Czy próbowałeś tych perfum?
Podziel się swoimi wrażeniami i pomóż innym odkryć wspaniałe zapachy
Wydaje mi się, że każde perfumy z pikantnymi owocami automatycznie stają się kwaśne na mojej skórze. Tak dzieje się tutaj, to świeże jabłko, przez cały czas, zero niuansów. Trochę jak środek czyszczący...

Zapachy tej marki to loteria, albo trafisz w dziesiątkę, albo… no cóż, nie do końca. Absolutnie uwielbiam Jany, jest piękny, ale I Don’t Know What to dla mnie totalne „o co chodzi?”. Na podstawie wymienionych nut miałem bardzo wysokie oczekiwania wobec Ylop. Otwarcie? Słodki morela i herbata, brzmi obiecująco. Jabłko? Całkowicie nieobecne. Zniknęło, nic. Nie ma go nigdzie. Chwilę później wkracza kremowy osmanthus, wraz z czymś innym, co nagle sprawia, że zapach pachnie jak balsam do opalania. Niestety, ten wakacyjny klimat przy leżaku utrzymuje się przez jakiś czas. Na szczęście, gdy faza z filtrem przeciwsłonecznym w końcu pakuje swoje torby, zapach staje się naprawdę przyjemny, lekko orzechowy i subtelnie drzewny, w sam raz. Trwałość wynosi około sześciu godzin, ale bardzo szybko zamienia się w zapach skórny i zasadniczo mówi: Idź dalej, dziewczyno, ja zostanę tutaj.