Jedna z moich ulubionych wód kolońskich, jakie kiedykolwiek miałem, to uzależniający ciepły, słodki i orzechowy zapach, którego używam w bardzo mroźny zimowy dzień lub gdy jadę na snowboardzie, jest tak mocny, że ludzie za tobą na wzgórzu mogą go poczuć razem z tobą i trwa bardzo długo duży komplement, ale musisz lubić słodkie zapachy Oceniłbym to solidnie 9/10 jedynym minusem jest to, że atomizer nie jest najlepszy.
To bestia! Pikantny zapach tytoniu.
Z nutami ziemi i mchu, Coven ma uosabiać cienisty leśny spacer i myślę, że jasne jest, że wyniki są dość podzielone. Jeden z recenzentów zauważa, parafrazując, że pachnie jak sok ze śmietnika. Mój partner uważa, że pachnie jak wybuchający akumulator samochodowy. Nie mogę zaprzeczyć, że czuć tu chorobliwą słodycz zgnilizny, jak mroczne cienie Dol Guldur powoli wkraczające do lasu Greenwood, gdy zdziczały czarodziej Radagast Brązowy patrzy z przerażeniem, jak roślinność czernieje i gnije na jego oczach, a wielu jego ukochanych przyjaciół zwierząt choruje lub umiera. W miarę wysychania whisky staje się widoczna, a dziwna, kwaśna nuta kminku pojawia się w połączeniu z mchem i poczuciem czarnej pleśni i pleśni, i wyczarowuje coś w rodzaju kaca Witch-King of Angmar, bardzo potrzebującego kąpieli.
Ombre Leather Toma Forda to zapach, który o dziwo zarówno lubię, jak i nie lubię i nie mogę się zdecydować. Zapach nowej skóry samochodowej jest przedni i centralny, jakbyś dosłownie wślizgnął się na siedzenie jakiegoś eleganckiego, luksusowego pojazdu, aby zabrać go na jazdę próbną. Chytry sprzedawca wślizgnął się na siedzenie pasażera obok ciebie i ma na sobie ten piskliwie-słodki jaśminowy zapach Toma Forda, którym naprawdę gardzisz i na początku chcesz opuścić okna, ale nie możesz zrozumieć, jak one działają, więc po prostu się poddajesz. Ale w jakiś sposób syropowate piżmo jaśminu wraz z gładką, lekko jasną, lekko zwierzęcą skórą stanowi uderzające połączenie. Ale te dwie nuty nigdy tak naprawdę się nie łączą, siedzą osobno przez cały czas trwania zapachu i podobnie jak ta podróż dwa razy po parkingu z nieznajomym, od którego i tak nie zamierzasz kupić samochodu, jest to ostatecznie niezręczna jazda.
Mizensir's Celebes Wood to zapach, który uwielbiam, ale myślę, że kocham go bardziej dla kogoś innego. To zapach na leśną imprezę w stylu frou-frou. Tuzin hałaśliwych księżniczek zbiera się w lesie o północy, pełnych blasku i przepychu, z rozwianymi włosami, olśniewającymi tiarami i balowymi kieszeniami wypchanymi ciastami i słodyczami, ściskając ozdobione klejnotami flakony słodkich, mocnych likierów, których zdobycie kosztowało pół królestwa. Są plotki, prezenty, picie, tańce, słodkie pocałunki i sekrety w świetle księżyca. A te księżniczki nie lunatykują ani nie są pod wpływem zaklęcia, są czujne i bardziej żywe niż kiedykolwiek wcześniej, kobiety z władzą i autonomią oraz wizją przyszłości, która wstrząśnie podstawami ich świata, ponieważ nie obejmuje zadowolenia rodziców, poślubienia książąt, pomniejszania siebie lub swoich marzeń ani ukrywania najprawdziwszych pieśni ich serc. Więc... tak. Ten rodzaj imprezy. Jest to wystawny, ambrowy zapach, otwierający się wirującymi, niemal musującymi iskrami, jakby ktoś wrzucił cynamon i kardamon do płomienia, a kiedy żar zgaśnie, pojawia się głębokie, bogate serce bobu tonka i żywicznego labdanum oraz czegoś podobnego do paczuli, ale bardziej kremowego i mniej ziemistego. Jest piękny i na właściwej osobie mógłby być druzgocący, ale jakoś to nie ja.
Dragonfly od Zoologist to zapach, który najwyraźniej próbowałem tak długo, że pozostały po nim tylko opary. Ale nie jestem pewien, czy potrzebuję pełnej butelki. Nie posiadam wielu zapachów takich jak ten... co nie znaczy, że jest on niesamowicie wyjątkowy, bo nie jestem pewna, czy tak jest. To rodzaj delikatnego, wodnistego kwiatowego piżma z kwiatem wiśni i piwonii oraz słodkim, pudrowym heliotropem. Chociaż jest przyjemny, nawet całkiem ładny, zdecydowanie umieściłbym go w kategorii wodnej... a ja nie kocham wodnych zapachów. Nawet tak znośnych jak ten. Myślę, że to właśnie mam na myśli, mówiąc, że nie mam wielu takich zapachów. Jestem pewien, że jest wiele rzeczy, które pachną podobnie, ale nie potrafię powiedzieć, co to jest, ponieważ ich nie noszę ani nawet nie próbuję! Czytałem, że ważki rozwijają się w świeżej, czystej wodzie i myślę, że w tym zapachu jest coś z tej czystości. "Czystość" to bardzo delikatne określenie, więc waham się nawet go użyć, ale to pierwsze słowo, które przychodzi mi na myśl i szczerze mówiąc, teraz, kiedy to powiedziałem, wiesz, kogo mogę sobie wyobrazić noszącego ten zapach? Odważną i absurdalnie słodką Laurę Lee z Yellowjackets. Ten zapach jest idealny dla tej postaci.
Maya od Tocca to zapach, który kupiłam pod wpływem kaprysu kilka miesięcy temu, gdy brałam kilka zapachów w rozmiarze podróżnym z Sephory. Zapachy Tocca generalnie nie działają na mnie i ten nie jest wyjątkiem. Wszystkie, a przynajmniej te, które wypróbowałam, są śmiesznymi owocowo-kwiatowymi zapachami, które przypominają mi bukiety owoców z Edible Arrangement. Nie przepadam za owocowymi kwiatami, ale nie sądzę, by ta wersja była zła. Z górnymi nutami czarnej porzeczki, liści fiołka oraz jaśminu i róży, jest to bombastyczna eksplozja dżemu, owoców pokrytych paczulą i piżmowych kwiatów, która doprowadzała mnie do szału, ponieważ tak bardzo przypominała mi zapach, który nosiłem w późnych latach nastoletnich, kiedy po raz pierwszy zacząłem uczęszczać na zajęcia w college'u. Powodem, dla którego to pamiętam, jest fakt, że nasz kot nasikał na moją torbę na książki, a ja próbowałem to ukryć tym konkretnym zapachem i po 15 minutach zajęć zdałem sobie sprawę z tonącym sercem, że moje rozwiązanie nie działa, więc zebrałem swoje rzeczy i wyszedłem, zbyt zawstydzony, by kiedykolwiek wrócić. Tym zapachem był Tribu marki Bennetton. Właśnie sprawdziłem nuty zapachowe i wymieniają one również czarną porzeczkę i liść fiołka, jaśmin i różę. Nie wymienia oczywiście kocich sików niejakiego Leroya Parnella, naszego ówczesnego kota syjamskiego, ale w mojej pamięci Tribu i piskliwe, skąpe kocie siki są ze sobą nierozerwalnie związane. Maya nie dzieli z nim tego aspektu. To po prostu zwykły owocowo-kwiatowy zapach. Jest w porządku. Odrobina kocich sików mogłaby jednak uczynić go bardziej interesującym.
Megamare od Orto Parisi to absolutnie atlantycki zapach kaiju. Masywna, tajemnicza morska bestia, nadprzyrodzone stworzenie o boskiej mocy, owinięte radioaktywnymi wodorostami, wynurza się z niezgłębionych głębin nieziemskiego rowu oceanicznego, by wypłynąć na powierzchnię w środku tajfunu. Tsunami sieje spustoszenie na całym świecie, słona woda natychmiast pochłania każdą powierzchnię, tworzy się dziwna chmura omszałego piżma, kwitną glony, widoczność spada do zera w ciągu kilku sekund. W wirze tego nieszczęścia znajduje się MEGAMARE, łagodne stworzenie przeklęte potężną posturą i niezwykle solankowym, słonawym zapachem, który można wykryć z innych planet, innych wymiarów. Obejmuje obywateli świata szerokim spojrzeniem swojego kalejdoskopowego cyklopowego oka i myśli "kurwa mać, ci ludzie to śmieci" i znika w otchłani, by nigdy więcej ich nie zobaczyć. Ale jego nieziemskie DNA zmieniło samą esencję wody morskiej, a z każdego miejsca, w którym spadła kropla tego dnia, pojawił się dziwny aromatyczny kwiat. I tak historia nigdy nie zapomni rozległego rozkwitu sądu, dnia Megamare.
Każda osoba ma swoje preferencje. Różne zapachy wywołują różne reakcje emocjonalne, fizyczne i psychologiczne u różnych osób. Ten zapach jest odważny i pikantny. Nuty pieprzu są głośne i wzmacniają pozostałe nuty. Sprawia, że ponury, mroźny zimowy dzień staje się ekscytujący. To tak, jakby ktoś dał zimowemu bluesowi trochę kofeiny i kokainy, a wszystko nagle ożyło i zaczęło działać z prędkością warp.
Nie, po prostu nie. To są damskie perfumy. Jest tak słodki i zniewieściały, że nie mogę przestać się zastanawiać, czy to, co mam, to rzeczywiście woda kolońska
Skóra? Nie ma tu żadnych skórzanych nut. Rum? Nie ma rumu To pudrowy irys i tylko pudrowy irys. To świetny zapach dla babci po sześćdziesiątce.
Naprawdę chciałem go polubić i nie mam nic przeciwko pikantnym cytrusom w otwarciu, ale generalnie jest to mgła składników próbujących się nawzajem prześcignąć w długowieczności. Bez względu na to, jak dobrze to działa, nadal musi dobrze pachnieć, a dla mnie brakuje mu naturalności i spójności.
To nastrojowy zapach kawiarni, w której pije się kawę i delektuje aromatem pysznych wypieków. Świetnie nadaje się na chłodniejsze dni jesienią i zimą. Słodycz i przyprawy w tym zapachu są dobrze wyważone.
To słodki zapach, który jest dobry na chłodne jesienne i zimowe dni. Osobiście uważam, że jest zbyt słodki. Flanker jest o wiele lepszy.
Bardzo ładny zapach z ciepłym bursztynem
Bardzo przyjemny, czysty, świeży, wodny zapach
Dokładnie tak, jak pachniałby bourbon przy ognisku z odrobiną delikatności
Bardzo dobra mieszanka przypraw
Bardzo przyjemny zapach zielonych przypraw
Bardzo intensywna syntetyczna wiśnia
Bardzo przyjemny czekoladowo-korzenny zapach w tej cenie
Bardzo ładny, niedrogi zapach na lato
Świetny na co dzień, nuty łączą się jak słodka wiśnia
Jestem rozdarty w tej kwestii.
Cytrusy są jasne, aldehydowe, ale prawie musujące, a mięta dodaje więcej świeżości, jak bomba do kąpieli z Lush.
Owoce są dojrzałe i soczyste i właśnie w tym aspekcie mi osobiście nie odpowiadają. Uważam, że są zbyt mdłe.
Aromaty ziołowe są przyjemne, ale w połączeniu z bogatymi owocami, są dla mnie niemal pikantne.
Po około 6 godzinach zapach stał się miękki, niemal piżmowy, świeży i owocowy.
Wolałbym Afternoon Swim od tego, wolę czystą i świeżą prostotę. Ale ten osiadł naprawdę ładnie.
Mój przyjaciel absolutnie go pokochał i zabrał resztę mojego dekantu 🤣
Nie sądziłem, że spodoba mi się zapach skóry, ale ten pachnie tak dobrze, że nie jest zbyt silny, aby powodować bóle głowy, ale wystarczająco silny, aby projektować przez długi czas.