recenzji
Mój zapach charakterystyczny
333 recenzje
Poets of Berlin od Vilhelm Parfumerie to nikczemna bioluminescencyjna zmutowana borówka. Borówka poddana szkicowemu, niedofinansowanemu eksperymentowi w prototypowym telepodzie, ale w komorze znajdowała się również cząsteczka cytrynowo-aloesowo-bambusowego odświeżacza powietrza Glade, zanim została hermetycznie zamknięta, a także rozbity klejnot, który spadł z akrylowego paznokcia stażysty, niezauważony. Rozdarty atom po atomie, mały dżemowaty owoc połączył się z błyszczącymi odłamkami słodkiego blasku i żrącą, świecącą w ciemności cytrusową lilią. Nie sądzę, by David Bowie kiedykolwiek napisał piosenkę o tym potworze, ale była adaptacja filmowa z Jeffem Goldblumem
Mamy randkę z Old Scratch i spotkamy się z nimi ubrani w Idole de Lubin i nic więcej. Ten zapach jest sprzedawany dla mężczyzn, co jest stekiem bzdur, ponieważ ten drzewny, mrocznie przyprawiony zapach z nutami szafranu, rumu, drewna tekowego i trzciny cukrowej byłby druzgocący dla każdego, kto posiada ludzkie ciało. A mówiąc o posiadaniu ludzkich ciał, nasz bae Beelz ma wpaść o północy, a ten piekielny smakosz przepełniony bezbożnym dymem, syropowatym alkoholem i grzechem odzianym w skórę sprawi, że poczuje się jak w domu.
Miękkie białe kwiaty i ziemisty, skórzany, marzycielski mech dębowy i drzewne, bliskie skórze piżmo; to klasyczna perfumeria z przymrużeniem oka. Choć zdecydowanie czuć tu pudrowy, vintage'owy glamour, to jest on zilustrowany przez popękane szkło, jest w nim też coś połyskującego i dziwnego. To wyblakłe zdjęcie Siouxsie Sioux czytającej Królika Piotrusia Beatrix Potter, które nigdy nie istniało w tym świecie, ale jestem pewien, że istnieje w innej rzeczywistości.
Origins Ginger Essence jest jak przebudzenie się pierwszego dnia letnich wakacji i wystrzelenie z łóżka z okrzykiem i okrzykiem we wspaniałość pięknego bezchmurnego dnia, nieba tak błękitnego, że czujesz, że patrzysz wieczności w oczy, a wieczność też ma całkiem wspaniały dzień. Pierwszy dzień, w którym wiesz, że masz przed sobą dwa i pół miesiąca, w którym masz obowiązki i nikt nie wymaga od ciebie czasu. Jako dorośli prawdopodobnie od dawna nie doświadczyliśmy tej całkowitej i chwalebnej wolności, a ten jasny, musujący, musujący zapach pikantnego, świeżo posiekanego imbiru i aromatycznych, pikantnych skórek cytrusowych (oraz pobliskiego rondla z prostym syropem, tuż poza naszym peryferyjnym wzrokiem) jest tak bliski, jak to tylko możliwe, abyśmy mogli poczuć te bajkowe wczesne letnie wakacje. Zobacz także cały tekst piosenki June Hymn zespołu The Decemberists. "A panoply of song" to dokładnie to, jak opisałbym ten zapach.
mlleghoul04/13/21 05:53
Muszę być w specyficznym, wyjątkowym nastroju, by sięgnąć po tę aplikację. To znaczy głęboko w ferworze ogromnego głodu cukru. Dla kontekstu, oficjalny opis Kerosene's Unknown Pleasures wspomina o malowniczej wizji spaceru zimną ulicą Manchesteru, słuchania Joy Division, popijając ciepłą filiżankę London Fog. A potem cała masa rzeczy o przytulnej wanilii i rześkiej cytrynie". Ok, więc to nie jest idylliczny spacer z gotycką popołudniową herbatą w Wielkiej Brytanii, a bardziej modny bar w Austin ze specjalnym creme brulee pina colada zwieńczonym tymi lekko przyprawionymi ciasteczkami z kruchego ciasta lotniczego, które są smaczniejsze niż mają jakiekolwiek prawo być. To jak kokos, ananas i opiekany krem waniliowy Mcflurry z dodatkiem ciasteczek Biscoff. A tak przy okazji, nie czepiam się Austin. Podróżowałem tam kiedyś i zapomniałem spakować perfum - horror! - i kupiłem butelkę Unknown Pleasures z uroczego małego butiku. To niemal przerażająco szalone perfumy deserowe i muszę powiedzieć, że je uwielbiam.
Powracam do Daim Blond Serge'a Lutensa, zapachu, o którym myślałem, że mnie nie obchodzi. Jest obiektywnie "ładny", ale po prostu ze mną nie rezonuje. Wyczuwam rzeczy, które ludzie w nim kochają: nieuchwytny powiew miękkiego zamszu z wewnętrznej kieszeni drogiej torebki, chłodny kwiatowy irys, miskę moreli wygrzewających się w promieniach popołudniowego słońca. Ale te rzeczy są tam. A ja jestem tutaj. I nie łączymy się. To kobieta robiąca karierę, która wyszła za mąż, urodziła dzieci, zajmuje gdzieś kierownicze stanowisko i uprawia jogę na gorąco oraz spinning. To zupełnie nie ja. Przypomina mi to zdjęcie Maureen Prescott z pierwszego filmu Krzyk. Wygląda na poukładaną kobietę. Ale później okazuje się, że miała skomplikowaną przeszłość, która stała się katalizatorem całej serii. Dziś, gdy poczułem wcześniej niewykrytą nutę zadumanego cedru i tęsknego fiołka, pomyślałem o bólu, traumie i tragedii Maureen i zdałem sobie sprawę, jak bardzo wszyscy jesteśmy warstwowi i jak niczyje życie nigdy nie jest takie, jak sobie wyobrażamy z zewnątrz. To coś, z czym warto się pogodzić, podobnie jak, jak sądzę, Daim Blond.
Sahara Noir Toma Forda to zapach w mojej szafce, który od dawna ignorowałem i nie potrafię powiedzieć dlaczego. Jest intensywnie sugestywny w niesamowicie specyficzny sposób, więc najpierw moja nerdowska recenzja, a potem tłumaczenie dla tych, którzy nie mają tolerancji na głupoty.
Sahara Noir to płonący binarny zachód słońca widziany z nieruchomej, suchej wydmy na pustynnej planecie Tatooine; ognisko w kanionie o północy trzaskające pikantną żywicą drzewa Japor, aromatycznymi kwiatami krzewu molo i cierpkimi wstążkami kadzidła z trawy poonten, podczas gdy ziemia dudni chrapaniem i tabakami śpiącego stada bantha w pobliżu.
Oznacza to, że jest to najbardziej suche kadzidło, cytrynowo-drzewne trociny pinon, krąg pachnących płonących lasów i kruchy, dymny popiół papirusowy.
Niezależnie od preferowanego fandomu, a nawet jeśli trzymasz się wyłącznie rzeczywistości, Sahara Noir jest absolutnie boska.
Zauważyłem, że interpretacje hinoki różnią się w zależności od perfumiarza, od cytrynowego i iglastego po smolisty i pieprzny. Ta wersja to głęboko nieprzyjemne ognisko harcerskie płonące bandażami i mazidłem, które sprawia, że czuję się tak, jak wtedy, gdy śnię, wchodzę do zaciemnionego pokoju i przełączam włącznik światła, aby go oświetlić... a potem nic się nie dzieje. W tym momencie sen niezmiennie zamienia się w koszmar, ale nauczyłem się budzić w tym momencie, gdy mój mózg wrze, jest naelektryzowany i ogarnia mnie panika. Jako pisarz czasami pragnę tego zapachu, gdy potrzebuję szalonego, gorączkowego wstrząsu pobudzenia. Świetnie nadaje się również do nakładania warstw, aby dodać odrobinę artystycznego niepokoju do zapachu, który jest ładny, ale być może spokojny.
The Afternoon of a Faun jest jak zapachowy odpowiednik właściwego posiłku po tym, jak żywiłeś się ekstremalnie tanimi, tandetnymi przekąskami i awangardowym dziwactwem zakradania się na otwarcie galerii, aby podkradać przekąski z instalacji artystycznych kuchni molekularnej. Nie jest to pieczeń z żeberek, tofurnik czy jakikolwiek inny posiłek, ale jest to coś, co jesz, cokolwiek to jest dla ciebie, co zaspokaja twój brzuch, odżywia twoje ciało i sprawia, że czujesz się dobrze. Przypuszczam, że ta analogia jest moim sposobem na podziwianie tego, jak niezwykle wyważone są te perfumy. Inspirowane, jak sądzę, zarówno poematem fauna opowiadającym o jego napalonych snach, jak i skandalicznym baletem opartym na tym poemacie, The Afternoon of a Faun to mchowo-korzenno-drzewno-aromatyczno-zielono-kwiatowe pudełko subskrypcyjne zapachu owinięte w kokardę gorzkich ziół i pieprznego selera otaczającego serce dymnej herbaty immortelle i przypalonego cukru. Jeśli lubisz szyprowe zapachy, nie możesz się pomylić z tym. Jeśli nie jesteś pewien lub dopiero zaczynasz przygodę z perfumami, jest to świetny zapach na początek.
Me Myself & I marki Egofacto to zapach reklamowany jako urzekający i niepokojący kwiat z zmysłową tuberozą, tajemniczym kwiatem cykuty oraz dymem i wetywerią. Kiedy po raz pierwszy się o nim dowiedziałem, pomyślałem: wow, OK, TAK, PROSZĘ, weź moje pieniądze. Kilka lat później nadal uważam go za niezwykle rozsądną inwestycję. Pachnie dla mnie przytłaczająco niezapaloną paczką papierosów w niemożliwie drogiej skórzanej torebce i uwielbiam ten zapach. Powinienem wiedzieć lepiej. Moja matka paliła przez całe życie i zmarła na raka w 2013 roku. Ja jestem kujonem i nigdy nie paliłem najmniejszej ilości czegokolwiek, ale wciąż mam to romantyczne wyobrażenie siedzenia w paryskiej kawiarni, picia espresso, palenia francuskich papierosów, pisania poezji i wyglądania bardzo fajnie. Nie przekonasz mnie, że jest inaczej. To zapach, który wyczarowuje ponurą, nastrojową atmosferę, która nawiązuje do samej nazwy, ponieważ będziesz chciał być z nim sam na sam i obiecuję, że będziesz w doskonałym towarzystwie.