Sea of Gray od Solstice Scents zostały wydane w nieznanym roku. Perfumiarzem tej kreacji jest Angela St.John. Nuty to Bursztyn, Ambergris, Choya Nakh, Frangipani, Sól, Drzewo sandałowe, Wodorosty, Wanilia.
Koncepcja tego zapachu polega na tym, że spacerujesz wzdłuż plaży, a gdy nadchodzi przypływ, niebo ciemnieje i zaczynają spadać pierwsze krople deszczu, schronisz się w pobliskiej lodziarni. Ja poszedłbym o krok dalej; to nadmorska lodziarnia w Innsmouth, a ty jesteś na randce z jej rybimi mieszkańcami. Nie oznacza to, że Sea of Gray jest zapachem rybnym, ale przy pierwszej aplikacji wyczuwalna jest więcej niż odrobina mętnej tandety i, jeśli tylko na chwilę, zostajesz porwany przez zapachy piasku, trawy turzycowej i karłowatych krzewów, które ustępują miejsca rozpadającym się domom i ich odstraszającym mieszkańcom oraz uczuciu ogólnego niepokoju i rozkładu. Uczucie to mija, gdy tylko przekraczasz próg chłodnego, jasnego wnętrza lokalu z mrożonymi deserami; wesołe brzęczenie małych metalowych łyżeczek delikatnie skrobiących fasetowane szklanki z lodami i delikatny, waniliowy aromat zimnych, kremowych słodyczy uspokaja cię, gdy widzisz słońce ponownie wyglądające zza chmur, a wszystko, co pozostało po twoim pędzlu z mrocznymi nadmorskimi tajemnicami tego zacienionego miasta portowego, to słona mgiełka na twojej skórze. Nigdzie nie widać twojego rybiego kochanka.
Koncepcja tego zapachu polega na tym, że spacerujesz wzdłuż plaży, a gdy nadchodzi przypływ, niebo ciemnieje i zaczynają spadać pierwsze krople deszczu, schronisz się w pobliskiej lodziarni. Ja poszedłbym o krok dalej; to nadmorska lodziarnia w Innsmouth, a ty jesteś na randce z jej rybimi mieszkańcami. Nie oznacza to, że Sea of Gray jest zapachem rybnym, ale przy pierwszej aplikacji wyczuwalna jest więcej niż odrobina mętnej tandety i, jeśli tylko na chwilę, zostajesz porwany przez zapachy piasku, trawy turzycowej i karłowatych krzewów, które ustępują miejsca rozpadającym się domom i ich odstraszającym mieszkańcom oraz uczuciu ogólnego niepokoju i rozkładu. Uczucie to mija, gdy tylko przekraczasz próg chłodnego, jasnego wnętrza lokalu z mrożonymi deserami; wesołe brzęczenie małych metalowych łyżeczek delikatnie skrobiących fasetowane szklanki z lodami i delikatny, waniliowy aromat zimnych, kremowych słodyczy uspokaja cię, gdy widzisz słońce ponownie wyglądające zza chmur, a wszystko, co pozostało po twoim pędzlu z mrocznymi nadmorskimi tajemnicami tego zacienionego miasta portowego, to słona mgiełka na twojej skórze. Nigdzie nie widać twojego rybiego kochanka.