Najczęściej zadawane pytania o Lady Vengeance by Juliette Has A Gun
Jak pachnie Lady Vengeance by Juliette Has A Gun?
Lady Vengeance by Juliette Has A Gun zawiera nuty głowy: Bergamotka and Lawenda, nuty serca: Geranium, Iso E Super, Paczula, and Róża, and nuty bazy: Ambroksan, Piżmo, and Wanilia.
Kto stworzył Lady Vengeance by Juliette Has A Gun?
Lady Vengeance by Juliette Has A Gun zostały stworzone przez Francis Kurkdjian.
Kiedy wydano Lady Vengeance by Juliette Has A Gun?
Lady Vengeance by Juliette Has A Gun zostały wydane w 2006 roku.
Czy próbowałeś tych perfum?
Podziel się swoimi wrażeniami i pomóż innym odkryć wspaniałe zapachy
Musiałem przeformułować i przepisać cały mój wewnętrzny dialog na temat Lady Vengeance z Juliette has a Gun. Dziś jest to zupełnie inne stworzenie niż wtedy, gdy próbowałem go po raz pierwszy. Prawie jak Jekyll i Hyde, gdyby dobry doktor był socjopatą, a jego alter ego było w rzeczywistości nieszczęśliwym bohaterem. Pozwólcie, że wyjaśnię. Początkowo był to zapach miękkiego, cedrowego drewna i ambrowego piżma, połączenie, które uwielbiam... ale czegoś mu brakowało. To było jak obserwowanie kogoś z ludzką maską, wykonującego ruchy ludzi, ale za ich martwymi, czarnymi oczami nie było światła, iskry ani duszy. Dziś ten zapach to najbardziej teatralna, przeżuwająca scenerię róża; róża, która wkracza, by uratować dzień z różami wyhaftowanymi na pelerynie, różą między zębami i jakimś hasłem związanym z różą - na wypadek, gdybyś zapomniał, że to róża. Z jednej strony to za mało, a z drugiej to bardzo dużo, a między tymi dwoma, ta dama zapomniała o tym, za co chciała się zemścić.
Lady Vengeance od Juliette Has A Gun zostały wydane w 2006 roku. Perfumiarzem tej kreacji jest Francis Kurkdjian. Zawiera nuty głowy: Bergamotka and Lawenda, nuty serca: Geranium, Iso E Super, Paczula, and Róża, and nuty bazy: Ambroksan, Piżmo, and Wanilia.
Musiałem przeformułować i przepisać cały mój wewnętrzny dialog na temat Lady Vengeance z Juliette has a Gun. Dziś jest to zupełnie inne stworzenie niż wtedy, gdy próbowałem go po raz pierwszy. Prawie jak Jekyll i Hyde, gdyby dobry doktor był socjopatą, a jego alter ego było w rzeczywistości nieszczęśliwym bohaterem. Pozwólcie, że wyjaśnię. Początkowo był to zapach miękkiego, cedrowego drewna i ambrowego piżma, połączenie, które uwielbiam... ale czegoś mu brakowało. To było jak obserwowanie kogoś z ludzką maską, wykonującego ruchy ludzi, ale za ich martwymi, czarnymi oczami nie było światła, iskry ani duszy. Dziś ten zapach to najbardziej teatralna, przeżuwająca scenerię róża; róża, która wkracza, by uratować dzień z różami wyhaftowanymi na pelerynie, różą między zębami i jakimś hasłem związanym z różą - na wypadek, gdybyś zapomniał, że to róża. Z jednej strony to za mało, a z drugiej to bardzo dużo, a między tymi dwoma, ta dama zapomniała o tym, za co chciała się zemścić.