recenzji
1.9k recenzji
Jedyny zapach, który przekonał mnie na tyle, by go kupić. Jest prawie całkowicie kobiecy, miękki, w pastelowych tonach, co nie jest tym, czego zazwyczaj szukam w perfumach. Opisałbym całą tę linię w ten sposób, ale w szczególności ten zapach, to rodzaj aromatu, który dama mogłaby nosić w niedzielny wieczór po długiej kąpieli, siedząc w domu w szlafroku. Innymi słowy, to nie jest zapach na nocne wyjście, ani nawet na dzień, to bardziej... relaksuj się i wmasuj masło kakaowe w nogi, a zanim ktoś zauważy, że moje komentarze są przestarzałe lub seksistowskie... może po prostu lubię wieczór relaksu i gdybym to robił, nosiłbym ten zapach. Otwarcie to przytulny uścisk kremowego mleka migdałowego i najdelikatniejszy akcent lawendy, co tylko dodaje do zrelaksowanych, intelektualnych wibracji tych perfum. Jest tu mnóstwo słodyczy, ale ani razu nie staje się to mdłe ani nieprzyjemne, co jest trudnym osiągnięciem. Muszę to przypisać miodowi w składzie, ale nie powiedziałbym, że to, czego się spodziewałem, bo uzyskałem znacznie dokładniejszą nutę miodu z wersji Oat. Szafran, chociaż nie wykazuje swojego zwykłego ziemistego lub wyraźnego zapachu, może zdecydowanie odgrywać rolę w tym zapachu i sprawiać, że kocham go jeszcze bardziej. Faktem jest, że to wspaniałe perfumy i pachną nieziemsko. Czy to naprawdę odpowiedni zapach, ponieważ przypomina markę własną lub kosmetyk z drogerii? Tak... tak, to jest. To gourmand, nie trwa długo i jest kobiece jak nic innego, ale uwielbiam to.
Ten zapach jest ładny, ale od razu zbyt kobiecy dla mnie. Primrose and Rye jest najbardziej kwiatowy z całej grupy, ale wciąż nie jest w żaden sposób nachalny, żaden z tych zapachów nie jest, są delikatne z samej swojej natury. Otwarcie jest kremowe, zbożowe, znów to owsiane, kremowe mleko migdałowe z nutami mimozy i pierwiosnka. To przechodzi w wanilię, miękką, ale mało inspirującą i z pewnością łatwą do znalezienia gdzie indziej. Nie spodziewałem się, że będą to jakieś rewolucyjne lub niezwykle oryginalne zapachy i takie nie są, ale wszystkie są wystarczająco ładne.
Bardzo ładny i dobra mieszanka cytrusowego wetiweru z 'normalnych' zapachów, z nutami tego kremowego, zbożowego motywu z tej limitowanej edycji. Otwarcie jest ostre z nutą grejpfruta, przechodzącą w nie do końca zielone nuty, ale coś odrobinę cieplejszego. Uważałem, że to najbardziej uniseksowy i na granicy męski zapach z całej grupy. Nie jest zły, ale gdybym chciał świeżego zielonego zapachu, kupiłbym milion innych przed tym.
Zabawne, że powiedziałem, iż kupiłbym 'milion innych przed tym' w mojej recenzji poniżej, ponieważ dzisiaj dostałem rzadki prezent perfum od mojej drugiej połówki na Walentynki. To był ten zapach i jest to jeden z mniej duszących w tej linii, a świeżość i zieloność są naprawdę mile widzianą ulgą. Niech to nie będzie źle zrozumiane, uwielbiam mleczną, słodką i zbożową teksturę wielu z tych zapachów, ale tak bardzo, jak je lubię na początku, zaczynają być trochę trudne do zniesienia po pierwszej godzinie, a ten nie. To nie tak, że są potworami i trwają w każdym razie, ale mimo to. Na pewno będę to nosił, nie wiem skąd w mojej początkowej recenzji wziąłem wetiwer? W każdym razie, podoba mi się to i nie mówię tego tylko po to, aby zadowolić moją żonę.
Szczerze mówiąc, ten zapach ma więcej miodowego aromatu (szczególnie w fazie dry down) niż ten z miodowym krokusem, na który ostatecznie się zdecydowałem, a Oat & Cornflower był blisko drugiego miejsca. Otwiera się bardzo mlecznie i kremowo, przypominając lekko przyprawioną owsiankę, co jest w wielu aspektach bardzo przyjemnym zapachem. Ta przyprawa to jakby super subtelna nuta cynamonu i imbiru, które tańczą na górnych nutach tego zapachu. Ta ciepłość i przytulność prawdopodobnie wywołały porównania do Aomassai i rozumiem, dlaczego wspomniano o balsamie tolu. Mniej podoba mi się faza dry down, ale to wciąż niezwykle interesujący zapach, który zmienia się od otwarcia. Może to być bławatkowy akcent, ponieważ nie jestem pewien, jak to pachnie, ale równowaga i łagodzenie słodyczy są dobre i nie osiągają absurdalnego poziomu jak w jeux de peu czy coś w tym stylu, ale mają tę owsiankową jakość przez cały czas. Podoba mi się, ale nie jestem z tego powodu szalony, wydajność wydaje się lepsza niż w większości z tych zapachów, przynajmniej pod względem trwałości, ponieważ żaden z nich nie jest mocno projekcyjny.
Oryginalny Bloom uznałem za całkowicie przeciętny śmieć, ale cóż, co ja wiem o mainstreamowych zapachach projektantów stworzonych dla kobiet? Niewiele. To, co wiem, to to, że Gucci znacznie podnieśli poprzeczkę w ostatnich wydaniach, a dwa nowe Guilty Parfums są tego wyraźnym przykładem. Uważałem, że butelka, branding i kampania związana z Bloom nadają mu wysoką rangę i poczucie prawdziwej jakości, które osobiście nigdy nie przekładało się na sam zapach, jednak muszę przyznać, że naprawdę podobał mi się ten flankier, a mojej lepszej połowie również. Z entuzjazmem podeszła do mnie, machając nadgarstkiem i mówiąc: „Pachnij tym... To Gucci Bloom”. Powąchałem to i natychmiast odpowiedziałem: „To nie jest Bloom... jest ładne.” Następnie pokazała mi butelkę i to był ten flankier. Potem dostałem próbkę i potwierdziłem, że Acqua di Fiori otwiera się zieloną nutą galbanum przezroczystego kadzidła, które z samej swojej natury jest ulotne, ale szybko ustala ziołowe, piżmowe drewno, które jest bardzo świeże i zielone. Nic słodkiego, przesadnie kwiatowego ani oklepanego, po prostu naprawdę dobre, lekkie rzeczy idealne na wiosnę/lato i uniseks... Chętnie bym to nosił. Może nie na tyle, by mnie powalić, to nie Ninfeo Mio, ale ma pewne podobieństwa.
To jest trochę Muglerowskie w swoim podejściu, złożone, dziwnie gourmand i trochę egzotyczne. Owocowe otwarcie jest mocno osmanthusowe, ale szybko przechodzi w gęsty, chunky zapach paczuli i tonki, ale to nie jest kremowo słodka wanilia; cała słodycz pochodzi z nuty serca czarnej porzeczki, która nie jest prostą słodyczą. Zaskoczyło mnie nieco wykończenie, ponieważ otwarcie wydawało mi się trochę kobiece i zbyt przypominające ostatnie zapachy w stylu czarnej orchidei, ale z dużo mniejszą klasą, jak na przykład Marc Jacobs Decadence. Jednak wykończenie to cicha, balsamiczna sprawa, znacznie bardziej uniseksowa, z nutą czarnej porzeczki i nawet odrobiną lukrecji. Całkiem mi się podobało, mimo oczywistego i wyraźnie kobiecego otwarcia, które po pewnym czasie mogłoby być mdłe, zmienia się w coś łagodniejszego i bardziej zrównoważonego.
Wiele perfum z nutami kokosowymi robi to całkowicie źle i trzeba uważać na nuty, z którymi je łączysz, białe kwiaty neroli i jaśmin mogą przypominać tani krem do opalania, zbyt smakowity zestaw dodatków i robi się zbyt słodki i mdły. W połączeniu z limonką lub nutami owocowymi staje się pina colladą lub letnim egzotycznym koktajlem. Nie twierdzę, że wszystkie te elementy nie działają, a raczej, że muszą być zrównoważone, co można powiedzieć o kompozycjach perfum w znacznie szerszym zakresie. W każdym razie....Nejma 7 tworzy tę kokosową mieszankę absolutnie i całkowicie poprawnie. Bogaty, słodki i gourmand, ale złagodzony gorzkim kakao i nutą paczuli z dobrej jakości drewnem i oudem w bazie, jest to naprawdę przyzwoity i stosunkowo trwały gourmand. Nie jest wystarczająco interesujący, aby go pokochać, ale zdecydowanie podoba mi się i coś, co miłośnicy gourmandów i kokosów powinni wypróbować, ponieważ trudno byłoby znaleźć coś o wyższej jakości. Doskonale nadaje się do noszenia przez mężczyzn, ale nadal mam instynkt, że jest bardziej kobiecy. Przypomina mi trochę Odin Roam 10, a nawet odrobinę gładkiego, bogatego i pikantnego drewna hebanowego.
Muszę powiedzieć, że zawsze z fanatycznym entuzjazmem oczekuję na wydania CdG i tym razem nie było inaczej, ale jestem trochę spóźniony z opinią. Jestem bardzo rozczarowany, że nie spełnia oczekiwań; chciałem czegoś naprawdę zimnego i niepokojącego w stylu Narciso Rodrigueza, co zostało podkreślone w niedawnym (nieco) filmie od E Simplyputscents. Spodziewałem się mokrego, cementowego zapachu, ale mniej piżmowego i z charakterystycznym dla Comme des Garçons dziwactwem kadzidła, a tymczasem ten zapach wcale taki nie jest! Co Concrete oferuje, to nowoczesny, syntetyczny, drzewny zapach, który jest trochę za słodki, szczerze mówiąc, biorąc pod uwagę nazwę i oczekiwania. Czy to sandałowiec? Naprawdę? To nie jest to, co uważam za zwykły sandałowiec, a CdG rzeczywiście produkuje jeden z najbardziej intensywnych i pikantnych sandałowców, jakiego można by się spodziewać w Blue Santal. To nie jest przesadnie słodki zapach, ani nie nazwałbym go duszącym, ale po pewnym czasie uznałem go za nieco irytujący. Ogólnie myślałem, że jest w porządku, ale liniowy i nie taki, jakiego się spodziewałem od marki z reputacją przesuwania granic, w dobrym sensie. Dziwne, ale nie w ten dobry sposób, którego chciałem.
Muszę przyznać, że ten zapach zasługuje na uznanie za to, że ma trzy wyraźne fazy, które mogłyby łatwo być trzema różnymi zapachami. Ta cecha zasługuje na brawa. Zaczyna się jak najbardziej chaotyczna i nieuporządkowana mieszanka ciepłych i pikantnych nut, co sprawiło, że pomyślałem, że czeka mnie jakaś przygoda z kadzidłem i bursztynem. Następnie, w ciągu 20 minut do godziny, zmienia się w zapach, który DEFINITWNIE już wcześniej poczułem, ale nie mogę dokładnie określić, co to jest. W tej środkowej fazie staje się prawie gourmand, przybierając mdły, przyprawowy charakter z nutą gałki muszkatołowej, akcentami ciasta, przypraw i ciepłych wibracji. Nie jest mi to nieprzyjemne, ale fakt, że następuje kolejna zmiana w fazie drydown, jest mile widziany. A potem jest finał... głęboki, kremowy, niebiański, drzewny, żywiczny zapach, który jest przepiękny i osiada nisko na skórze, nie przypominając niczego z otwarcia ani serca. Mogę szczerze powiedzieć, że to zagadka zapachu, sposób, w jaki stopniowo ujawnia swoje sekrety, a chociaż same nuty są niepozorne, składają się na rodzaj doświadczenia olfaktorycznego, którego szukam, próbując nowego zapachu, a Resin Sacre dostarczył podobnej trifekty. Lubię go z tego powodu, ale nie przyciągnął mnie na tyle, by dodać go do kolekcji, ponieważ środkowa część jest najdłużej utrzymującą się i moją najmniej ulubioną, a najlepsza część na końcu jest zbyt mocno skórnym zapachem. O, otwarcie jest interesujące, ale czyż nie są wszystkie? Spróbuj jednak i zobacz, czy czujesz to samo?
Był to pierwszy zapach, który wypróbowałem z tej linii i patrząc na nazwę, spodziewałem się, że będzie w tym stylu. Cologne Absolute ma cytrusowe, zielone otwarcie, które jest czyste i mydlane, a białe kwiaty pojawiają się nieco w miarę rozwoju. Uwielbiam estragon jako zioło i myśl o zapachu z nim w roli głównej jest świetna, ale coś tu nie gra. Z pewnością stał się bardziej ziołowy, ale nie jest to coś, co chciałbym nosić, ponieważ coś wydaje się nieco nie tak w tej kombinacji. Brawo dla Toma Daxona (do tego, co sądzę o pozostałych trzech, które próbowałem, dojdziemy w późniejszych recenzjach) za to, że nie tylko stworzył klasyczną wodę kolońską, ale może powinien był to zrobić? Myślę, że dla tych, którzy to lubią, będzie to prawdziwa perełka.