się utrzymuje, ale te nuty mnie irytowały, chciałbym, żeby tak nie było, ponieważ naprawdę chcę pokochać ten zapach.
Nie mogę się powstrzymać od tego zapachu, doceniam, dlaczego może być uważany za drapiący i piszczący, co sprawia, że ludzie uciekają w popłochu, z jego plastikowymi wibracjami i "w twarz" głośnością. Trochę mi się to podoba w 1.3. Dla mnie pachnie ekscytacją i nerwowym oczekiwaniem, jest żywy, ostry i bez zbędnych ceregieli. Przypomina mi zapach zbliżający się do stoiska z perfumami Selfridges, brutalna mieszanka wszystkich różnych zapachów i cząsteczek mieszających się w powietrzu. To hardcore'owe, słodkie, dżemowe, metaliczne otwarcie róży, a potem natychmiast pojawia się drgający w nosie akord szafranu, który idealnie się komponuje. Mówiąc szczerze, 1.3 nie odkrywa nic nowego, ale bardzo sprawnie porusza się po lubianych terenach. Szafran w tym rodzaju zapachu rzeczywiście pachnie skórzanie (trochę jak sztuczna skóra, lakierowana też), ale bardziej przypomina prawdziwe frondy szafranu niż nalewkę szafranową. Zakładam, że to akord stworzony z syntetyków? ale nie pachnie też jak charakterystyczny saffraleine. Potem jest element oudowy, który jest zdecydowanie wyczuwalny zarówno w wersji naturalnej, jak i syntetycznej, z rodzajem surowego, żywicznego, plastikowego odczucia. Trochę to uwielbiam, ponieważ tak znajome, jak to jest i jak bardzo przypomina oud/różę/szafran... nie mogę tak naprawdę wskazać, do czego to zapachowo podobne? Naprawdę jestem kuszony, ponieważ widziałem to w niskiej cenie, ale wiem, że znudziłbym się tym po kilku godzinach, a musiałbym nosić to jako ozdobę na wyjścia lub coś... czuję, że jest zbyt głośne na codzienne noszenie.
Nigdy wcześniej nie próbowałem niczego od Daniela Josiera (tutaj wracam pamięcią i odkrywam recenzję sprzed 5 lat) i spodziewałem się bogatego, jakościowego zapachu i dokładnie to otrzymałem. Początkowy spray dla mnie jest słodki jak miód, lepki, balsamiczny i pełen pikantnych dobroci. Trochę przypomina TF Tobacco Vanille, ale potem staje się bardziej przyprawowy i jest całkowitym odpowiednikiem Oajana od PdM (lub odwrotnie?) i to jest zapach, który uwielbiam i mam butelkę. Aby oddzielić te dwa zapachy, powiedziałbym, że ten otwiera się bardziej intensywnie i słodko niż Oajan, ale jednocześnie jest bardziej pełny i przypominający tytoń, gdy się ulotni. Oajan jest trochę mniej burzliwy i daje mi mniej 'spojrzeń' lub aspektów. Ambre Tabac wydaje się zmieniać, raz pachnie bardziej pikantnie, a potem bardziej słodko, bursztynowo, a następnie jak tytoń. Jednak to jest czepianie się szczegółów (są praktycznie identyczne) i może to być fantazja, ponieważ nie próbowałem ich obok siebie, ale znam Oajana dość dobrze, mając butelkę przez ostatnie kilka lat i znacznie ją zużywając podczas zimowych noszeń. Dobrze się utrzymuje i pachnie czymś, co głęboko kocham, więc to jest dla mnie zwycięzca.