recenzji
1.9k recenzji
Nie jest zaskoczeniem, że nigdy w życiu nie czułem niczego podobnego! Otwarcie to intensywny i przytłaczający, słodki, a jednocześnie wytrawny, smakowity zapach sosu barbecue, melasy, chili chipotle i wieprzowiny. Ma w sobie specyficzny klimat wieprzowego BBQ, jak ten sos na bazie bekonu, który mam w domu. Z jednej strony doskonale przywołuje letnie grillowanie, ale z drugiej strony przypomina zimną, mglistą noc 5 listopada. Część jedzeniowa nie trwa zbyt długo, co jest trochę szkoda, ale też całkiem mile widziane, bo choć uwielbiam sos BBQ, nie jestem pewien, czy chcę pachnieć jak on. Główna część City on Fire... cóż, jest oczywiście dymna, a to, co zaczyna się jako dym z wędzonych wiórków hikorowych, przechodzi w bardziej żywiczny, smołowaty dym. Jest tu labdanum, które nieco to wygładza. Potem City on Fire staje się prawdziwym perfumem, który zasługuje na więcej uwagi, niż początkowa dziwaczność mogłaby sugerować. Naprawdę mi się podoba, a to od kogoś, kto próbował Jeke po raz pierwszy w tym samym tygodniu; muszę powiedzieć, że chyba wolę to? Jeke jest zupełnie inne i znacznie bardziej intensywne, ale City on Fire jest niezwykle przyjemne i noszalne, gdy się ustabilizuje. Nie ma ogromnej wydajności, ale wciąż jest dobre i zaskakujące, biorąc pod uwagę, jak mocno i dymnie się zaczyna. Ustabilizowanie to ten długi, wyciągnięty 'papierowy' zapach pulpy drzewnej, który często opisuję i który był taki sam w przypadku Cobra i Canary.
Wow! Zapach ten od razu przypadł mi do gustu, a to już coś mówi, ponieważ wyrusza w charakterystyczną podróż. Otwiera się lawendą i cytryną z mydlaną przyprawą kardamonu, która pozostaje, ale ustępuje po około minucie. Następnie fale gorzkiego kokosa, gałki muszkatołowej i czarnego pieprzu. Następnie kopnięcie pikantnego drewna w bazie z odrobiną olibanum... to niesamowite! "Drzewo sandałowe zrobione dobrze"... to moja opinia na ten temat, to po prostu mistrzowska kompozycja, która mi odpowiada. Muszę powiedzieć, że jest natychmiast podobny do Gucci Envy, zapachu, za którym bardzo tęsknię, ale Floris Santal może być jeszcze lepszy. Nie jest mocny, a parametry są dość przeciętne, ale mogę z tym żyć. Dla mojego nosa wydaje się nieco bardziej klasyczny i wyrafinowany, ale nie pamiętam, ponieważ nie wąchałem Envy od lat. Z pewnością nie zapłaciłbym w dzisiejszych czasach ceny Ebay za butelkę, po prostu kup to. Kupię to, bez wątpienia.
Mój pierwszy Olfattivo i pomyślałem, że wybiorę bardziej męsko brzmiącą z próbek, które otrzymałem. Cozumel otwiera się dość dobrze z niewielką nutą cytrusów i szałwii muszkatołowej, ale szybko zostaje zaludniony przez dominujące drzewo sandałowe. Przypomina nieco mleczny, ziołowy napar, który osładza bób tonka... Nadaje się do noszenia i w ogóle, ale nie ekscytuje mnie, ponieważ bardzo lubię drzewo sandałowe. Myślę, że jest zbyt subtelny i za mało pikantny, ani nie ma wystarczająco dobrych nut otaczających go, aby wydobyć kremową konsystencję. Drydown jest bardzo dyskretny i wskazuje na to, że staje się nieco brudniejszy, ale nadal jest całkiem przyjemny. Nie jestem pewien, co o tym sądzić? Zdecydowanie pachnie jak kilka innych zapachów, które wypróbowałem, więc nie ma też dobrego wyniku pod względem oryginalności. Nie zrozum mnie jednak źle, to jak nie miłość, a wydajność była w porządku, chociaż bardzo szybko się zbliża.
Świetnie zmieszany cytrusowy aromat od prawdziwego producenta perfum z rodowodem. Mieszanka jest dla mnie idealna, Special 127 to realistyczne, soczyste cytrusy, które nie są zbyt ostre, petitgrain i nuta lawendy. Jest tam biało-żółta nuta kwiatowa z ylang-ylang i neroli, która dodaje odrobinę ciała bez dominacji i odrobinę piżma. Jest to doskonale wyważony klasyczny zapach koloński (dobrze EDT), który jest lekki i musujący. Nie mogę wypowiedzieć się na temat wydajności, ponieważ prawie go nie używałem i trwał mniej więcej tak, jak się spodziewałem... to znaczy... niezbyt. Powiedziałbym, że to przeciętny sok, ale cytrusy utrzymują się całkiem dobrze, nie tylko jako nuty głowy i zmiany na mojej skórze. Floris robi dobre zapachy, a cena jest bardzo rozsądna, polecam 127... to miłe.
Zwykle zgadzam się z recenzjami Originaldeftom (z pamięci), ale muszę powiedzieć, że miałem całkiem miłe doświadczenie z tym. W ciągu ostatnich kilku lat wypróbowałem prawie wszystkie zapachy z tej serii w sklepie i tylko ten bursztynowy utkwił mi w głowie. Teraz mam próbki głównych, które chciałem ponownie odwiedzić i chociaż ten zapach nazywa się "cuir", to w dzisiejszych czasach biorę to z odrobiną chlorku sodu. Otwarcie dla mnie było słodkie i kwieciste, rodzaj malinowego bursztynu i natychmiast płacze niszowo i kobieco. Następnie rozwija się lekki zamsz i ten słodki dżemowaty zapach jak mieszanka jaśminu i róży (choć nie wymieniony i prawdopodobnie nie tutaj!) czy coś? Kwiatem, który zdecydowanie wyczuwam, jest irys dający drzewny puder. Chociaż nie jest on wyczuwalny, nie mam wątpliwości, że szafran też tu jest, ponieważ Cuir blanc ma delikatny, ziemisty kremowy zapach. Jeśli nie wyniesiesz nic więcej z lektury tej recenzji, to najważniejsze, co chcę powiedzieć, to... CUIR BLANC MA BAZĘ W SKÓRZE. TO DELIKATNIEJSZA, SŁODSZA I BARDZIEJ KOBIECA WERSJA TOSKAŃSKIEJ SKÓRY. Nie ma jednak tak trwałej mocy ani głębi jak Tom Ford, wykazując jedynie przelotne podobieństwo i ma nieco lżejsze nuty głowy. Wydajność była w porządku i naprawdę mi się podobała, pomimo tego, że postrzegam ją jako bardziej kobiecą.
Zapach bez równowagi nie jest dla mnie żadnym zapachem, a Bull's Blood bardzo dobrze ją zachowuje. Celowo staram się nie czytać zbyt wielu recenzji przed wypróbowaniem zapachu po raz pierwszy. Ten zachował swój urok (z wyjątkiem kilku wzmianek w recenzjach Cobra / Canary), dopóki w końcu go nie założyłem, szczerze mówiąc nie wiedziałem, czego się spodziewać. Myślę, że "skankiness" jest przesadzony, ale zdecydowanie obecny w ciągu pierwszych kilku godzin. Otwarcie jest na początku jasne i metaliczne, ale jednocześnie brudne i szybko dominuje róża i kostus. Róża staje się pełna, głęboka i mrocznie słodka, ale zrównoważona czymś nieco nieprzyjemnym. Jest to nuta odchodów, ale nic złego. Przypomina mi to nieco zapach obornika, jaki można wyczuć po wypaleniu kubańskiego cygara... więc tytoń, choć nieoczywisty, może być tu obecny? Może róża, którą nawożono byczym gównem (nie kłamię), a nie byczą krwią? Wiesz co? Właściwie nie narzekam, ponieważ oferuje bardzo interesującą zagadkę nosową... czy mi się to podoba, czy nie? Cóż, myślę, że to bardzo sprytne i oddaje to, co moim zdaniem zamierzał Josh Meyers. Jeśli więc jesteś miłośnikiem beznamiętnych, zwierzęcych lub różanych zapachów, ten będzie w sam raz dla Ciebie. Porównałbym go do mojej miłości do czerwonego wina. Zawsze byłem kimś, kto lubił średnio treściwe, owocowe wina i nie widziałem nic złego w dobrym Merlot lub cabernet sauvignon. Wraz z rozwojem gustu zacząłem jednak gustować w bardziej pełnych winach, takich jak hiszpańska Rioja. Podobnie jest z zapachem. Bloods Blood jest dość odważny, ale nie za bardzo, jest wystarczająco wyrafinowany, aby spodobać się szerszemu gronu ludzi, niż można by się spodziewać. Otwarcie jest w porządku, ale nie przepadam za różą w najlepszym wydaniu i chociaż uważam, że jest interesująca, nie nosiłbym jej. Jednak o głębokim wysuszeniu (po około 8 godzinach) powiem, że jest to jeden z najpiękniejszych zapachów skóry, jakie można sobie wyobrazić. Jest podobny do Montale, gdzie silna róża i oud potrzebują wielu godzin, aby stać się piękną kremową pozostałością. Myślę, że to musi być paczula/róża i piżmo, które pozostają bez tej nieprzyjemności. Warto sprawdzić Bulls blood.
Osobiście wyczuwam przepaść jakościową między bois secret a Givenchy Pi... ale za to jest bardzo podobny, gdy wysycha. Lubię Pi i noszę go często w nocy, niestety ma dziwną gorzką krawędź, która obniża to, co jest pięknym kremowym słodkim zapachem, który na szczęście nie ma tego. Otwarcie jest inne, pachnie bardziej jak pikantne drzewo sandałowe i gałka muszkatołowa, ale potem staje się słodsze i słodsze, co zabiło początkowe zainteresowanie w ciągu kilku minut. Fasolka Tonka pachnie tutaj zasadniczo jak migdał/wanilia, która jest zbyt słodka i być może nie każdemu przypadnie do gustu. Z pewnością nie uważam tego za męski aromat, z wyjątkiem siedzenia na drzewnej podstawie i byłem zaskoczony, widząc, że jest tak sklasyfikowany. Nie nosiłbym tego zapachu, ale jeśli lubisz takie rzeczy i jesteś gotów za nie zapłacić, to Evody jest bardziej wyrafinowanym i nieco trwalszym Pi. Nie dla mnie.
To pierwszy zapach, który wypróbowałem od autorów Imaginary i mam pewne uprzedzenia co do tego, co od nich otrzymam. Cóż, TC&TC je potwierdza. Od razu przypominają mi się dziwne, ale wyjątkowo interesujące zapachy z 4160 Tuesdays. Myślę, że to hippisowska nuta "siana", ale kojarzy mi się z brązowymi kopertami lub szorstkim papierem cukrowym, który dostawałeś jako dziecko w szkole. Do tego dochodzą górne nuty ostrej cytryny i dymne zbliżenie skóry i drewna. Wydaje się, że równowaga między nimi jest zachowana w miarę wysychania, ale z pewnością nie w otwarciu, które służy tylko do uderzenia w jelita. To staje się lepsze, gdy wysycha, aby być uczciwym, cytryna jest mniej ostra, siano osiada w drzewnym zapachu skóry, nieco podobnym do wetiweru z nutami paczuli i tytoniu (cóż, bardziej jak popielniczka) delikatnie dymne i smoliste. Osobiście nie przepadam za tym zapachem i nie potrafię zrozumieć chęci pachnienia w ten sposób, ale... czy jest "zły"? Cóż, nie do końca. Jest trochę w porządku i jest to dziwna kompozycja stworzona tylko dla niej samej. Z niecierpliwością czekam na Trespasser i Bulls Blood.
Uwielbiam ten zapach. Od samego początku jest to owocowo-kwiatowe piżmo najwyższej jakości. Nuty słodkiego jaśminu i irysa z bardziej zieloną, kwiatową jakością hiacyntu, ale nigdy nie dominują. Głównym motywem są jednak owoce, ananas, piżmo, a później drewno. Baza jest cieplejsza z nutami bursztynu i paczuli, które stają się silniejsze w fazie wytrawnej. To idealny zapach na lato i jestem zaskoczony, że jest "dla kobiet", ponieważ bardzo mi się podoba. Wydajność też niezła jak na tego typu zapach. Accento to dobra rzecz od Xerjoff i zupełnie inna niż inne, które próbowałem. Poza tym jestem frajerem na punkcie absurdalnie bogatego fioletowego aksamitnego flakonu i ciężkiego złotego korka Xerjoff. Dobry wysiłek.
Czekałem na wypróbowanie Jeke już od dłuższego czasu... zbyt długiego! Szczerze mówiąc, myślałem, że jestem w zmowie, po pierwsze trudno było znaleźć próbkę (byłby to jedyny slumberhouse poza magazynem), a kiedy w końcu zamówiłem próbkę z Luckyscent, pominęli ją w moim zamówieniu! (nie żebym lekceważył Luckyscent, przez większość czasu zapewniają doskonałą obsługę). Myślałem, że nigdy nie wypróbuję tego zapachu, ale udało mi się zdobyć próbkę w weekend i wow! Wow... w zły sposób (na początek) otwarcie jest atomowe!!!! Sok plami skórę mocnym, dymnym atakiem żywic, najciemniejszej paczuli i leśnego dymu. To prawie za dużo nawet dla mnie, a spodziewałem się, że Jeke będzie swego rodzaju świętym Graalem. Przypomina mi trochę zapachy le labo Oud i Patchouli (których nie lubię), takie oleiste, dymne i ciemne. Potem się uspokaja i staje się przyjemniejszy. Następnie Jeke wysycha prawidłowo i staje się prawdziwym zapachem "wow!". Tego właśnie szukałem w nutach. Uwielbiam benzoinę i labdanum, tak ostre, ale jednocześnie gładkie, a to jest przykład najwyższej jakości. Teraz naprawdę się zadomowił, a benzoina jest jak zakurzony bursztyn z biblioteki, ale bez miękkości wanilii, po prostu surowa i niezafałszowana. Dymność pozostaje, ale bardzo ładnie ustępuje rodzajowi tytoniu fajkowego i paczuli, jest tak gęsta i gęsta, jak można sobie wyobrazić, ale siedzi dość blisko skóry, poza okazjonalnymi przypomnieniami. Wnioski są takie, że w rzeczywistości uważam Jeke za wspaniały zapach i nie jest całkowicie nieoczekiwany, ale nadal nie jest wart dodania do mojej kolekcji. Muszę przyznać, że wolę sosnowy dym Norne, a to dziwne, bo jestem fanatykiem żywicy. Jeśli sztuczką (lub niszą) Slumberhouse są dymne, mroczne, nietypowe lub bezkompromisowe zapachy, a niewątpliwie tak jest, to jestem bardziej niż zadowolony z efektu, jaki uzyskuję dzięki Norne.