Czy próbowałeś tych perfum?
Podziel się swoimi wrażeniami i pomóż innym odkryć wspaniałe zapachy
Nareszcie! Po wszystkich moich poszukiwaniach natknąłem się na zapach Zoologist, który naprawdę mi się podoba. Przez długi czas czułam, że ten dom nie jest dla mnie, nieustannie rozczarowując się szumnymi premierami - ale dlaczego nie mówi się o nim więcej? Przypuszczam, że dlatego, że jest to raczej staromodny, klasyczny zapach. Gwiazdą jest tu cudownie głęboka karmazynowa róża, która nie jest aż tak dżemowata, ale jest gęsta i bezwstydna, by dać o sobie znać. W połączeniu ze słodką soczystością kwiatu śliwki i słoną ambrą, jest to następnie łagodzone przez delikatne pudrowe aspekty fiołka i kremowy dotyk mchu dębowego w bazie. Jest wspaniały, naprawdę nie spodziewałem się, że tak bardzo mi się spodoba. Zwykle jestem dość wybredny, jeśli chodzi o zapachy różane, więc tak wysoka ocena tego zapachu naprawdę wiele mówi, zwłaszcza od domu, którego zwykle nie lubię. Zdecydowanie rozważę zakup tego zapachu w przyszłości.
Zbyt nachalny. I to profil zapachowy, który już ma błyszczący wachlarz iteracji, więc ten nawet nie zbliża się do wzbudzenia mojego zainteresowania. Jakość przypomina mi ELDO (to nie pierwszy raz, kiedy to zauważam w Zoologist), ponieważ ma bardzo syntetyczny zapach, silne, nie subtelne chemikalia.

Nightingale od Zoologist to, na papierze, coś, czego początkowo nie uznałbym za moją filiżankę herbaty - ale to tylko pokazuje, co wiem. Jest to bogaty, omszały kwiat śliwy z gorzkim, ziemistym oudem i nutami kwaśnej, cytrynowej róży przypominającej geranium. Określa się go mianem różowo-kwiatowego szypru, co, prawdopodobnie ze względu na moje skojarzenia ze wszystkim, co różowe, wydaje się falbaniaste i niepoważne w stosunku do tego, co okazuje się zapierającym dech w piersiach zapachem o nieoczekiwanej złożoności, która przekłada się na coś głęboko emocjonalnego. Czytając wywiad z perfumiarzem, dowiedziałem się, że inspiracją dla tych perfum był starożytny wiersz napisany przez Fujiwara no Kenshi, siostrę ówczesnej cesarzowej. Cesarzowa najwyraźniej zamieniła swoje cesarskie obowiązki na buddyjskie śluby, a kiedy odchodziła, jej siostra podarowała jej różaniec z drzewa agarowego owinięty w pudełko ze wstążkami i gałązką kwiatu śliwy i przeczytała jej napisany przez siebie wiersz: "Wkrótce przywdziejesz czarną szatę i wstąpisz w stan zakonny. Nie będziesz wiedziała, że na każdym paciorku różańca są moje łzy". Naprawdę czuję miłość, stratę, siostrzeństwo i tęsknotę, i w jakiś sposób, z tej perspektywy, doświadczam nawet egzystencjalnego smutku związanego z przemijającą naturą czasu i istnienia. Cóż za piękny i sugestywny zapach