recenzji
37 recenzji
Amazingreen od CDG okazał się zdecydowanie nie niesamowicie zielony, ku mojemu rozczarowaniu. Po części sądzę, że to błędne oczekiwania. Charakterystyka tego zapachu przywołuje na myśl eksplozję w dżungli: w bazie nuty prochu strzelniczego, wetywerii i dymu; w nutach głowy liście palmowe, zielony pieprz i mgiełka rosy; w nutach serca bluszcz, orris i kolendra. Ogólnie jest więc znacznie bardziej drzewny i pikantny niż to, czego spodziewałbym się po zapachu, który ma być intensywnie zielony - w rzeczywistości uważam, że jego profil jest bardzo podobny do zapachów CDG z serii Incense 3, które wolę. Jest czysty i męski, niezbyt ciężki, ale też niezbyt charakterystyczny.
Fig Leaf od Universal Flowering jest nieco bardziej seksowny niż większość zielonych lub figowych zapachów, jak można by się spodziewać po tej marce. Nuty petitgrain i kwiatu pomarańczy są subtelnie zmieszane z piżmową nutą bazy: nie jest to zapach wyraźnie cytrusowy, ale jest znacznie cieplejszy i bardziej laktonowy, bardziej pudrowy i mniej czysto "zielony" niż, powiedzmy, Philosykos Diptyque. Czuję też, że jest nieco bardziej kobiecy niż unisex - powiedziałbym nawet, że "kobiecy".
Philosykos obiecuje hiperrealistyczną, super-zieloną figę (wymienione nuty to w 100% owoc figi, liść i drzewo) i mam wrażenie, że ją dostarcza: to czysta wiosenna bryza, nie "czysta" jak mydło, ale czysta jak prawdziwie świeże powietrze, aleja pełna zielonych drzew. Jest liściasty, lekki i pełen wdzięku, z delikatną nutą białych kwiatów i jeszcze słabszą nutą owocowej słodyczy (może gruszki?), ale nadal czuję, że jest raczej unisex niż jawnie kobiecy. Mam tylko wodę toaletową i trwałość jest dość słaba, co wydaje mi się dość typowe dla świeżych, zielonych zapachów, ale chciałbym wypróbować EDP. Jestem wielkim fanem tego zapachu, choć sięgam również po Debaser od DS & Durga, aby uzyskać bardziej ziemisty, gęstszy zapach liścia figowego. Universal Flowering's Fig Leaf jest również ostrzejszy, bardziej seksowny, bardziej laktoniczny, jeśli to lubisz - ale Philosykos wydaje się kultowy. To ten, którego trzeba pokonać.
Parfum Prissana Natsumeku jest bardzo cytrusowy z przodu (Yuzu, Neroli, Gorzka Pomarańcza), ale wcale nie w sztuczny sposób. Wyczuwalne jest również ostre drewno hinoki z mchem dębowym i kamforą, odrobina bergamotki i palo santo, aromatyczne akcenty lawendy i ledwo wyczuwalna nuta róży. Bardzo wyrafinowany, mieszanka ciepłego słońca i chłodnego cienia: wyobraziłbym sobie japońską świątynię pachnącą w ten sposób. Uspokajający, przypominający spa, nawet odrobinę leczniczy. Może to przez kamforę, ale mam wrażenie, że czuję eukaliptus, choć go tam nie ma. Mam próbkę od jakiegoś czasu i często jej używam, ale myślę, że ta antyseptyczna nuta (choć nie jest nieprzyjemna!) powstrzymuje mnie przed zakupem całego flakonu.
Te perfumy rozbudziły moje nadzieje tylko po to, by je zawieść. Na pierwszy plan wysuwa się cytryna i krwista pomarańcza, z ziołowymi nutami Chinotto, przywołującymi na myśl Campari, z balsamicznym akordem bazowym i akcentami liści fiołka i kadzidła. Dla mnie, jako wielbiciela negroni i gorzkich włoskich napojów gazowanych, brzmi to fantastycznie, ale na mojej skórze pachnie głównie jak tani pomarańczowy płyn do mycia naczyń, a po wyschnięciu staje się czymś nieprzyjemnie pudrowym (to pewnie zasługa fiołka i piżma ambrette). Po prostu mi się nie podoba, a szkoda, bo bardzo chciałem.
Fleur d'Oranger 27 od Le Labo jest dokładnie tym, za co się podaje: superrealistycznym i dość mocnym kwiatem pomarańczy, w którym nie ma prawie nic więcej. (Wymienione nuty to kwiat pomarańczy, petitgrain, bergamotka i cytryna, ale ja ledwo wyczuwam bergamotkę). Jeśli kiedykolwiek próbowałeś ciasteczek "navette", które są specjalnością Marsylii, ten zapach pachnie dokładnie jak one, wraz z lekką mydlaną nutą - nie detergentu do naczyń, ale pomarańczowo-kwiatowego mydła w kostce w stylu savon de Marseille, z bardzo lekkim drzewnym posmakiem na finiszu. Jest dość słodki, dla niektórych może nawet graniczyć z mdłym, ale uważam, że początkowa intensywność zanika dość szybko i ogólnie jest to naprawdę wysokiej jakości podejście do prostej koncepcji, bogate i otaczające. Bardzo przyjemny zapach, imo, ale trochę jednowymiarowy. Myślę, że wolałbym, gdyby miał więcej akcji interpretacyjnej. Więcej warstw, wiesz? Mam tylko próbkę i przy cenach Le Labo nie wyobrażam sobie zakupu całego flakonu.
Przeczytałem recenzję tego zapachu, w której opisano go jako "solankowe oliwki z delikatnym kwaśnym drzewem sandałowym" i natychmiast pobiegłem do mojej lokalnej perfumerii, aby go sprawdzić, ponieważ MUSIAŁEM wiedzieć, czy naprawdę może pachnieć jak solankowe oliwki. Odpowiedź brzmi: tak, absolutnie, te perfumy otwierają się potężnym podmuchem dojrzałej, żywicznej, niemal smolistej czarnej oliwki, która wkrótce miesza się z pikantnym zielonym liściem figowym i ziołowym jałowcem z ginem i tonikiem, zanim przejdzie w prawdziwą stertę słonecznego drewna (drzewo gwajakowe, brzoza, cedr) i ciepłe łóżko suchych, aromatycznych traw (wetiwer, papirus, siano). Klimat jest słodki, świeży i leniwy, wzmocniony słoną nutą oliwki i przechodzący w dymne, kremowe, skórzaste wykończenie (mirra, kadzidło, olejek z drzewa sandałowego). Naprawdę sprawia wrażenie całej historii, być może sennego toskańskiego późnego popołudnia sugerowanego przez opis: igraszki na wsi; tarzanie się w sianie; kilka zbyt wielu koktajli podczas spotkania nad morzem. Uwielbiam złożoność słonej, roślinnej solanki, wilgotną zieleń i ziemistą dymność. To brudny, szorstki zapach, który jest pełen warstw, nieskończenie interesujący. Podobnie jak miska szczególnie ostrych oliwek, nie jest to zapach dla każdego i na każdą okazję, ale dla mnie to strzał w dziesiątkę. Zamierzam nosić moją próbkę i zdecydowanie mogę sobie wyobrazić zakup butelki. Nie mam jednak pojęcia, co ma oznaczać ta nazwa.