Uwielbiam, gdy moja żona nosi ten zapach. Myślę, że jego największym osiągnięciem jest to, że potrafi dobrze się projektować i długo utrzymywać, nie będąc przy tym duszącym, pudrowym, bursztynowym ani słodkim. To ciepły kwiatowy zapach, który sprawia, że czuję się przyjemnie w środku. Jest bardzo czysty, delikatny i uwodzicielski.
Jedna z moich ulubionych, którą nosi moja żona. Dobrze skomponowana i złożona. Ciepła i jednocześnie świeża. Czysta, ciepła cytrusowo-kwiatowa. Taka, która zachęca do zbliżenia się. Nic przesłodzonego ani mdlącego. Chciałbym, żeby butelka była większa, solidniejsza i miała zakrętkę.
BARDZO KOCHAM ten zapach na mojej żonie. Przyciąga mnie swoim ciepłym, kwiatowym, owocowym urokiem. To zapach, który wchodzi do nosa i obniża ciśnienie krwi. Nic słodkiego ani mdłego tutaj nie ma. To zapach, który zatrzymujesz się, aby go poczuć. Tylko żałuję, że nie jest sprzedawany w większej butelce z zakrętką.
Kosz z kilkoma dniami gnijących jabłek i starych kwiatów. Na kimś innym myślę, że to mogłoby działać, ale moja skóra podkreśla aspekt soków z kosza.
Clue! Ekscytacja wokół tej marki jest zaraźliwa i nie bez powodu: wszystkie ich zapachy są tak oryginalne i interesujące, a ich wrażliwość jest tak charakterystyczna: trochę urocza, trochę retro, gustowna i bardzo przemyślana, ale bezpretensjonalna, eksperymentalna, ale dostępna i zaskakująca przede wszystkim. Mam wrażenie, że esencją Clue jest dymek myślowy z wykrzyknikiem i znakiem zapytania (interrobang??). Uwielbiam ścieżkę dźwiękową Harry'ego Nilssona do filmu z 1971 roku, który zainspirował ten zapach, a opis brzmiał jak idealny letni zapach: "Filiżanka jaśminowej herbaty zaparzonej wodą z oceanu". I dokładnie tak pachnie! Akord wody morskiej jest niesamowity: słony, piaszczysty i solankowy w sposób, którego większość świeżych, "wodnych" perfum w ogóle nie oddaje. Herbata jaśminowa jest marzycielska i tajemnicza. Zostaje wypłukana przez nuty oceanu w rodzaj akwareli, ale zachowuje poczucie powagi, które pasuje do ewokacji głębokiego morza. Na tej podstawie stwierdzenie marki "kreskówkowy rysunek herbaty jaśminowej" wydaje się nieco mylące, ponieważ czuję, że w The Point jest coś dość dzikiego i poetyckiego, nie wydaje się tak "słodki" jak Warm Bulb (który dla mnie przywołuje komiksowy rysunek żarówki). Kwiatowa nuta jaśminu łączy się z miodową paczulą w nutach serca, sugerując smak vintage, odcień hipisowskich wibracji, które pasują do estetyki lat 70. materiału źródłowego, ale w abstrakcyjny sposób, który nie przechodzi za burtę na terytorium sklepu z koralikami i frędzlami. Mineralne nuty głowy i morska ambra w bazie również wpływają na paczulę w zaskakująco męski sposób: czasami The Point wydaje się niemal dawać powiew fougère, chociaż zapach dryfuje i wije się jak odpływający przypływ, jest bardzo nieliniowy. Uwielbiam piaszczysty drydown - naprawdę pachnie mokrym piaskiem i mam wrażenie, że wyczuwam tam również bielone na słońcu drewno driftowe. W przeciwieństwie do niektórych innych komentujących, nie stwierdzam, aby zapach utrzymywał się zbyt długo (tylko około 3 godzin), choć może to być problem z dabbingiem z fiolki z próbką. W moim dość ograniczonym doświadczeniu z zapachami herbaty, stanowią one lekki ekran, który korzysta z obfitej aplikacji. Jestem bardzo kuszony, aby kupić pełny flakon tego zapachu, aby cieszyć się nim przez resztę lata, choć myślę też, że naprawdę będę chciał FB Warm Bulb, gdy nadejdzie jesień, więc mogę się z tym wstrzymać.
Ogólnie nie przepadam za aldehydami, więc nie spieszyłem się, aby spróbować tego zapachu. Doceniam jednak kreacje Quentina Bisch'a, dlatego postanowiłem w końcu dać mu szansę. Valaya zaczyna się cytrusowo, potem staje się słodsza i osiada na delikatnym musku, a kwiat pomarańczy jest wyraźnie wyczuwalny w środkowej fazie, a syntetyczne nuty są gustownie zrobione. Musk-bergamot w tym zapachu jest bardzo podobny do Angel Dust Fugazzi, który posiadam i bardziej mi się podoba (ponieważ jest znacznie bardziej uniseksowy). Mówiąc to, kompozycja wydaje się nieco płaska i mało imponująca, tym bardziej w porównaniu do ceny, za którą jest sprzedawany. Delikatny sillage i przyzwoita trwałość, kobiecy zapach. Nie dodam tego do mojej kolekcji, ale cieszę się, że mogłem go spróbować.
upiorne potpourri w eleganckim domu pogrzebowym
Piękna butelka. Tylko żałuję, że bardziej podoba mi się zapach. Nie jest zły, po prostu nie kocham pierwszych 20 minut. Zaczyna się trochę ostro, a nuty jałowca/sosny nie wydają się zbyt naturalne. Wyobraź sobie, że akord sosnowy zachowuje się bardziej jak akord fiołka/irysa. Po pewnym czasie jest właśnie tak. Jest miły, ale to prawdopodobnie mój najmniej ulubiony zapach w mojej kolekcji. O wiele bardziej wolę nuty sosny w czymś takim jak Agua Brava. Kwiaty w tym zapachu to to, co go ratuje. Butelka to powód, dla którego będę go trzymał i dam mu szansę na macerację. Wszyscy w pracy go uwielbiają. Moja żona nie jest fanką, więc prawdopodobnie go sprzedam i spróbuję czegoś innego. AKTUALIZACJA: Sprzedałem go komuś, z kim pracuję. Świetnie pachnie w powietrzu. Użyłem pieniędzy, aby kupić... gryzie wargę dwa kolejne zakupy w ciemno. Aktualizacja: Zakupy w ciemno też były nietrafione. Też je sprzedałem. Po tym następne 2 zakupy w ciemno za pieniądze, które dostałem ze sprzedaży TYCH były absolutną perfekcją. (Sprzedałem Oscar De La Renta Pour Lui i Sung Homme, a kupiłem i ZAKOCHAŁEM SIĘ w Lapidus Pour Homme i Tous 1920 EDP the Origin)
Cóż, nadzieja. Nie jestem pewien, czy ta nazwa jest ironiczna, czy co, ponieważ jeśli cokolwiek miało zniszczyć jakąkolwiek nadzieję na oryginalność w perfumerii, to właśnie to. Nie wiem, czy moje oczekiwania są teraz niesprawiedliwe? Mam na myśli, że Pink Floyd nie mógłby ciągle tworzyć Dark Side of the Moon, prawda? To nudny zapach, tak, bogaty, tak, mocny... w rozsądnych granicach... nowoczesny oud, który, jeśli chcesz powiedzieć, ma coś z plastiku, przezroczystości i dobrą mieszankę przypraw, żywicy, zwierzęcych nut itd... to w porządku. Ale pachnie jak wiele innych 'bogatych' perfum oud/oud róża (dobra, więc oficjalnie nie ma róży, ale...) Nie jestem pewien, dlaczego miałbyś wydawać pieniądze na ten skarb FM, jestem ciekaw jakiejkolwiek ekscytującej wypowiedzi od Dominique'a Ropiona, w której stwierdza, że stworzył coś, co istnieje gdzie indziej w perfumerii za ułamek ceny. Tak, jest ładny, noszalny i nowoczesny, a nawet mogę przyznać, że pachnie drogo i może zawierać prawdziwy oud oraz inne ładne naturalne składniki, ale to nie uzasadnia ceny, ani nie stoi na równi z innymi w tej linii, które, chociaż jeszcze bardziej szokująco drogie (w niektórych przypadkach), przynajmniej mają w sobie coś wyjątkowego. Nawet Promise, który jest najbardziej genetycznie podobny i przyjemny dla rynku, ma coś z unikalnej równowagi.
To interesujące doświadczenie, aby raz poczuć ten chemiczny zapach i zobaczyć, co robi na skórze, ale jest dość okropny. Jest powód, dla którego jest mieszany z innymi składnikami, aby stworzyć odpowiedni perfum. To przemysłowy, plastikowy, klejowy wetiwer, z zapachem wnętrza samochodu i odrobiną czegoś, co użyłbyś do czyszczenia piekarnika. Natychmiastowy scrubber, nigdy więcej. (prysznic) I oczywiście niemożliwe jest usunięcie go, chociaż po dokładnym szorowaniu przynajmniej jest mniej odpychający.
Wow! Początkowo to minimalny nowoczesny kawałek sztuki z nutami surowego zapachu 'Indy', ale szybko staje się jasne, że L'eau d'epine ma w sobie energię. Naprawdę eleganckie akcenty, szczerze mówiąc, jestem całkiem zauroczony. Nie próbowałem Hermes Galop od wieków, ale to w pewnym sensie przypomina mi podobny nastrój, jego szokujący, zielony motyw róży jest uderzający, ale z drugiej strony, ledwie istnieje, eterycznie przezroczysty, jak może się wydawać. Otwarcie ma ten efekt przypływu, wciąga, jakbyś dostawał najlżejszy efekt nuty głowy, ale potem wraca, stając się bardziej intensywne i obecne. Zwykle dzieje się tak z tymi zapachami żywicznymi/kadzidłowymi, gdy idą w świeższym lub zielonym kierunku, a z pewnością czujesz zieleń od galbanum i uderzenia chemicznie czystego aldehydu, przebijającego się. Efekt dzwonienia róży jest przezroczysty, zanim w końcu osiada na czymś przypominającym zdezynfekowany akord skórzany. Myślę, że to świetne.
Noszę Guidance na jednym ramieniu, a Guidance 46 na drugim. Guidance jest bardzo Bisch. Natychmiast przypomina mi Encelade, ale z większą głębią i słodyczą (choć wcale nie tak słodką jak wersja Extrait). Szybko zaczynam wyczuwać coś w rodzaju zapachu stóp, spoconej nuty, co nie odrzuca mnie dokładnie, ale rozumiem, dlaczego mogłoby zniechęcać innych. Sillage daje mi ładny zapach perfum, podczas gdy bliskie powąchanie to spocona bielizna sportowa (tego nie ma w Extrait). Podoba mi się to, to nie jest do końca moje, bo szczerze mówiąc, wolałbym nosić Encelade, jest bardziej odważny, ale ten zapach jest bogaty i oczywiście dobrze się sprawuje. Extrait wydaje się gładszy i bardziej wyrafinowany, ale brakuje mu haczyka. Jest znacznie słodszy i bardziej kadzidlany. Chciałbym, żeby zwiększyli dziwność zamiast słodyczy.
Nie jestem pewien, czy moja miniatura się zepsuła, ale dla mnie to jest pół perfum, pół burrito. Kolendra jest TAK mocna, a coś w tym połączeniu z cynamonem jest dla mnie zbyt kulinarne (bum).
Wąchając dziesięć próbek z tej marki, zauważam, że są to głównie syropowe bomby cukrowe, a ta jest jedną z najsłodszych. Jeśli to jest w twoim guście, możesz to polubić, ale ten typ perfum jest dla mnie nudny po maksymalnie 10 minutach.
Chorobliwie słodki, mdlący, pachnący tanio, wywołujący cukrzycę. W obrębie męskich zapachów JPG, ale bardziej odrażający, jeśli to w ogóle możliwe.
Drapiący, toksyczny, tanio pachnący, głośny, potrzebujący, macho, po prostu absolutnie okropny.
Nutki według strony Diptyque: Lekka mgiełka Eau Plurielle przywołuje zapach świeżej pościeli położonej na łóżku z BLUSZCZEM i RÓŻAMI z Turcji.
Prezerwatywy wypełnione lawendą.
Cóż... Nie spodziewałem się wiele, ale ten produkt rozwala wszelkie oczekiwania i jest to zakup całkowicie w ciemno. Trzymam go w ukryciu przed samym sobą i postanowiłem otworzyć przy specjalnej okazji i było warto. Otwarcie było trochę przerażające, gdy wylądowała nuta brzoskwini (nie jestem jej wielkim fanem), ale cholernie to drydown to coś niesamowitego! Potrzebuję teraz zapasowego flakonu.
Odniesienia do Creeda są zrozumiałe ze względu na jego dymną drzewność i nutę bergamotki, zdecydowanie należy do tej samej olfaktorycznej rodziny, jednak Boy of June jest prowadzony przez piękną paczulę i jest totalną rozkoszą w noszeniu. Nie jest też ani trochę nachalny. W szczególności podoba mi się jabłko i kadzidło. Jest to męska strona perfumiarstwa z solidną projekcją i masywnym, atrakcyjnym zapachem. Na miejscu Jana byłbym z niego całkiem zadowolony.
Uwielbiałem Silver Oud, ale zakochałem się w King Blue bardziej, ponieważ jest bardziej noszalny i łatwy do osiągnięcia, nie wymaga określonego nastroju. Potrzebuje jednak odpowiednich ubrań lub w ogóle ich braku. Assam Oud w King Blue nie jest tak krzykliwy jak w jego poprzedniku Silver Oud, a skóra, która jest w nim dość mocna, jest całkowicie oswojona w King Blue. Uwielbiam ten zapach. Jest tak uzależniający ze swoimi owocowymi nutami, szczególnie z czarną porzeczką, ale także z mandarynką - te nuty są idealne z lekko brudnym Oud i ciepłym żywicznym bursztynem. Owoce przynoszą słodkie aromaty, które bawią się w chowanego od otwarcia aż do dry down. To jak dżem z czarnej porzeczki pokryty mocnym Oud, a nie odwrotnie. Słodycz owoców razem ze słodyczą żywicznego bursztynu działa świetnie. Tak bardzo kocham owoce i Oud razem, ale tutaj połączenie jest oszałamiająco piękne z powodu innych nut i złożonej kompozycji. Tuż wokół dymności kadzidła nie jest jak T*bacco, ale gładkie i mgliste, dodające witalności tej kompozycji, która jest właściwie oszałamiająco uspokajająca jak głęboko niebieskie morze. To jedyne połączenie, które znajduję tutaj z kolorem niebieskim w nazwie. Na koniec, dość przytulna, kremowa tekstura sandałowca zmieszana ze wszystkimi tymi nutami sprawia, że jest to jeden z moich ulubionych zapachów do noszenia na noc. Tego rodzaju zapachy są również erotyczne moim zdaniem (wiem, może to brzmi dziwnie). Najbardziej erotyczne zapachy od Amouage to "Gold Man | Amouage" i ten. Nie mogę się nasycić King Blue. Chcę cieszyć się nim tak bardzo, jak mogę teraz, gdy jest ciepło, ponieważ teraz pięknie się sprawuje na mojej skórze. Zimą moja skóra jest zbyt zimna na ten zapach. To potrzebuje ciepła, aby błyszczeć i nie wydaje się zbyt ciężkie w fińskim lecie, ponieważ nie jest tak gorąco, głównie 20-25°C. Czy to łatwy Oud? Tak, jeśli kochasz prawdziwy Oud, to jest delikatny. Jeśli nie - możesz zapomnieć o King Blue. Ale gorąco polecam dać mu szansę. Jest zniewalający. Tak, trochę brudny Oud może być zniewalający. Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Wymienione nuty nie odzwierciedlają tego, co czuję. Dla mnie to silna tonka, róża, owoce (jak wspomniano w recenzji poniżej, jagody) i szafran. Pozostałe nuty są obecne, jeśli zmrużę oczy i użyję wyobraźni. Zaczyna się dobrze, pachnie bogato i złożenie, ale szybko jasność zanika z nut głowy i staje się mdłe, duszące i tanio pachnące.
Arcydzieło. Tak niedoceniany za tak wyjątkową mieszankę. Przyjaciel dał mi dekant, nosiłem go i ciągle pytano mnie, co to jest. Dostałem butelkę 100 ml za 34 funty. Jeden z najlepszych zakupów, jakie miałem.
To był pierwszy zapach typu irys, który kiedykolwiek poczułem w wodzie toaletowej. Nie mogłem się nadziwić, że ktoś chciałby pachnieć jak kosmetyk, nie mówiąc już o mężczyźnie. Teraz to rozumiem, ta kremowa, woskowa nuta irysa to coś, co mi się spodobało, ale nie na tyle, bym chciał ją nosić. Dla mojego nosa jest to trochę puste w zapachu. Jest inny i unikalny, ale nie odpowiada mojemu gustowi.