Grzesznik. Stwierdzenie, że nie jestem fanem zapachów Police w ogóle, jest trochę niedopowiedzeniem, ale nigdy nie można powiedzieć, że zaniedbuję swoje obowiązki jako nieustraszony recenzent. Więc wziąłem kulę dla was... nie ma za co! Szczerze mówiąc, nie jest tak źle. Jasne, to generyczna, syntetyczna, aromatyczna zupa, ale ma pewien stopień spójności. Bursztyn i przyprawy to trochę trudny opis, ponieważ chociaż jest to (w pewnym sensie) to, co masz tutaj, przekłada się bardziej jako sproszkowany, mydlany romans dla większości, a ten sok otwiera się dość ostro i nie poprawia się przez około godzinę. Kiedy jednak się uspokoi, jest to nieszkodliwy, delikatnie przyprawiony ambroksan, dość minimalny i tani. W najlepszych momentach bardzo niejasno przypomina Dior Higher i JHaG Anyway. Znacznie później, w fazie schnięcia (kilka godzin, bo trwałość jest bardzo dobra), gdy staje się zapachem skóry, rozgrzewa się do czegoś całkiem znośnego. Nie uważam go za prowokacyjny, niebezpieczny czy grzeszny. Muszę przyznać, że flakon wygląda całkiem fajnie, ale kiedy zobaczyłem go na żywo, był nieco rozczarowujący. Tak więc Sinner jest dość typową rzeczą, której jesteśmy poddawani, ale nie nienawidzę go.
The Sinner od Police zostały wydane w 2014 roku. Perfumiarzem tej kreacji jest nieznany. Zawiera nuty głowy: Zielone notatki and Korzenne nuty, nuty serca: Woody Notes, and nuty bazy: Bursztyn.
Grzesznik. Stwierdzenie, że nie jestem fanem zapachów Police w ogóle, jest trochę niedopowiedzeniem, ale nigdy nie można powiedzieć, że zaniedbuję swoje obowiązki jako nieustraszony recenzent. Więc wziąłem kulę dla was... nie ma za co! Szczerze mówiąc, nie jest tak źle. Jasne, to generyczna, syntetyczna, aromatyczna zupa, ale ma pewien stopień spójności. Bursztyn i przyprawy to trochę trudny opis, ponieważ chociaż jest to (w pewnym sensie) to, co masz tutaj, przekłada się bardziej jako sproszkowany, mydlany romans dla większości, a ten sok otwiera się dość ostro i nie poprawia się przez około godzinę. Kiedy jednak się uspokoi, jest to nieszkodliwy, delikatnie przyprawiony ambroksan, dość minimalny i tani. W najlepszych momentach bardzo niejasno przypomina Dior Higher i JHaG Anyway. Znacznie później, w fazie schnięcia (kilka godzin, bo trwałość jest bardzo dobra), gdy staje się zapachem skóry, rozgrzewa się do czegoś całkiem znośnego. Nie uważam go za prowokacyjny, niebezpieczny czy grzeszny. Muszę przyznać, że flakon wygląda całkiem fajnie, ale kiedy zobaczyłem go na żywo, był nieco rozczarowujący. Tak więc Sinner jest dość typową rzeczą, której jesteśmy poddawani, ale nie nienawidzę go.