Otwiera się bujną, ostrą, zieloną teksturą, która jest świeża i zdecydowanie pachnie makiem, kwiatowym zapachem, który jest mi dobrze znany. Nie jest szczególnie przyjemny ani słodki, ale bardzo naturalny, przyjemny i lekko metaliczny, wyczuwam tu również nutę żywicy, być może galbanum, ponieważ jest to trwała, świeża, zielona nuta. W całym Piment Brulant jest siła tego pimentu z tyłu, pieprzne ciepło w całej okazałości i wyraźna nuta ziemistego, gorzko-słodkiego kakao, które działa tak idealnie w tych perfumach, jak w deserze czekoladowo-chili. W miarę wysychania staje się to coraz silniejsze i coraz bardziej to, o co chodzi w tym zapachu, naprawdę czuje się, że może spalić nos, jeśli wąchasz go zbyt długo. Myślę, że pożądany efekt jest podobny do innych od tego perfumiarza, prawdziwe wyzwanie dla zmysłów, w połączeniu z czymś, co naprawdę lubię nosić, jak Timbuktu. Uważam, że Bertrand Duchaufour jest świetny i choć nie jest to mój ulubiony zapach w jego dorobku, nie mogę nie docenić jego kunsztu. Myślę, że jeśli ktoś lubi zielone otwarcia połączone z bardzo ostrym drydownem, ale jednocześnie dość słabe, półprzezroczyste, skórne zapachy.... to polecam. Niewielki projektor i przeciętna trwałość sprawiły, że Piment Brulent był dla mnie przyjemnym zapachem.
Ten komentarz został przetłumaczony maszynowo.
0
11 lat temu
Czy próbowałeś tych perfum?
Podziel się swoimi wrażeniami i pomóż innym odkryć wspaniałe zapachy
Piment Brulant od L'Artisan Parfumeur zostały wydane w 2002 roku. Perfumiarzem tej kreacji jest Bertrand Duchaufour. Nuty to Bursztyn, Strąk kakao, Cynamon, Goździki, Ciemna czekolada, Piżmo, Pimento, Mak, Wanilia.
Otwiera się bujną, ostrą, zieloną teksturą, która jest świeża i zdecydowanie pachnie makiem, kwiatowym zapachem, który jest mi dobrze znany. Nie jest szczególnie przyjemny ani słodki, ale bardzo naturalny, przyjemny i lekko metaliczny, wyczuwam tu również nutę żywicy, być może galbanum, ponieważ jest to trwała, świeża, zielona nuta. W całym Piment Brulant jest siła tego pimentu z tyłu, pieprzne ciepło w całej okazałości i wyraźna nuta ziemistego, gorzko-słodkiego kakao, które działa tak idealnie w tych perfumach, jak w deserze czekoladowo-chili. W miarę wysychania staje się to coraz silniejsze i coraz bardziej to, o co chodzi w tym zapachu, naprawdę czuje się, że może spalić nos, jeśli wąchasz go zbyt długo. Myślę, że pożądany efekt jest podobny do innych od tego perfumiarza, prawdziwe wyzwanie dla zmysłów, w połączeniu z czymś, co naprawdę lubię nosić, jak Timbuktu. Uważam, że Bertrand Duchaufour jest świetny i choć nie jest to mój ulubiony zapach w jego dorobku, nie mogę nie docenić jego kunsztu. Myślę, że jeśli ktoś lubi zielone otwarcia połączone z bardzo ostrym drydownem, ale jednocześnie dość słabe, półprzezroczyste, skórne zapachy.... to polecam. Niewielki projektor i przeciętna trwałość sprawiły, że Piment Brulent był dla mnie przyjemnym zapachem.