recenzji
61 recenzji
Dzieciak z lat 90., który wzoruje swój wygląd na Damon Albarnie, chwali się, że pewnego dnia zostanie sławnym muzykiem, jak jego idol. Kończy jako otyły kasjer, który za dużo pali i nadmiernie stosuje dezodorant w pracy, aby uniknąć nieestetycznych plam potu. Przed zaśnięciem w nocy z melancholijną nostalgią wspomina dni, kiedy spędzał noce w klubach, naćpany MDMA, marząc o niewypowiedzianych możliwościach, jakie może przynieść jego przyszłość.
Och, jak bardzo lat 90. Chodzi mi o to, że masz bardzo czysty, kwiatowo-cytrusowy zapach, zestawiony z lekko ziołowym, kamforowym akordem, który rośnie na intensywności, gdy kwiatowe nuty ustępują.
W połowie drogi zaczyna przypominać klasyczną kompozycję fryzjerską, z lilią i irysem na pierwszym planie, zanim ostatecznie osiada na często przywoływanym porównaniu do nowo otwartej paczki papierosów. Kwiatowa słodycz zawsze pozostaje obecna, choć jej intensywność się waha.
Niektóre zapachy wywołują emocje, inne konkretne scenariusze, a niektóre po prostu ładnie pachną (lub nie). Ten wywołuje kolory: off-white, który powoli zmienia się w pudrowy niebieski, a potem znowu wraca do białego. Jest i nie jest z tamtych czasów: tak, jest przypisany do określonej epoki, ale ma cechy, które pozwalają mu to transcendować. Pachnie nowocześnie, ale także klasycznie.
Słuchaj, to nie jest zapach, który zmienił mój świat. Nie wzdycham z wdzięcznością, że miałem okazję go powąchać w swoim życiu. Jednak jest to bardzo przyjemny, evocujący zapach, który w pełni uzasadnia skromną kwotę, jaką płacisz za butelkę.
Wycofany, ale wciąż dostępny w bardzo niskich cenach online, Stash spotkał los bycia wyprzedzającym swoje czasy.
Co otrzymujesz: pieprzny pistacjowy akord, który niemal przechodzi w suchy kokos. Dymna bogatość brzozy, która przypomina mi trochę Black od Comme Des Garcons. Lekki kadzidło. Ambrowy piżmo. Wetiver. Grejpfrut. Bardzo lekka nuta kwiatowa. Szałwia. Nuty są bardzo wyraźne i klarowne.
Żadna z tych nut nie byłaby na miejscu w niszowym zapachu, ale prawdopodobnie były zbyt wymagające dla mainstreamowego zapachu celebryty w tamtym czasie. Jest również unisex, zanim stało się to modne, lekkie, suche i zdecydowanie pozbawione mdlącej słodyczy.
To musi być perfum, który SJP zaproponowała jako pierwszy, gdy po raz pierwszy pojawił się pomysł na perfumy z jej nazwiskiem. Powiedziano jej wtedy, że rynek nie jest gotowy, a nawet gdy Stash został wprowadzony na rynek, okazało się, że wciąż nie był gotowy.
Jednak to twoja korzyść i moja. Fakt, że możesz kupić butelkę za mniej niż dwadzieścia funtów, to prawdziwa okazja. To dla mnie idealny zapach na jesień, a kiedy co roku wyciągam go z przechowywania, zawsze jestem zaskoczony, jak dobry jest. Szkoda, że butelka - jest sporo parowania tylko z pozostawienia jej w spoczynku, a to wydaje się być powszechnym problemem, z tego co czytałem. Mimo to, w tej cenie, łatwo kupić zapasową butelkę, nawet dwie.
Co za wspaniała ciekawostka: to rodzaj nieco krzywego gourmandu, ale jednocześnie przypomina dziwne, nieperfumowe zapachy, w których specjalizowało się Comme des Garçons.
Jest dostępny jako ekstrakt i EDP. Oba produkują mniej więcej ten sam zapach, ale są wykonane z zupełnie różnych składników.
Pachnie kawą i ciastem (suchym, chlebowym ciastem). Pachnie cytrusami i kwiatami. Pachnie również maścią, suchymi, zakurzonymi drogami, potem i upałem. EDP jest nieco słodsze, ekstrakt nieco bardziej pikantny. Niektóre nuty pojawiają się bardziej wyraźnie w jednym niż w drugim: EDP ma w pewnym momencie wyraźny zapach lukrecji, na przykład, a w tym drugim wyraźniej czuję kurz. Dziwnie, ekstrakt nie utrzymuje się tak długo na mojej skórze, chociaż gdybym miał wybierać między tymi dwoma, to prawdopodobnie wybrałbym ten. W obu przypadkach, i w większości linii Chronotope, zapachy wycofują się i pojawiają, gdy najmniej się tego spodziewasz, czasami wydaje się, że całkowicie znikają, a potem nagle na nowo pojawiają się z niespodziewaną siłą.
Nie musisz znać tła, aby docenić to: perfumiarz Carter Weeks Maddox podąża szlakiem pielgrzymkowym Camino de Santiago de Compostela, nie jako akt oddania, ale egzorcyzmu, cierpiąc na zniszczone, zakażone stopy i zatrucie krwi po drodze, karmiony kawą i ciastem migdałowym, przechodząc przez jałowe krajobrazy Hiszpanii. Choć możesz poczuć wszystkie te rzeczy w gotowym zapachu. Możesz również wyobrazić sobie to jako abstrakcyjną awangardową miksturę lub stworzyć własne scenariusze pasujące do podanych nut. Co jest pięknem perfumerii, przypuszczam.
Jak w przypadku wszystkich perfum Chronotope, tutaj widać silną inteligencję i intencję, ale to nie jest tylko intelektualne ćwiczenie: można poczuć emocje włożone w jego stworzenie. To naprawdę niesamowite i jest następne na mojej liście zakupów perfum, gdy fundusze na to pozwolą. Wszystkie Chronotopy, które do tej pory próbowałem, były prawdziwymi „growerami” i szybko stają się jednym z moich ulubionych domów perfumeryjnych.
Z pewnością rywalizując o największą liczbę nut wymienionych w jakimkolwiek perfumie, Al Bashiq jest klonem Meydan od Spirit of Dubai. Co rodzi pytanie, czy klon może być klonem, gdy jest własnością tej samej firmy?
Zakładam, że to ta sama formuła, ale skomponowana z tańszych składników. To, oraz poleganie na masowych wolumenach, aby zapewnić mniej więcej równoważne zyski w porównaniu do ich wersji premium.
Jak więc pachnie? Jest skórzany, drzewny, owocowy, z nutą sosny, która nadaje mu lekko stęchły, niemal medyczny charakter. Jestem pewien, że jest tam coś przypominającego kawę. W pewnym momencie przechodzi w wyraźnie barbershopowy teren, przekształca się w słodko kwiatowy kadzidło, a następnie w brudny, zwierzęcy, dość ciężki tytoń. Wszystko to jest dość standardowym terenem zapachów bliskowschodnich, ale mnogość składników sprawia, że zmienia kierunek często i niespodziewanie, co dodaje mu dodatkowego zainteresowania.
Bardzo mi się to podobało, ale ostatecznie nie do końca zadziałało: wydaje się trochę mętne i nieostre ogólnie, i zastanawiam się, czy przypuszczalnie tańsze materiały są za to odpowiedzialne. Z pewnością wydaje się, że czeka na uwolnienie naprawdę oszałamiający zapach, ale ten nigdy naprawdę nie nadchodzi. Szczególna nota niezadowolenia za tandetną, fałszywie metalową pokrywkę w kształcie orła, która wyraźnie oznacza go jako coś, co można zobaczyć na wystawie w sklepie z przecenami: od razu wylądowała w koszu. Byłbym naprawdę zainteresowany, aby powąchać oryginał, aby zobaczyć, czy udaje mu się skleić w sposób, w jaki ten nigdy nie robi dla mnie.
Intensywna eksplozja białych kwiatów i kwiatu pomarańczy. Celem tego zapachu musi być podkreślenie petitgrain, co rzeczywiście robi, ale jest tak kwiatowy, tak pozbawiony jakiegoś ciemniejszego składnika, który by to zrównoważył, że staje się zarówno męczący, jak i trochę mdły. Jest tam bardzo delikatny posmak cynamonu, ale jest ledwo wyczuwalny, więc nie spełnia tego, co sobie wyobrażam, że powinien robić, czyli zrównoważyć ten przenikliwy biały akord.
Staje się bardziej znośny w fazie dry down, ale wciąż nie mogę powiedzieć, że mi się podoba.
Antoine Lie stworzył kilka z moich ulubionych zapachów, ale ten to dla mnie prawdziwy nietrafiony wybór.
Legendarny tani twór Nathalie Lorson, która ma ogromne umiejętności w wykorzystaniu niewielkiej liczby niedrogich składników w sposób, który robi wrażenie (Encre Noir to kolejna z jej prac).
To, co tutaj otrzymujesz, w żaden sposób nie jest radykalne. To połączenie alkoholu, słodkiego drewna, kwiatów i kadzidła. Ale jest bardzo dobrze wykonane i pachnie dokładnie tak, jak można by się spodziewać, że pachnie właściciel Bentleya: bogato, elegancko, trochę klasycznie, dojrzałe, może nieco konserwatywne w poglądach. W rzeczywistości prawdopodobnie nosiliby krwawy Sauvage, ale to jest nieskończenie bardziej preferowana opcja, jeśli chodzi o zapach.
Noc w pustyni. Siedzisz w kucki przed palącym się ogniskiem, owinięty w kożuch z kozy, pijąc kawę. Obok ciebie właśnie załatwił się wielbłąd, ale masz alergię na wielbłądy, co osłabiło twój zmysł węchu.
Przyjemny, lekko drzewny, lekko skórzany, lekko przyprawowy zapach, który przyjemnie unosi się w tle, nie będąc ani obraźliwym, ani odurzającym. Jest nuta oudu, sztucznego, jestem pewien, ale bliższa prawdziwemu zapachowi niż wiele sztucznych oudów dostępnych na rynku. Są znacznie gorsze propozycje w tym stylu, ale są też znacznie lepsze. Z przyjemnością wykorzystam małą próbkę, którą mam, a potem prawdopodobnie nigdy więcej o tym nie pomyślę.
Niektóre perfumy po prostu ładnie pachną (lub wręcz przeciwnie). Niektóre wywołują szczególne emocje lub skojarzenia. A niektóre przywołują bardzo konkretne, bardzo wyraźne obrazy. Nouvolari należy do tej ostatniej kategorii.
Nie miałem pojęcia, kim był Nouvolari, zanim przeczytałem opis tego wydania (był kierowcą wyścigowym), ale nawet bez tej informacji łatwo można sobie wyobrazić tę scenę. To pachnie benzyną i asfaltem, oleistym smarem i metalem, spalinami, potem, dymem i skórą. Wśród tego wszystkiego znajduje się znaczna dawka mięty pieprzowej oraz skromne nuty cytrusowe i róży.
To jest rodzaj zapachu, który błyszczy na zewnątrz w zimny, spokojny, rześki zimowy dzień. Wciąż pachnie całkiem niesamowicie jako zapach wewnętrzny lub w chłodniejsze dni. Wyobrażam sobie, że nie każdemu się spodoba, nie jest to zapach dla tłumów, ale jest niezwykle sugestywny. Uwielbiałem go i okazał się absolutnie wart zakupu pełnej butelki.
Ścięte lilie leżące w kałuży słonawej wody morskiej. Podmokła ziemia z rzadkimi polnymi kwiatami rosnącymi pośród gęstej zieleni. Odrobina pieprznego kadzidła w powietrzu.
Trwałość jest imponująca, nuta lilii utrzymuje się aż do fazy wytrawnej, w której bardziej widoczne stają się nuty drzewne i bursztynowe.
To dziwna, zimna i pięknie żałobna kreacja, jak przystało na jej nazwę. Jest również dość mroczny - istnieje sugestia czegoś dzikiego i nieskrępowanego czającego się na obrzeżach zapachu, mimo że jego rdzeń jest bardzo spokojny. Jeden z najlepszych zapachów z serii Beaufort i jeden z bardziej przystępnych.
Tania imitacja skórzanej kurtki spryskana chorym kwiatowym odświeżaczem powietrza. Podobno klon Les Absolus d'Orient Cuir Intense, którego nie próbowałem.