Czy próbowałeś tych perfum?
Podziel się swoimi wrażeniami i pomóż innym odkryć wspaniałe zapachy

Dead of Night to cudownie królewski i wyrafinowany, a jednocześnie mroczny i zwierzęcy zapach oudu. Od razu wyczuwam słodki, metaliczny posmak liści fiołka, który pięknie kontrastuje z delikatną różą, jaśminem i tuberozą. Kwiaty w tym zapachu wcale nie są przytłaczające - róża nie wydaje się dżemowata, a białe kwiaty nie przypominają gęstego mydła, są doskonale wyważone. W bazie na pierwszy plan wysuwa się ciemny i mroczny, dymny oud wsparty odrobiną słodyczy subtelnego waniliowego bursztynu. Twierdzę, że jest to jedna z bezpieczniejszych opcji od Strangelove. Nie jest to niezwykły zestaw nut i nie jest szczególnie wymagający, ale mimo to wysoka jakość składników i mistrzowskie perfumiarstwo są oczywiste. To fantastyczny zapach i choć nadal wybrałbym Fall into Stars, to zdecydowanie chcę mieć flakon Dead of Night.
Miałem dwie partie i były całkowicie różne. Pierwsza była nuklearna i wieczna, a ta nowsza to jedynie cień poprzedniej, chociaż wciąż ładnie pachnie; słabo i ulotnie. Zazwyczaj nie jestem osobą, która by się rozpisywała o kąpielach, ale gdy coś jest tak drogie, warto to wiedzieć. Jeśli chodzi o zapach w mojej starej butelce, to najwspanialszy perfum, z jakim się spotkałem. Nigdy nie jest taki sam przez dwa dni, złożony, dynamiczny i majestatyczny, zawsze sprawia, że często zatrzymuję się na chwilę refleksji, gdy go noszę. Magia.
Ktoś opróżnił świeżo napełnioną pieluchę dla niemowląt i kilka kropli esencji waniliowej w twoim ogrodzie różanym. Odżywione, róże odpowiadają krótkim i intensywnym kwitnieniem, zanim wrócą do lekkiego, przezroczystego zapachu, który unosi się w bezruchu powietrza.
Po przejściu przez nieprzyjemny otwierający akord oud, to jest bardzo wyrafinowany zapach róży, który przylega blisko skóry. Najlepiej nadaje się na chłodniejsze dni, wieczorem. Będziesz musiał zainwestować w drugą hipotekę, zanim będziesz mógł kupić pełnowymiarową butelkę.