recenzji
1.9k recenzji
Lubię ten zapach za to, czym jest, wschód łączy się z zachodem, nie do końca świeży, powiedziałbym raczej, że stara się być "świeży", ale z ciężkim rdzeniem. Nuty są niejasne, ale w dobry sposób, zdecydowane otwarcie cytrusów, które staje się bardziej pomarańczowe, gdy zapach się uspokaja. Nie jestem pewien, jak pachnie pieprz na Madagaskarze, ale z pewnością nie jest to to, do czego jestem przyzwyczajony i nie ma tu ostrej przyprawy, Chastity jest gładka i zaokrąglona. Nie do końca wiem, co mi przypomina? Chciałem powiedzieć, że bardziej balsamiczne napary, takie jak Scent Story 24 lub Loewe Solo... ale jest dla mnie lepszy i bardziej atrakcyjny niż którykolwiek z nich. Prawdopodobnie jest tu paczula wzmacniająca bazę i zdecydowane piżmo, muszę powiedzieć, że naprawdę mi się podoba i jestem pod wrażeniem kilku arabskich domów, które ostatnio próbowałem. Rasasi prawdopodobnie tworzy najbardziej zachodnie, mainstreamowe zapachy, ale wciąż mają w sobie wschodnią wielkość. Trwałość jest dobra, a projekcja lekka, ale znacząca.
Czuję się zaszczycony, że mogę być pierwszym recenzentem tego zapachu, ponieważ emanuje on pewnym urokiem. Fakt, że Francis Kurkdjian jest współpracownikiem, wcale nie dziwi, ponieważ ma on cechy perfum w stylu MFK, takich jak APOM czy Amyris. Jestem bardzo zaskoczony, że w nutach nie wymieniono białych kwiatów, ponieważ po wspaniale świeżym otwarciu cytrusów i odrobinie imbiru pojawia się rdzeń czystej pomarańczy kwiatowej/neroli. Te elementy są naprawdę dobrze zrównoważone, ponieważ zazwyczaj nie są moim ulubionym wyborem, ale uważam je za eleganckie i z szacunkiem potraktowane. Widzę, jak mydlany przyprawowy kardamon może odgrywać dużą rolę w ogólnym odczuciu, jakie daje ten zapach. Dodatkowo, wzmocnienie tego woskowego kwiatowego rdzenia służy do przedłużenia gorzkiej cytrusowej nuty głowy grejpfruta, sprawiając, że świeżość nie jest krótkotrwałym flirtowaniem, ale bardziej trwałym romansem. Dry down jest również cieplejszy w porównaniu do czegoś w podobnym stylu... powiedzmy Mugler Cologne, a może to trochę tego bursztynu przebija się? Naprawdę nie mogę powiedzieć na pewno, ale zdecydowanie lepiej zachowuje się na mojej skórze niż wiele pozornie podobnych zapachów. Dziś go noszę i uważam, że jest niesamowicie przyjemny, nawet bardziej niż sporadyczne próby próbek MFK. Carven L'eau Intense osiąga naprawdę dobrą równowagę i to dla mnie czyni zapach dobrym, nawet gdy zawiera mniej moich ulubionych nut. Już mogę powiedzieć, że trwałość będzie całkiem dobra dla tak delikatnego zapachu, zwłaszcza gdy dostanie się na ubrania. (Przypuszczam, że to nie mówi wiele, ponieważ większość rzeczy długo utrzymuje się na odzieży, ale wiesz, co mam na myśli.) Chwalę L'eau Intense, a to już czas, ponieważ nie byłem zbyt entuzjastyczny wobec ostatnich dwóch odnowionych wydaniach. Ten zapach to konieczność do wypróbowania i (zakładam?) tańsza alternatywa dla fanów MFK.
Trudno wyodrębnić nuty w tym zapachu, ale drzewo sandałowe jest zdecydowanie podstawą tego bardzo przyjemnego kremowego zapachu. Otwarcie jest nowoczesnym zapachem cytrusowym, który ma nutę pieprzu, ale jest to raczej przyprawa z drzewa sandałowego niż coś podobnego do oryginalnego huku. Kolejną zauważalną różnicą jest to, że BB utrzymuje się dość długo, jeśli szybko wycofuje się do łagodnego zapachu skóry, wciąż czuję go dobre 6 godzin później. Naprawdę podoba mi się to, podobnie jak oryginał, ale zawsze niechętnie kupuję ze względu na słabą trwałość, ale pod względem kreatywności ten jest równie innowacyjny i lubiany jak bomba pieprzowa. Być może dodam go do swojej kolekcji.
Bardzo miękka kwiatowa wanilia, która moim zdaniem jest dla mnie trochę zbyt kobieca do noszenia i uważam, że mam dość wysoką tolerancję na miękkie, słodkie, a nawet czasami brzoskwiniowe. Otwarcie to soczysty bursztyn i nuty egzotycznych kwiatów i czystych białych kwiatów, osiada na bardziej karmelowym, waniliowym rodzaju bursztynu. Dla mojego nosa bardzo piękny zapach i zgodnie z doskonałymi wydaniami z tego domu, jeśli szukasz waniliowego zapachu z bardzo miękkimi krawędziami i świetną wydajnością, to warto sprawdzić, tylko nie dla metody.
Wow! Publikuję tę recenzję teraz i patrząc na komentarz Endymiona, pomyślałem dokładnie to samo... z pewnością oryginalne Issey jest tak świeże, jak to tylko możliwe, a dla niektórych równie irytujące. Tak więc moje przemyślenia na temat świeżej wersji są takie... czy będzie to jedna z tych wodnistych, ogórkowych i kiwi letnich edycji, zapakowanych w kolejną zmęczoną nową flankę? Byłem jednak miło zaskoczony, gdy go powąchałem, odkrywając ładnie zniuansowany, świeży, ale męski dodatek do tej serii. Otwiera się gorzkimi cytrusami i ma w sobie coś szorstkiego, jak wetiwer lub mech dębowy, oraz pieprzny akcent, co wyklucza go z bycia tylko kolejnym nudnym akwatyką lub naprawdę pachnącym jak oryginalne L'eau d'Issey. Niewątpliwie ma ten DNA, ale nie w tak pełnym efekcie, jak byś się spodziewał. Tak więc 'Fraiche' nie jest najbardziej odpowiednią nazwą dla tego zapachu, na mojej skórze rozwija się dość ziemisto, ale wciąż z długo utrzymującym się cytrusowym akcentem. W rzeczywistości trwałość była naprawdę bardzo dobra i wciąż trzyma się ubrań dni później. Podoba mi się to wydanie od IM, wcale nie jest złe i warto je rozważyć wśród wielu przeciętnych świeżych zapachów, które są dostępne.
Zdecydowanie wypróbowałem te perfumy, zanim jestem tego pewien, jest teraz tak wiele 212 Flankers, że trochę trudno nadążyć. Gdybyś chciał stworzyć seksowną wersję 212, z pewnością tak byś to zrobił, znacznie cieplejszą niż oryginał i ogólnie słodszą, bardziej przytulną, orientalną. Po niedawnym ponownym pobraniu próbki przypomniały mi się flankery zapachów, takie jak Hot Water lub starszy Xeryus Rouge, ale wciąż z syntetycznymi i zielonymi tonami oryginału. W ogólnym odczuciu jest to jednak kremowa wanilia, piżmo, bursztyn i przyprawione drewno, które dziwnie zachowuje dość męską postawę. Jest to dość wyrzucony flanker i naprawdę nic specjalnego, ale naprawdę go lubię, tak samo jak oryginał pod koniec lat 90-tych. Nie zwracałem zbytniej uwagi na wydajność, ale to mówi mi, że nie mogło to być nic nadzwyczajnego. Gdybym zobaczył, że jego cena spadła, kupiłbym 212 Sexy Men, ponieważ jest to typowe coś, po co mógłbym sięgnąć, gdy nie jestem pewien, w co się ubrać.
Muszę to polubić, bo nie jest złe... ale co to jest paryski break? Powiedziałbym, że to ultra ogólny bełkot. Dla mnie to głównie Ambroxan, jest mnóstwo cytrusów i szałwii, a także miętowy, co przypomina mi Invictus/Eros/jakieś Gucci bla... i ostatnie Sauvage. Pomimo swojej pudrowej, jednorodnej natury (tak, tak, nie znajdziesz tego w żadnych słownikach), ma w sobie coś lekko męskiego, może to być jakiś wetiwer? Nie że jest to bardzo oczywiste, z pewnością nie zasługuje na miano głównych nut zapachowych... dziwne. Jak powiedziałem, nie jest złe, ale naprawdę mnie nie ekscytuje i po pewnym czasie staje się nawet lekko mdłe, ale hej, trwa bardzo dobrze, choć to nie ma znaczenia.
Otwiera się bujną, ostrą, zieloną teksturą, która jest świeża i zdecydowanie pachnie makiem, kwiatowym zapachem, który jest mi dobrze znany. Nie jest szczególnie przyjemny ani słodki, ale bardzo naturalny, przyjemny i lekko metaliczny, wyczuwam tu również nutę żywicy, być może galbanum, ponieważ jest to trwała, świeża, zielona nuta. W całym Piment Brulant jest siła tego pimentu z tyłu, pieprzne ciepło w całej okazałości i wyraźna nuta ziemistego, gorzko-słodkiego kakao, które działa tak idealnie w tych perfumach, jak w deserze czekoladowo-chili. W miarę wysychania staje się to coraz silniejsze i coraz bardziej to, o co chodzi w tym zapachu, naprawdę czuje się, że może spalić nos, jeśli wąchasz go zbyt długo. Myślę, że pożądany efekt jest podobny do innych od tego perfumiarza, prawdziwe wyzwanie dla zmysłów, w połączeniu z czymś, co naprawdę lubię nosić, jak Timbuktu. Uważam, że Bertrand Duchaufour jest świetny i choć nie jest to mój ulubiony zapach w jego dorobku, nie mogę nie docenić jego kunsztu. Myślę, że jeśli ktoś lubi zielone otwarcia połączone z bardzo ostrym drydownem, ale jednocześnie dość słabe, półprzezroczyste, skórne zapachy.... to polecam. Niewielki projektor i przeciętna trwałość sprawiły, że Piment Brulent był dla mnie przyjemnym zapachem.
Wzięłam tę nazwę jako dosłowny opis składników i byłam gotowa skomentować, że korzeń irysa ma bardzo fiołkową jakość... no cóż, okazuje się, że są tu również fiołki, co nie jest zaskoczeniem. Muszę powiedzieć, że otwiera się dziwnie bardziej drzewem sandałowym, uzyskałam bardzo ładną, gładką, mleczną jakość z irysem i nutą ziemi. Gdy orris i drzewo sandałowe osiadają i wysychają, stają się znacznie bardziej kwiatowo-pudrowe niż pikantne drewno, dostarczając wszystko, czego oczekiwałam od tego zapachu. Więc jest dobry, ale nie powalający, lubię proste kompozycje, które Jo Malone wypuściła ostatnio, zwłaszcza gdy nuty tak dobrze się uzupełniają, nawet jeśli to coś, co szczególnie mi się nie podoba. Nieco cierpi na stare problemy z trwałością Jo Malone, nawet w stężeniu Cologne Intense... ale nie jest źle, trwa kilka godzin, ale siedzi nisko z powodu natury tego zapachu. Myślę, że warto go powąchać.
Zarezerwowałem swoje przewidywania dotyczące tego zapachu, ponieważ naprawdę nienawidziłem oryginalnego Ideal i nie chciałem, aby tak było w przypadku tego flankera. Dzięki niebu, woda toaletowa Ideal jest znacznie lepsza dla mojego nosa, cytrusowy akcent i kremowy migdał mogłyby pójść bardzo źle, ale tutaj jest to absolutnie perfekcyjnie zrealizowane. Moim głównym zarzutem wobec pierwszego Idealu było to, że był tak syntetycznie słodki i niezwykle mocny, że brakowało mu niuansów, niczego, co mogłoby przełamać to, co uważałem za mdły, nieostry bałagan zapachowy. Tutaj nie ma z tym problemu, cytrusowe owoce świeże i długotrwałe na początku, lekkie piżmowe drewna i bardzo lekki, ale waniliowo-migdałowy akcent, który jest słodki i lekki, bardziej przypominający nutę słodkiego marcepanowego niż ciężką dawkę migdałów czy heliotropu, czy też przesadnie używanego ziarna tonka w wielu nowych zapachach, których po prostu nie mogę znieść. To ładnie trwa, ale jest bardzo blisko skóry, a nawet kupiłem sobie mocno przeceniony zestaw prezentowy na miejscu... Guerlain odkupił to, co niepopularnie uważałem za prawdziwą klapę, tym przyzwoitym flankiem, który bardziej przypomina jeden z moich ulubionych połączeń cytrusów i migdałów, mandorlo di Sicilia. Jestem zadowolony z mojego zakupu.