recenzji
1.9k recenzji
Dla mnie to bardzo ładne połączenie trzech elementów: ostry cytrus na początku z odrobiną zieleni, potem mocniej pojawia się paczula, która, chociaż wyraźna, może przypaść do gustu osobom, które nie przepadają za paczulą. Baza dla mnie to ambra i kakao, chociaż ten czekoladowy efekt może pochodzić z paczuli. Uważałem, że to naprawdę bardzo przyjemne i jakość była wyraźnie widoczna.
Wow! Jako wielki fan Prady i Andriera byłem bardzo zadowolony, że mogłem spróbować tej linii i odkryć, że nie tylko odbiega od zwykłej, czystej, stylizowanej elegancji, której się spodziewałem od obu, ale jest również niezwykle interesująca, inna (jak na Pradę) i naprawdę dobrze skonstruowana. Otwarcie Moonlight Shadow... porwało mnie... (eeeekkk!) naprawdę tak było, to jest poza kontrolą, słodkie, figowe czekolady z mocnym, dymnym przyprawowym akcentem, który niewątpliwie przypomina mi oud lub coś w tym stylu. Naprawdę brawo za to otwarcie. Jednak drydown nie do końca dorównuje temu. Nie zrozumcie mnie źle, jest całkiem niesamowity, po prostu traci część złożoności otwarcia, ale jestem surowy, bo który zapach tego nie robi? Zapach to duża, sucha, ciemna cedrowa skóra, a ta kmin naprawdę długo się utrzymuje. Świetna rzecz.
Herbaciany zapach, który nosiłem już kilka razy, ale z jakiegoś powodu nie recenzowałem? Do jasnego, lekko pieprznego, bergamotowego otwarcia wkrótce dołącza herbaciana nuta. Herbata jest dziwna, uwielbiam ją, ale to tajemniczy zapach, trochę mózgowy i jak wszystkie najlepsze rzeczy, wielowymiarowy, zarówno zły, jak i dobry. Wahadło wydaje się nieustannie wahać między nieświeżym i niezręcznym, a ostrym, dymnym i wysublimowanym. 12 nie byłby nie na miejscu jako kreacja Duchaufour lub L'artisan. Wetyweria i herbata bardzo dobrze ze sobą współgrają, ale nie wnoszą nic nowego, co jest w porządku. Nie każdy zapach może być przełomowy i ma niewątpliwą jakość, ale trwałość nie była świetna i czuję, że jest to tylko jeden dla miłośników herbaty, ponieważ jeśli nie lubisz herbaty, to nie będzie dla ciebie działać.
Absolutne KO!!! Rituals stworzyło ostateczną medytację nad orientalnym drzewnym zapachem. Zapach jest tak złożony, jak i prosty... jeśli to ma jakikolwiek sens? Największą nutą tutaj z pewnością jest słodka, kremowa baza sandałowego drewna i żywicy, doskonale podkreślona kadzidłem i pieprzem na początku. Obraz, który oznacza 'Orientalne nuty' tutaj, w zasadzie podsumowuje Elixir d'Orient w jednym obrazie. Rodzaj migoczącego basenu złotej, ciepłej piękności. Zaczyna wywoływać nuty irysa i skóry, tak gładka jest pudrowa miękkość i słodki akcent wiórków ołówka na bazie bursztynu i wanilii. Wiem, że w damskiej perfumerii jest wiele punktów odniesienia dla tych zapachów i jestem pewien, że chciałem powiedzieć Dior Hypnotic Poison, ale moja wiedza na temat damskich rzeczy od projektantów jest dość słaba. Odniesienia, z którymi czuję się bardziej komfortowo, to rzeczy takie jak Donna Karan Fuel for Men i Atelier Cologne Santal Carmin, które mają ten rodzaj klimatu. Elixir d'Orient jest bardzo delikatny w ten sam sposób, pozostając blisko skóry z okazjonalnymi powiewami przypominającymi, jak bardzo jest przyjemny. To jest miękkie, pewne, to kobiece... absolutnie i nic, czego nie poczułeś wcześniej, ale pomyśl przez chwilę o cenie, jakości i SZALONEJ trwałości (brałem prysznic, myłem ręce, Bóg wie ile razy i wciąż mogę go poczuć około 20 godzin później, chociaż niezwykle delikatnie), a wszystko to kształtuje się w absolutnie zwycięską formułę. Brawo dla Rituals. Aktualizacja: Trwałość tego perfumu jest po prostu najbardziej uporczywa, jaką kiedykolwiek doświadczyłem z jakimkolwiek perfumem, który mogę pamiętać. To było szalone! Spryskałem 6 razy tył dłoni, a ręce zazwyczaj nie są dobrym miejscem, ponieważ są myte i używane do robienia rzeczy bardziej niż inne części ciała, więc byłem zdumiony, że to trwało około 3 pryszniców i wiele myć rąk dziennie. Przysięgam, że wciąż mogłem poczuć delikatną, ciepłą wanilię od aplikacji w czwartek po południu do niedzieli! Całkowicie szalone! To bardzo subtelny i lekki zapach, nawet po pierwszym nałożeniu, ale trwał naprawdę dobrze.
Moje pierwsze spotkanie z Rituals miało miejsce, gdy kupiłem kalendarz adwentowy dla żony i zakończyłem na "wow, to ładnie pachnie" przy wielu produktach. Najbardziej podobał mi się zapach różanego drewna i sosny, ale niestety nie mają perfum o tym zapachu. Kiedy odwiedziłem lokalny sklep, aby się o tym przekonać, spróbowałem kilku ich ofert perfum i muszę powiedzieć, że byłem pod wrażeniem. Wibracje terapeutyczne są niezwykle wyraźne we wszystkim, a muszę przyznać, że wszystkie sprawiają, że wzdychasz z odrobiną komfortu, tak jest cerebralna natura tych kreacji. Ten, Bleu Byzantin, jest prawdopodobnie najbardziej dostępny i ma świeższe podejście. Nuty jałowca na początku są naprawdę wyraźne i w przeciwieństwie do zwykłego suchego, g&t, chinowego klimatu, przypomina arbuza i słoną wodę z lat 90. To może być rozpraszające, ale ziołowa sosna w bazie jest bardzo zen, kojąca, a z odrobiną mięty wszystko łączy się w coś nieco znajomego, ale niezwykle dobrze wykonanego. To nie był mój ulubiony zapach z tej linii, ale solidny, słony morski i leśny finisz był przyjemny, nawet jeśli sam zapach jest może nieco krótkotrwały. Cena jest świetna, a opakowanie i ogólny wygląd sklepów sprawiły, że pomyślałem, że ich produkty są znacznie droższe, niż są w rzeczywistości.
Limoncello ma bardzo wyraźny smak i zapach, nie tylko cytryny, ale także olejek cytrynowy, te sprasowane pasty cytrynowe, które mają w kuchni północnoafrykańskiej, a oczywiście także alkohol i efekt szronu od schłodzenia w zamrażarce. Lacoste L.12.12 Eau fraiche przynajmniej dla mojego nosa nie posiada tych cech. Tak, w nutach głowy jest delikatna cytrusowość, która wydaje się zimna i orzeźwiająca, nie różni się zbytnio od edycji D&G Light Blue Zest, która wyszła latem. Jednak Eau fraiche jest trochę dziwniejsza niż to i ma znacznie więcej wspólnego z nietypowymi nowoczesnymi, drzewnymi perfumami, takimi jak escentric molecules, niż z cytrusowymi i typowymi zapachami EDC. Nie zrozumcie mnie źle, nie mówię, że to zapach ISO E Super czy coś w tym stylu, ale ma stęchły, cedrowy podkład i bardzo subtelną naturę, która leży niezwykle blisko skóry. Uważam to za interesujące i nie jest to naprawdę zapach, którego się spodziewałem po nutach. To nie jest Eau de Lacoste Blanc, ale zdecydowanie zasługuje na dalsze badania i jest więcej niż się spodziewałem. Muszę powiedzieć, że butelka też wygląda ładnie z tym efektem przejścia.
Muszę go polubić, bo zapach mi się nie podoba i nie zamierzam być jednym z tych, którzy w recenzji piszą "W OGÓLE nie ma tu skóry", bo przypuszczam, że ta przesłodzona, orientalna masa to coś, co w wielu zapachach stanowi nuty skórzane, aczkolwiek współczułbym takiemu komuś. Prawda o tej linii jest taka, że są dobre i z jednej strony lepsze niż się spodziewałem po wcześniejszych dokonaniach Ferrari. Z drugiej strony, ze względu na cały szum jaki wokół nich powstał, dla mnie wypadły słabo. Bergamotka i jasne neroli są całkiem przyjemne i mają przyzwoity stosunek jakości do ceny, podobnie jak Noble Fig. Nie jestem jednak przekonany do tego skórzanego. Jest zbyt słodki i obrzydliwy, po prostu workowata kompozycja przyjemnych dla tłumu orientalnych przypraw. To jak bomba przyprawowa bez bomby, a właściwie bez przyprawy! Cynamon i goździk tak, na bazie drzewnej/gourmand/słodkiej skóry/wanilii. Jestem oldskoolem, lubię, gdy moja skóra jest skórzana i męska. Mogę cieszyć się toskańską skórą, chociaż jest naprawdę dość słodka, ponieważ ma prawdziwe dymne skórzane aspekty i luksusowe składniki, po prostu wydaje się, że brakuje i na pewno nie w lidze króla. Pod pewnymi względami cieszę się, że nie jest to kolejny klon TF. Przepraszam, naprawdę miałem nadzieję, że będzie to dobra budżetowa skóra, pachnie dobrze, ale dobrze jak wyrzucony orientalny zapach, skóra w nazwie i na butelce rzuciła mnie, och, a wydajność też nie jest zbyt dobra, może inne zużycie jest w porządku? W każdym razie nie byłem pod wrażeniem.
Wciąż nie widziałem tego w sklepach w Wielkiej Brytanii (choć nie szukałem zbyt dokładnie), ale biorąc pod uwagę, że wyszło w zeszłym roku, można by pomyśleć, że już powinno być dostępne. Byłem miło zaskoczony linią 'Luxury' Polo, skórzana wersja była całkiem dobra, a wersja Oud była doskonała. Rzadko zostawiam tutaj komentarze, chyba że to recenzja, ale kiedy nuty lub koncepcja zapachu mnie przyciągają, czuję potrzebę skomentowania, nawet jeśli jeszcze go nie próbowałem. Uważam, że kaszmirowy jest świetnym nowoczesnym składnikiem, ciepłym, przytulnym, lekko pudrowym i eterycznym, a nuty mirry, kardamonu i irysa otaczające go tutaj brzmią jakby Supreme Cashmere miało być hitem. Zaktualizuję to recenzją, gdy go wypróbuję... nie mogę się doczekać.
Świetna nazwa, świetny perfumiarz, wydaje mi się, że to zdobyło nagrodę (lub było wśród nominowanych?) Naprawdę uwielbiam markę Olfactive Studios, a próbkę (razem z pudełkiem innych) dostałem za darmo! To zapowiadało się na absolutny hit. Potrzebne jest trochę tła, aby ustawić scenę dla tej recenzji. Recenzowałem Lumiere Blanche na moim Instagramie i stwierdziłem, że jak wiele zapachów Olfactive Studios, są to wspaniałe koncepcje i świetne otwarcia, ale brakuje im blasku w fazie dry down i są ulotne pod względem wydajności. (Woody Mood ironicznie jest zupełnie inny) Na równowagę nie przywiązuję aż tak dużej wagi do aspektu wydajności, jak wielu recenzentów, niektóre zapachy po prostu takie są. Jednak gdy dostajesz coś głębokiego, bogatego i złożonego, masz nadzieję, że to będzie trwałe i pozostanie takie. Może to egoistyczne i nierealistyczne, ale to bardziej z rozczarowania niż czegokolwiek innego, ponieważ naprawdę lubię ten zapach. Więc w pewnym sensie skrytykowałem OS za to i otrzymałem kilka komentarzy od Celine pod moim postem. Nie mogę jej naprawdę winić, jeśli ktoś nawet zasugerowałby krytykę mojego „dziecka”, to bym mu wydrapał oczy!!! W każdym razie była bardzo miła i łaskawa w tej sprawie i podała swoje uzasadnienia dla koncentracji Lumiere Blanche. Nie muszę mówić, że czułem się źle, ponieważ byłem wyraźnie fanem tej marki, mimo moich drobnych zastrzeżeń. Zasugerowała, żebym spróbował jej nowszego wydania Woody Mood i postanowiła wysłać mi kilka próbek, co było niezwykle miłe z jej strony. Więc to straszne, że muszę powiedzieć... w ogóle mi się to nie podoba. Doceniam, że jest innowacyjne i szczerze mówiąc, genialne w perfumerii, łącząc ciepłe, gęste drewno orientalne z nowoczesnością, którą Duchaufour zdaje się wnosić do wszystkiego, co robi. Elementy, które tu są, zdecydowanie mi się podobają, a jak już wspomniałem, jakość, wydajność i koncentracja Woody Mood są poza wszelką miarą, i nie dziwi mnie, że zdobyło uznanie krytyków, ale nie ma co się dziwić gustowi, a to po prostu nie jest w moim guście. Otwarcie jest typowe dla tej marki, bardzo unikalne, ale od razu staję w obliczu dymnego, gumowego, nietypowego drewna, typowo wyzywającego i charakterystycznego dla BD. Czuję nutę herbaty i kakao, a także spisek szałwii muszkatołowej i pewien skórzany zapach, co sprawia, że jest to bardziej poważne i mroczne. To trochę jak nowy Dior Santal Noire (gdybym miał porównać), ale ten ma znacznie więcej nut, a może to sekwoya mnie niepokoi? Naprawdę nie wiem? Uwielbiałem Santal Noire, a tego nie kocham. Jednak zajmuje kilka godzin, aby bardziej problematyczne nuty WM ustąpiły, a ja zostaję z elementami, które uważam za całkiem piękne. Chodzi o to, że mi się to nie podoba, ale absolutnie to szanuję. Faktem jest, że gdyby to był tylko kolejny pikantny sandałowiec lub orientalny zapach z oud lub skórą, to na pewno byłoby miłe, ale nie przełamałoby żadnych nowych granic. Uwielbiam fakt, że mi się to nie podoba, ponieważ innym się podoba, a Woody Mood to naprawdę unikalna rzecz.
Zino to jeden z tych zapachów, których nigdy nie posiadałem, ponieważ zakochuję się w ciężkich zapachach paczuli, a ten był jednym z tych, które nigdy mnie nie interesowały. Niedawno go kupiłem i dostałem nową reformulację, która wyraźnie nie ma siły i głębi oryginału, ale jaka reformulacja to robi? Zino jednak wypadł dość lekko w porównaniu do niektórych, zwłaszcza męskich klasyków z tej epoki. Ten nowoczesny flakon oddaje ducha, całkiem nieźle, trwałość ok, wycofuje się do zapachu skóry, ale naprawdę przyjemnego, więc tak, nie dałbym mu zbyt wiele trudności. Sam zapach przypomina mi dziedzictwo i dżentelmenów Givenchy, ale ma zupełnie inne podejście do macho paczuli i drzewa sandałowego. Otwarcie jest jasne, piżmowe, brudne, cytrusowo-lawendowe, przechodzące w geranium i akord szałwii muszkatołowej/paczuli, drzewa różanego/santalu. Zapach męski, brudny, ale jednocześnie gładki i wyrafinowany. Jeśli szef firmy chce mieć perfumy nazwane jego imieniem, można się założyć, że będą wyjątkowe i takie są.