Otwiera się gorzko i gęsto, z odrobiną pikantnego imbiru i prawie wydaje się dość słodki. To ustępuje, a gdy się uspokaja, pojawiają się przyprawy i arabskie kulinarne odczucia. Jedną rzeczą, której nie mogę znieść, jest dziwny maślany, przypominający miód kwiatowy zapach Immortale. Jest naprawdę bardzo charakterystyczny i jeśli nie jest to twoja filiżanka herbaty, to nie spodoba ci się Fareb. Zapach coś mi przypomina, ale nie potrafię tego umiejscowić. Łączy się z jakimś głęboko ukrytym wspomnieniem węchowym z mojego dzieciństwa, które zostało stłumione. Pachnie trochę brudno i może o to chodzi w tej "skórzanej" nucie, bo nie opisałbym go jako skórzanego, a już na pewno nie w sposób, który uważam za atrakcyjny... Może jest nawet lekko drzewny? Chciałbym go znienawidzić i nigdy nie marzyłbym o noszeniu go z tak wieloma doskonałymi zapachami, ale coś w nim mnie intryguje. Kiedy w fazie wytrawnej staje się lekkim zapachem skóry, pachnie tak naturalnie i prowokuje do myślenia, że nie mogę powstrzymać się od reakcji "carcrash", która utrzymuje mnie w wąchaniu. To wyjątkowość, której oczekiwałem od Huitieme Art. Aktualizacja: Teraz już wiem, co mi przypomina i jest to prawdziwy zapach dzieciństwa... WAX CRAYONS.
Czy próbowałeś tych perfum?
Podziel się swoimi wrażeniami i pomóż innym odkryć wspaniałe zapachy

Jest całkiem ładny, ale od razu sprawia, że chcę założyć Fate Man od Amouage, który dla mnie jest najlepszym perfumem z curry/kuminem.