Udało mi się zdobyć próbkę vintage tych wspaniałych perfum, ale dla mnie nie ma w nich nic falbaniastego ani poetyckiego, uważam, że są dość funkcjonalne i rzeczowe. Chodzi o skórę. Jednoznaczny, przyjemny, nienachalny, realistyczny akord skóry. Ciekawe, że poprzedza on duże odniesienia do eleganckich "rosyjskich" akordów skórzanych, takich jak kultowy kwiatowo-skórzany Cuir de Russie od Chanel i być może ten Guerlain o tej samej nazwie (choć niestety nigdy go nie próbowałem :() Klimat tutaj jest znacznie bardziej pozbawiony i prosty, co całkowicie uwielbiam w tych perfumach. Peau d'Espagne ma kremową, mięsistą, lekko pudrową konsystencję z nutą dymu. Jest ledwie "dymny", chociaż rozumiem, że ma znacznie bardziej stonowany, mniej egzotyczny element kwiatowy, zamiast ylang-ylang czy jaminu, jest znacznie bardziej w sferze aluzji do goździka lub geranium. Czy może nawet przywoływać wzmianki o Guerlain Derby? Znowu byłoby to całkowicie mylące! lol, nie mam tu zbyt wiele szczęścia. Zasadniczo, jeśli lubisz perfumy, o których wspomniałem, klasyczne kwiatowe i pudrowe skóry, lubisz dom (tak, zasługują na miano domu) Santa Maria Novella You So smooth, uwielbiam to.
Człowieku, naprawdę chciałem to polubić. Nie mogę się przekonać do ciężkiego cynamonu i przestarzałej nuty przypraw w otwarciu i w sercu. Nie mogę też uzasadnić trzymania perfum, które tylko umiarkowanie mi się podobają na samym końcu etapu dry down, kiedy tak naprawdę pozostają tylko nuty bazowe. Szanuję te perfumy, po prostu ich nie lubię i nie są dla mnie.
To jest perfum ambrowy, a nie perfum oudowy, kontynuując powszechny trend nazywania perfum "oud", które nie zawierają oudu. Ten nawet nie stara się pachnieć jak oud. Ale jest ładny, bardzo bogaty i elegancki.
Uwielbiam zielone zapachy i wypróbowałem ich już całkiem sporo, ale ten trafia w naprawdę słodki punkt: to drzewna, gorzka, ziołowa zieleń, która jest wyraźnie męska w stylu vintage. Uwielbiam prezentację piołunu: dodaje ekscytującej nerwowej energii aromatycznym nutom liścia laurowego, szałwii i goździków, niczym jadowity wąż przemykający przez zarośla. Nuty sosnowe również płynnie łączą się z piżmową, skórzastą bazą, przywołując na myśl mglisty las, a nie choinkę. Geranium i jaśmin są niespodzianką, podobnie jak fakt, że ten zapach jest tak zielony bez galbanum czy wetywerii. Jest zaskakująco lekki i zwinny - wręcz orzeźwiający - ale ma też imponującą trwałość i zapach. Wiele osób opisywało go jako unowocześnioną wersję klasycznego Yatagana Carona, którego nie wąchałem, choć wnioskuję, że jest bardziej zwierzęcy (podejrzewam, że jak na mój gust może być nieco zbyt przesadnie maskowy, choć jestem go bardzo ciekaw). Ze wszystkich zapachów, które wąchałem od Antoine Maisondieu, ten jest moim ulubionym. Szkoda, że nie został wycofany! Mam nadzieję, że moja zdekantowana próbka wystarczy mi do czasu, aż znajdę flakon vintage - a może ELdO przywróci go do sprzedaży?
Ogólny profil Hermanna jest bardzo w moim stylu: wilgotna ziemia z zielonymi elementami (galbanum, czarna porzeczka, wetyweria), niezwykły olejek różany, kadzidło i tajemnicza, przezroczysta, szklista, wodnista jakość, która jest oczywiście syntetyczna i trudna do opisania. Jak wiele zapachów ELdO, jest trudny i paradoksalny: pachnie jednocześnie bardzo naturalnie, nawet brudno (mokra ziemia, rozkładające się liście, zmiażdżone i zwiędłe płatki róż) i jak mocno "świeże" pachnące mydło (Ivory lub Irish Spring). Deszczowy akord przypomina mi mocno paczulową, lustrzaną wodnistość Baie 19 Le Labo (którą uwielbiam), choć bez jałowca, a także Rain Wood Perfumer H (a nawet trochę ich Ink, ponieważ Lyn Harris uwielbia wplatać odrobinę róży w swoje zielone i drzewne zapachy). Rose Highland od Jorum to podobnie ostra, słona róża - ziołowa, skalista, morska, bardzo męska i pachnąca chłodnym wiatrem i ziołami z klifu. Rozu Ezopa, który ma uosabiać cały cykl życia róży, od gleby przez kwitnienie po rozkład, jest prawdopodobnie najbliższym analogiem, jaki przychodzi mi do głowy. Ale Aesop, Jorum i Perfumer H są bardzo naturalne i organiczne, a Hermann jest znacznie dziwniejszy, używając syntetyków (takich jak Pepperwood i Geosmin) w celowo prowokujący sposób; zamiast wywoływać tajemnicę poprzez medytacyjną ciszę, osiąga tajemnicę poprzez dezorientację zmysłów. (Myślę, że Baie 19 robi coś podobnego, choć jest bardziej powściągliwy). Istnieją aspekty tego zapachu, które naprawdę mnie odstręczają - myślę, że jednym z nich może być wodna nuta Calypsone, chociaż nigdy wcześniej nie wąchałem tej substancji chemicznej, więc kto wie - ale uważam, że 80% zapachu jest odurzające. Jest dla mnie polaryzujący, częściowo dlatego, że jest również dość mocny i zdecydowanie projektuje, ale także doskonale trafia w nastrój, który uwielbiam: cienisty, poetycki i enigmatyczny, zielony i ziemisty w połączeniu z czystym i upiornym. Jest jednocześnie melancholijny i psotny. Pod koniec dnia myślę, że wolę bardziej naturalną, stonowaną wersję, ale doceniam, że Hermann zapewnia dreszczyk emocji (i ma świetną trwałość). Zdecydowanie będę używał mojej próbki.
Jest w porządku, naprawdę niczym się nie wyróżnia. Przypomina mi pewne męskie zapachy Guerlain, gdzieś pomiędzy flanką Homme Idéal a Absolus d'Orient, ale tamte robią to lepiej, a wydajność tutaj to [wstaw dźwięk deflacji mokrego balonu].
Niestety, na mojej skórze ten zapach wydaje się dziecinny, i to w nieakceptowalny sposób (jak Zouzou czy Dans Paris od Celine, na przykład), a co gorsza, pachnie tanio. Poza tym, nie podoba mi się połączenie ultra-słodkich, mlecznych nut z jabłkiem, staje się to mdłe. Nie sądzę, żeby to był straszny perfum, ale to nie dla mnie i nie chcę go czuć na nikim w moim otoczeniu.
100% syntetyczny, ultra-nowoczesny, piszczący, chemiczny. Rozumiem jego urok, ale dla ludzi z zajętymi życiami nie jest to wykonalne, aby pachnieć w ten sposób. Z pewnością straciłbym klientów, gdybym tak pachniał. Jestem za odważnymi zapachami, ale są odważne-zachwycające-klasyczne i są odważne-potrzebujące-kompensujące, a ten należy do tej drugiej kategorii. Aktualizacja: w fazie środkowej z bliska jest naprawdę piękny, trochę orzechowy i skórzany, podczas gdy z daleka to wciąż chemiczny tuberoza.... Ale.... Następnego dnia wciąż mocno się projektuje z mojej skóry. Jest po prostu zdecydowanie za mocny. Nie lubię perfum, które uniemożliwiają mi noszenie czegoś innego następnego dnia i po praniu, i które są niezmywalne na ubraniach.
Niezwykle podobny do Pour Un Homme, ale dziesięć razy droższy. Dziś spryskałem jeden na każdym ramieniu. Różnica jest tylko w pierwszych dwudziestu minutach, gdzie lawenda Rimbaud pachnie bardziej naturalnie i jest bardziej ekspresyjna, a jednocześnie mniej krzykliwa. Ale sucha nuta jest w 100% identyczna dla mojego nosa.
O mój Boże, to nie powinno działać, ale jest niesamowite. Ogromny wybuch spoconych przypraw i cytrusów przypominających środki czyszczące atakuje zmysły, zanim szybko ustąpi miejsca kremowej mieszance cytrusów i przypraw. Po pierwszych 5 minutach jest miękki i delikatny, jak wściekły maluch, który nagle się uspokoił. Nie ma bazy, o której można by mówić, więc podróż jest niezwykle krótka jak na coś tak głośnego na początku, ale to sprzyja warstwom, a gdyby utrzymało się w takim otwarciu zbyt długo, byłoby przytłaczające. Właśnie połączyłem to z obfitymi, nasiąkniętymi sprayami mocno wycofanego Fate Woman (moment, w którym zachowuję się, jakbym miał zdolność wydawania banknotów), i jestem w niebie. Aktualizacja: to Jean Marie Farina, ale maksymalnie podkręcone do 1000!
Jest to sambuca w najczystszej postaci, słodka i karmelowa, z jasnym anyżowym początkiem.
Fenomenalny, dymny, skórzany gourmand z nutą róży. 100% unisex.
Perfumy Pernoire mają dobrą jakość i są naprawdę dobrze skomponowane. Masar nie jest wyjątkiem. Ten zapach ma bardzo intrygujące nuty i wydaje się, że może być wyzwaniem, ale jest bardzo przyjemny i wszechstronny. Żadna nuta nie wyróżnia się ponad inne, ale można je poczuć w doskonałej harmonii. Labdanum i skóra są miękkie i delikatne. Przyprawy nie są ostre, lecz ukryte. Miód, tytoń i wanilia tworzą piękne, lekko słodkie serce, gdzie miód nie jest lepko słodki, lecz bardzo naturalny. Tytoń nie jest dymny ani brudny, to raczej wilgotny, delikatny powiew. Nie znajduję tutaj żadnych nut zwierzęcych, jeśli nie liczyć miodu, ale może to dlatego, że uwielbiam bardzo wyraziste nuty zwierzęce. Cała baza jest tak dobrze skomponowana, a mikstura jest całkowicie harmonijna. Jeśli spróbujesz pomyśleć o tym zapachu, wyobraź sobie, że każda nuta jest tak przyjemna i łatwa, jak to tylko możliwe, a wszystkie są wymieszane w dużej misce pokrytej aksamitnym miodem. Nuty są bardzo naturalne. Zapach jest jasny i złoty jak piękny zachód słońca. To nie jest bestia i nadaje się do noszenia wszędzie, gdzie chcesz, ale nie jest to zastrzyk energii, lecz rodzaj eliksiru, który sprawia, że czujesz się zrelaksowany i spokojny. Ma w sobie rzemieślniczy akcent, ale nie jest ostry ani intensywny, jak wiele rzemieślniczych zapachów. To całkowicie unisex. Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Prawdziwy Amouage, to kameleon. Otwiera się bardzo podobnie do Oud Minérale, z nutą ylang obok, a potem pojawia się cashmeran. Przez chwilę mogłem poczuć tylko cashmeran, ale potem znów się zmieniło i zacząłem odczuwać bogate, realistyczne wrażenie drewna. Wydawało się proste, okazało się bardzo złożone i uwielbiam to. Ten zapach jest mocny, ale nie przytłaczający. Zdecydowanie dzieje się więcej, niż sugerują nuty. Czuję odrobinę słodkawej mięty, gdzieś pomiędzy geranium a miętą zieloną, a być może nutkę jaśminu, chociaż może to ylang w przebraniu. Pod tym wszystkim kryje się wyjątkowo wysokiej jakości paczuli, skłaniającej się ku suchej, bez śladu octu, a cashmeran ponownie się pojawia, aby lekko go ogrzać. Im dłużej noszę, tym bardziej uzależniający się staje. Warto również wspomnieć, że chociaż nie ma wyraźnie identyfikowalnego kadzidła, to jest ogólne wrażenie kadzidła, myślę, że to DNA domu, co jest dla mnie niebiańskie jako miłośnika kadzidła. Nie przypomina niczego innego, poza ulotnym błyskiem Oud Minérale, ale to prawdopodobnie tylko kalon. Kalon może być okropny przy jednym złym ruchu, ale to jest geniusz. Jeszcze jedna rzecz, jak powiedzieli inni, to nic podobnego do BH Man, ja się z tym nie zgadzam, myślę, że są wyraźne wspólne wątki: drewno, mięta, sól, żeby wymienić trzy, i wydaje się, że są ze sobą powiązane, jeśli znasz oba zapachy.
Szczerze mówiąc, nigdy nie miałem okazji poczuć "Oryginału", ale jestem pod wrażeniem połączenia Al Nashama Caprice. Daje mi to wrażenie "znanego perfumu". Jednak nie jestem zadowolony z jego wydajności. Od początku wiedziałem, że to nie będzie bestia sillage, ale w połączeniu z moim typem skóry, ledwo czuję 4-5 psiknięć po 2 godzinach, muszę głęboko sięgnąć w szyję lub koszulę, żeby to poczuć. Czy zaczynam być na to głuchy? Czy powinienem dać mu poleżeć przez miesiąc lub coś w tym stylu?
Droga skórzana torba zawierająca szminkę, kredki i napoczętą batonik karmelowo-popołkowy, które wszystkie stały się rozgniecione i rozmazane na skórze. Dla mnie godzina lub dwie na etapie dry down to korzenna irys, uwielbiam to.
Po tym, jak w tym roku zakochałem się w Je Reviens, wiedziałem, że muszę dalej odkrywać dom Worth. Worth Pour Homme zapewnia dokładnie to, na co liczyłem, elegancko męski fougere o odważnym i nowoczesnym charakterze, którego szybko nie zapomnę. Jest to bardzo ostry zapach, który stanowi odważną deklarację, lawenda i igły sosnowe tworzą wspaniałe połączenie, z ich zielonymi właściwościami aromatycznymi wzmocnionymi przez ziołowe nuty rozmarynu i petitgrain wśród jasnych cytrusów. Ale pod spodem pojawia się ciepło - drzewo różane i goździk przywołują delikatną, ciepłą pikantność wraz z cynamonem i kumaryną. Ogólny rezultat jest wspaniały. Naprawdę podoba mi się ten zapach, a zwykle nie przepadam za fougeres. Sosnowy charakter tego zapachu jest dla mnie bardzo nostalgiczny i pocieszający, a wraz z subtelnymi rozgrzewającymi aspektami idealnie nadaje się również na jesień. Mam nadzieję, że w pewnym momencie dodam go do swojej kolekcji.
Goat to dziwne perfumy, wymienione nuty są wyraźnie obłąkane, ale w rzeczywistości nie pachną tak dziwnie, jak mogłoby się wydawać. To rodzaj zielonego, ziemistego, popielatego zapachu, który z pewnością pachnie nietypowo, ale nie jest nie do noszenia i nie jest tak zwierzęcy, jak wygląda na papierze. Dla mnie dominuje ta ziemista, grzybowa nuta trufli i grzybów, której ziemiste aspekty podkreślają mchy i paczula. Zza tej gęstości wyłania się wibrująca, lekko metaliczna nuta liści fiołka, ustępująca miejsca futrzanemu rodzajowi skóry w bazie. Czy pachnie jak koza? Nie. W rzeczywistości pachnie jak stare, pokryte skórą dłonie kogoś, kto skręca własne papierosy, być może paląc jednego co 5 minut w ciągu dnia. Ten intensywny ziemisty popiół jest tym, co zniechęca mnie do tego zapachu, ale w żadnym wypadku nie jest odrażający - po prostu bardzo unikalny styl.
Musiałem kupić ten zapach w ciemno. Ma wysokie oceny od niektórych recenzentów na YouTube, a ja zawsze uwielbiałem zapach prawdziwego, niepalonego słodkiego tytoniu fajkowego (na to właśnie liczyłem, że będzie pachniał). Jest bardzo intensywny, ale dla mnie brakuje mu złożoności i ogólnego profilu zapachowego. Powiedziałbym, że jeśli chcesz cieszyć się tym absolutnym potworem w wydajności, spryskaj go na koszulę, którą zamierzasz założyć za kilka dni, z odległości około czterech stóp. Czuję, że czegoś brakuje, a zapach wydaje się dość syntetyczny z odległymi, nieco mglistymi, pudrowymi nutami drzewnymi. Ogólnie rzecz biorąc, może potrzebować czasu na macerację, ale to właśnie ten zapach sprawił, że nie kupię już klonów ani perfum z ZEA. Przynajmniej czegoś się nauczyłem i sprzedałem go starszemu dżentelmenowi, który podoba mu się głównie dlatego, że przyciąga uwagę damy w jego życiu.
Okropny, wulgarny klon Aventusa. Dla mnie jest na równi z Hacivat jako najgorsza wersja tego konceptu. Po 5 minutach na mojej skórze pojawia się mdły akord wymiotów. Dla mnie to pachnie bardziej jak wymioty niż Sombre.
Chorobliwa zupa tonka
To bardzo interesująca mieszanka i zdecydowanie nie typowy zapach czekolady. Czekolada jest głęboka i ciemna, ale jednocześnie pojawia się w niej pewien alkoholowy, likierowy zapach z Benzoesu w połączeniu z Wanilią. To nie jest wyraźny zapach alkoholu, zdecydowanie nie, ale wciąż przypomina likier, bardzo trudno to opisać. Jest słodycz, ale nie przesadzona. Pomimo ciemnej czekolady jest w tym pewna lekkość, nie jest gęsty i lepki. Nie czuję żadnego dymnego odczucia, to elegancki gourmand. Bardzo podoba mi się ten zapach, ale nie mam pojęcia, w jakiej sytuacji bym go nosiła, może w domu w odpowiednim nastroju przy kominku zimą. Bardzo unikalny i unisexowy zapach. Nie jest zbyt podobny do Dior Fève Delicieuse. Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Moonglade to niezwykle gładka i miękka kompozycja. Główne nuty to zdecydowanie Kokos i Brzoskwinia, a baza składa się głównie z kremowego Drzewa Sandalowego, jedwabistej Wanilii i zmysłowego Mchu. Kokos nie jest jak balsam i jest bardzo wyrafinowany, podobnie jak Brzoskwinia. Nie jest soczysto-owocowy ani dziecinny, jest aksamitnie miękki i subtelny. Wiele nut wydaje się być ukrytych, ale jest to bardzo dobrze skomponowane, więc się tym nie dziwię. Bursztyn i Paczuli nie są tutaj głównymi graczami i nie jest to zapach ziemisty ani mchy. Nie martw się też o Czarną Porzeczkę, trudno uwierzyć, że wychodzi z niej coś nieprzyjemnego, ponieważ nawet jej nie wyczuwam. Istnieje możliwość, że niektórzy uznają tę kompozycję za przytłaczającą, dlatego najlepiej sprawdza się w chłodniejsze dni. Myślę, że to nie jest bezpieczny zakup w ciemno. Nie powiedziałbym, że jest to zapach pikantny ani kwiatowy, te nuty nie są tak oczywiste. To zabawny zbieg okoliczności, że za każdym razem, gdy losowo testuję zapachy, moje ulubione wydają się być dziełami Chrisa Maurice'a. Teraz mam cztery próbki od M.INT i od razu było jasne, że Moonglade to mój ulubiony. Inne, które mam, to "Hit the Mark", który jest gourmandem z ciemną czekoladą, "Pitch and Toss", który jest pikantny, drzewny i męski oraz "3-D Scent", który jest drzewny i bardzo aromatyczny, moim zdaniem męski. Te trzy nie są autorstwa Chrisa Maurice'a. Oceniłem to podobnie jak A od Pantheon Roma, ponieważ te dwa mają absolutnie ten sam rodzaj klimatu - wyrafinowany Kokos, tutaj aksamitna Brzoskwinia, w A Mango i całkowicie miękka, kremowa baza z Mchem i Wanilią. To jest nieco lżejszy i łatwiejszy zapach ogólnie niż A. To nie są te same zapachy, ale rozumiesz ideę zapachu, jeśli już znasz inny. Nie widzę żadnego związku z Kirke, Angel ani Erba Pura. Ta krótka recenzja opiera się na próbce. Jeśli lubisz moje recenzje, śledź mnie na IG @ninamariah_perfumes
Bądźmy szczerzy, Prada produkuje wysokiej jakości perfumy. Zdecydowanie mają swój klimat. Zwykle są miękkie, dojrzałe, nieinwazyjne, pudrowe i ambrowe. Ten zapach jest doskonałym przykładem. Jestem pewien, że zamierzali stworzyć to, co ostatecznie osiągnęli. Dla mnie był trochę zbyt bezpieczny, delikatny, dojrzały i nudny. W rzeczywistości pachnie bardzo podobnie do wnętrza antycznej drewnianej lodówki, w której jako dziecko trzymałem swoje komiksy i kadzidła. Nie jest zły, po prostu nie dla mnie.