recenzji
1.9k recenzji
Nosząc tę całą linię kilka razy, muszę powiedzieć, że jestem całkowicie zauroczony swobodnym urokiem, który emanuje z każdego z tych zapachów. Berlin był pierwszym, który nosiłem na skórze i nie zawiódł. Podnoszący na duchu i świeży, Berlin to mieszanka gorzkich cytrusów i mandarynek, z dłużej utrzymującym się cytrusowym akordem petitgrain. Serce Berlina to nuta herbaty, która uzupełnia jasne otwarcie, a z wetiwerem dodaje nutę suchego dymu... ale nie za dużo. Osadza się bardzo gładko i biorąc pod uwagę, że herbata i cytrusy mogą mieć ostre metaliczne cechy, to jest to łagodny zapach. Może trochę za łagodny? Nie, nie mogę mu nic zarzucić, Berlin utrzymywał się w porządku i naprawdę mnie obudził, dodając energii mojemu poniedziałkowemu porankowi. Podoba mi się.
Bardzo niska, ultra przezroczysta kompozycja zapachowa, która miała syntetyczne odczucie. Wanilia i irys/orris są tak blisko skóry, że świeże nuty ledwo się ujawniają, to kolejny super minimalistyczny zapach, który powtarza mantrę EDC o niemal nieistniejącej trwałości i projekcji. Jednak to nie o to chodzi w perfumach, a ja mam przed oczami obraz jakiejś damy w jedwabnej nocnej koszuli, która rozpieszcza siebie, być może czeka na przybycie ukochanego? A jeśli jesteś wystarczająco blisko, by się przytulić, ledwo wydobywa perfumowany zapach, ale raczej podkreśla jej własny delikatny zapach skóry. (jest powód, dla którego nie używam tego rodzaju narracji w moich recenzjach ani nie mam kariery jako autorka literatury erotycznej! ;) Muszę go nosić porządnie, bo już o nim zapomniałem, może to wiele mówi?
Wibracje typu woda kolońska, cytrusy, łagodny zapach neroli i niewiele bazy do omówienia. Piękny zapach i jeśli go kochasz, to dobrze dla ciebie. Ja pozostałem trochę obojętny, może gdybym nosił go odpowiednio, zmieniłbym zdanie, ale nie sądzę.
Muszę powiedzieć, że to był najbardziej zapadający w pamięć z trzech, moim zdaniem. Naprawdę nie ma wiele do powiedzenia, taki jest szykowny minimalizm tego perfumu. Polge pożyczył część swojego rzemiosła do linii, którą ostatnio próbowałem, Mugler Les Exceptions, która teraz wydaje się odważna i krzykliwa w porównaniu do tych. To zielone otwarcie z świeżymi nutami limonki i mandarynki, a gdy się rozwija, otrzymujesz delikatne, pudrowe, miękkie kwiatowe serce i bazę z najsłodszym paczuli. To nie jest rewolucyjne i może być funkcjonalne dla niektórych... ale nie za to, co podejrzewam, że może kosztować. Byłem wyraźnie rozczarowany tą linią.
Lignum Vitae jest dziwaczny i wyjątkowy w równym stopniu, ale nie w zwykły sposób, którego się spodziewałem po tej marce. Lignum Vitae to 'Beaufort robi gourmand', a ostatnią rzeczą, której się spodziewałem, był tort cytrynowy Madeira, ale dokładnie to otrzymałem. Tak dokładny akord, ale z solnym, ozonowym wybuchem na początku i trochę liściowych ziołowych nut, a potem sprytny, syropowy, cytrynowy polewający akord, a także ten ciastowy, skarmelizowany akord waniliowy, który się rozwija. Byłem bardzo pod wrażeniem, gdy przeczytałem nuty i zobaczyłem 'akord tortu Madeira' na liście... mam na myśli, jak bardzo specyficzne? a moja żona i ja już zauważyliśmy, że to pachnie jak to. Co mi się podoba, to to, że ten perfum nie jest jednowymiarowy, ponieważ gdy już strawiłeś swój tort, dostajesz więcej z tego solnego, wodnego akcentu przypominającego finiszu z Tonnare, zapachu, który sugeruje to przez cały czas, ale dopóki dym nie opadnie, nie doceniasz pełnego efektu. Odbieram też trochę tych słonych, ziołowych nut, prawie jakby tort był zrobiony z oliwy z oliwek? Lignum Vitae jest wyzwaniem w dobrym sensie i miło widzieć, jak marka różnicuje się z dymnego/skórzanego terytorium na coś równie ekscentrycznego.
Jestem zszokowany i oszołomiony, że tak bardzo podoba mi się ten zapach. Dla mnie to duży, odważny balsamiczny zapach, który pojawia się niemal tak, jakby żywica nigdy nie została rozcieńczona w cieczy, taka jest jego gęstość. Bardzo słodki, a ja głównie wyczuwam jaśmin na początku, co nadaje mu bardziej kobiecy charakter, podobnie jak pozostałe dwa zapachy z tej linii. Zaskakujące dla mnie jest to, jak wyraźna jest nuta miodu, a to nie jest jakiś słaby miód, to pełnoprawny miód, ale w połączeniu z cynamonowym balsamem tolu, nutą wanilii i kwiatami, bardzo ładnie się równoważy. Miód łagodnieje, a całość staje się przytulnym, ciepłym uściskiem zapachu o niezaprzeczalnej jakości. Uwielbiam to. Przypomniało mi to o starym stylu Thierry'ego Muglera (raczej niż Mugler), ale w pewnym sensie bezpieczniej, a także o Parfums de Marly Oajan, ale tylko przelotne podobieństwo. Myślałem, że będzie miał potworną wydajność, ponieważ nakłada się ciężko i tworzy wokół siebie chmurę, ale jest bardziej skromny. Nie zrozumcie mnie źle, trwa całkiem dobrze i myślę, że będzie wymagał kolejnego noszenia.
Ojej.... Ojej, ojej.... Eksperyment zapachowy, jakim jest Beaufort, właśnie wkroczył na teren, który zupełnie mi się nie podoba. Po tym, jak najpierw spróbowałem Tonnare i zakochałem się w mokrym kamieniu/powidłach, bardzo dymnych nutach i suchości, a następnie w trwającym świeżym cytrusowym i ozonowym akordzie morskiej bryzy, który był po prostu oszałamiający... do tego, to była długa podróż. Niektóre z pośrednich zapachów były bliskie rozczarowania, ale ten po prostu przeszedł w prawdziwie dziwny. Przypomina mi trochę mojego przyjaciela, którego higiena osobista pozostawia wiele do życzenia. Jest w nim coś zwierzęcego, spoconego, brudnego, nieumyte włosy/broda, dżinsowa kurtka (w komplecie z naszywkami metalowych zespołów), lekko alkoholowy, zapach dymu konopnego i wody z bonga, które się smażą i psują. Teraz... umieściłem obraz w umyśle mojego partnera, kiedy zapytałem, czy myśli, że to pachnie jak....%$^$"%&^??? a ona odpowiedziała: OMG TAK!!! ale wciąż imponujące. W każdym razie, czy to jest unikalne... absolutnie, nigdy nie wąchałem niczego podobnego... Jest drzewne i ma element sosny lub świerku, czuję nawet medytacyjną jakość kadzidła. Sos do żeber z grilla i dym z ogniska dominują, a w połączeniu z tymi zwierzęcymi cechami (które zresztą mi nie odpowiadają) w tym kontekście i kompozycji są dość nie do zniesienia. Otwarcie daje tę piękną jakość prochu strzelniczego, lekko metalicznego dymu, co jest trochę znakiem rozpoznawczym Beaufort, to po prostu szalony zapach. Nie sądzę nawet, że kompozycja jest chaotyczna, jest celowa, skoncentrowana i ma dla mnie prawdziwy sens. Chciałbym, żeby mi się podobało, nawet żebym to kochał... ale nie mogę przestać myśleć, że to zły zapach. Nieskończona złożoność i niesamowite osiągnięcie innowacji olfaktorycznej... ale wciąż to zły zapach. Olfaktoryczny kawałek sztuki, ale nie do noszenia. Prawdopodobnie mógłbym powtórzyć ten efekt, idąc na trzy miesiące w ciągu i nigdy się nie myjąc ani nie zmieniając ubrań, śpiąc obok palącego się składowiska opon, może spożywając niektóre składniki, które podobno się tu znajdują? Przepraszam Beaufort, ogólnie jesteś marką, którą kocham... to po prostu dla mnie zbyt daleko, powodzenia tym, którzy to kochają i noszą. AKTUALIZACJA: Dobrze, więc moje myśli na temat tego zapachu się nie zmieniły, ale jestem ciekaw, że Ambrome jest teraz cytowane jako nuta na Fragrantica i jest to materiał zawarty w Rake & Ruin. Mam trochę Ambrome i to najdziwniejszy materiał, pachnący, jak to robi, trochę podobnie do absolutu labdanum. Świetnie, prawda? Nie! Właściwie to zepsuło moją ocenę labdanum i być może użyte w ilościach Minuit mogłoby być naprawdę skuteczne, ale surowy materiał lub jeśli dodasz za dużo.... Jezu, to okropne! Może to jest czynnik przyczyniający się do tego, dlaczego tak bardzo tego nienawidzę? W każdym razie, chociaż go nie wąchałem (na pewno bym to wspomniał w mojej recenzji), nie dziwi mnie, że się tu znajduje.
Otwarcie tego zapachu jest niesamowicie lepki i słodki z tuberozą, która ma tę gumową jakość, którą czasami można poczuć. W prawdzie nie zauważyłem rabarbaru, ale to mogło współdziałać, aby stworzyć ten różowy, gumowy efekt? 611 staje się mocno egzotyczny i intensywny z tym, co postrzegam jako ylang-ylang, ale to może być po prostu tuberoza, która się łagodzi. Dodatkowo wyczuwam prawie alkoholową bazę tonka/karmel, ale to prawdopodobnie słodki benzoes/wanilia, a także wyczuwam odrobinę lukrecji. Interesujące jest teraz czytanie nut i porównywanie ich z tym, co myślałem, że mogą być. Tak czy inaczej... ten zapach przechodzi długą drogę, pozostając dość kwiatowy, ale potem przechodzi w zasadzie w słodki benzoes waniliowy, co prawdopodobnie jest moją ulubioną częścią. Na początku myślałem, że jest niezdarny, zwiewny, perfumeryjny i zbyt odważny w stylu Muglera. Ten zapach przypomniał mi trend tego i mini odrodzenie ostatnio, gdy wszyscy i ich psy mówią o Byronie Mula Mula, z którym ma pewne podobieństwa. Pierwsza godzina lub dwie były trochę trudne, ale potem, gdy się rozwijał, naprawdę mi się spodobał, powiedziałbym, że jest bardziej kobiecy w moim odczuciu.
Prosty zapach, ten. Perfumy, które są w pewnym sensie zielone, ale z lekko pudrowym, kwiatowym cytrusowym otwarciem. Następnie stają się coraz bardziej czystym, mydlanym akordem z wyraźną nutą rumianku. Będę szczery, nie myślałem o tym zbyt wiele, nie jestem pewien, ile kosztują te perfumy (właśnie sprawdziłem, to 135 funtów za 100 ml), więc w rzeczywistości nie jest to wygórowana cena i przypuszczam, że jeśli lubisz tę świeżość, to w porządku, ale to zupełnie nie w moim guście.
To oszałamiający zapach! Kiedy myślisz, że jesteś prawdziwym koneserem róży i miałeś każdą wyobrażalną nutę wspierającą w każdej kompozycji, która byłaby dominująca w róży, ale wciąż miałaby oryginalne elementy i co najważniejsze... działała. Uderza cię coś innego. Zawsze unikam zapachów różanych, które są rzekomo skierowane do kobiet, myśląc, że mi się nie spodobają... głupota. Tak czy inaczej, fakt, że wymienione są dwie róże, jest bardzo ciekawy, ponieważ tak to się prezentuje... purpurowa, czerwona, dżemowa róża i jaśniejsza, świeższa, czystsza róża. Turecka i bułgarska harmonia dla ciebie. Tło paczuli nadaje ciężkości i słodyczy, a nie surowej ziemi, sandałowiec i wanilia/bursztyn nie są szczególnie kremowe ani wyraźne, ale coś w sumie tych elementów tworzy oszałamiający perfum. Naprawdę, to absolutny hit i cieszę się, że to się wydarzyło, bo nie szukałem zapachu różanego, ale myślę, że jeden mógł mnie znaleźć.