Bardzo niska, ultra przezroczysta kompozycja zapachowa, która miała syntetyczne odczucie. Wanilia i irys/orris są tak blisko skóry, że świeże nuty ledwo się ujawniają, to kolejny super minimalistyczny zapach, który powtarza mantrę EDC o niemal nieistniejącej trwałości i projekcji. Jednak to nie o to chodzi w perfumach, a ja mam przed oczami obraz jakiejś damy w jedwabnej nocnej koszuli, która rozpieszcza siebie, być może czeka na przybycie ukochanego? A jeśli jesteś wystarczająco blisko, by się przytulić, ledwo wydobywa perfumowany zapach, ale raczej podkreśla jej własny delikatny zapach skóry. (jest powód, dla którego nie używam tego rodzaju narracji w moich recenzjach ani nie mam kariery jako autorka literatury erotycznej! ;) Muszę go nosić porządnie, bo już o nim zapomniałem, może to wiele mówi?
Czy próbowałeś tych perfum?
Podziel się swoimi wrażeniami i pomóż innym odkryć wspaniałe zapachy
