recenzji
Mój zapach charakterystyczny
333 recenzje
To niefortunne, ponieważ do tej pory szczerze uwielbiałem wszystko, czego próbowałem od Kerosene, ale Wood Haven pachnie jak wilgotne, spleśniałe cedrowe pudełko bento opróżnione z zawartości, z wyjątkiem kilku krewetkowych i słonawych pasków nawodnionego kombu i kwaśnych skrawków ostrego marynowanego imbiru. Chyba nie wszyscy mogą być zwycięzcami
Carbonara, zapach jest naprawdę interesującym podejściem do Carbonary, soczystego, pieprznego dania z makaronu, w którym wyraża te pikantne elementy poprzez doznania smakowe: jest pluszowa, kremowa bursztynowa wanilia, ziemisty, lekko dymny brązowy cukier, mleczny kokos z delikatną słonością i trio papryczek, które kłują enigmatycznie. Całość otulona jest drzewnym, alkoholowym, aksamitnym aspektem, który w ogóle nie kojarzy mi się z daniem, ale zapewnia bogaty, aromatyczny *something*, który rządzi zapachem, który może być również w domu na wózku deserowym. Chcę wypróbować wszystkie propozycje tego perfumiarza i być może też je zjem
Staram się szanować wizję perfumiarzy, jeśli chodzi o inspirację ich zapachami, ale opis Kill the Lights od Gritti Fragrance, z jego historią jedynego w swoim rodzaju odzianego w skórę, wymykającego się spod kontroli łamacza zasad, pędzącego przez burzę na swoim bestialskim motocyklu, w ogóle mi nie odpowiada. Nic w tych słowach nie rezonuje i, z całym szacunkiem, to nie jest moja historia podczas noszenia tego zapachu. Zamiast tego ten stęchły, balsamiczny, drzewno-kwiatowy zapach przenosi mnie w bardzo dosłowne miejsce, do piosenki Kill the Lights z albumu Walking With Strangers kanadyjskiego zespołu darkwave synth-rock The Birthday Massacre z 2007 roku. Ta bujna, melancholijna piosenka zawsze brzmiała tak, jakby ktoś znalazł zakurzoną księgę bajek i sparafrazował te zaklęcia przez gotycki, ponury, zmęczony światem, zmęczony 20-latek "to są przerwy, dzieciaku". Jest w nim miazga perfum z ostatniej nocy i zadymionych barów, połączona z gorzkimi, kruchymi stronami śliwki z trucizną nadziei i szczęśliwych zakończeń. To kolejny zapach w mojej podróży po różowym pieprzu, a także enigmatyczne wtrącenia artemizji i davany - dwie sugestywne nuty, które zawsze przykuwają moją uwagę - i choć niekoniecznie uzyskuję z niego to, co twórca miał na myśli, nadal uważam go za intrygujący i przyjemny zapach.
Notturno od Meo Fusciuni to zapach, który ma przywoływać poezję i wyimaginowane pokoje nocy. Jest miękki, bardzo miękki, co jest interesujące w przypadku zapachu skórzanego, ponieważ w przeciwieństwie do większości, nie ma w nim nic cierpkiego, dymnego ani garbnikowego. To skóra noszona blisko skóry i zużyta przez lata, wyściełana w górę iw dół po schodach z twardego drewna w godzinach ciemności, wyściełana futrem i najeżona małymi pazurami. Bezszelestnie wskakujący do łóżka o północy, ugniatający małą plamkę pośród wyblakłych flanelowych kołder i drzemiący w zgięciu twoich kolan. Wiesz, że to sny, duchy i mgiełki wspomnień; twój drogi przyjaciel o atramentowym futrze zmarł dwanaście lat temu w czerwcowe popołudnie i został pochowany pod dębem uderzonym piorunem w New Jersey. Telefon na skrzypiącej cedrowej szafce nocnej oświetla godzinę; często odwiedza nas o tej porze. Są to ciepłe, miękkie jak koc chwile, słodki poślizg w czasie lub przestrzeni, lub sen, kiedy wszystko jest bezpieczne, dobre i dokładnie takie, jakie powinno być.
Jade Vines od Regime des Fleurs to zapach, którego miałem nadzieję nie pokochać, ale wiedziałem, że jestem skazany na porażkę, ponieważ większość rzeczy tej nie do końca przyjaznej dla budżetu marki naprawdę mi się podobała. Sposób, w jaki chcę o nim opowiedzieć, prawdopodobnie nie będzie pomocny dla tych, którzy szukają dosłownych recenzji perfum, więc: proste ujęcie jest takie, że jest to drżący, drzewno-zielony sen o gorączce ociekający świetlistym, miodowym halucynacyjnym kadzidłem tuberozy. Nie ma w nim nic naprawdę wodnego, przynajmniej nie w lekkim, słonecznym, morskim sensie, ale wyobrażam sobie talasowy ołtarz, aby przywołać coś mroczniejszego z głębi otchłani; wyobraź sobie Uxię Cambarro jako kapłankę Ezoterycznego Zakonu Dagona w jej legowisku, zacienionej grocie słabo oświetlonej opalizującymi zakwitami alg i widmowym, świecącym kryształem soli. Jest więc ten zielony las, senny biały kwiatowy element, ale także coś z tajnych jaskiń nad morzem i echa tajemnych rytuałów, które kiedyś odbywały się w ciemności. Im dłużej zastanawiam się nad którymkolwiek z tych aspektów, tym bardziej mi się one wymykają; jest to perfumeryjny odpowiednik przebywania w pomieszczeniu z większą liczbą zakamarków, niż logika mówi, że jest to możliwe, lub wielokrotnego czytania tej samej strony książki z niepokojącym podejrzeniem, że za każdym razem jest ona w jakiś sposób niejasno inna. Gorąco polecam wypróbowanie tego zapachu podczas słuchania Kilimanjaro Dark Jazz Ensemble, aby spotęgować dziwność.
Peche Obscene od Lvnea, we współpracy z muzykiem Chelsea Wolfe, jest chwalebny - ale mam na myśli chwalebny sposób, w jaki coś potwornego i wspaniałego prześladuje martwą strefę nocy, ukradkiem i w ciemności. To jest brzoskwinia, napromieniowana i popielata, porośnięta mchem i połamanymi ptasimi gniazdami, posolona przeciwko klątwom, zaklęta w żelazo, które zarówno odstrasza, jak i powstrzymuje. Brzoskwinia, o której krąży więcej legend niż życia, brzoskwinia, której cień unosi się niepokojąco daleko poza jej zrujnowanym miąższem. Soki zepsute grobowym brudem wetiweru i paczuli oraz sączące się z dziwnego skórzastego / dżemowatego kadzidła osmantusa, Peche Obscene to nieumarły lich brzoskwini i jest absolutnie, przerażająco, urzekający w sposób, w jaki wszystkie pyszne zakazane rzeczy są.
Mississippi Medicine od DS & Durga otwiera się cierpkim, pieprznym cyprysem, ustępuje miejsca trzaskającej sośnie, dymnemu ogniowi, słodkiej brzozie, błotnistej trawie i spalonym liściom... i wysycha do słodko ziołowego, drzewnego kadzidła; dziwne włosy pachnące dymem po przebudzeniu i niejasne marzenie o zejściu w ciemność, tańcu i wróżeniu z przodkami oraz byciu częścią rytuałów starszych niż można sobie wyobrazić.
By Serpentine od Exaltatum London otwiera się w sposób, który sprawia wrażenie chimerycznego szypru, pełnego niepewnej obietnicy, ale także nieco dziwnego; to rozkosznie kwaśny / gliniasty / bursztynowy kameleon zapachu i z każdą chwilą czuję coś innego. Subtelny blask i sass różowego pieprzu, wyrafinowany gorzki cytrusowy zhuzh bergamotki, ostra, kłująca zieloność jodły, pierzaste łaskotanie delikatnej pudrowości fiołka i aksamitne marzycielskie balsamiczne serce drewna i tytoniu. Jest trochę zbyt ziemisty, by nazwać go świetlistym, ale błyszczy i świeci pomimo swoich bardziej zakurzonych aspektów. By Serpentine to niesamowicie lekki i nieuchwytny zapach, nie czuję go bezpośrednio na nadgarstku, gdzie go spryskałem, a jednak czuję jego aureolę unoszącą się wokół mnie. To piękna rzecz, ale nie jest zbyt trwała; po około pół godzinie czuję się tak, jakbym obudził się z niezwykle przejmującego snu, którego szczegóły natychmiast zapomniałem.
Mam pewne problemy z tym legendarnym trackim bardem, ale odłożę je na bok dla zapachu takiego jak Orpheus Incarnate marki Curionoir, który próbuje uchwycić hiper-specyficzny moment w jego mitologii. Olfaktoryczna interpretacja podwodnego doświadczenia; uczucie nieważkości i spokoju, wizje turkusu i fioletu oraz nieodparty urok syreniego śpiewu. Nie mogę pojąć, jak to zrobili - w tym zapachu naprawdę nie ma nic, co odczytuję jako wodne lub oceaniczne, a nawet cokolwiek wodnego, a jednak, jeśli kiedykolwiek pływałeś na fali, w prądach, nawet w chłodnych wodach basenu, oczy zamknięte na blask słońca lub blask księżyca, echo szmerów i bulgotów świata zagłuszone przez fale otaczające miękką różową skorupę uszu - to perfumy, które wyczarowują spowolnione oddechy i wyciszone bicie serca tego spokoju. Wyczuwam przyprawione goździki, chłodny, ziemisty oris, dekadencję tonki i heliotropu oraz niemal mdląco słodką ziołowość lukrecji, a wszystko to razem jest pięknym i genialnym chórem... ale nie mam pojęcia, jak przekłada się to na hipnotyczną zmysłową kołysankę samotnej kąpieli o północy.
Świetnie się bawiłam rozmawiając o Sexy Viking z Wikingiem, który ze mną mieszka. Mój mąż, Ývan, jest Islandczykiem i mieszkał na Islandii do czasu, gdy był nastolatkiem. Jego najbliższa rodzina, mama, tata i bracia, mieszkają teraz w Stanach Zjednoczonych, a niektórzy z nich mieszkają kilka dzielnic dalej, ale reszta jego krewnych jest rozproszona po całej Islandii. Wraca tam co kilka lat, a ja byłem tam raz, ale z pewnością nie znam tego kraju na tyle dobrze, by mieć wyrobioną opinię na temat zapachu inspirowanego jego aspektami. Cóż, to znaczy, mam opinię na temat zapachu, mogę mieć opinię na temat wszystkiego, ale myślę, że nie mogę zbytnio komentować poczucia miejsca, które ma on wywoływać. Ývan powiedział mi, że ma ogólne poczucie świeżości, rześkości, wiecznie zielonej iglastej sosny. Przypomina mu to lata, które spędził w ramach programu pracy z młodzieżą, zwożąc drewno z lasu... co, jak przypuszczałem, było czymś w rodzaju bezpłatnej pracy drwala, ale roześmiał się i powiedział, że jaki dzieciak będzie wykonywał taką pracę za darmo? W każdym razie, jego szczególne wspomnienie dotyczy momentów, w których odpoczywał i po prostu kładł się w łóżku pachnących igieł sosnowych i zamykał oczy, podczas gdy słońce filtrowało przez baldachim drzew. Powiedział również, że przywodzi mu to na myśl lodowate wiecznie zielone drzewa zimą, podczas tradycyjnych wizyt na grobach w Boże Narodzenie. On i jego matka odwiedzali cmentarz z wieńcami i zniczami dla zmarłych krewnych, a była tam zalesiona ścieżka, po której ślizgali się po świeżo opadłym śniegu, aby dotrzeć do grobów. Ogólnie rzecz biorąc, porównał to do zapachu starożytnego leśnego wieńca Yule, pełnego zimowych dobrodziejstw. Dodałbym, że to, co czuję, to przede wszystkim cierpkie, orzeźwiające, zimne jagody. Coś jaskrawoczerwonego, ozdobionego klejnotami i tak gorzkiego, że nawet ptaki śnieżne tego nie zjedzą. Ale także trochę jak kwaśne, kandyzowane skórki grejpfruta. W miarę upływu czasu zapach staje się bardziej owocowy, słodowy, delikatnie miodowy - ale tak czy inaczej, jest to piękna nuta. Ogólnie rzecz biorąc, myślę, że oboje zgadzamy się, że jest to niesamowity zapach, a tak się składa, że jest oszałamiająco idealny na dzisiejsze przesilenie zimowe (w dniu pisania tej recenzji).