Cóż, pozwól, że będę pierwszym, który to powie (dosłownie jestem) – ten zapach to w najlepszym razie "meh". Wiesz, kiedy byłeś dzieckiem i zrobiłeś coś złego, a twoi rodzice mówili: "Nie jesteśmy źli... jesteśmy rozczarowani."? To stare powiedzenie? Cóż, to jest to, uosobione w zapachu. Spojrzałem na sposób, w jaki został zaprezentowany i na nazwę, i wyciągnąłem pewne założenia i oceny, które były wyraźnie błędne. Oud... zanim ktokolwiek inny to powie... JAKI OUD?!?!? Zwykle jestem adwokatem diabła dla tych, którzy oczekują rzemieślniczego oudu w każdym zapachu, który ośmiela się mieć oud w nazwie, a tym razem też mnie to nie obchodzi. Bardziej myli mnie część "Okultystyczna" tytułu, ten zapach jest daleki od okultyzmu, zwłaszcza po tygodniu próbowania NIE perfum... to jest okultyzm! W każdym razie wracając do oudu, postrzegam drewnianość, która jest przezroczysta i trochę przypomina Tom Ford Oud Wood, nie bardzo "prawdziwy oud" i nawet nie syntetyczny. Jednak teraz, gdy się ułożył, czuję charakterystyczny syntetyczny zapach oudu, z nutami lukrecji i hebanu/różanego drewna, które się pojawiają i znów nie jest to nieprzyjemne. Otwarcie zdecydowanie ma zapach kandyzowanej pomarańczy i przypomina znacznie lepszy zapach Hope od Agonist. Potem jest wanilia, a dokładniej zapach waniliny, dość budyniowy i nie przesadnie duszący, podoba mi się, a nie jestem snobem na punkcie "prawdziwej" wanilii, chociaż przyznaję, że jest bardziej wielowarstwowy i złożony w zapachu. Ten zapach przypomina mi panna cottę, ma kremowość, ale jest też trochę żelatynowy i przezroczysty.
Oud Occult od Voronoi zostały wydane w nieznanym roku. Perfumiarzem tej kreacji jest nieznany. Nuty to Drzewo agarowe (Oud), Bursztyn, Skóra, Mandarynka Pomarańczowa, Palisander Rosewood, Pieprz.
Cóż, pozwól, że będę pierwszym, który to powie (dosłownie jestem) – ten zapach to w najlepszym razie "meh". Wiesz, kiedy byłeś dzieckiem i zrobiłeś coś złego, a twoi rodzice mówili: "Nie jesteśmy źli... jesteśmy rozczarowani."? To stare powiedzenie? Cóż, to jest to, uosobione w zapachu. Spojrzałem na sposób, w jaki został zaprezentowany i na nazwę, i wyciągnąłem pewne założenia i oceny, które były wyraźnie błędne. Oud... zanim ktokolwiek inny to powie... JAKI OUD?!?!? Zwykle jestem adwokatem diabła dla tych, którzy oczekują rzemieślniczego oudu w każdym zapachu, który ośmiela się mieć oud w nazwie, a tym razem też mnie to nie obchodzi. Bardziej myli mnie część "Okultystyczna" tytułu, ten zapach jest daleki od okultyzmu, zwłaszcza po tygodniu próbowania NIE perfum... to jest okultyzm! W każdym razie wracając do oudu, postrzegam drewnianość, która jest przezroczysta i trochę przypomina Tom Ford Oud Wood, nie bardzo "prawdziwy oud" i nawet nie syntetyczny. Jednak teraz, gdy się ułożył, czuję charakterystyczny syntetyczny zapach oudu, z nutami lukrecji i hebanu/różanego drewna, które się pojawiają i znów nie jest to nieprzyjemne. Otwarcie zdecydowanie ma zapach kandyzowanej pomarańczy i przypomina znacznie lepszy zapach Hope od Agonist. Potem jest wanilia, a dokładniej zapach waniliny, dość budyniowy i nie przesadnie duszący, podoba mi się, a nie jestem snobem na punkcie "prawdziwej" wanilii, chociaż przyznaję, że jest bardziej wielowarstwowy i złożony w zapachu. Ten zapach przypomina mi panna cottę, ma kremowość, ale jest też trochę żelatynowy i przezroczysty.