fragrances
recenzji
71 recenzji
Phoenix Flame extrait de parfum to moje najczęściej noszone perfumy od czasu ich premiery w listopadzie i uważam, że jest to bardzo przyjemne doświadczenie, szczególnie o tej porze roku! Po pierwsze, jak sugeruje nazwa, należy spodziewać się, że PF będzie dymny (reprezentuje odnowę). I rzeczywiście tak jest. Nie jest to dym, którym można się udławić. Z moich przedramion unosi się jednak kilka loczków czarnej, dusznej sadzy. Żartuję, ale to jest dym. Po drugie, jest magiczny, magnetyczny naturalny oud, który jest drzewny i nieco leczniczy. Oczywiście % oudu został odmierzony dość zręcznie, ale jest tam i jest wspaniały. PF jest również kadzidlany. Nie jest to kadzidło głównego akordu, nic w tych perfumach takie nie jest. Zawarte tu żywice, kadzidło i mirra (pięknie współgrają z akordem bursztynowym i przyprawami kardamonu i cynamonu) zapewniają ciepło feniksa powstającego z tych dymnych popiołów. A potem jest sumak, który naprawdę rozwija się w wytrawnym wydaniu. Pikantny i głęboki z nutą ziemistej słodyczy i kwiatowo-cytrusowych nut, równoważy resztę bardzo rozgrzewających nut i zapewnia coś zachwycającego i wyjątkowego. Phoenix Flame to niesamowite perfumy, które zostały wyraźnie opracowane i rozwijane przez długi czas, co jest rzadkością, która zawsze się opłaca. To właściwe perfumy stworzone przez niezwykle utalentowanego artystę i gorąco polecam wszystkim ich sprawdzenie.
Wyśmienity oud, benzoina i wanilia tworzą wielką balsamiczną, choć raczej prostą ambrową piękność. I proszę, poprawmy perfumiarza. Tak wielu odwołuje się do JC, jednak jest to mistrzowska Sophie Labbé!!!
To jest piękne. Owocowe otwarcie łagodnieje do tostowego kokosa, mchu i tytoniu na skórzastej bursztynowej bazie.
Painter jest oszałamiający, wspaniały i absolutnie go uwielbiam. Czarny pieprz, wodorosty Laminaria i wetyweria, która nie jest tu odnotowana. Jest bursztynowo-drzewny i sprawia wrażenie szykownego i luksusowego, ale w zwiewny, aromatyczny sposób, jak coś, co Ellena stworzyła dla Hermesa. Być może jest to ten sam zapach, co Poivre Samarcande. Uwielbiam go tak bardzo i czuję, że jest tak bardzo częścią mnie, że naprawdę może stać się trochę charakterystycznym zapachem. Chociaż zapach jest przyjemnie stonowany, uważam, że wydajność i trwałość są doskonałe z zauważalnym zapachem - przynajmniej w mojej osobistej przestrzeni. Ogólnie bardzo podoba mi się to, co robi Genyum - ich asortyment jest mocny i warty wypróbowania - a Painter jest moim ulubionym z nich. @thescentiest
Odniesienia do Creeda są zrozumiałe ze względu na jego dymną drzewność i nutę bergamotki, zdecydowanie należy do tej samej olfaktorycznej rodziny, jednak Boy of June jest prowadzony przez piękną paczulę i jest totalną rozkoszą w noszeniu. Nie jest też ani trochę nachalny. W szczególności podoba mi się jabłko i kadzidło. Jest to męska strona perfumiarstwa z solidną projekcją i masywnym, atrakcyjnym zapachem. Na miejscu Jana byłbym z niego całkiem zadowolony.
Piękna nowa odsłona brytyjskiej luksusowej marki. Istnieją pewne ciekawe recenzje tego zapachu, które dla mnie są dalekie od prawdy. Kiedy czuję ten zapach, moje nozdrza wypełnia smakowitość przyprawionych wypieków. Na szczęście nie jest to zwykła wanilia. W rzeczywistości sugerowałbym bliższe odniesienia do czegoś takiego jak Sweetie Aoud, dzięki nucie otrębów obciążonej węglowodanami i subtelnej nucie oudu w bazie, jednak jest ona znacznie bardziej noszalna i zhuzhy. Momentami wyczuwalna jest także tonka, choć nie jest ona wymieniona w składzie. Perfumiarz Celine twierdzi, że głównym składnikiem jest tu absolut cistusa, ale dla mnie jest on niewyczuwalny, choć jestem pewien, że ogólnie ma wyraźny wpływ na zapach. Dla mnie drydown to pyszna, kremowa wanilia z tymiankiem i otrębami, które nadają jej dość pikantny charakter. Mogę wybaczyć tym, którzy uważają, że nie jest to zbyt letni zapach, ale dla mnie pięknie sprawdza się w ciepły słoneczny poranek w połączeniu z czystym białym lnianym strojem. Naprawdę piękny i wart wypróbowania!
Jest coś w ciągłej współpracy Quentina Bischa z Markiem Antoine Barrois, która nadal dostarcza perfumy wyniesione ponad normy branży, a Tilia nie jest wyjątkiem. Szóste perfumy marki o dość liniowym designie to czyste szczęście w butelce. Tak, krytycy mogą sugerować, że Tilia to kolejny zapach z linii, w której perfumiarz orał już zaorane pole, że to powrót Bischa do jego starej książki sztuczek. I rzeczywiście, jest to dobrze wykorzystana formuła iskrzących, astralnych mgnień. Nikt nie twierdzi, że nowy szypr na rynku jest tanim zarobkiem na sukcesie poprzednich szyprów, przynajmniej w dzisiejszych czasach. Mógłbym twierdzić, że Bischowi udało się stworzyć swój własny gatunek, "The Bisch". Być może w przyszłości historycy perfum będą wspominać o "Bischyness". Co dziwne, najlepszy "Bisch" może nawet nie być podpisany przez samego mężczyznę. W każdym razie, pomijając podobieństwa, Tilia jest o wiele jaśniejsza, bardziej słoneczna i szczęśliwsza niż poprzednie pięć. Jest mocny i trwały. podobnie jak wszystkie jego prace dla marki. Wybucha najbardziej słonecznymi kwiatami i cukierniczym, opiatowym nektarem. Nie jest to zwykły nektar, ale nektar bogów; miodowy, słodki i zwiewny. Jest tu uncja aldehydowego proszku, który po wyschnięciu na skórze przypomina trochę czystą pościel, ale nie daj się zwieść. To nie jest zwykły zapach detergentu do prania, szukaj go w L'eau Papier lub 312 St Honore. To zapach świeżego prania, wypranego w niebiańskiej pralni przez samego Apolla i pozostawionego do wyschnięcia na sznurze obok lipy. To oszałamiające wydanie, które idealnie wpisuje się w sezonowe zmiany, które wprowadzają do gry bardziej letnią stronę perfumerii. Smacznego! Śledź mnie na portalach społecznościowych: @TheScentiest
Uwielbiam tego żonkila! Wypróbowałem go wczoraj w butiku Toma Forda na szóstym piętrze Harrodsa. Jest dostępny tylko we flagowych sklepach i NIE został wycofany, jak sugerowali niektórzy poniżej, chociaż trzeba na niego wydać. Jest dostępny tylko w formacie 250 ml, ale przy zakupie dorzucają luksusowy spray podróżny o pojemności 50 ml. Nigdy, przenigdy nie będę potrzebował 250 ml czegokolwiek, więc to ode mnie przepustka. Śledź mnie na Instagramie - @TheScentiest
Potężny zapach i monolityczna trwałość to typowe cechy diagramu Venna perfum Bisch, inne to kreatywność, wyrazistość i oryginalność. Suma tych wszystkich cech owocuje zwykle nowatorskimi zapachami, które łączą w sobie funkcjonalność i noszalność klasyka z geniuszem artysty. Tubereuse Astrale kojarzy się z czymś, co Barrois odrzuciłby jako zbyt krzykliwe - rasową tuberozą ze stacji kosmicznej - ale po umieszczeniu w stajni Crivelli pasuje jak ulał do ich innych szturmowych propozycji. Jego figlarne, głośne, bąbelkowe kwiaty są zgodne z aurą perfum podobną do Ganymede i uwielbiam jego hałaśliwe, zuchwałe nastawienie. To najmniej kobieca tuberoza, jaką kiedykolwiek próbowałam i coś, co będę nosić z wielką przyjemnością. Obserwuj mnie na Instagramie: @TheScentiest
To niesamowite, Amer jest tak utalentowanym artystą.