** Perfumy dla miłośników wetywerii i paczuli, Estate Vetiver to wilgotny, senny zapach, który jest surowy, narkotyczny i dziwny. W tym zapachu czuję tylko to, co widzę w moim umyśle, czyli wilgotne, gnijące drzazgi wraku statku, złowieszcze ciemne niebo i przeszywającą morską bryzę oraz zagubione i mściwe duchy dwóch młodych kobiet nawiedzających bandę nieuczciwych piratów
Na pierwszy rzut oka jest to LEMON - jasny, cierpki, ogromny cios w twarz pikantnego żółtego soku i kwaśnego kwasu cytrynowego. Co ciekawe, zapach niemal natychmiast się ulatnia i pojawia się zwiewna słodycz, która w miarę utrzymywania się na skórze przechodzi w nutę bitej śmietany i pianek marshmallow. Chiffon to "zapach o podwójnej koncepcji", który łączy słodki i orzeźwiająco cierpki smak ciasta Lemon Chiffon z delikatnym pięknem szyfonowej tkaniny.
Generalnie nie jestem fanem zapachów dla smakoszy, ale wiem, że Solstice Scents zawsze trafia w dziesiątkę ze swoimi pysznymi zapachami inspirowanymi deserami... i chociaż być może Blossom Jam Tea Cakes nie jest - początkowo - moją filiżanką herbaty, mogę uznać, że jest to piękny portret tych delikatnych przysmaków na czas herbaty. Puszyste ciastka, konfitury, a później bogata słodycz kremu maślanego dopełniają ten zapach. Kilka godzin później łapię powiew plastikowej wanilii z nadgarstka i to mi odpowiada; przypomina mi to wąchanie głów moich lalek Strawberry Shortcake, kiedy byłam małą dziewczynką, i jest to pocieszające przypomnienie, że czasami odrobina słodyczy może być bardzo miła.
After The Rain to mglisty akwarelowy obraz zapachu, przywołujący romantyczne wizje eleganckiej damy dworu spoglądającej znad swoich ksiąg, by z tęsknotą spojrzeć na swój ogród w chłodny, deszczowy poranek wczesną wiosną. Delikatne, fioletowe kwiaty, powściągliwa zieleń i upiorny ślad wody deszczowej na schłodzonej szybie. Nie nazwałbym tego wodnym, ale waham się, czy nazwać to kwiatowym. Czy możemy udawać, że istnieje kategoria zapachów o nazwie "nawiedzająca bryza"?
Banded Sea Snake, choć jest zapachem wodnym, nie jest wodnistą, rześką sprawą. I szczerze mówiąc, jest to mniej zapach, a bardziej obraz, który jest wyczarowany: tętniący życiem basen pływowy pełen jasnych, żywych, kolorowych stworzeń; figlarna wyspiarska bryza ślizga się po półprzezroczystej powierzchni wody i - o, hej! Oto fantazyjny koktajl z papierową parasolką! Skąd to się wzięło? Smakuje jak zielone mchy i francuskie mydło, ale jest dziwnie orzeźwiający.
Thanatopsis to medytacja nad śmiercią zainspirowana wierszem Williama Cullena Bryanta i głęboki, uroczysty ziemisty zapach zawierający sosnę, jałowiec i piżmo. Zieleń tak bujna i skoncentrowana, że jest niemal syropem, rosnącym w tajemniczych krainach obok czcigodnych lasów i zapierającej dech w piersiach ciemności.
Madam Moriarty, Misfortune Teller z serii Carnivale Diabolique od BPAL to ciemne owoce grubo słodzonego dżemu śliwkowego, cierpkiego granatu i wina z czerwonej porzeczki oraz przyprawione, ziemiste kadzidło czerwonego piżma i paczuli, które wzmacniają i ośmielają jagody i owoce pestkowe, czyniąc je o wiele bardziej bujnymi i lepkimi. Nie jestem fanem owocowych zapachów, ale nawet ja mogę przyznać, że jest to obiektywnie piękny zapach i nie bez powodu jest kultowym faworytem.
Dana O'Shee przypomina budyń ryżowy z delikatną śmietanką na wierzchu i/lub miodowym kremem mlecznym, z dodatkiem słodzonego marizpanu... ale wyobraź sobie senne łyżki tego wszystkiego, podczas gdy w powietrzu unosi się słaby kadzidło. A może wyobraź sobie niezapalony stożek kadzidła z cukrowego kremu mlecznego! Brzmi pysznie, ale nie jedz tego! Choć może was to kusić.
Wyobraź sobie...
Jesteś wikingiem,
leniwie rozciągającym się na miękkiej, suchej orlicy w pobliżu skaczących płomieni brzozowego ogniska. Skórzana zbroja z bitewnymi bliznami zwisa z mocnego modrzewia, a wysoko w jego gałęziach Maleńkie ptaki świergoczą, migoczą, pracowicie zbierając miękkie rzeczy do wyściełania swoje gniazda.
Chłodna bryza zmienia kierunek - dociera do ciebie zapach wodorostów, Mieszając się z rosnącymi sokami drzew. Światło słoneczne kapie przez wysokie gałęzie Duże, złote krople ciepła, na które czekałeś całą Brutalnie mroźną i ciemną zimę, by znów je zobaczyć.
Twój bukłak ducha jest blisko. Wylewasz libację na ziemię, Podnosisz ją do ust i Odpoczywaj, póki możesz.
🔥 🌊
Noś go, jeśli chcesz czuć się Odważna, nieustraszona, niezwyciężona
Leżysz na gładko wykończonym krześle z drewna tekowego, a twój
lniany garnitur wciąż wygląda elegancko, pomimo ciepła tego dnia.
monety światła słonecznego tańczą przez gałęzie starożytnego drzewa morwy
połyskujące wzdłuż złotego wykończenia porcelanowej filiżanki do herbaty
gdzie kędzierzawy kłąb pary unosi nutę bergamotki z Earl Grey w wilgotne powietrze.
Pochylasz się do przodu, aby wybrać delikatną kanapkę z eleganckiego, wielopoziomowego stojaka i
Świeżo zerwane kwiaty umieszczone w małym, kryształowym wazonie tchną swoim zapachem.
Miękkie uderzenie piłki tenisowej o rakietę i
bańka delikatnego śmiechu unosi się nad starannie przyciętym żywopłotem.
Długie spódnice powiewają i szeleszczą, gdy
towarzysze wracają do stolika z herbatą.
Podnosisz elegancki palec wskazujący, przechylając panamę, aby zasłonić oczy i
słuchając ich wesołej pogawędki.
Wszystko jest w porządku.
⭐️
Noś go, jeśli chcesz poczuć się: nostalgicznie, wytwornie, na luzie
Spirit by @vallensefragrance uosabia wszystko, co najlepsze w życiu w Europie Północnej. Jasny i orzeźwiający, ale nigdy nie chłodny ani zakazany. Sosny kołyszą się nad kępkami zmiażdżonej mięty i zdeptanych łodyg.
Kto wie, jakie mityczne stworzenie właśnie przeszło przez tę zaczarowaną polanę?
Samotny biały kwiat wygrzewa się w promieniach wodnistego słońca. Wibrująca zieleń wiosennych liści, które teraz zmieniły kolor na bursztynowy i klonowy, spada na bogatą i płodną leśną ziemię. Perydotowy aksamitny mech z delikatnym piżmem otula Cię ciepłem, gdy podnosisz twarz do światła.
Liżesz cytrynowo-imbirowe lody, oglądając statek wikingów uroczyście spalony na smaganej wiatrem plaży.
Zioła ofiarne, takie jak mięta i arcydzięgiel, migoczą wśród złotych, żarzących się belek, które skrzypią i układają się w hipnotyzujące kształty.
Kadzidełka wiją się w żarze - jasne, ciepłe i bardzo tajemnicze.
Infleurno by @eau_de_boujee jest jak twój najlepszy kumpel.
Żywiołowy i zabawny, pijący z Tobą przepyszne koktajle z yuzu i marakui w błyszczącym hotelowym barze, pełnym oszałamiająco bogatych girland jaśminu i osmantusa.
Następnie, gdy poczujesz się całkowicie przestymulowany, zabiorą cię do domu, wezmą głęboką, gorącą kąpiel i zapalą lśniącą bryłkę spokojnego kadzidła, aby cię uspokoić i uspokoić.
Infleurno to po prostu NAJLEPSZA zabawa. W pełni bierze Cię za rękę i prowadzi na rollercoaster rozkosznej radości, ale ze spokojnym i medytacyjnym zakończeniem. To naprawdę butelkowana radość.
Kolejny zadziwiająco piękny zapach od zespołu marzeń, którym są @perfumer.pia i @nickrgilbert. Wszystkie ich perfumy są pełne duszy. Świat z dala od wielu, wielu zapachów w dzisiejszych czasach.
Nazwa moim zdaniem nie pasuje do zapachu, a przynajmniej wprowadza w błąd.
Otwarcie to dżemowa, ciemna, niemal anamaliczna róża w połączeniu z metalicznym szafranem i albo w połączeniu, albo samodzielnie, ciemną nutą oudu.
Piękny różany zapach, ale nie spełnia moich oczekiwań.
3 godziny później minęła intensywność ciemnej róży i do mieszanki dołączył pieprz. W końcu jest drzewny, pikantny, trochę suchy i aromatyczny. Nie tak kremowy, jak się spodziewałem, ale dość czysty i wyrafinowany. Nadal jest głębia i kwiatowość, ale transformacja jest bardzo interesująca!
Po 6 godzinach to delikatny bursztyn z miękkim aromatem drewna.
Ten zapach ma wiele twarzy!
Z pewnością zasługuje na swoją nazwę. Przypominał mi stare książki, lekko stęchły i metaliczny zapach, który był dziwnie pocieszający, ponieważ przywoływał wspomnienia z biura mojego taty na uniwersytecie.
Uważam, że jest to zapach, który mi się podobał, ale go nie pokochałem i nie zdecydowałbym się na zakup pełnowymiarowego flakonu.
Przypomina mi Morning Chess, może to DNA Vilhelma lub mieszanka kardamonu i paczuli.
Bardzo wytrawny, ziołowy cytrus.
Wytrawny dodaje dużo głębi, z dymnym kadzidłem i skórą.
Paczula jest tu bardzo ostra i zielona. Dość aromatyczny.
Nazwa jest odpowiednia, ponieważ cytrusy przebijają się przez głębię.
Prawdziwa moc grejpfruta.
Pikantny, cierpki, świeży, soczysty, słony.
Jest rześki, wodnisty, prawie jak morski spray z fal i delikatna owocowa słodka nuta.
To niesamowity zapach na ciepłe letnie dni, jeśli lubisz grejpfruty.
Drogi eliksir sauvage
Jestem ogromnym fanem Ex Nihilo i ten zapach należy do moich ulubionych. Zaczyna się od połączenia mandarynki, pudrowego pieprzu i delikatnych nut Mimosy. Ylang Ylang zawsze jest w tle, nadając temu zapachowi głębię i ciepło od początku do końca. Wanilia pojawia się nieco później, dodając słodyczy. Vesper Glitz to elegancki zapach, niemal zbyt szykowny, by nosić go na co dzień. Świetnie nadaje się na specjalne okazje lub na randkę. Bardzo piękny zapach z dobrą trwałością, chętnie miałbym go w swojej kolekcji pewnego dnia.
Tom Ford to upiorny, lodowcowy, iglasty melanż drzewa różanego i sandałowego z chłodnym, gorzkim, pieprznym drewnem. To maleńki, złowrogi posąg zapachu w pustym pokoju, w którym temperatura spada nagle, bez wyjaśnienia. Perfumowana wersja małego gremlina, który pojawia się w nawiedzającej opowieści; taki, który przemyka w kącikach oczu, gdy wzrok jest skupiony gdzie indziej i zbliża się do poduszki, gdy jesteś na krawędzi noża między jawą a snem.
Citron Boboli był cudowną, nieoczekiwaną niespodzianką. To taki lekki, orzeźwiający, paliatywny zapach; prawie nic w nim nie ma, a im dłużej się z nim siedzi, tym więcej łagodnych cudów wyczarowuje. W najgorętszy dzień lata, gdy słońce piecze ziemię, a powietrze jest wilgotne, ciężkie i połyskujące, znajdź słoik z masonem, szkło gładkie i wytrawione, przekazane przez matkę twojej matki, aby ukołysać zaklęcie na upalny dzień. Pod szkieletowym cieniem południowego drzewa, do tego naczynia włóż warstwę melisy i kwiatów, gałązkę geranium i falbaniasty liść cytronelli - kojącą warstwę, ziołową, cytrusową i zieloną, będącą kontrapunktem dla nieubłaganego upału. Strumień wody deszczowej, która złapała odbicie księżyca, a na koniec wrzuć tyle goździków i ziaren pieprzu, ile miłości straciłeś, i poczuj, jak ich przyprawione ciepło zmienia się w dziwny, musujący chłód. Namaść swój puls, gardło i serce tym zielonym naparem, spójrz w jego wirujące szmaragdowe cienie i pozwól echem rozbrzmiewać słowom, które chłodzą powietrze i przywołują delikatny, tajemniczy letni deszcz. Tym właśnie jest dla mnie Citron Boboli. A jako mieszkaniec Florydy myślę, że ten zapach będzie moim ulubionym letnim zaklęciem przynoszącym ulgę.
Ostatni podmuch kwaśnego posmaku pomarszczonych cytrusów, zardzewiałe, wysuszone zielone zioła i zmumifikowane mchy, popielata, sucha skóra i najbardziej widmowy irys więdnący w rozpływającej się plamie cienia, którego ziemne korzenie już oddają ducha. którego ziemiste korzenie już oddają ducha, rozpadając się w piaszczystej ziemi. Promienna zorza zaćmienia stała się bladym, spieczonym objawieniem przez zakurzony, zasłonięty obiektyw.
Ôponé to zapach tak odrażający, że można by pomyśleć, że ktoś żartuje, że nie może być prawdziwy. Ale jest prawdziwy i mam jego próbkę. Jest to nikczemny koktajl następujących składników: świeżo otwarta butelka lepkiej, gorzkiej, ale nie wystarczająco gorzkiej gorzkiej gorzkiej jagody Robitussin Maximum Strength Cough and Chest Congestion (prawdopodobnie ta z dekstrometorfanem i gwajafenezyną), najbardziej odrażająca, niesmaczny sztuczny owocowo-kwaśny napój energetyczny na półce z najbardziej skandalicznie obskurnym opakowaniem, tak obrzydliwy i nieświeży, że nawet ludzie, o których myślisz, że mogą być nim zainteresowani, nigdy by go nie kupili, i najsmutniejsza sztuczna róża o długich łodygach owinięta w zakurzony marszczący się plastik na stacji benzynowej. Nikt nie chce mieć z tym nic wspólnego. Natychmiast wyrzuć je do kosza.
Moth to chłodne mroki i stęchła melancholia antycznych koronek i jedwabi schowanych z kamforowymi kulkami na mole, jest dymny aspekt różanego piżma, widmowy żar róży, która zapaliła się z miłości lub zemsty, a może obu, i słodko-gorzki pudrowy element, jak suszony miód zmieszany z grobowym pyłem z grobowca. Ale im dłużej noszę ten zapach, tym bardziej staje się znajomy i zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę mam na sobie piżmową wanilię i zakurzone kwiaty Hypnotic Poison, lub alternatywnie Bewitching Yasmine od Penhaligon lub Fleur Cachée od Anatol Lebreton, które dla mojego nosa pachną jak pokrewne duchy. I czy naprawdę potrzebuję kolejnych perfum w tym stylu? I wtedy przypominam sobie, że tak naprawdę posiadam tylko jeden flakon z tych trzech zapachów, a ten nie ma w sobie tego czegoś, co ma Moth: ostatecznie Moth pachnie jak zmierzchowa gra cieni surowych objęć, nawiedzający chór zapomnianych języków i zasadniczo to, co nosisz, aby przekonać duchy, że w rzeczywistości jesteś duchem.