recenzji
1.9k recenzji
To przenosi mydło na nowe wyżyny generyczności, przechodzi przez generyczność i wychodzi z drugiej strony w coś, co może po prostu powodować złożoność, efekt placebo, taki jest paradoks Kenneth Cole Vintage Black. Więc jest dobry? Nie... jest bardzo źle i oto dlaczego. Czytam nuty takie jak "limonka" (szczerze mówiąc, otwiera się bardzo świeżym, pięknym zapachem limonki, który trwa tylko kilka sekund) i "tequila" i bardzo mocno wącham przez matową kąpiel bąbelkową po ustabilizowaniu się i myślę... "Yeah.... Może tequila?", Ale nie ma w tym zapachu agawy / tequili, teraz jestem tego prawie pewien. Przypomina mi też dość mocno Dior Higher (zapach, który oddałem), ale nie jest tak dobry. Normalnie powiedziałbym, że jest "w porządku" i doskonale "nadaje się do noszenia" (i tak jest), ale nastrój, w którym jestem ostatnio, to taki, w którym nie ma tolerancji dla tego absolutnie nieinspirującego bzdury. Wyczuwalne w nim nuty białych kwiatów są irytujące, a sam proces schnięcia jest dość długotrwały. W zasadzie podoba mi się projekt butelki i etykiety, wygląda jak coś z modnej koncesji, jak Kiehls czy coś takiego?
Mam nadzieję, że kiedy dokładnie to zrecenzuję, będę mógł powiedzieć rzeczy takie jak 'ustaw phasery na ogłuszenie!' lub 'odważnie idzie....' itp... Nie jestem wielkim fanem Star Treka, ale lubię to i zazwyczaj tego rodzaju zapachy nie przyciągają mnie, jednak zamierzam aktywnie ich szukać.
Boże! To nie jest inspirujące i chociaż normalnie napisałbym dość neutralną recenzję, która mówi, że jest w porządku, dziś aktywnie decyduję się nie lubić tego zapachu. Powodem jest to, że jestem dość stronniczy od oryginalnego zapachu Jag i lubię markę, to brytyjska instytucja. Nie będę się rozpisywał o nutach czy parametrach, bo już się nudzę... Chociaż powiem tak... Nie jest to zapach herbaciany (żadnej nuty), otwiera się całkiem przyjemnie. Wkrótce przechodzi w syntetyczne piżmo, zmieszane z wodną morskością (patrz re:Azzaro Chrome Legend), a następnie trochę okropnego, kremu do opalania i białej kwiatowej "świeżości" (ponownie patrz chromowana legenda) Jeśli chcesz czegoś generycznego, normalnie powiedziałbym, że nie wybieraj dobrze znanych rzeczy, odkrywaj przecenione skarby, takie jak Dunhill i Jaguar, ale w tym przypadku może nie zawracaj sobie głowy.
Więc... Fragrantica w końcu dodała ten zapach, przepraszam, nie powinienem narzekać, odpowiedzieli dość szybko, minęły tylko CZTERY LATA! W każdym razie, napisałem recenzję w tamtym czasie, którą próbowałem rozpowszechnić na forach, nie pamiętam dokładnie, co powiedziałem, ale prawdopodobnie... "To pachnie bardzo podobnie do Aventusa." i to prawda, że tak jest, ale kiedy pierwszy raz go powąchałem, albo zapomniałem, jak pachnie Aventus i nie połączyłem faktów, albo miałem pewien stopień zmęczenia węchowego tego dnia. Chodzi o to, że podobał mi się na tyle, żeby go kupić, a dopiero po powrocie do domu zacząłem dostrzegać powiązanie z Creed. Od tego czasu mieliśmy wiele recenzji i ludzi odkrywających ten zapach jako klon lub alternatywę Aventusa, ale w rzeczywistości partie Aventusa wydają się być tak zmienne, że doppelgangerzy przywołują wiele różnych cech z wielu różnych partii. Ten zapach powiedziałbym, że jest bardzo bogatą, głęboką i gęstszą inkarnacją tego 'gatunku', jeśli można to tak określić. Jeden z innych Rumz (ten z gepardem) przypomina mi bardzo Black Afgano, a ten ma nawet więcej tej głębokiej, skórzanej, drzewnej tekstury, z dość intensywnym brzozowym i cedrowym akcentem. To nie znaczy, że 9325 nie jest piżmowy ani nie ma nuty ananasa, bo to też ma. To dziwne, ponieważ mimo że jest bardzo podobny i tańszy od Aventusa, nadal posiadam i cieszę się oboma, ponieważ jest wystarczająco różny, aby to robić. Dla tych, którzy po prostu chcą dobrego klonu w niskiej cenie, to musi być w ich kolekcji. Zdecydowanie nie jestem jedną z tych osób, które są zgorzkniałe, ponieważ kupiły Aventusa w pełnej cenie i rozpaczliwie go bronią za wszelką cenę, gdy ludzie nawet wspominają o klonach, które im się bardziej podobają. To wszystko kwestia osobistych preferencji, a ja cieszę się tym, ale szczerze wolę swoją butelkę Aventusa. Nie potrafię nawet podać sensownego wyjaśnienia dlaczego? Po prostu wolę ten zapach. Gdyby mnie zmuszono, powiedziałbym, że ten zapach wydaje się nieco cięższy i bardziej toporny niż Creed, który może być przytłaczający i irytujący, ale gdy jest stosowany oszczędnie, to jest niebiańska rzecz, po prostu nie jestem tak pasjonujący się tym zapachem. Więc pod względem wydajności jest to znakomite, jak można się spodziewać i w 100% warte dodania do twojej garderoby... Proste.
Kilka miesięcy temu testowałem jeden z tych F Paces i rozważałem jego zakup, ponieważ byłem odpowiednio pod wrażeniem. Niestety, jego zapachowy odpowiednik jest nieco poniżej oczekiwań, ale tylko nieznacznie. Otwiera się bardzo ogólnie, z akcentem wodnym, trochę w stylu lat 90-tych, ale szybko pokazuje, o co chodzi, gdy ziołowy rozmaryn i lawenda zaczynają nadawać mu drzewny charakter. Jest mydlany i mega czysty, prawie niemożliwy do znienawidzenia, ale trudno go pokochać lub wzbudzić jakiekolwiek emocje. Przypomniał mi o kilku zapachach, ale na szczęście jeden, który staje się wyraźniejszy w miarę wysychania, to Paco XS/Creed Himalaya, ale niestety nie jest tak przyjemny jak którykolwiek z nich. Ma też trochę z Mr Burberry, zapachu, za który jestem pewien, że zostanę skrytykowany za to, że na jakimś poziomie mi się podoba, są też odcienie innych rzeczy, ale wszystko to przypomina dezodorant w kulce i jest zapomniane. Po 2 godzinach znacznie osłabł, ale wciąż jest obecny i już nie przypomina mi XS (szczerze mówiąc, trochę żałuję, że teraz nie noszę XS, co w pewnym sensie podsumowuje ten zapach). Nie jestem na niego zły i jeśli chodzi o to, Jaguar ma tutaj kolejny całkowicie użyteczny i wciąż męski zapach, dokładnie taki, który przyciąga typowego faceta, który kupuje zapach od Jaguara.
W końcu zdobyłem ten zapach i musiałem go kupić w ciemno, aby to zrobić. Byłem dość pewny siebie z powodu mojej wcześniejszej wiedzy i wysokich oczekiwań wobec zapachów Scent Story. O rany, nie zawiodłem się! Elixir dostarczył tego samego efektu „wow”, który doświadczyłem przy oryginalnym 24 Gold, a nawet edycji Oud. (OA przyznaję, w mniejszym stopniu.) Więc to jest genialne? Cóż... nie do końca, i z jednego prostego powodu: nuta miodu jest bardzo silna i bardzo dokładna. Dla fanów miodu jest to zdecydowanie polecane, ale to nie jest to, o co chodzi w 24 Elixir. Otwarcie to złożona mieszanka słodkich przypraw, cynamonu, a nawet nuty owocowej, ale głównie jest to gęsty orientalny zapach składający się z głębokich, żywicznych, bursztynowych drzew i odrobiny wanilii. Ta część zapachu jest niesamowita, ale nuta miodu dodaje nieprzyjemnego, graniczącego z nieprzyjemnością akcentu do czegoś, co jest w przeciwnym razie słodkie i bogate. Nie daj się wprowadzić w błąd, myślę, że to naprawdę działa bardzo dobrze i potrzebuje tego dodatkowego wymiaru, ponieważ gdyby było tylko zabawnie i przyjemnie, 24 Elixir nie byłby w połowie tak zapadający w pamięć i prawdopodobnie zbyt bezpieczny. W moim umyśle są oczywiste porównania do niedawno wydanego zapachu od CdG Floriental, a potem jest szczypta Parfum de Marly Oajan i znaczna ilość Back to Black od By Killian. Tak więc wynikowy produkt z tej trójstronnej współpracy nie jest daleko od tego, co otrzymujesz. Wydajność jest dobra, jak można się spodziewać, ale zaczyna się bardzo mocno i intensywnie, a potem znacznie słabnie. To zbiegło się z osłabieniem silnej nuty miodu, a to, co zostaje w bazie, to wszystkie dobre rzeczy związane z miodem i żadna z tych złych. Nie wspominając o żywicach i drzewnej dobroci w bazie tego zapachu, uważam, że suchy zapach jest bardzo przyjemny. Nie mogę dać temu zbyt wiele pochwał z prostych powodów smakowych i mojej awersji do miodu w tej ilości. Niemniej jednak jest to w dużej mierze udane przedsięwzięcie dla Scent Story, pokazujące, że nadal innowują i za każdym razem trafiają w ogromne, oszałamiające orientale.
Kupiłem go więc na miejscu i często martwię się takimi ekstrawaganckimi, impulsywnymi zakupami, ponieważ zwykle ich żałuję, jeśli nie całkowicie, to na pewno w niewielkim stopniu. Muszę powiedzieć, że Iris Nazarena trzyma się dobrze, minęły dwa tygodnie i nadal uwielbiam ten zapach. Otwarcie było dla mnie prawdziwym otwarciem, miękką, kremową, pudrową skórą i nie obcą wielu zapachom, które być może nazwałbym "nieco kobiecymi" w przeszłości. Jest jednak genialny. Irys jest oczywisty w otwarciu i przez cały czas, ale uderzyło mnie to, jak prawdziwy i maślany jest tutaj zapach skóry. Nie jest szorstka ani postarzana, to zupełnie nowa, nowoczesna, włoska, biała skóra. Od samego początku jest również ekstremalnie drzewny. Chodzi mi o to, że w tym zapachu jest niewątpliwie wysokiej jakości drzewo sandałowe, które doskonale uzupełnia i akcentuje irysa i skórę. Powiedziałbym, że są tu śladowe nuty przypraw, które pojawiają się bardziej w głębokim, satysfakcjonującym drydown. Jedynym zarzutem wobec tego zapachu może być to, że nie jest zbyt mocny ani trwały. Twierdzę, że pachnie tak dobrze, że mogę mu wybaczyć te drobne kwestie i nakładam go dużo, więc z łatwością utrzymuje się przez cały dzień i bardzo skutecznie przykleja się do ubrania. To intymny zapach, który nie musi się ogłaszać ani rzucać w oczy, więc to też mi nie przeszkadzało. Jak już wspomniałem, nie jest on całkowicie wyjątkowy ani podobny do niczego, co wąchałem wcześniej, mam na myśli mnóstwo zapachów irysa, ale niewiele z nich zapewnia drzewo sandałowe i skórę w takiej obfitości i równowadze. To trochę jak Dior Homme/Homme parfum, Florentine Iris Zegny, Noble leather YSL, Ann Gerard Cuir d' Nacre i każdy inny wysokiej jakości zapach drzewa sandałowego, który zechcesz tu wstawić. Chodzi o to, że Aedes de Venustas Iris Nazarena to idealna burza wszystkich tych zapachów, która pojawiła się na moim radarze w idealnym momencie i dlatego szybko trafiła do mojej garderoby. Nie wiem, dlaczego ten elegancki zapach tak bardzo do mnie przemówił... ale tak się stało. Ten zapach jest absolutnym zwycięzcą. Och, zanim pójdę! Krótko o projekcie butelki. Zrzędziłem i przewracałem oczami na sprzedawcę, który nie mógł się doczekać, aby pokazać mi AdV i fantazyjny mechanizm korka, ale tak naprawdę dopiero po przyniesieniu go do domu i samodzielnym obchodzeniu się z butelką uważam, że jest to fajny projekt.
Dla każdego, kto przegapił te produkty, z radością informuję, że większość (jeśli nie cała linia?) powraca z nowymi opakowaniami. Ten jest szczególnie poszukiwany, ponieważ jest wspaniały, ale bardzo podobały mi się również inne, w tym rabarbar i imbir Signature by Bertrand Duchaufour. Rzadka gratka i wznowienie dla fanów zapachów.
Niektórzy mogą pomyśleć, że Amouage straciło impet, a ja nie jestem w tym osamotniony, ponieważ byłem nieco krytyczny wobec ich ostatnich wydaniach, ale wciąż wierzę w kreatywny kierunek marki. Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że Bracken to próba dalszej dywersyfikacji i poszerzenia ich oferty, oddalając się od superkompleksowych i obciążonych kadzidłem kompozycji, z których zasłynęli. Nie sądzę, żeby było coś złego w oparciu o bazę fougere, a uważam, że ten zapach naprawdę dobrze oddaje atmosferę paproci i leśnej zieleni. Bracken to delikatnie męska i dojrzała kompozycja, która otwiera się czystymi cytrusami i nutami przypraw z goździków i cynamonu, a ja wyczuwam sporo lawendy. Następnie ustępuje miejsca niesamowitej kombinacji ziemistego paczuli, cedru i cyprysu. Sugeruje wszystkie główne kryteria klasycznego zapachu fougere i ja osobiście to doceniam. Muszę spróbować go ponownie, aby określić, czy jest wart swojej ceny i czy ma trwałość w porównaniu do tańszych alternatyw. Mówiąc o tych ostatnich, rzeczywiście przypomina bardziej Fougere Royale, ale zdecydowanie jest mocniejszy i bardziej wyrazisty. Bardzo lubię Bracken, ale w zależności od oczekiwań, niektórzy mogą postrzegać ten zapach jako wydanie zapychające od Amouage.
Okej, zgadzam się z porównaniami do oczywistości, to jak jedna z tych słodkich, malinowych skórzanych mikstur w kształcie zwykłych podejrzanych. Jednak Nejma ma prawie wszystko, co się dzieje, a zwłaszcza w otwarciu. Jestem w stanie uwierzyć, że jest tu oud, róża, a nawet szafran, ponieważ jest nieco bardziej dymny i ma razem ciemniejszy ton i mniej rażący klon... wiesz co. Mogę teraz powiedzieć, że obok siebie rozwijają się zupełnie inaczej, ale ostatecznie do tego samego końca. Właściwie powiedziałbym, że ma więcej wspólnego z Clive Christian C niż cokolwiek innego, skóra wydaje się bardziej autentyczna i nie jest tak inwazyjna, ale oznacza to również, że nie jest tak mocna. Najwyraźniej według niektórych jest to rozsądna cena i może być realną opcją, jeśli kochasz tego rodzaju zapach. Myślę, że ponieważ wąchałem tak wiele z nich, mogę wykryć subtelne niuanse w sposobie, w jaki się pojawiają, ale szczerze mówiąc, po przetestowaniu ich i zdecydowaniu, który z nich działa dla Ciebie pod względem budżetu i długowieczności / zapachu, naprawdę nie jest to coś, co musisz posiadać ładunek i z tego powodu, chociaż pięknie pachnąca Nejma 1 jest nieco zbędna. Do tej pory unikałem wspominania o nim, ale w sumie równie dobrze możesz kupić toskańską skórę. Nie jest to najlepsza wartość, ale w rzeczywistości jest nieco głośniejsza i trwalsza.
Rabarbar jest prawdopodobnie jedną z moich ulubionych rzeczy i już wcześniej dałem się nabrać na rabarbarowe zapachy, takie jak CdG i ostatni, który kupiłem od Hermesa. Jednak nigdy nie byłem przekonany co do ich dokładności i szczerze mówiąc, nie obchodziło mnie to zbytnio, ponieważ wzmocniona nuta jabłka / grejpfruta lub rabarbar i słodki krem są równie przyjemne, jak coś autentycznego, oryginalnego i dokładnego. Aedes de Venustas sprawia, że wyżej wymienione wydają się być Clinique Happy w porównaniu do zapachu dojrzałej pomarańczy. Prawdopodobnie jest to w dużej mierze zasługa roślinnego, liściastego otoczenia pomidora i zielonej wetywerii z lekką nutą musującą, z nutą kadzidła, która nadaje rabarbarowi większą wiarygodność, a także jest dość długotrwałą nutą głowy. Choć zapach nie jest zbyt złożony, dzieje się w nim wystarczająco dużo, by utrzymać moje zainteresowanie przez cały czas jego trwania, a wysycha do uspokajającej wetywerii i wyczuwalnych nut kwiatowych. (Moim ulubionym aspektem jest jednak imbir. Nie wymieniony w nutach, słyszę, że płaczesz?!?! Cóż, mam tu klasyczne kulinarne połączenie rabarbaru i imbiru. Być może to inne elementy, takie jak wetiwer, tworzą ten efekt, ale zdecydowanie tam jest i jest też cudowny. Jakość jest widoczna w tym zapachu i chociaż nie jest ogromny pod względem trwałości ani kiszonki, był w porządku, łagodny, ale znośny. Podobał mi się. Nie na tyle, żeby kupić, ale podziwiam.