recenzji
1.9k recenzji
Dobrze, więc po tym, jak próbowałem L'incendiare w zeszłym roku i byłem rozczarowany, nie byłem nawet pewien, czy ta kolekcja Gold została wydana. To jedyny zapach, który próbowałem i muszę zacząć od pozytywów. Dla mnie jakość jest oczywista, to bogaty i złożony zapach, ale obawiam się, że na tym kończą się pozytywne aspekty. Głównym problemem, który mam z tym zapachem, jest cena, ale do tego przejdziemy za chwilę. Kompozycja jest po prostu dziwna, otwarcie pachnie ostrym, żywicznym naparem bursztynu i przypraw, z dziwnymi kwiatowymi tonami przebijającymi się na tle sandałowca i mlecznej wanilii. Zdecydowanie chciałbym ponownie spróbować tego zapachu, ponieważ wzbudził moje zainteresowanie, ale w przypadku zapachu z tak wieloma elementami zazwyczaj lubię, gdy coś jest dziwnie 'nie tak', niepokojące i niemal przerażające w L'Haleine des Dieux. Z tej pierwszej próbki nie mogę powiedzieć, że szczególnie mi się podoba. A potem jest cena! Serge Lutens, choć nie są to najtańsze zapachy, są bardzo dobrze wycenione za 50 ml, które otrzymujesz. Ta kolekcja Gold sprawia, że opada mi szczęka, a ten zapach w szczególności jest najdroższy, kosztując oszałamiające... 535 funtów za 50 ml!!!! Serge, mój człowieku... robisz sobie żarty! Nie obchodzi mnie, czy wydoiłeś rzadką orchideę na odległym klifie, czy zawiera włosy anioła, baby's breath, czy nasienie jednorożca... cokolwiek? Cena jest oszustwem, a ja jestem kimś, kto kupuje i kupował zapachy niszowe, ale dość tego!
To wspaniale złożony i doskonale wykonany perfum. Czuję piżmowego cyweta z różą, szafranem, drzewem sandałowym i mnóstwem innych pięknych, luksusowych składników. Wyczuwam nawet nutę słodkiego, syntetycznego oudu, który przypomina zapach sygnowany przez Bond, co zdarza mi się z wieloma zapachami z tej marki. Jednak nie dostrzegam nic, co wyróżniałoby ten zapach spośród wielu innych przyzwoitych, luksusowych perfum. Butelka jest fajna, to prawda, ale nadal uważam, że cena jest wysoka, nawet jak na mnie. Odpuszczam... ale nie krytykuję samego zapachu, bo pachnie świetnie.
Tony dobrze podsumowuje recenzję. Byłem trochę rozczarowany, że to kolejny zapach w stylu Aventus, ponieważ Atelier ma naprawdę dobre propozycje w swojej ofercie. To jednak nie jest klon i jest nieco bardziej elegancki; po dość głośnym wstępie pojawia się wyczuwalny zapach czarnej porzeczki i figi, w przeciwieństwie do ananasa i nut męskich (może szałwia muszkatołowa?) w otwarciu. Ponownie dochodząc do tego samego wniosku co Tony, to dość bezsensowny zapach; ma dobrą jakość, ale nie ma tej mocy co Aventus, ani nawet klonów. Nie chcę być pesymistą, ponieważ wiele zapachów pachnie podobnie i to nie czyni ich nieaktualnymi. Jednak trend Aventus wydaje się być obecnie popularny, mogę wybaczyć Royal Vintage, ale niestety nie tym spóźnionym przybyszom.
Kupiłem to na miejscu po rozważeniu wielu innych opcji i ostatecznie zdecydowałem się na to praktycznie z kaprysu, po tym jak Selfie było ostatnim, które próbowałem. Muszę powiedzieć, że to uwielbiam! Absurdalna nazwa i fakt, że na pudełku jest lustro, można wybaczyć, ponieważ to tak bogate doświadczenie. Selfie jest naprawdę niesamowicie alkoholowe, otwarcie przypomina mieszankę słodkiego sherry i przyprawionego rumu, ma rozgrzewające właściwości przypraw i mieszanych owoców. Następnie staje się bardzo ciężkie z miodowym/klonowym klimatem angeliki, który mimo oczywistego gourmandowego odczucia, sprawia, że jest trochę ciemniejsze i bardziej dojrzałe. Przechodzi w głęboko żywiczny benzoes/styrax, czuję też labdanum, w każdym razie ciepła, ale niepokojąca baza, która jest trochę sucha i skórzana. Ma niektóre cechy Markiza de Sade, ale nie jest tak poważne i skórzane. Problem, który mam z wieloma zapachami Olfactive Studios, polega na tym, że jeszcze nie natknąłem się na żaden z poważną trwałością! Niestety Selfie nie jest wyjątkiem, ale przechodzi w piękny ciepły zapach skóry, a gdyby wydajność była dla mnie tak dużym problemem, prawdopodobnie bym tego nie kupił. Selfie jest dla mnie znakomite, ale oczywiście nie każdemu przypadnie do gustu, sądząc po głosach tutaj.
Miałem przeczucie, że mi się to spodoba po usłyszeniu pozytywnych opinii, ale nie daj się zwieść, jest dość tanie i dość nieprzyjemne. Otwarcie to kłujące w nozdrza połączenie głębokich, pieprznych i intensywnie owocowych nut, powiedziałbym, że jest to trochę egzotyczne, nie pachnie jednak jak konkretny owoc. W miarę jak się rozwija, zdecydowanie pojawia się fiołek, ale nie jest to zwykły, zdystansowany czy pudrowy fiołek, on (może w połączeniu z limonką?) zaczyna tworzyć syntetyczny, słodki (cukierkowy) klimat i przypomina mi coś z dzieciństwa, co było ekstremalnie złe dla moich zębów, bez wątpienia. Ten zapach pojawia się w okropnie silnej chmurze chemicznego aromatu, bałaganu, ale w rzeczywistości okazuje się dość słaby pod względem projekcji i trwałości, więc jest dość zwodniczy. Kolejną rzeczą, którą chciałbym wspomnieć, jest to, że 212 VIP Wild party pachnie dość źle na kartce lub pasku testowym, ale naprawdę dobrze sprawdza się na mojej skórze. Transformacja i rozwój to wspaniały, głęboki, drzewny zapach połączony z tą początkową owocowością. (którą i tak jakoś lubiłem, mimo negatywnego tonu tej recenzji) Chciałbym powiedzieć, że ten zapach to kolejny głupi flankier, próbujący być seksowny/intensywny (czy cokolwiek?), ale prawda jest taka, że ma cechy, które mi się podobają. Nie jestem osobą, która da się skusić na butelkę, ale ta jest świetna i naprawdę ciężka. Ma magnetyczną zakrętkę i fajne, łuskowate wykończenie, które sprawia, że wygląda trochę jak smok-dildo! Co jest dość dziwne. Nie jestem pewien, czy to się broni w porównaniu do 212 VIP czy Sexy, które obie lubię i mają znacznie bardziej zniuansowaną kompozycję oraz lepszą trwałość itd... Jednak coś przyciąga mnie do tego zapachu, ponieważ lepiej pachnie po wyschnięciu (choć nie trwa zbyt długo) i ten pomieszany egzotyczny owocowy bałagan w jakiś sposób mocno mnie przyciąga. Prawdopodobnie to kupię, ale nie oceniam ani nie polecam tego innym jako dobrego zapachu. Fakt, że dopiero co się ukazał i już jest w koszu z okazjami, mówi wszystko, więc jest zły, ale ja go kocham. :)
Nie będę nawet wchodzić w nuty, to nie dla mnie. OTBE pachnie mdło i ostro na początku, a po godzinie lub dwóch przechodzi w coś znośnego, ale wciąż dość taniego i okropnego. Jestem pewien, że się sprzeda, ale nie jest nawet tak dobry jak oryginał czy ten wojskowy kamuflaż, który wydali w zeszłym roku. Nie jest dobry.
Po tym, jak przyjaciel, który jest doradcą sprzedaży dla Thierry'ego Muglera, powiedział mi, że "muszę" to wypróbować, ponieważ jej chłopak jest wielkim fanem zapachów i szalał na punkcie tego, jak dobry jest ten zapach. W każdym razie, zaprowadziła mnie do stoiska TF, ogłaszając, jak bardzo spodoba mi się dodatek skórnych nut bazowych do formuły Neroli Portofino, na co oczywiście byłem otwarty. Muszę powiedzieć, że chociaż mój nos nie mógł wykryć skóry w otwarciu, to jest to nieco inne niż NP. Forte ma bardzo ładne i długotrwałe, wysokiej jakości cytrusowe otwarcie, a następnie bardziej stonowane i mniej wyraźnie kwiatowe neroli. Nie ma wątpliwości, że neroli jest prawdziwym sercem tego zapachu, a w połączeniu z bergamotką, nie mogę sobie wyobrazić bardziej wspaniałej, czystej, letniej kombinacji. Czekałem i czekałem, i czekałem na pojawienie się skóry, co tylko świadczy o tym, jak dobra jest jakość, ponieważ długo się utrzymuje. Po kilku godzinach bardzo maślany, drzewny zapach skóry był bardzo blisko mojej skóry. Obawiałem się, że może to być kolejny cuir canage (czego nie lubię), ale neroli już prawie zniknęło, a "skóra" jest bardzo wyraźnym bytem. Myślę, że jeśli oczekujesz naprawdę intensywnej lub słodkiej skóry, to się rozczarujesz. Jednak jeśli chcesz poprawionej (na lepsze) formuły świeżego Neroli Portofino i czegoś nieco cieplejszego, to jest to przyzwoite. Nie wiem, ile to kosztuje? Struktura cenowa Toma Forda trochę mnie myli, ale myślę, że ten zapach jest droższy niż NP? (Mogę się mylić) W rzeczywistości bardzo mi się podobało noszenie go, bardziej niż oryginału, więc nie mogę tego naprawdę nazwać... Nie zamierzam kupować, ale zdecydowanie warto to sprawdzić.
Ten zapach jest absolutnie wspaniały. Kiedy widzę nuty w perfumach od projektantów, takich jak Issey Nuit, BdC itd., które rzekomo są mocno oparte na kadzidle... po prostu tego nie rozumiem. Kadzidło to bardzo szeroki termin, więc często to wybaczam, ale jeśli kiedykolwiek zapach od projektanta miałby twierdzić, że opiera się na kadzidle, to jest to Anonimo. Otwiera się różowym pieprzem i przyprawami, ma orzeźwiający, świeży akcent olibanum, ale z dymnymi, głębszymi tonami mirry lub labdanum. Główną rzeczą jest zapach goździka/cynamonu, który przebija się przez całe to dzieło i jest więcej niż dyskretnym ukłonem w stronę oryginału. Trochę zmagam się z oryginalnym 7, mam 7 Natural, które uwielbiam, ale nigdy nie mogłem się przekonać do oryginału z powodu mocnej nuty goździka. Z pewnością widzę skórzaną bazę, może z jakimś wetiwerem, ale cokolwiek się dzieje w fazie dry down, jest bardzo przyjemne. Tak więc, ogólnie rzecz biorąc, Anonimo to przyzwoity, dość dobrze działający i niezbyt drogi zapach kadzidłowy, który prawdziwi miłośnicy zapachów pokochają. Naprawdę doskonały flankier od Loewe, marki, którą naprawdę lubię... Na pewno sięgnę po to.
Nigdy nie sądziłem, że znowu polubię inny Le Male. Może to przez to, że ich nie próbowałem, ponieważ są po prostu oryginalną formułą w nowej butelce. Alternatywnie, cały urok flankersów Le Male po prostu mi umknął, a nawet jeśli to oryginał, nowe formuły są gorsze niż to, co pamiętam z lat 90-tych, będąc całkowicie zniechęconym przez ich nadmierne użycie. Nie mam nic przeciwko Le Male, w sumie podoba mi się zapach na innych ludziach, ale staje się kwaśny, gdy się rozwija na mojej skórze. Popeye eau fraiche jest jakoś inny? Może to ambroksan, ale ogólnie czuję znacznie bardziej kojący i słodki zapach wanilii z nutą tonki i świeższymi akordami na początku. Popeye jest teraz w wyprzedaży w Wielkiej Brytanii i mam ochotę kupić butelkę. Aktualizacja: Dobrze, noszę to teraz i otwiera się aldehydowym i wodnym klimatem, połączonym z klasycznym Le Male, a potem słodkim, gumowym/zapachowym lekarstwem... a la Ultra Male. Dziwi mnie, że mieszanka abroxanu, słonego akwatiku, mlecznego Le Male fougere i mdłej słodyczy faktycznie działa. Drydown jest przyjemny, a jeśli byłby silniejszy lub bardziej projekcyjny, myślę, że mógłby stać się duszący. Kluczem tutaj jest równowaga, to takie proste. Trzymam się swoich początkowych myśli, podoba mi się i naprawdę lubię Popeye, więc to zwycięzca.
Nigdy nie byłem pewien, co zrobić z tym zapachem i byłem tego świadomy od czasu jego premiery, myślę, że to po prostu dlatego, że jest tak lekki. Jeśli rozpylisz go na kartce, ledwo go poczujesz i podobnie jak jego nazwa, na skórze staje się bardzo subtelnym zapachem skóry. Otwarcie to jasno pachnące cytryny i limonki oraz orientalne drewno, które nadaje się do niemal japońskiego kadzidła, nowoczesnego i syntetycznego. Głównym składnikiem jest dla mnie jałowiec, który daje odświeżający efekt G'n'T na podłożu cedru i piżma. Ogólne wrażenie jest bardzo przewiewne i półprzezroczyste i wydaje mi się, że Ted Baker reprezentuje "świeżość" w odzieży skórzanej lepiej niż większość. W rzeczywistości próbowałem go przy wielu okazjach na przestrzeni lat, początkowo go lubiłem, potem o nim zapomniałem, a ostatnio spróbowałem go ponownie i pomyślałem, że jest okropny. Jednak po ponownej wizycie ponownie się odwróciłem i nie uważam, że jest tak źle, zwłaszcza biorąc pod uwagę obecne premiery i trendy zapachowe, wydaje się, że jest to powrót do lat 90-tych. O tak, trwałość jest słaba, ale można zrobić coś gorszego niż sięgnąć po niego w bardzo gorący dzień.
Mam więcej przemyśleń na temat tego zapachu i myślę, że mogę go dodać do mojej garderoby. Jest w nim coś z radosnej, lekkiej natury, która całkowicie uosabia lata 90. i jestem dość nostalgiczny za tamtą dekadą. W końcu rozumiem też porównania do Marka Birleya i powiedziałbym nawet, że Skinwear pachnie bardzo podobnie do żywicy elemi. Wiecie dlaczego doznałem tego objawienia? Bo spryskałem się jak opętany, a uważam, że to konieczne, żeby w ogóle zrozumieć ten zapach. Teraz już tak.