Nie ukrywam, że uwielbiam pracę Andriera, ale cała linia Homme była dla mnie naprawdę powolnym procesem. Oryginał pozostawił mnie trochę obojętnym, na pewno był dobry, ale nie zrobił na mnie trwałego wrażenia, intensywna wersja też była miła, ale wciąż mnie nie oczarowała. To Femme zrobiła na mnie wrażenie, delikatna i urocza, ale w zgodzie z całym motywem tej linii, a mimo że podobała mi się L’eau... myślę, że bardziej ją lubię, ponieważ teraz po prostu wszystko rozumiem! Nie że było wiele do zrozumienia, delikatny mleczny irys, ciepłe drewno i bursztyn. L’eau jest jednak nieco świeższa i zawiera białe kwiaty, ale znów jest to mistrzowsko zrealizowane przez perfumiarza. To kolejny zapach, który stopniowo ujawni swoje pudrowe sekrety z czasem i z pewnością jeszcze bardziej mnie oczaruje. Naprawdę mi się podobał.
Czy próbowałeś tych perfum?
Podziel się swoimi wrażeniami i pomóż innym odkryć wspaniałe zapachy

Ten komentarz został usunięty przez autora