Czy próbowałeś tych perfum?
Podziel się swoimi wrażeniami i pomóż innym odkryć wspaniałe zapachy
Cóż... Comme des garcons 2 to naprawdę interesujący zapach, ponieważ pachnie bardzo orientalnie i ma wyraźne światło i cień. Taki był zamysł i myślę, że Mark Buxton go zrealizował... Nie mogę uwierzyć, że ten zapach jest na rynku od 1999 roku, a ja dopiero teraz go poznaję. To złożona sprawa, mieszanka aldehydów i słodkich nut kwiatowych, najwyraźniej magnolii, której zwykle nie lubię, ale pojawia się dobrze w otwarciu. Jest to zmieszane z mandarynką, jest piękne, jeśli nie trochę po kobiecej stronie, ale w żaden sposób nie jest nie do noszenia. Kiedy wącham to i dostaję herbatę i kadzidło, co stanowi interesującą równowagę w stosunku do słodkiego kwiatowego początku i nadaje temu uspokajający klimat. Nie jestem pewien jak pachnie atrament... chciałbym myśleć, że w pewnym sensie wiem, ale tak naprawdę go tu nie czuję. To powiedziawszy, czuję wodnisty, uspokajający, zenowy klimat i mogę sobie wyobrazić kaligrafię i kwieciste japońskie ogrody z liliowymi stawami i wszystkie te dobre rzeczy, więc znowu myślę, że 2 przybija brief! Jeśli nie lubisz słodkich lub aldehydowych zapachów, radziłbym trzymać się z daleka. Drydown staje się zdecydowanie bardziej drzewny na mojej skórze i naprawdę ładnie się uspokaja, powiedziałbym, że prawie jak ceder i wetiwer ziemisty, ale czysty i wciąż słodki od kwiatów. Świetny złożony zapach (nawet bardziej niż wspomniałem), w którym każda nuta doskonale się łączy, ma również doskonałą trwałość i dość dobrą projekcję. Comme des garcon 2 to idealnie uniseksowy słodki, drzewny, kwiatowy, powiedziałbym "florientalny"... i bardzo dobry.
CDG 2 był dla mnie jednym z pierwszych zapachów, z którymi się zetknąłem - był to jeden z pierwszych zapachów, który naprawdę mnie zaskoczył i nadal uważam go za nieskończenie tajemniczy i intrygujący. CDG 2 został opracowany w 1999 roku przez Marka Buxtona, czarodzieja nosa stojącego za debiutancką wodą perfumowaną CDG i wieloma kultowymi zapachami dla CDG i innych domów, w tym Vetiver 46 Le Labo (a ostatnio dla nowej niszowej marki Oddity z Hongkongu). Zainspirowany sztuką kaligrafii, CDG 2 to złożony wariant szyprowy z charakterystyczną nutą atramentu, który dla mnie pachnie jak błyszczący magazyn - w szczególności rodzaj grubego magazynu o modzie, w którym na stronach znajdują się różne próbki perfum. Okrzyknięte w momencie premiery wysoce eksperymentalnymi perfumami, często opisywane jako "futurystyczne", moim zdaniem swój efekt zawdzięczają współgraniu cytrusów, herbaty, ziół i przypraw, jasnych, niemal chemiczno-metalicznych aldehydów, akordu atramentu i nut kwiatowych, które po kilku minutach wysuwają się na pierwszy plan, delikatnie stapiając się z miękkimi przyprawami i stając się bardziej pudrowe, nie przechodząc w konwencjonalną "kwiatowość". To prawie tak, jakby te perfumy bezpośrednio aktywowały ścieżki nosowe związane z przyjemnością wąchania kwiatów. Zapach jest jednocześnie naukowy - przywodzi na myśl fartuch laboratoryjny - i całkowicie organiczny. Jest wysoce androgyniczny i początkowo wydawał mi się całkowicie uniseksowy, choć z czasem poczułem, że w jego kwiatach zakodowana jest subtelna, cyborgiczna kobiecość - wciąż nadająca się do noszenia przez każdego. Zapach ma w sobie coś z postludzkiego optymizmu Homogenic Björk z końca lat 90-tych, nastrój, do którego czuję nostalgię, choć powiedziałbym też, że jest idealnie ponadczasowy, niewrażliwy na trendy. To zapach, który z przyjemnością wąchałbym w każdej chwili, choć niekoniecznie chciałbym go nosić na każdą okazję - jest nieco chłodny i słodko-gorzki, nawet metaliczny lub obcy, ale w wysublimowany sposób. Również butelka jest idealna: porysowana cyfra, metalowy kształt wielkości dłoni, niecentryczna nakrętka? Precyzyjnie oddaje połączenie radykalnej oryginalności i nieludzkiej gracji zapachu